Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

piękny wakacyjny dzień

detale

Apteka:

raporty unknown

piękny wakacyjny dzień


Miałam nie pisać tego trip - raportu, gdyż wydawało mi się na

początku, że to co zażyłam dziś nie daje żadnego pozytywnego

efektu. Ale jednak się pomyliłam... . Wystarczyło tlyko trochę

poczekać na pierwsze efekty.



Z reguły jestem przeciwna mieszaniu wszelakich substancji

psychoaktywnych, no ale czasem można spróbować czegoś nowego,

prawda?



Zacznę od początku. Jest piękny wakacyjny dzień. 23 czerwca 2003

roku. :) Potwornie się nudzę i nie wiem co mam ze sobą zrobić.

Tylko gnuśnieję do południa przed kompem (ach te czaty...:). Nie

mam na nic ochoty. No, może prawie na nic, bo zawshe mam ochotę

aby coś zarzucić czy też przypalic :))) No więc sobie myślę, co

by tu skonsumować tym razem. Rozglądnęłam się po mojej półce i

natknęłam się na niecałe opakowanie Tussipectu (w tabletkach),

syrop Tussipect i niepełne opakowanie Thiocodinu (również

pilsy). Mam także kilka rolek (tabletki Relanium). Postanawiam

wszystko połknąć. A nie jest tego dużo. Zastanawiam się co to

będzie gdy to wszystko połknę. Przecież to się totalnie

pomiesza! no ale co tam, spróbować można... . :))) Oczywiście te

leki pozostały mi z moich poprzednich eksperymentów, które nie

były zbytnio udane. Zastanawiam się czy odpowiednie jest

połączenie takich substancji jak kodeina, efedryna i

benzodiazepina
. Nie wydaje mi się aby to był dobry pomysł, no

ale cóż, to już postanowione. No to łykamy... . :-)



16.00

  • połykam 2 tabletki Thiocodinu zawierającego kodeinę,



  • 2 tabletki Tussipectu awierającego efedrynę,



  • 6-8 łyżeczek syropku Tussipect




16.05 - zarzucam 2 tabletki Tussipectu



16.15 - kolejne 2 tabletki Tussipectu



16.25 - znów 2 tabletki Tussipectu



16.40 - 1 tabletka Relanium



Wszystkie tabletki i syrop połykam popijając Colą, ponieważ ona

zawiera kofeinę. Przez dość długi czas nic nie odczuwam. Tylko

nieprzyjemny ucisk w żołądku, taki ciężar. Myślę sobie, że efka,

koda i rolki są razem do niczego... . Nie wezmę ich już nigdy

więcej! Tak sobie rozmyślam, rozmyślam.....Aż w końcu poczułam

pierwsze efekty działania tych wszystkich środków razem

wziętych. :-))) Przez cały dzień nie chciało mi się nic robić a

tu nagle dostałam lekki przypływ energii. Ogarnęła mnie chęć do

życia. Miałam ochotę szczególnie na spacer.



17.20 - 19.30 Uszykowałam się i wyszłam na dwór. Trochę

pochodziłam sama po parku. Zdałam sobie sprawę, że czuję się

ogromnie pozytywnie. Tak lekko się czułam, trudno mi to teraz

dokładnie wyrazić słowami. Wszystko wokół wydało mi się takie

przyjazne i dobre, a ja zdawałam się być przepełniona spokojem i

radością. Ale nie chciało mi się śmiać. To było takie pozytywne

nastawienie do świata, swoistego rodzaju błogostan. Czułam się

spokojnie i dobrze. Miałam ochotę spacerować po parku, oglądać

drzewa, które wydawały mi się bardziej zielone niż zwykle;

patrzeć na kwietniki, na których rosły kwiaty o kolorze bardziej

intensywnym niż zwykle; obserwować ludzi, przechadzających się

po alejkach i siedzących na ławeczkach. Czułam się tak dobrze

jak nigdy dotąd. Miałam ochotę zapalić szluga, więc to zrobiłam.

Jak paliłam to odczułam oszołomienie. Zakręciło mi się w głowie.

Miałam trudności z utrzymaniem równowagi. To było wspaniałe

uczucie tak iść i czuć się zupełnie inaczej niż zwykle. Chciałam

zatrzymać ta chwilę jak najdłużej. Hm, mogłabym zapalić jeszcze

jednego i może taka akcja by się powtórzyła, lecz niestety

skończyły mi się szlugi - ten był ostatni. No i co było dalej?

Nabrałam chęci aby z kimś pogadać, więc wstąpiłam po qmpelę i

razem chodziłyśmy po parku rozmawiając. Jakoś nie bardzo szło mi

podtrzymywanie rozmowy. Miałam ochotę słuchać ale nie mówić.

Było mi dobrze zarówno jak siedziałam i jak chodziłam. Chociaż

lepiej było jak szłam, bo wtedy czułam się tak dziwnie lekko i

po prostu fajnie. :)))) ogromną przyjemność sprawiało mi

rozglądanie się wokół i podziwianie niezwykle wyraźnych konturów

różnych przedmiotów i ludzi oraz zachwycanie się prawdziwym

pięknem, gdyż kolory wydawały mi się mocne, nasycone i jaskrawe.

Miałam wrażenie, że jest bardzo jasno, więc siedząc na ławce

zamknęłam oczy a moja qmpela coś mówiła a ja słuchałam jej głosu

i tak siedziałam i było mi tak dobrze... . W końcu wróciłam do

domu i przez cały czas byłam pozytywnie nastawiona do całego

świata. I tak właściwie to zażycie tych środków dało mi

jednocześnie uspokojenie jak i chęć działania. Trochę to

pokręcone lecz myślę, że warto spróbować i pobyć choć przez

kilka godzin w takim błogostanie. Szczególnie jak ma się dostęp

tylko do leków... .



Pozdrawiam Was!!!! I jestem ciekawa jakie komentarze pojawią się

co do mojego t-r... . Czy w ogóle jakieś się pojawią? :-)))

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media