Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

masakra

detale

Natura:

raporty unknown

masakra

Pewnego pieknego wieczoru w ostatni dzien szkoly zaraz przed feriami

(godzina okolo 16, bylo ciemno) z kolegami postanowilismy troche

poswietowac. Troche sie balem bo bylem ostatnio mocno chory, antybiotyk

skonczylem brac 3 dni przed (nie pamietam co to bylo) i slyszalem ze

mieszanka antybiotyk + alkohol (najczesciej ) = nie wydolnosc serca,

lub tez brak przytomnosci.


Mimo to poszlismy w nasze ulubione miejsce, opuszczony dom dzialkowy ,

a w okolo trawa i drzewa, 100m dalej odkryte lodowisko.Mielismy 2 wina

, po pierwszym nic nam nie bylo (a co mialo byc ? nie raz obalalem sam

jedno wino i nic mi nie bylo). Wziolem i nabilem lufke, a raczej

`fajeczke` :> olbrzymia, przetrzymana przez caly miesiac gruda (nie

wiem co to bylo, ale 1 maly buch wystarcza na dobra faze, a wypalenie

polowy graniczy z niemozliwoscia :> ). Zaciagnolem sie jeden raz i nic,

drugi i nic, w koncu olbrzymi buch i cofnelo mnie na drugi koniec domku

omalo nie wypadlem przez nieobramowany balkon ;]. I zaczelo sie,

narazie powoli, denerwowal mnie jeden kumpel, bo zaczol kaszlec zaraz

po mnie, mialem mu juz zwymyslac ale doszedlem do wniosku ze nie jest

on tego godzien, wypilismy drugie wino w kolejnosci lykow kumpel1 -> ja

-> kumpel2 -> ja -> kumpel1. Zaczolem sie wylanczac, przyszly jakies

dziewczyny, nie za bardzo je kojazylem, ale zawsze dziewczyny to

dziewczyny. Chcialem cos zagadac ale bardziej skupilem sie na

doswiadczaniu wewnetrznego ja (tak odpowiadalem na pytanie `Co robisz?`

). Niby nic, zwykla faza... ale to dopiero poczatek, nie wiem jak

dluga bylismy w tym `domku` kiedy wyszedlem chcialem znalesc w kieszeni

gume, szukalem jej wyrzucajac wszystko z kieszeni prosto w snieg i

wszystko w nim `tonelo` nie zostawiajac sladu, kiedy w koncu znalazlem

to co szukalem zapomnialem co to i po co mi to wiec wyrzucilem (?!?!).

Jak sie pozniej okazalo, tzn. pare dni pozniej, mialem wtedy w

kieszeni jeszcze 10 zeta, ktore zginely w sniegu :{.

Wrocmy do tematu, tocze sie jakos do lodowiska idac po sniegu, mialem

jakies 100kg w nogach i czulem sie jak swinia w blocie. Koledzy mysla ze

ja udaja, usmiechajac sie itp. nie wiem kiedy ale kolezanki nas

opuscily, nie wiem czy one w ogole tam byly bo nie wiedzialem kogo

pytac zeby nie wyjsc na chorego (zamiast twarzy widzialem `czarne

dziury`). Na lodowisku usiedlismy na laweczkach, przymknolem oczy,

otwozylem je i ku mojemu zdziwieniu widzialem 2 rzeczy!

Jak stary film, jedna klatka : czarne tlo i jakies `elektrony` druga

klatka normalny obraz, te klatki zmienialy sie co sekunde.

Identyfikacja osob byla juz zupelnie nie mozliwa, do dzis kiedy prubuje

sobie przypomniec twarze ludzi widze `czarne dziury`. Na lodowisku byl

jeden kolega co lubil palic ziele ;] i nie jednego wora od niego

kupilem, ale ze to on dowiedzialem sie dopiero kiedy po 5 minutach

rozmowy zapytalem sie `Sory ale kim ty wlasciwie jestes?` potem

swiadomosc ze to on wracala i znikala co pare sekund, ludzie sie

dziwnie na mnie patrzyli, kiedy slyszalem co mowie wydawalo mi sie ze

to nie ja, i ze musze troche ciszej mowic bo mnie wywala z lodowiska!

W koncu namowilem kumpli zebysmy poszli bo wydawalo mi sie ze jeden z

`operatorow` lodowiska ma w kieszeni nuz. Zaraz po wyjsciu natknelismy

sie na kilku starszych kumpli, z ktorymi czulem niesamowita wiez, lecz

jednak nie wiedzialem co powiedziec, staralem sie patrzec jednemu

prosto w oczy lecz ich nie widzialem (znowu `czrna dziura` ) i po kilku

, przynajmniej mi sie wydawalo ze to byly kwadransy gapienia sie w

ciemnosc na karku kolegi, odszedlem.


Potem jeszcze po kilku spotkaniach z blizej niezidentyfikowanymi osobami

, lub ludzmi ktorych poznawalem dopiero po tresci rozmowy, `koledzy` :P

zaciagneli mnie do domu wbrew moim sprzeciwa... Kiedy dotoczylem sie do

drzwi mieszkania, stanolem przed klamka i czekalem az przejdzie `faza`

. Zrezygnowany usiadlem na schodach... Do wstania zmusil mnie odglos

otwieranych drzwi pare pieter wyrzej. Po wejsciu do domu omalo nie

wywrocilem sie, rodzice niestety byli w srodku ;{. ale nic, ostroznie

sciagnolem buty i na maks koncetracji staralem sie kontrolowac nogi, w

ogole wydawalo mi sie ze jestem trzezwy ale cailo i glos `mowilo` co

innego. W pokoju usiadlem przed komputerem i zalaczylem jakas prosta

gre, nie mogac utrzymac glowy w pionie, patrzac jedynie na klawiature

, naciskalem guziki i poddalem sie wlasnemu biegowi wydarzen. Co bylo

zgubne, matka dala mi cos do jedenia, chodz nie chcialem to jednak

zjadlem.


Potem lezac na luzku wpatrywalem sie w lampe... a raczej staralem sie

to robic. Po zwroceniu oczy na lampe one kierowaly sie w strone

komputera i tak caly czas. Potem poczulem sennosc, podeszedlem po

posciel, poczulem `tornado` w zoladku i szybkim ruchem odsuniecia sie

od poscieli zwymiotowalem na sam srodek dywanu :{.


Potem juz tylko otworzylem drzwi do duzego pokoju osiwadczylem matce ze

zwymiotowalem,nie zwracalem uwai na to co mowi, powturzylem to raz

jeszcze... potem sie umyc i ojciec zaczol ogladac moje oczy a matka

analizowac wydech. Stary mowil cos o poszerzonych zrenicach a matka o

wachaniu kleju... przyznalem sie tylko do wypicia jednego wina na polu

razm z dwom `wymyslonymi` kumplami. Potem look na zegarek, byla 20 z

minutami, polozylem sie na luzku i kolejny haloon. Wydawalo mi sie ze

ojciec usiadl przy moim luzku i powiedzial cos w stylu `ty gupolu, tyle

dobrego alkoholu w domu a ty jakies zasiarczone wino piles...` powtazal

to ze 30 razy.


Pare dni pozniej zaprzeczyl, ze w ogole byl wtedy w domu! Matka to

potwierdzila. Rano obudzilem sie bez kaca, i zupelnie wypoczety,

nawet nie chcialo mi sie pic bardziejniz zwykle.

Do dzis nie wiem dokladnie co wtedy robilem , baze dowodowa na to ze

to nie byl sen stnowia

`smierdzacy dywan`, oraz msg na icq do kumpla stanowiacy w skrucie

opis nimniejszych przezyc.


P.S.


Na poczatku myslalem ze to przez mieszanie MJ z winem,ale przed tym i

po tym zdarzeniu nie przezylem nic podobnego. Czyzby antybiotyk?!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media