Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mj@home

detale

Natura:

raporty unknown

mj@home

Kto: ja z dwoma kolegami


Gdzie: moje mieszkanie


Kiedy: 26 stycznia 2003





Mj paliłem już wcześniej dwa razy, z kolegą, nazwijmy go A., a tym razem z nim i drugim kolegą, niech będzie: B. Podczas tych dwóch wcześniejszych razów nie zdarzyło się nic ciekawego. Jedynie

efekty działania zioła, jakie zaobserwowałem, to lepszy humor (trochę) no i to pieczenie oczu :(

Tym razem zdecydowałem, że musi być inaczej. Sądziłem, że wcześniej po prostu spaliłem za mało!

Za drugim razem były to dwie fifki, z każdej po 4-5 buchów (za pierwszym - mniej).

Koledzy wbili się do mnie około 14 i zaczęliśmy. Nabiłem sobie naprawdę mocno fifkę dużymi

kawałkami

mj, aby zadziałała lepiej. Wciągnąłem chyba z 5-6 porządnych buchów, podobnie i oni. Ostatnio

nie

ruszyło mnie po dwóch fifkach (pewnie słabo nabitych i nieprofesjonalnie spalonych?), tym razem

ta

jedna fifa była wystarczająca.


Z początku nie czułem nic szczególnego. Dziwne było to, że nie zauważyłem przejścia ze stanu

normalnego na fazę. Było to jakby oddzielone od rzeczywistości.

Wrażenia wzrokowo-słuchowe: Słyszałem bardzo wyraźnie i głośno, natomiast zamiast widzieć

normalnie,

obraz skakał jak grafika 3d na starych komputerach. Później zauważyłem też następującą rzecz:


Gdy

patrzyłem na siedziącego blisko kolegę, wydawał on mi się zupełnie trójwymiarowy, a wszystko za

nim

było płaskie, jakby tło.

Było to jak sen, aż nagle zdałem sobie sprawę, że TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ! Przeraziło mnie ta

myśl.


Chodziłem w kółko, w końcu usiadłem na krześle i złapałem się za głowę. Przez krótką chwilę

widziałem jakieś mroczki przed oczami. Mocne wrażenia wzrokowe zaczęły mnie męczyć, myślałem

"jak ja

tak wytrzymam trzy godziny?" oraz "już nigdy więcej nie palę!". Zrobiło mi się bardzo sucho w

gardle, więc nalałem sobie czegoś do szklanki i wypiłem. Było to bardzo dziwne, choć już

dokładnie

nie pamiętam, dlaczego :)

W tym czasie A. i B. jarali dalej. A. powiedział, że wie, co teraz czuję, bo sam miał tak

ostatnim razem. Powiedział, że jest i ma być fajnie! Posłuchałem go i wmawiałem sobie, że jest

świetnie. I to podziałało. Zrobiło mi się wesoło, zacząłem rozmawiać i śmiać się razem z nimi.

Panowaliśmy jeszcze nad sobą, więc zdecydowaliśmy, że musimy czym prędzej posprzątać.


Wrzuciliśmy

fifki i zapalniczki do śmieci, a ja miałem iść i to wyrzucić. Na początku trochę się obawiałem

wychodzić z domu, lecz w końcu to zrobiłem.

idąc z klatki w stronę śmietnika, pamiętam tą ciszę jaką czułem. Rozmyślałem o czymś. Było tak



wszedłem spowrotem do swojego mieszkania. Wtedy nastąpiło nagłe cięcie - i oto znów byłem

gadatliwy

i hałaśliwy.


Później zgłodnieliśmy, i to nawet bardzo :))) Zjedliśmy po kilka batoników, paluszki i nie

tylko.

Właściwie to na początku jedliśmy razem, a potem to już tylko A. i B. co chwile łazili "szamać".

Kilka razy miałem niezłe omamy słuchowe. Raz szukałem B., bo byłem niemal pewien, że słyszę,

jak

szeleszczą jego spodnie (?). Gdy przeszedłem kilka metrów, znów słyszałem je przed sobą (w innym

miejscu), czasem widziałem też urywek jego nogi sterczący zza drzwi.

Gorsze było to, że słyszałem dźwięk otwierania drzwi. Raz było to tak wyraźnie, że aż pobiegłem

sprawdzić, czy na pewno wszystko jest OK. A przecież wiedziałem, że nie ma możliwości, żeby

ktokolwiek przyszedł teraz do domu.


Co robiliśmy? Opiszę kilka rzeczy, które pamiętam:


- skakałem w kółko, a oni patrzyli na mnie dziwnie :). Było to dość niezwykłe, ponieważ byłem

pewien, że tylko wyobrażam sobie to skakanie, a tu naglę orientuję się, że robię to naprawdę.


- wszedłem po schodach, a za mną szedł B. Powiedziałem mu, żeby wszedł na czworaka. A on:


spoko! I

wszedł na czworaka. Ale to nie koniec. Z góry zawołaliśmy A., on wbiegł już na schody, a ja mu

mówię

"czekaj, wejdź na czworaka"


"a czemu?"


"bo tu jest taki tunel niski"


"a no ok"


Wrócił na początek schodów i również wszedł na czworaka. Było przy tym śmiechu co nie miara ;)


- A. powiedział mi, że mam jakiś róg na głowie i pomacałem się po głowie, aby sprawdzić, czy

naprawdę.





Efekty fazy trwały około dwóch i pół godziny. Ogólnie oceniam ją świetnie. Już nie mogę się

doczekać następnego razu :))

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media