Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

bezbożny dxm

detale

Apteka:

raporty unknown

bezbożny dxm

Podróz ta moge jedynie przyrównac do chwilowej inkarnacji z czyms co wydawac by sie moglo nadnaturalne, a okazalo sie zwykla chemiczna mutacja mojego mózgu. Eksperyment trwal dwa dni; pomine godziny i daty, gdyz nie nosze zegarka a subiektywizm doznan sprawia, ze czas jest niewazny. Dodam, iz me dragowe doswiadczenia byly raczej nikle (konopie, haszysz, efedryna, szczypta amfy, nieco DXM, etanol).





Koniec zajec. Podswiadoma chec odmiany swiadomosci, uzewnetrzniona przez chorego kumpla realizujacego recepte na Acodin. Chwila beztroski i 30 tabletek zzera juz kwas zoladkowy. Niesamowity skwar sprawia, ze siadamy w cieniu i odpoczywamy, rozmawiajac. Najpierw pojawilo sie swedzenie i zaburzenia motoryczne. Nie przeszkadzaly mi one jednak przebyc 2 kilometrów az do miejsca naszego rozstania, gdzie opuszczony mialem problemy fizyczne i psychiczne z dotarciem na przystanek tramwajowy. Reszta pamieci wrócila wieczorem - w miare spokojny powrót do krypty, sensacje dragowe, choc bardzo przyjemne.





Nastepny dzien. Podobne okolicznosci zakupu. towarzyska pogawedka przy ostatnich rezerwach Kaperach - 2 butelki na glowe. Lagodny stan upojenia i zazycie pierwszych 15 tabletek. Po powrocie do domu zazylem kolejne 15 i zadzwonilem do znajomej. W czasie gadki zaburzenia mowy, nieprzyjemne uczucie rozsadzania czaszki i swedzenie skóry, choc bez wyraznej wysypki, sprawilo rychle zakonczenie rozmowy i opuszczenie mieszkania. Wieczorem mialem spotkanie na miescie a matka nie mogla zobaczyc mnie w takim stanie, musialem wiec opuscic bezpieczna przystan i wyruszyc do kumpla. Zagiecie przestrzeni na klatce schodowej w forme trójkata równobocznego o wierzcholku na dole. Po wyjscie z klatki, droga która mialem odbyc wydala mi sie niedopokonania.
Niesamowite trudnosci motoryczne, problem rak - przekladanie paczki z jednej do rugiej, chowanie ich do róznych kieszeni, a to wszystko stojac na chodniku o pietnastu minut. Poczatek wydal mi sie ciekawy, lecz byla w tym doza grozy. Nigdy nie bylem czlowiekiem religijnym, od niedawna wahalem sie na pograniczu ateizmu i New Age, sklaniajac sie w strone pierwszego, nie wiedzialem, ze srogo pozaluje moich pogladów. W koncu usiadlem na chodniku i balem sie ruszyc. Z ogromnym trudem doczlapalem do sklepu kupilem Cole, usiadlem na trawniku prze monopoelm, pozycja ta sprawiala mi ogromne trudnosci; ciezar cial wzrósl tak niepomiernie, ze balem sie opadniecia skóry i tkani, oderwania glowy. W koncu zapragnalem uciec i polozyc sie w spokojnym miejscu. Ale gdzie ? Dookola przechodnie (bylo okolo 15.00), znajomi, znajomi starych, wszyscy tak samo upierdliwi i nie-kapujacy. Azyl u kumpla - to jest to. Z ogromnym trudem przekroczylem jezdnie i trzymajac sie kurczowo sciany doczlapalem do domofonu - nie ma go ! Oparlem sie o sciane zaraz obok i tak zamarlem. Poczulem jak mój duch odplywa ku górze, jakby tajemnicza sila odlaczala go od ciala. Zaraz potem utwierdzilem sie w religijnej prawdzie ateistycznej i uswiadomilem sobie, ze umieram. To bylo naprawde przerazajace, mialem do siebie pretensje, ze zdycham przez jakis durny Acodin. Caly swiat nie mial znaczenia; rodzina, znajomi, zycie, wszystko to wydalo sie igraszka, tam gdzie bylem to nie mialo zadnego znaczenia. Katem oka dostrzegam jakies plamy po lewej, jakies szemranie; kto ? co ? spierdalac nie widzicie ze zdycham ! juz niczego nie uszanujecie ! Zapragnalem smierci, przerazliwie sie jej bojac, wiedzialem, ze jesli nie umre ta faza utrzyma sie do konca zycia. Z wielkim trudem doczolgalem sie do trzepaka, stale czujac sadne oko swiata oraz dwie sily wyginajace, rrozciagajace mnie w dwie rózne strony. Czulem sie przestawiony, nie wiedzialem, czy to reka czy noga, nie czulem ciala, patrzylem na nie, bylo wynaturzone, glowe mi rozsadzalo, nie bylem zdolny mówic, siedziec, stac, przewrócilem sie, nadal nie rozpoznajac kierunków. przestalem byc istota ludzka, bylem gotowy na smierc. A jednak czulem pewna inna sile, byc moze inna rzeczywistosc, wiedzialem jednak ze nia ma boga, zadnego. uznalem, ze musze szukac pomocy, nie moge zdechnac jak idiota, lezac przy trzepaku. Nie pamietam drogi do D, wiedzialem, ze mi pomoze; uspokajal mnie, lecz cala rzeczywistosc byla odmieniona, wymiary staly sie geometrycznymi innowacjami Picassa, ja sam czulem sie jak jeden z jego tworów. Wtedy poczulem palpitacje, pózniej arytmie, nadmierne pocenie; z wielkim trudem dostalem sie do lazienki i wszedlem pod prysznic; nadal bylem na skraju smierci i zycia, szalenstwo stalo sie moim swiatem; czulem, ze wlasnie tak schizofrenicy odczuwaja lek i przestrzen, balem sie trwalego wynaturzenia mojej psychiki. W koncu zeszlismy na dól po krótkiej rozmowie z D postanowilem jednak zadzownic po R, strach i groza mnie nie opuszczaly, bylem gotowy na wszystko byle pozbyc sie tego przerazenia; wokól pelno ludzi, papierowych istot z innej plaszczyzny. Podalem zmyslone dane, z trudem adres lokacji. Nadal udupiony DXM-em, choc nieco spokojniejszy bo czekajacy na zbawienie, zaczalem rozmyslac nad wizytami mojej rodziny w szpitalu, ewentualnym detoksie. Przez 20 minut, ani widu ani slychu Vana-R; w koncu D rzuca "Idziemy ?"...i poszlismy. Do momentu zasniecia bylem oszolomiony.





Przyznaje, ze bylem spanikowany i przerazony, takiej dawki grozy nigdy nie przezylem, podobnie tez, nigdy nie doswiadczylem tak poteznego odrealnienia, odrealnienia, które nie daje szans na normalna swiadomosc, gdy wystrzeliwuje cie na inna plaszczyzne doznan psychicznych i fizycznych. Czujesz sie jak jedyna istota na planecie, glupia, naiwna, a zarazem wiedzaca wiecej, odczuwajaca i widzaca mnogosc zjawisk normalnie niedostrzegalnych.





Przyznaje sie równiez do podstawowych bledów - nie sprawdzilem dokladnie informacji o DXM (max dawka, silne przedawkowanie), zmieszalem ten szajs z browarem.





Gdy sensacje dobiegly konca czulem respekt i pewne osmielenie, zachete do kontrolowanego eksperymentu z DXM. Nastapilo to dopiero po miesiacu. Szacunek i wiedza o szajsie jaki zarzucasz daja ci ogromna przewage, skorzystaj z niej.


Czolem!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media