Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ciąg na mdma

detale

Chemia:

raporty unknown

ciąg na mdma


Obiektem doswiadczenia stałem się ja sam. Ludzie sobie roznie daja w kosc i

w rozny sposob odksztalcaja percepcje, a ja postanowilem sprobowac czegos

nowego. Ostatnio przechodze fascynacje ecstasy, naprawde nie ma lepszego sposobu

na jesienne doliniaste humory, szare niebo i liscie pod nogami niz dobra pigula.

Poza tym Taniec, ja kocham tanczyc, falowac, plywac, byc unoszonym przez

sinosoidalna mjuzzike, podpierana masywnym bitem, np. deepHousem albo

Minimalllem. Odjazd. Ale, ale, dyskoteki sa tylko w nocy, wiec w dzien trzeba

robic cos innego i milego a doliniaste humory odlatuja wtedy razem z zimnym

wiatrem.. No to postanowione --> kupuje 10 tabletek ufo (250zl) i sprawdzam jak

to jest w duzych ilosciach i nonstop..



===============START ===> czwartek, godzina 12.



Wszystkie tabletki pokruszylem na proszek, wyszedl lekko szarawy i kwasny,

jakies 6-7gramow (ufo sa bardzo duze). Pierwszy raz mialem w rekach tak duzego

worka z biala zawartoscia- wygladal bardzo fajnie :) Naszykowalem sobie slomek,

wybralem na poczatek zolta (moj ulubiony kolor) i jechaane, po nosie dwie setki

i jakies cztery do herbatki. Nos odzywa sie po dwoch minutach,

wchodzi mily klimat, na uszy zakladam walkman i wyjezdzam na rower. Ojojojj, jak

milo sie jedzie przez mieciutkie powietrze, kolo milych przechodniow, po

strasznie pieknym :) lesie.. Mysli radosne, empatia do swiata, czuje sie

poprostu wspaniale. Jade sobie nad jeziorko. Fizycznie- miodzio, jedyny problem

to rozszerzone zrenice i brak mozliwosci czytania. No wiec dupa, nie poczytam

sobie meczonej przez ostatnie dni ksiazki Sziszkowa `Ugrium-rieka` [to takie

male co nieco w ramach przypomnienia sobie cyrylickiego pisma :] W walkmanie-

goa. Niebo o dziwo nie szare, lekko zachmurzone, w polaczeniu z goa- wysoce

psychodeliczne. Patrze na swiat, czuje jego piekno, przestrzen, wode, powietrze

i kosmos. Sam mam kosmos, bo z brzucha odzywa mi sie gorzka herbatka. Wchodzi we

mnie a ja z polprzymknietymi oczyma siedze na laweczce z widokiem na jez.

Maltanskie.. Mmmm :) Mysli ukladaja sie wspaniale, wszystko jest dobrze, mi jest

dobrze i wszystko jest dobrze. Temperatura ciala w normie, wlosy sie lekko jeza

na glowie i mroweczki po pleckach- dziwne raczej mi sie nigdy nie jezyly, ale

juz rozumiem- przez nos jest o wiele wiekszy wykop- tzn. ze oprocz wartosci

psychoaktywnej, pojawiaja sie odczucia czysto fizyczne. Niektorzy lubia wykopy,

ja niespecjalnie, ale akurat ten jest bardzo mily, bo taki `czysty`. Mysle, ze

ufo to czyste mdma.



Godzine siedzialem wpatrzony i wsluchany. W koncu postanawiam zmienic

miejsce przebywania. W strone miasta... Po uliczkach rowerkiem, po parczkach, po

starym miescie, po polach po obu stronach rzeki.. W miejscach w ktorych

tripowalem na kwasie, nachodza mnie dziwne mysli, niewiem ciagle czy to sa

wlasnie flashbacki, ale patrze np. na jakas rzecz, ktora widzialem na kwasie i

mysle sobie `jasny gwint, ale to bylo cos niesamowitego, jakze innego od tego co

widze dzisiaj`. A na tabletce to uczucie sie wzmaga i jakos dziwnie sie czuje..

Hmm, trzeba cos zrobic.. No i wymyslam sposob na flashbacki- kolejne dwie duze

setki po nosie (cztery godziny od poprzedniego wrzutu). Jako, ze znajdowalem sie

na odludziu, kreseczki posypalem sobie na nadgarstek. Slomka i uuuch!!

Flashbacki jak reka odjal!! :) Troche zakrecilo w nozdrzach, ale sa wytrzymale

bo je oszczedzam, wiec sie nie dzieje nic zlego. No kurwa, wrecz przeciwnie...

Nowy zastrzyk energii, milosci i szczescia. Rzucam przeciagle spojrzenie na

rower, na puste pole, na plynaca w oddali Warte, na samochody ktore gdzies tam

jada, na ptaki ktore gdzies tam leca. Na siebie, ktory patrzy na siebie. Kolejny

gigałyk wody niegazowanej, w ramach BHD, zeby sie nie odwodnic. Spadam stad, ale

najpierw wsiade na rower. Hhhe, przerzutki sa bardzo skomplikowanym urzadzeniem,

a odkrywasz to gdy probujesz je zbadac macajac patykiem przez kilka minut :)



Niedobrze. Robi sie ciemno :(


Ale , ale.. ciemno, rower bez swiatel, wracam ciemna ulica, nic nie widze...

Lekka deprywacja sensoryczna miekki wiatr na twarzy, miarowy turkot w supporcie

[kiedy wreszcie wymienie ta glupia zegarynke??] i w sumie nic wiecej.. Mysli

doobre i kochaaane. Lekkie zmeczenie fizyczne, spore tetno, podwyzszone

cisnienie, ale raczej w normie. Powrot do domu, pomiar wykazuje 140/80, wiec

nawet lepiej niz sie spodziewalem. Cieply prysznic, super miekka woda,

czyszczenie zebow [ostatnio chyba sie od tego uzaleznilem, czyszcze az trzy razy

dziennie!! :], mycie wlosow mila piana, szorowanie piet pumexzem, obcinanie

paznokci- slowem porzadki w gospodarstwie :) Spojrzenie w lustro- kurwa, co za

przystojniaczek :)) Juz ciemno, a ja sam.. Mam juz dosyc samotnosci, a to dobrze

bo jestem umowiony- telefon do kumpla, a on przyjezdza po godzince z workiem

skunika i dziewczyna. Telefon do innego--> bedzie haszyk, do innej-->nie

przywiezie nic, ale sama jej obecnosc wystarczy, zreszta wkracza razem z

kolezanka, dla tego co ma haszyk :)



Godzina 20.00, duzo wszystkiego, u mnie w domu, na scianach kolorowe

swiatla, kompjutter, hifi, mjuzzika z mp3 i mod, unitry (vinylowe

rollingStones), tekkno acid, goa, minimal,

d&b... bum bum, parara bum bum, my shoe is barking... Kolezanki i koledzy

przysysaja sie do proszku, ja sie powstrzymac nie moge i tez sobie biore

poniuszkę. Zaczynam intoksykacje za pomoca nikotyny, dodatkowo nalewam sobie

kielicha wodki z sokiem. Hhe, jest poprostu niesamowicie!! Lekkie przycmienie

obrazu, calkiem silne rozmycie (przez powiekszone zrenice), w pewnych momentach

uczucie lekkiego oderwania od ciala (cos a la dxm, ale jestem pewien ze to NIE

dxm, a efekt mieszania z wodka). Silna chec tanczenia, zaczynam odstawiac

pokazowy xtcDancing, muzyka plyynie, wkreca, w jej rytmie czuje sie wspaniale,

niesie mnie, rozpiera, rozpierdala!!!! Obok samica, piekne cialo, sliczne ale

rozmazane oczy, stan wymagajacy pomocy meskiej, rece wedruja tu i tam, krzyzuja

sie, obejmuja, tancza, obijaja, laduja na fotelu, na kanapce, na podlodze. Usta,

jezyki graja, duzo cieplosci, sliny i zapachu ciala mieszanego z perfumami. Jej

rece wedruja po mnie, moja sensoryka mnie wrecz roznosi, zamisat dotyku czuje

Dreszczyk, niesamowity Dreszczyk, emocje rozgoraczkowane. Skora jest piekna i

gladka, pokrywa cale cialo, a oddziela wnetrze i Mnie od ambientu. Juz chyba nie

moge, rozsadza mnie od srodka czyste szczescie. Chwila, moment, czy zawsze moze

byc lepiej? Jeszcze jeden rass, moj nos i jej nos, zaladowany, odjechany.

Upadamy na lozko, muzyka wciaz gra, a inni bawia sie chyba tez calkiem niezle.

Rozlaza sie po pokojach, szkoda, jeszcze nie tym razem zrobimy to w wiekszej

grupie :), ale zajmujemy sie soba w dwojke, jak bozia przykazala... Cieplo,

kontakt, dotyk i uczucie.. Czy dam rade...? alez trzeba sie troche postarac,

zjedz mnie, misiu-pysiu, kociu jestes smaczna, jestes slodki cieply, jestesmy

goracem, wulkanem, wszystkim razem i... tadam!! i jeszcze!! i jeszcze!! o moj

boze, zycie to pierdolony cud!!



Kondycyjnie- wytrzymalem i nie bylo zle, nie chcialo mi sie co prawda leciec

na dol i mierzyc sobie cisnienie, ale chyba nie bylo wiecej niz 150/90. Wysilek

ogromny, ale spelnienie mozliwe (powiedzialbym nawet: na luzie). To co sie

przezywa- nie do opisania, poprostu trzeba sprobowac!!



Hhe, ojakmilo, dziekuje bardzo, teraz jaram gandzie!! Przytuleni z fifka w

zebach.... :))) Wchodzi tzw. budyn. Tzn. nie pale nigdy trawki przed ecstasy, bo

IMo psuje ona efekt mdma --> pozostaje ci faza na mj + speed. Brakuje tego

wszechogarniajacego uczucia szczescia, empatii do wszystkich i jednosci z

ludzmi. Natomiast trawka palona w czasie trwania jazdy na xtc, dziala tez w

specyficzny sposob: najpierw ogarnia cie niesamowite uczucie- budyn, kiedy

lezysz albo siedzisz w bezruchu, patrzysz, slyszysz, czujesz i przezywasz

przeciaagly orgazm. Budyn trwa ok 30minut, a potem zastepuje go uspokojenie,

tracisz juz wtedy jazde na mdma, pozsotaje speed+mj, dodatkowo moze pojawic sie

ostry wykop (utrata ostrosci widzenia, problemy z rownowaga, trudnosci z

otwarciem oczu i co IMo najwazniejsze- zanika zdolnosc porozumiewania sie z

ludzmi, czlowiek pograza sie w sobie samym, delektujac sie i kontemplujac

przezywany stan. No wiec dlatego trawke najlepiej palic przed koncem imprezy,

gdy w niedalekiej perspektywie (1-2godz) ma sie...



...SEN (jak dla mnie to 6 godzin)



Serotoninowy poranek. Mniam, dlaczego budze sie z twoimi wlosami w zebach?

Ach tak.. o kurde, wciaz mnie trzyma, samopoczucie wspanialsze niz mozna sie

spodziewac, wstaje, jest bardzo dziwnie, jakos tak mieciutko i fajniutko.

Wczoraj za malo wypilem, dzisiaj czuje niemile skutki- sucha cera, suche usta...

Ulala, dzisiaj lustro juz mnie nie cieszy, ale krotkie spojrzenie na lezacego w

sasiednim pokoju kolege i sie pocieszam- u nich tez wyglad nie najlepszy :)) No

wiec dobra, aplikuje sobie 1gram wit. C, tabletki drozdzowe z tiamina i

ryboflawina (wciaz nie wiem czy one rzeczywiscie dzialaja, czy to tylko moje

placebo...), aspirynke, wlewam w siebie trzy szklanki herbaty, smaruje sie

tlustym kremem, myje zeby.. W miedzyczasie budza sie ludzie- wszyscy spalismy

ok. 6godzin, krotkie ach i och, usmiechy na twarzy, nikotyna doplucnie, a jak

nikotyna to i maly skrecik :) W TV nic nie ma, na dworze swieci slonce, wiec

wyruszamy na spacer, zabierajac ze soba jeszcze troche stuffiku. Jesienny las,

slonce, rzeskie powietrze, obok kochane osoby.... Cud i miod, piekno i szczesie-

usmazeni biegamy po lesie i krzyczymy z calej siily --hejj, heeeejjj, kochamy,

kochamyyyyyy zyyycie!! Kumpel tak bardzo sie przykladal, ze sie wyjebal o korzen

i zaryl twarza w sciółkę- zupelnie go to nie zasmucilo... :))



Godzina 16.00, zegnamy dwie pary, zostaje tylko ja ze swoja dama.

Znamy sie od niedawna, wiec gadamy o wszystkim i o niczym, patrzymy

sobie w oczy, przytulamy sie. Dochodzimy do domu, nie, nie mozemy

wytrzymac :) Na schodzacym usmazeniu, dokonujemy znowuz zbereznych

czynow, po czym myjemy sie niestety oddzielnie :( ogladamy chwile TV-

na FoxKids leca simpsonowie- ale jazda!!. No i czas na maleconieco (w ramach

eksperymentu oczywiscie.. :). Wrzucamy sobie po cztery seteczki do coli i

jedziemy na spacer do miasta. XTC wchodzi, chodzimy po starym rynku

smiejemy sie i palimy papieroski. Jest slabiej niz wczoraj, choc tez

calkiem mocno. Kicia donosi mi, ze proszek oralnie daje jej mniejszy

wykop i ogolem jest troche inaczej niz po nosie. No coz, ja sie

zgadzam, mnie jest bardzo milo, a nos troche boli od wczoraj

(zakrapialem xylometazolinem, zeby zniesc opuchlizne sluzowki i

pomoglo, ale zostaly takie dziwne bobelki :) Piwko w pubie, na

zewnatrz znowuz ciemno, kierujemy sie juz w strone disco studioJack, po drodze

umawiajac sie z moim kuzynem, ktory przyjezdza na balety ze swoja panią z

krakowa do poznania :)



W srodku discoteki gra mjuzzika, gdy tylko tam wchodze, od razu

porywa mnie beat. Nie moge wytrzymac, ledwo stoje w kolejce do szatni,

oddaje kurtke i siubudubudu!! Wkraczam na parkiet.. ohohoho, tego mi bylo

trzeba, czuje sie w swoim zywiole!! Mjuzzik, ruch, dynamika, swiatlo, ciala,

odblaski, deepHouse- muzyka IMo specjalnie dla mdma (bo ogolem to za housem nie

przepadam). 30minut, w koncu kuzyn na sile wyciaga mnie z parkietu- on tez

chcialby przyćpac :)) No wiec do gory, w ustronne miejsce, karta kredytowa

kuzyna (on tez lubi poszpanowac :)) a na karcie jego amfetka i moja ekstasska.

Amfetki nikt nie chce, kuzynowi jest smutno, ze wszyscy wola ekstasske, ale

zostanie mu na pozniej :) Tak wiec wrzucam sobie i kici do coli trzy razy

dzialka, a parce z krakowa na dobra nocke po siedem :) Smutno patrzec, ale

towarku sporo ubylo i niewiele zostalo.. Moze to i dobrze.. W kazdym badz razie,

te trzy kreski robia na mnie niewielkie wrazenie, moja kocia ktora jadla

tylko wczoraj wieczorem- mowi, ze czuje. Ogolem w glowie mam straszny dym,

jestem lekko przecpany, chwieje sie i nie moge utrzymac rownowagi. Zamawiam cole

za cola, pije, siedze w wygodnej kanapce jakas godzinke i lapie budynia. Jak

troche posiedzialem- odpoczalem, poczulem sie lepiej, odzyskalem rownowage i

motywacje. No to na parkiet- najpierw wkraczam na gorna sale, gdzie leci disco:

Jen. Lopez, WillSmith i inne taneczne przeboje. Pieknie sie tanczy, szczegolnie

gdy ma sie wrazenie, ze robi sie to najlepiej na calym parkiecie (hhe, uwielbiam

tanczyc house gdy z glosnikow saczy sie disco :) Dance, dance baby, przytuleni,

zapatrzeni, odjechani, w ciemnych okularach- kosmos!! No ale w koncu uciekam na

dol. I tam lapie tekkniczny rave (co tu duzo gadac, to jest poprostu to!! :)

Przetanczone 2 godziny, krotka przerwa na ubikacje, dwie cole, trzy spore kreski

do nosa i lufke. Po lufce wkrecem sie jeszcze raz w disco- leci moloko, atb itd.

Ladnie, ladnie, bardzo lubie tanczyc po trawce, potem znowy 2 godz tekkno, lekko

sie juz rwie film, chyba zbilem szklanke (no kurde, poprostu upuscilem, bo bylem

przecpany..), duzo coli, duzy skrecik, po ktorym zupelnie odpadlem i bylem juz

na granicy straty przytomnosci- bardzo ostro!! Kuzyn ze swoja panna meczyli

jeszcze biednego mdmaWorka, calowali sie etc. ale nie pamietam za dobrze. Potem

siedzialem rozpostarty na kanapce, obok byla ona, nie mialem na nia sily, ona

mnie glaskala i tulila, bylo slodziutko... Taxi, dom, lozeczko i wtulony w

mieciutka poduszeczke zasnalem. Tym razem spalem 8godzin.



RANO nie bylo zbyt dobrze :( Brak serotoninowego poranka to pierwsza smutna

sprawa. Zamiast niego- niemily zjazd psychiczno-fizyczny. Poza tym rozwalka

kondycyjna, gdy obudzilem sie serducho walilo mi jakbym biegal po schodach, a ja

lezalem jak kloda 8godzin w lozku. Cisnienie rano 160/90- w nocy mialem pewnie

cos kolo 180/100, bo czulem ze odpadam. Wyglad- lepiej nie mowic, wygladalem jak

trup, na twarzy powychodzily mi wypryski, skora jak papier, wargi suche, w

ustach kapec jak nigdy. Wstalem, odlalem sie, zjadlem witaminy, wypilem herbatke

z cytrynka i poszedlem z powrotem do wyrka na trzy godzinki. Gdy wstalem- bylo

lepiej.. Na tyle lepiej, zebym mogl wygrzebac sie z lozka, umyc i pojsc w

czworke nad jezioro maltanskie. Wypilem dwa piwka, spalilem skrecika- odzyskalem

humor (moze neurony zdazyly juz troche naprodukowac tej serotoninki :) Zeby

sobie udowodnic- rozdzielilismy pozostalosci ekstazynki i wszystko do nosa- po

dwie kreski na leb- i to byl dobry pomysl, bo nie uderzylo mnie , tylko

postawilo na nogi, na tyle przynajmniej, zebym mogl postawic na nogi swojego

przyjaciela i ... :) Spedzilem milo wieczor (spacer, tv, drugs, mjuzzik & sex),

zasnalem o polnocy, wstalem dzisiaj o 12, odprowadzilem kjuzzina na pociag,

dziewczyne odstawilem do domu [mieszka z rodzicami, a oni mieli jakies pretensje

do mnie, ze im ja porwalem na dwa dni ;]. W koncu sam sie odstawilem do domu,

odebralem poczte i wlasnie koncze to pisac (jednak wciaz mnie troche trzyma bo

strasznie sie rozpisalem, bo was wszystkich koham ;)))


------------------


Podsumowujac- zalatwilem sobie niezle odjazdy, kosztem wyczerpania i tego

okropnego czegos co bede mial jutri i pojutrze (chodzi mi o brak serotoniny w

swoim mozgoo..). Warto bylo, dowiedzialem sie czegos nowego o ekstassce, a teraz

ja sobie przez jakis czas odpuszcze. Hhhe, wszystko dobre co sie dobrze

konczy... ale mam swiadomosc, ze moglem przedawkowac i wyladowac na detoxie, tak

jak moi znajomi kilka miesiecy temu (10tabletek/4osoby/jedna noc). Docencie moje

poswiecenie w imie eksperymentu!!

Oczywiscie uwazajcie, jesli chcecie sie w cos takiego bawic. To troche

niebezpieczne, ale bez ryzyka nie ma zabawy :)))


caluje i sciskam

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media