Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

deixem jest git

detale

Apteka:

raporty unknown

deixem jest git

Zadzwonila do mnie kolezanka zebym

wypadl z nia na rynek spotkac sie z

poznanymi niedawno brazylijskimi

studentami. Jadac po kolezanke

przypomnialem sobie ze mam przeciez w

kieszeni dwa opakowania Tussalu.

Kiedys bralem juz ale poltorej paczki i

mialem raczej takiego superlajta.

Chcialem wziac znowu pietnascie ale tak

sie zamyslilem ze polknelo sie 20J na

pusty zoladek. Po 20 minutach czekamy na

rynku na brazylijczykow i wtedy zaczelo

mi sie wkrecac. Bylo troche inaczej niz

poprzednio, moze tez dalego ze byla

noc.


Pierwsze co zauwazylem to ze cos siadlo

mi na wzroku jakis taki rozbiegany

patrzylem sie na wszystko dookola mnie

po kolei. Poza tym swiatla latarni

ulicznych zaczely mnie oslepiac i

wydawalo mi sie ze te swiatla sa dwa

razy wieksze niz normalniej.


Brazylijczycy zadzwonili ze moga byc

dopiero za pol godziny to kolezanka

powiedziala ze musimy isc odwiedzic jej

znajomych z gg mieszkajacych w

akademiku. Wymyslila ze musimy biec

zeby sie wyrobic hehe. Zupelnie nie

chcialo mi sie biegac ale kiedy juz

zaczalem, nie chcialo mi sie konczyc

wydawalo mi sie ze jak przestane biec

to nie bede w stanie ustac pionowo.

Wjechalismy do akademika do pokoju

zupelnie nieznajomych ludzi i ja od

razu wyjezdzam z jakimis tekxtami ze

ten akadamik przypomina wyruszajacy z

portu okret i zeby mi dali koniecznie

sie napic tej wodki co stoi na stole

itd. Po poltorej minuty wyszlismy z

akademika i bieglismy na rynek znowu

heh.


Ok sa brazylijczycy to poszlismy do

pubu w stylu takiej piwnicy. Kupilismy

po piwie muza gra nagle jeden z kolesi

powiedzial ze to wyglada jak jakis loch

pod zamkiem. Ja mowie „ co ty pier...

jaki loch” po czym ogladam sie pare

razy, patrze no kurwa loch jak sie

patrzy nic innego tylko loch. Po

wypitym piwie zaczelismy tanczyc nikt

nie tanczyl tylko ja zaczelem i

rozkrecilem ekipe ale raczej nie

tanczylem tylko wyglupialem sie i potem

przedrzeznialem tanczacych ludzi i co

chwila kucalem albo siadalem na podlodze smiejac sie na maxa sam z

siebie z tego co robie i w jakim stanie

jestem.


Po dwoch trzech godzinach siedzenia w

pubie wyszlismy do domu i ja wtedy juz

mialem tylko taki bardzo przyjemny

zjazdzik, tak jakbym wzial pol dropsa i

buszka mj. W domu kolacja normalnie i

do lozka spac zasnelem bez wiekszych

problemow.


Rano humor ok, nie ma zmeczenia itd.

Ogolnie trip byl niesamowicie przyjemny

bez zadnych nieprzyjemnych momentow

incydentow itd. Czesto smialem sie z

roznych rzeczy ludzi i cieszylem sie ze

jestem w takim smiechowo-pojebczym

stanie.


Nastepnym razem czas na hardcore – 450-

600 ale to juz u siebie w ciemnym

pokoju.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media