Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

jak marnowało się szmal

detale

Chemia:

raporty unknown

jak marnowało się szmal

Data: 23 listopada 1999 02:10



(nazwiska zmieniono, miejsca wycieto, daty zaponiano, fakty itd)



pigula: Mitsubishi


kolorek: jasnokremowy


wymiary; gr-5mm sr-8mm


obrazek: 1 str. logo mitsuishi


2 str. linia podzialu


smak: gorzki


zrodlo: 3miasto


cena: 30 pln/szt



17:20 polnalem pol tabletki


17:30 zastanawiam sie, komu zaproponowac drugie pol


18:30 moze sobie jednak, towarzysz nie podziela


19:03 cieplo mi sie zrobilo


w zasadzie chyba to nie mnie, tylko wszycho wokol ogarnia takie

eteryczne ciepelko. mnie sie to tylk tak z zewnatrz udziela.

wdzialem sluchawki coby posluchac radyjka,


skonczyly sie wywiady, zaczela sie muzyka. Muzyka.

a w porywach MUZYKA. milutko targa jestestwem bas, wchodzi uszami, ze

sluchawek, ale niesie sie takiimi milutkimi wajbami po calym ciele.

baardzo przyjemna sprawa, taki bas. kolesie puszczaja muze z winyla, bo

trzaski "laskocza" w uszka. kumacie? USZKA.

wogle sie jakic taki grzeczny i ladny czuje.


19.30 trzeba sie ludziom poprzygladac

kurwa nie wiem co wybrac- wyjsc i polazic ale bez radyjka na uszach czy

pokisic sie w chacie ale przy zajebistej muzie.


polazic.


.


.tup tup


.


tutaj przerwa na 6 godzin, bo mnie nie bylo. gdzie indziej bylem.

zaczne od konca. moze za duzo zadam od zycia, ale po relacjach ohydka i

paru innych psychonautow spodziewalem sie EUFORII. przyznam sie bez

bicia: tanczylem przy muzyce, ktorej normalnie bym unikal, ale

"fizycznej" potrzeby skakania bez muzyki nie odnotowalem.

oczywiscie sobie obiecywalem ze walne taki rraport ze wszystkie inne

sie schowaja, ale z ostatnich godzin pamietam mnostwo zdarzen raczczej

niz wrazen wiec bedzie poprostu dokument. z rodzynkami.

od kiedy wyszedlem z domu, czulem sie juz leciutki jak po przasnej

amfie, nie czulem jeszcze potrzeby wyrzucania z siebie slow.

przed jednym lustrem w meterku przyjrzalem sie zrenicom, byly

powiekszone w por z oczami innych ludzi ale nie jakos razaco. poza tym

"kontakt wzrokowy" z pasazerami calkiem byl przyjemny. przynajmniej dla

mnie. ale nic to. chodzimy po miastku, nie marzne, na te okazje sie

cieplo ubralem a i zwykle marzne rzadko, tym razem jdnak nie bylo mi zimno

nawet przy wzglednyym "rozchelstaniu", czulem po prostu chlod na twarzy

i szyi, ale wcale nie dotkliwy, (teraz jest -5*C, spacer trwal max 20

min) szukamy lokalu, jeden biletowany i trzeba czekac na otwarcie, drugi

zamkniety na amen. trzeci tloczny. giovanni. troszeczke jak w remizie,

sporo niekudlatych glow, zadnych kapturow, ludzi wszelkiego sortu, z

glosnikow britnej spirs itp, dym zre w glaza, jest kacik dla

niepalacych, troszke probuje uladzic kolesia co zajmuje pare siedzen

na raz, bo niby sa zajete. tzn on trzyma na 2 nogi. zagadalem bardzo

grzecznie ale moja bezczelnosc odbila sie w jego oczach. spoko.

sok pomaranczowy w smaku w porzadku. i tyle. ale 2 godz pozniej ten sam

sok mial tak mocny, m.in. kwasny smak ze wg mnie mogl byc grapefruitowym.

bojembaum rozwial watpliwosci. kochany bojembaum. ale po kolei. po

pierwszym soczku wdajemy sie w gadke z czarnowlosa panienka ktorej b

przypomina kogos. tlumaczymy sie ze "to nie tak" i po chwili juz slucham

rozpaczliwych zlewow o tym, jakiego panna miala dola jak po 2 miesiacach

rawdziwej dojrzalej milosci jej mezczyzna okazal sie "satanista" takim

od czarnych mszy- orgii, kotow itp. naturalnie sama tez "uczestniczyla"

w tych potworrnosciach i to ja zmienilo na zawsze. oczywiscie

fantazjuje jak szalona. nie kojarzy zadnej ksywki zadnego ciemnego

patrona, zlewa w jedno chyba wszystki mozliwe rytualy. (nie bylbym taki

madry gdyby nie robota pana joruusa- szacuneczek za biblie w sieci),

przy tym niewiasta oczywiscie jest bi. ile ma lat, zapytacie?

siedemnascie. oczywiscie powiedzialem jej co o tym wszystkim i o niej

mysle bo musialem, bo przez pare godzin nieznajomi ludzie naprawde

byli bardzo sympatyczni i bliscy, ale z tego niektorzy w jakby "bardzo niewygodnych maskach", oczywiscie sie obrazila- na jakis czas :)). jej

kolezanki mialy w glowach po mniejszym balaganie i z nimi sie rozmawialo

latwiej.



jeszcze jedno wtracenie- wiecej niz raz uslyszalem wyrzut "ty to kurwa myslisz ze wszystko jest takie proste"- moze to
jakos oddaje specyfike xtc



oczywiscie powialo groza, gdy jedna z exponowanym

krucyfixem (pila tylko wode mineralna z plasterkiem cytryny)

wytlumaczyla mi roznice miedzy lsd a kwasem. bo wiecie- kwas to taki

papierek a lsd jest bialym proszkiem. oczywiscie jedno i drugie to

smierc. inne biale siostry przyznawaly sie do doswiadczen z ziolem. byla

mowa o wielu rzeczach, pouczalem, wspolczulem, bojembaum pouczal mnie, wytykal mi

sokratyzm, zle wrozyl na przyszlosc, przekonujacy byl. ja dzieki pigule

toczylem sloowa jak karabinek maszynowy. niektore kwestie musialem

powtarzac wolniej.


potem sie nieco tanczylo. a potem powrot nocnym, kochanym pijanym 607

pelnym jAk to przy sobocie, awaria instalacji, czekanie na

nastepny(lapanie stopa- bez skutku) i dalsza jazda podwojnie

zatloczonym. pelny autobus plus pelny autobus daje JEDEN PELNY AUTOBUS.

za te prawde odam zycie :)



wnioski: jesli o swobode w gadce chodzi, to etanol oddalby te same

uslugi, jechalem w dygresje tak samo jak zwykle, choc dzieki e nie ma zadnego zmulenia. jesi chodzi o fajny feeling to c2h5oh sie raczej chowa. to samo z "czuciem" muzyki. (czyli mozna by tu wtracic ze X piw i thc daje w sumie xtc

w co jednak nie wierze i szukam dalej)



c.d.


po wszystkim, jak po A, nie czulem glodu, ale po powrocie podjadlem

nieco bo wszystko bylo pyszne. spodziewalem sie klopotow ze snem bo

senny nie bylem ani troche ale z zasnieciem nie mialem problemow. spalem

tak jak zwykle gdy moge pospac-12 godzin. zawalilem przy tym miting w

sprawie funkcji sw. mikolaja, po prostu zapomnialem na smierc ustawic

budzika. (kurwa mac). teraz, po ponad 30 godz od przyjecia doskonale

samopoczucie mimo iz w FAQach napisano ze serotonina bardzo umyka i jej

regeneracja do norm. poziomu trwa 10..15 dni. a ilosc tej subst okresla poziom zyciowego optymizmu. zobaczymy.



poki co udalo mi sie cala noc nie spac w imie tzw obowiazkow i

jakos dziwnie lekko to znioslem. nie wiem czy mnie To tak rozregulowalo czy

moze jeszcze schodzi...(juz z 50 godzin od "za tatusia...")

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media