Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

myślałem, że umieram!

detale

Natura:

raporty unknown

myślałem, że umieram!

Nazwa substancji: marihuana

Poziom doświadczenia: lekko doświadczony

Dawka: 0,5grama na 3 osoby






Ten trip nie był przewidziany. Nic nie zapowiadało że ten dłuuugi wieczór spędze w ten sposób. Siedziałem sobie w

domu, rodziców nie było, rozmawiałem jak zwykle przez gg. Obmyślaliśmy z qmplem co zrobimy w wakacje. Kiedy

słuchałem muzy, zrelaksowany - a tu dzwonek! Wychodze a tu qmpel PM razem z S. Coż zaczęli nawijać bezsensu,

ćwiczyć ciężarkiem na klatce schodowej itd. W końcu wpadłem na pomysł żeby sobie conieco zaplić. CI się zgodzili,

ściepa, telefon mamy. Poszliśmy do pobliskiego lasu "Sherwood" (taki malutki las opodal). Nabiliśmy,

przypaliliśmy - nic. Z jednym qmplam się rozstaliśmy i w 3 poszliśmy w strone torów kolejowych. Już po 10 min

wszyscy zaczęli się głupio śmiać z byle czego. Śmailiśmy się bez powodu. Ja idąc narzekałem ze mam sucho w gardle

się przez 500 metrów trzymałem się za wysunięty język ;) Mieliśmy iść na Ośrodek wychowawczy dla dziewcząt ;) bo PM

chciał zobaczyć chętne do sexu dziewczyny. Hhee w końcu zmieniliśmy kierunek w strone alejki rowerowej. W idących

idących naprzeciwka ludziach widziałem jeże (tzn myślałem ze to jeże). Śmialiśmy się a ludzie patrzyli jak na

idiotów. Szedłem i cały czas wymachiwałem rękami bo czułem "fale" :-).


Pieprzyłem głupio

nie na temat, koleś PM przedrzeżniał staruszka kalekiego, który przewrócił się na rowerze. Jak

doszliśmy do końca

qmpel ubzdurał sobie, ze niby go ścigają w tym miejscu, więc zawróciliśmy. Doszliśmy do połowy po czym ubzdurałem

sobie że tam jakiś kolega niby z mojej klasy idzie i ja się go boje. Kolejny odwrót...tym razem lekko w lewo w

strone miasta. Idąc qmpel narzekał ze go tam wszyscy ścigają i jak zobaczył kolesia w skórze to zaczął się za mnie

jak debil chować żeby takowy go nie zobaczył ;-). Zrobiliśmy kółeczko cały czas się śmiejąc podążaliśmy w strone

lasku opodal i doszliśmy do wniosku przydałoby się coś zapalić. Spaliliśmy 2 lufy i przygode czas zacząć: idziemy

do lasu. Była godzina ok 18 (nie wiem dokładnie).Całkiem jasno na dworze Qmpel sobie zażartował ze niby jest

policjantem i podszedł do mnie wyjmując dokumenty i podał się za policjanta. Zaczął coś mówić o narkotykach itd. W

tym momencie wydawało mi się że jest to prawda!!! Bałem się okropnie! Zacząłem trzepać głową i wmawiałem sobie że

to nieprawda, że przecież to moi qmple! Poskutkowało! Pewny siebie kroczyłem dalej. W końcu doszliśmy do lasu obok

którego stało czarne BMW. Kiedy szliśmy przez las jebało mnie totalnie. W ryju miałem tak sucho, ze się w pale nie

mieści, zacząłem mieć wrażenie jak jestem w grze. Moje ruch były autentycznie spowolnione!!! Było to tak REALNE ze

myślałem ze to "epizod" gry na motywach matrixa!!! Cały czas szukałem drogi, wrogów, wtedy

wiedziałem ze jestem w grze! Skręciliśmy w taką uliczke i pochłonął na LAS! Nikt nie wiedział gdzie jest. Wszyscy

się bali bo pierwszy raz w życiu byliśmy tam! Myśleliśmy że się pogubiliśmy. Jednemu qmplowi zresztą mi też

pojebało się gdzie jest..tzn myślał ze jest w jednym a był w innym. Mówił żeby np. tędy nie iść bo tam są zaraz

jego okna a był kilometr od domu :-). Przeszliśmy końcu przez jakąś ulice gdzie po raz 2 zobaczyłem czarne BMW które

przejechało obok. Potem kolejny (wszystkie realne oczywiście).


Weszliśmy znów w jakiś las. Po 5 min drogi w miejscy

gdzie nigdy w życiu nie byłem, miałem znów motywy z jakby gry. Chciałem iść w lewo widząc tam kopce z trawy i myśląc

ze będzie to epizod z Blair Witch Projekt. Szukałem wszędzie wiewiórek. Szedłem tam dziwnie - tak jakbym

latał - nie da się tego opisać. W końcu końcu doszliśmy na taką polane gdzie stał facet podobny do cygana. Coś

tam gadał do kogoś. Poszliśmy w przeciwnym kierunku wychodząc w pobliżu tego samego BMW co widziałem wcześniej. Koło

tego auta stał rudy facet też podobny do cygana, rozmawiający przez komórke. W tym momencie złapałem takiego schiza

że Śmierć!!! Myślałem ze oni przyjechali kogoś zabili, a my jesteśmy świadkami i ze zaraz nas zabiją. Nie wiedzieliśmy

gdze iść. Każdemu się zaczął język plątać i zaczęliśmy się "kręcić" w miejscu. Koleś przy

BMW patrząc pomyślał chyba ze oni są pojebani totalnie. Wybraliśmy droge w las tylko ze nie w kierunku tego 1.

cygana. Szedłem przyśpieszonym krokiem obawiając się o życie! :-D . W końcu ten cygan z BMW zaczął ryczeć do cygana

nr 1 "DAWAJ!, DAWAJ" W tym momencie było pozamiatane! Wiedziałem że zgine!!!! Myślałem ze

koleś wyjdzie zza krzaków i mnie zastrzali. Nie martwiłem się o qmpli! Chodziło mi o to by przeżyć!!! Wydawało mi

się ze ktoś mi strzela w klatke! Przejebane uczucie! Potem czułem, ze umieram. Czułem kulke w klatce piersiowej.

Myślałem co moja mama powie jak zobaczy moje zwłoki. Biegłem ale czułem ze trace oddech bo właśnie przedziurawiła

mnie kulka.


Doszliśmy po 2 min do rozgałęzienia! Stanęliśmy nie wiedząc gdzie iść. Ja wybrałem szybką drogę. Zacząłem

biec najszybciej jak potrafie w prawo pod góre widząc ze tam jest słońce. Qmple zostali w tyle. Wszystko mi latało

przed oczamy jak biegłem. Wyleciałem na jakimś zadupiu gdzie byłem 1 raz w zyciu. Widząc na horyzoncie ludzi

biegłem ile sił w nogach! Kiedy wydawało mi się ze jestem bezpieczny usiadłem i poczekałem na nich. Dość długo

czekałem. Oni przyszli śmiejąc się jak pojebani! Ja im wszystko powiedziałem że myślałem ze zginiemy itd. Poszliśmy

w strone cywilizacji której nigdy wcześniej nie widziałem. Jeden qmpel zaczął znów pierdolić ze jest ścigany w tym

miejscu. Podjechało jakieś auto i gwałtownie zahamowało. Myślałem ze chcą nas zabić! Zacząłem znów uciekać ;-) jak

zobaczyłem czarną BMW jadącą z tego lasu!!! Potem mam luke w pamięci, do czasu jak znalazłem się w jakimś barze i

qmple zamawiali jedzenie. Myślałem że jestem w kinie patrząc na świecące menu na ścianie :-D. Zjedliśmy i poszliśmy

dalej wypalić ostatnią lufe.


Po wypalenie skierowaliśmy się w strone cywilizacji ;-). CAŁY czas się napierdalając do rozpuku. Jeden dostał fazy i

nie wiedział gdzie jest. Temu drugiemu wydawało się ze z kimś idzie po lewej stronie (nikogo tam nie było). Gadał

coś do niewidzialnej osoby :-))) Doszliśmy na osiedle i staliśmy tam w centrum NAPIERDALAJĄC SIĘ W NIEBOGŁOSY. Tego

co 1. raz bakał ostrzegaliśmy ze nie może iść do domu, bo starzy zadzwonią po pały jak się skapną. Powiedziałem mu ze

po bakaniu ślepniesz na godzine. Koleś złapał zime :-DDD. Cośtam czasem powiedział od niechcenia. Kolejny przystanek

to łąwki przy moim bloku gdzie musielibyśmy być ostrożni ;-). Pod blokiem hihawa jak CHUJ!! Siedzieliśmy już w ciszy nie

wiedząc co się dzieje wokół :-D. Każdy był głodny więc postanowiliśmy iść do domu. Jestem już w domu i czując

wszystkie komórki ciała i słuchając utworu Warp Brothers. No teraz oczekuje końca kapy. Jednym słowem

powiem, ze był to zajebisty trip ze względu na to ze towarzyszył nam cały czas śmiech. Nigdy w życiu tak się nie

brechtałem jak przez te 5 godzin!!! Nie pamiętam wszystkiego bo mam luki czasem, ale ogólnie było przejabane! :-D Oby

wiecej takich jazd :-D.


Napisałem to i właśnie czuje ze mi kapa przeszła ale pisząc to co chwile wpadałem w śmiech i dzieki bogu starzy

nie kapli się ze byłem zbakany ;-).

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media