Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

martwy z umarłymi kroczę jak we śnie. słucham wycia opętanych dusz. umarli zabrali mi duszę. moja wola rozwiała się w psychotyc

detale

Apteka:

raporty unknown

martwy z umarłymi kroczę jak we śnie. słucham wycia opętanych dusz. umarli zabrali mi duszę. moja wola rozwiała się w psychotyc

Doświadczenie: (niezmienne od ostatniego raportu "Pamiętnik znaleziony w wannie"

Otoczenie: Ja (K) Kumpel (S) i jeszcze jeden,którego wcześniej nie znałem (Ł)

Miejsce: Blok (8 piętro), całe miasto.

Stan umysłu: kilka dni wcześniej spróbowałem ok 350mg a teraz daje na 450mg (róznica masakryczna)





12.30 Wcinamy spaghetti, ja i (s) zapodalismy po 10 tabsów



12.40 Nadal próbujemy namowic (Ł) na zapodanie ("żryj bo ci doodbytniczo zapakujemy to") (przed chwilą baaardzo sam chciał)



12:41 Sami zapodajemy reszte, po 20 tabsów. (Ł) jak zobaczł jakie są ładne tabsiki i przeczytał pare raportów sam z chącią zapodał 30 na raz



12:45 Juz po wszystkim, w pozytywnym nastawieniu wychodzimy na polko.



Spotykamy 2 ziomów, przypalilismy troche MJ i postanowilismy sie wybrac po jeszcze innego.



45 min od zapodania czuc faze, ziomy mówią ze mają banie, ja jekko czuje to



(nie bede pisał godziny bo straciłem oriętacje)



Wbijamy do jakiegos autobusu, ooo.... latamy.... , no spox siedzimy, mówie do kumpla "3maj się rurek jak bedziesz

wysiadał bo może ci się glebnąć (bo niedoświadczony był). Po wyjsciu pełna faza ooo.... zero grawitacji, brak

pamięci krótkotrwałej. Przeszliśmy pół miasta z czego pamiętam dosłownie urywki, ktoś tam lody kupował, siedzielismy

na doniczkach na rynku, pamiętam że szliśmy do kumpla, który mieszkał w bloku, nie mam pojęcia teraz gdzie ten blok

jest (?) pamiętam tylko, że bylismy u niego w domu, chwile posiedzelismy i wrócilismy spowrotem autobusem pod blok

nasz(tzn. kumpa zfazowanego). Och.. to była miazga... pamięc mi lekko powracała, może dlatego, że poprostu znam te

tereny więc wiem, co się tam działo. Siedzieliśmy na ławkach, uczucie lekkości rulez. Nagle jednemu zachciało się

lać wiec poszedł w krzaki, mi też się chciało ale chciałem jakoś kultularniej nie przy ludziach. Poprosiłem go o

kluczee. Pamiętam że nie chciał mi ich dać, a później jakoś znalazłem się w windzie. Z otworzeniem ich jakoś

szczególnie nie miałem problemu więc wszedłem i zamknołem drzwi na zamek. Wchodze dalej i.... "o faaak"



Jego siorka była w domu, kurde ale sie zeshizowałem, co robic co mówic.


  • ja- "eee... cześć (s) mnie po banana przysłał

  • ona- "tak jasne jasne... widze właśnie"

  • ja- " serio, masz banana ?"

  • ona- "weee... ujaraliście sie i przyszedłeś po jeszcze"

    (wyciąga z szafki 3 worki marysi i daje mi) ( się zdołowałem, nie chciała mi wierzyć ze przyszedłem po banana, czy aż tak źle wyglądałem ??!?!)




Dobra jakos,biore tego banana(ona nadal mi nie wierzy, że po niego przyszedłem) i chce wyjść, a tu zonk, drzwi się

zacieły(w tej chwili ona była moim zbawieniem, umarłbym samotnie w tym mieszkaniu) Reszta moich ziomów zaczeła

dobijać się do drzwi od zewnątrz, a my w środku rozwalamy zamek. 30 minut zmagań, śtubania śrubokrętem i młotkiem.

już tam umierałem. Ale jednak po rozwaleniu połowy futryny otwarły się drzwi i zwaliło do domu reszte ziomqf. (s)

gdzie mój banan?? siorka- eee... to ty go tu po banana wysłałes ?? (S)-no siorka-... zatkało.



Skończyły sie nam pomysły, więc leglismy na fotele i siedzimy.


  • (s)-kiedy sie ta faza skończy,

  • (Ł)- nio kiedy




4 min. później



  • (s)- kurwa, siedzimy od godziny i nic , nadal faza

    bum

  • (k)- sasasasasa

  • (s)- au... bolało.... ej nie bolało... walnij jeszcze raz

    bumm.... (butelką z wodą)

  • (s)- nic nie boli (dup, dup dup) ale znieczulenie, ale faza



Leżałem na podłodze i załozyłem mu kose i sie wyglebił, jarał sie ze go nic nie boli i ze się fajnie leciało :D

Leżał w takiej pozycji na podłodze ze stopą dotykał głowy(master) nadal nie wiem jak on to zrobił.

Po chwili przenieślismy się do pokoju na łóżko i zapuścilismy muze. dzyn... dzwonek do drzwi... jaaaaka shiza ja

piernicze :o straszna..... uff... to tylko kolezanka siorki ;] Lezymy dlej słuchamy Prodigy, tu było chyba

najlepiej, czułem się jak we wnętrzu ogronego silnika, wszystko grgało, z zamkniętymi oczami wychodziłem z ciała,

nie czułem z nim zadnego powiązana, byłem elementem wielkiej kuli toczącej się po nieznamym swiecie. Wrazenia nie

do opisania. 3eba to poprostu przeżyc.



około 17.00 3as się zbierać do domu, zabieram rowerek wpakoałem do windy i zjedzam na dół.

Siadam na nim...



Uczucie niesamowite, jakbym siedział w myśliwcu, odpalam, startuje, maksymalne skupienie lece, dosłownie lece,

zamykam oczy na chwile, wyje...w krzaki.... au ;] Dobra sytuacja opanowana lece dalej, zapierniczam jak szalony,

zero zmęczenia, Nie moge ruszyć głową bo trace równowage. Nie wiem ile jechałem (6km) ile mi to zajeło, ale wydawało

mi się ze długo, przez całe miasto(prawie)



Ląduje w domu... wbijam do pokuju siadam przed kompem, za chwile woła mnie ojciec.... qźwa obczaił odrazu ze cos ze

mną nie tak :( wcisnełem mu ze piłem troche % ale nadal się szczelał....




Ogólnie: ZAJEBIOZAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! to 3eba przezyć, żeby poznać moc dxm !!!

za jakiś czas zapodaje na nocke 900mg i z muzą walne się do łóżka !! ooch będzie miazga :P



narka ;]

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media