Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

baśnie 1001 nocy, opowieść o człowieku który jadał haszysz

detale

Natura:

raporty unknown

baśnie 1001 nocy, opowieść o człowieku który jadał haszysz

Opowieść o człowieku, który jadł haszysz



...i wtedy podjęła , "Tej nocy , panie mój, chciałabym Tobie opowiedzieć

historię którą usłyszałam. Tę i inne o ludziach oszalałych z żądzy których

serca miłość napełniła chorobą. "O nie" powiedział władca " Wolę

posłuchać bajek które uradują moje serce i odpędzą troski". "Z

przyjemnością" odrzekła Szecherezada.



Usiadła u jego boku i zaczęła snuć opowieść. - Najmilszą opowieścią, którą

słyszały moje uszy była:



Historia o człowieku, który jadł haszysz.



Pewien człowiek kochał się w pięknych kobietach i wydał na nie cały swój

majątek, tak że zbiedniał do szczętu i nic mu nie pozostało. Cał jego świat

zawalił się, tak że koniec końców począł żebrać między straganami na kawałek

chleba.



Pewnego razu, żelazny gwóźdź zranił go w palec. Rana zaczęła krwawić, więc

biedaczysko usiadł i zaczął wycierać krew cieknącą z palca. Potem wstał

zanosząc się płaczem, i poszedł prosto do parowej łaźni. Wchodząc zdjął

odzienie rozejrzał się, nikogo w pobliżu nie było. Usiadł więc przy fontannie

i zaczął polewać głowę wodą, aż do zmęczenia. Potem przeszedł do pomieszczenia

gdzie stały kadzie z zimną wodą, tam też nikogo nie było, znalazł więc cichy

kąt, wyjął kawałek haszyszu i połknął go.



Haszysz objął w posiadanie cały jego umysł, ciało przewróciło się i zaczęło

tarzać się po marmurowej posadzce. Zdawało mu się że wielki władca namydla jego

całe ciało a dwóch niewolników stoi po jego bokach jeden z dzbanem, a drugi

szoruje całą łaźnię.



Kiedy zobaczył ten obraz mruknął do siebie " Coś tu jest nie tak ze

mną, albo wszyscy tutaj zajadają haszysz". Wyciągnął nogi i wyobraził

sobie że władca mówi do niego " O mój Panie, droga do pałacu biegnie tuż

przy łaźni a właśnie to dziś zamieniliśmy się na role ze służbą". A potem

śmiejąc się, powiedział sobie " Według woli Allaha, o wielki

Haszyszu!"



Usiadł w milczeniu, a łazienny chwycił go za dłoń i przepasał szarfą z

czarnego jedwabiu, poczym ze świtą dwóch niewolników, którzy szli za nim, z

dzbanem i gąbką aż do drzwi komaty, gdzie w powietrzu unosił sie zapach palonych

kadzideł. Pokój ozdobiony był pachnącymi kwiatami i owocami. Podano mu plastry arbuza,

posadzono na hebanowym krześle, łazienny mył go, a niewolnicy polewali wodą, a potem do

sucha wytarli.



"O Panie nasz wezyrze, obyś żył wiecznie", wołali.



Po czym wyszli i zostawili go samego. Cały czas zabawiał się fantazjami,

które sam stworzył. Zdjął biodrowa przepaskę i śmiał się, mało nie zemdlał. Nie

mógł się powstrzymać od śmiechu, aż w końcu mówi "Co u licha, skłoniło

wszystkich, by zwracać się do mnie niczym do jakiegoś ministra czy władcy. Na

pewno cos im się pomyliło, ale za godzine dojda do wniosku, że ten gość to

żebrak, wtedy przyjdą i mnie skują. Otworzył okno by ochłodzić żar, przy czym

wydało mu się, że jakiś mały biały niewolnik i eunuch przyszli, i przynieśli

mu paczuszkę. Niewolnik otworzył ja i wyjął trzy jedwabne chusty; jedną nałożył

mu na głowę, drugą na ramiona, trzecią na biodra. Eunuch założył mu na nogi

chodaki, a potem obaj towarzyszyli mu na zewnętrzny dziedziniec wypełniony takim

przepychem, jakiego nie powstydziłby się król. Słudzy przybiegli i posadzili go na łożu.



Potem zaczęli go masować aż zmorzony snem zasnął . Przyśniło mu się, że

znalazł w ramionach piękne dziewczę. Całowali się, a on przyciskał ją do swych

lędźwi. Wziął w rękę swego członka, przygarnął ją bliżej i położył się na jej

ciele. I nagle!



"Hej! Hej! Nieźle sobie pozwalasz. Już południe, a ty śpisz!" Otworzył oczy i spostrzegł, że leży na

brzegu kadzi z zimna woda, a wokół napiera wyszydzający go tłum. Tak ... Członek

sterczał naprężony a chusta zsunięta. A więc to, co przeżył, to wszystko było

iluzją i omamem zesłanym przez haszysz ? Rozdrażniony krzyknął w tłum: "Hej

będziecie tak gapić się, jak się ubieram!" Na to jakiś człowiek z tłumu

odpowiedział. "Nie wstyd ci, haszożerco, spać nago ze wzwodem tu na placu?"

I sprali go, aż plecy nabiegły krwią. Teraz przymierając głodem wspomina ten

smaczek i żądze ze swoich marzeń.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media