Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ibn laden

detale

Chemia:

raporty unknown

ibn laden








12:30 spożycie xtc ibn ladenów na spółę z samiczką





13:00 pierwsze odczuwalne efekty, akurat w czasie projekcji diznejowskego długiego metrażu dla ludzi 5..15-letnich, mustang z dzikiej doliny się to zwało, normalnie waliłoby taniochą ale ja się wzruszyłem, epizody uwięzienia bohaterów, ich ucieczki, naprawdę głeboko to przeżywałem, przy obiektywnie marnych 2D-manifestacjach wielkich przestrzeni dzikiej ameryki, wąwozów i gór miałem ochotę klepać się po udach z radości, natarczywe antropomorfizacje koni powinny we mnie budzić odrazę ale łykałem je bez bólu, dziewczę nawet roniło łezy. piękny film. przyjaźń, miłość, wolność, przyroda, konie, kolory i jeszcze wolność ze 2 razy.





ok 13:45 bonus- dodatkowe pół tabletki





a źrenice- jakby o niczym nie wiedziały. za to dłonie wilgotne, to znam i lubię, ciała jamiste- w zaniku. piję często, drobnymi łyczkami, siusiam rzadko, ale sporo.










16:00 piję/my drobne ilości alkoholi, w sumie by było z 20ml czystego etanolu, marginalnie, nadal sympatyczna fazka; mam ochotę zagadywać przechodniów, idąc alejkami ursynowa widzę jak piździ, śnieg z deszczem, czuję chłód powietrza, jeszcze wczoraj przeklinałem tę pogodę i łysiejącą zieleń, teraz łapię pełne wdechy, czuję na ryju lodowate szpile kropel, czuję że jestem, bzdety typu "zapnij się" mogą poczekać.





18:00





wyjąwszy ćwierć snikersa, nic tego dnia nie jadłem- nie czułem głodu, potrzeby.





22-23 bliska cielesna interakcja z ukochanym dziewczęciem. i tu niesprawiedliwość: pieszczoty z tych wyszukanych, dziewczę się rozbrykało, doświadczało dużo i intensywnie, było w całości różowe z radości, a ja- ofiara jakiegoś zagadkowego spida- zamiast ładnie ponabrzmiewać, rozjechałem się wzdłuż osi czasu przebiegiem wolnozmiennym, nie wiem nawet jak i kiedy przetoczyła się ta satysfakcja. byłem tym, ale jakoś inaczej niż zwykle. pamiętam, że jeszcze przez pół godziny lokalizowałem nierozluźnione mięśnie.





ok 23:00 zasypiamy zmęczeni choć szczęśliwi, ale ja- nie od razu. śpioch jestem, wiem co mówię, gdy narzekam na bezsenność, po kawie zasypiam bez problemu, a teraz jakoś nie mogę, a to mnie uwierają własne ręce, a to wybudza ciepełko zaprzyjaźnionych bioder, to znów własny oddech.. efekt taki, że teraz mam 6:55 i piszę trip-relację. etam trip.





RACZEJ NIE POLECAM TYCH DROPSÓW, a to dlatego, że nie mam pojęcia co w nich jest. na pewno nie dominuje mdma. brak szerokich źrenic, uwiąd siusiaka, bezsenność- nie to pamiętam z pierwszych mitsu, nie o tym pisał Dziadek Szulgin, nie tego szukam wciąż i wciąż.










piguła:


ibn laden, czerwono-biały niejednolity walec średnica ok 5mm, grubość ok 3mm (warszawka połowa października 2002)





dawa:


doustnie 1 + pół sztuki na pusty żołądek a jest mnie ok 77kg.


smak: gorzki :)









Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media