Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

konopie legalne w polsce

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
0.6 g suszu zawierającego 12% CBDa i 0.1% THC, palone z bonga
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Miałem bardzo sceptyczne podejście co do tego, czy to w ogóle zadziała. Eksperymenty z olejem z CBD wymagały ogromnych ilości żeby poczuć działanie uspokajające
Wiek:
26 lat
Doświadczenie:
Wystarczy że poczytacie moje poprzednie trip raporty :)

konopie legalne w polsce

Domyślam się że tytuł mógł skusić i z góry mówię że to nie clickbait. Jeżeli zawartość THC w roślinie nie przekracza 0.2%, to możemy sobie z nią robić co chcemy. Od pewnego czasu tego typu produkty stają się coraz to bardziej popularne i obok ciasteczek, kremów, lizaków itd, na rynku ukazały się nawet susze, które można palić. Ale skoro nie ma THC, to pewnie nic nie da, prawda? Otóż nic bardziej mylnego.

Poza THC w konopiach indyjskich występuje szereg innych kanabinoidów, które mają realny wpływ na zdrowie oraz samopoczucie. Dla mnie najbardziej interesujące było CBD ze względu na jego działanie uspokajające. Próbowałem dotychczas olejku, ale jego działanie było dość mizerne. Dopiero w ogromnej dawce, z której przy codziennym stosowaniu bym się w życiu nie wypłacił, było coś czuć, ale i tak było kiepsko. Ku mojemu zaskoczeniu, przy przeglądaniu oferty pewnego sklepu, okazało się że mają również susz, w którym jest ponad 12% CBD. Z czystej ciekawości i zaskoczenia że jest to w ogóle w Polsce legalne, kupiłem w ciemno. 

Paczka przyszła bardzo szybko, i moim oczom ukazała się naprawdę pokaźna ilość zioła. Calutkie 7g za 140zł. Pachniało równie niesamowicie i było aż lepkie od żywicy. Nasion było w nim tyle co nic. Niemal same topki, naprawdę dobrej jakości produkt. Miłą niespodzianką były jeszcze dołączone wyniki z badań za pomocą chromatografii cieczowej - w razie czego zawsze można to pokazać policji i wiadomo przynajmniej co się pali. Trochę mnie zaniepokoiło, że wyniki podają 12% CBDA, a nie CBD, ale przy spalaniu dochodzi do dekarboksylacji (powyżej 120*C) i CBDA zamienia się w CBD. Trudno powiedzieć, czy przy waporyzacji można się spodziewać podobnych efektów ze względu na niższą temperaturę od której zależy tempo reakcji.

Po odpakowaniu i nacieszeniu się zapachem, od razu załadowałem to w bongo i wypaliłem. Dym był dość suchy i gryzący - moim zdaniem przesadzili z suszeniem. Po chwili było czuć bardzo znajome uczucie i po prostu nie mogłem w to uwierzyć. Okazało się jednak że to nie jest typowy haj. Ewidentnie było czuć jednak działanie rośliny - ba, i to jak! - było to jednak działanie silnie uspokajające i wyciszające. Wszystko generalnie po tym było przyjemniejsze, zwłaszcza jedzenie. Łatwiej mi było się na wszystkim skupić. Mało tego - nie miałem typowej zamuły jak po THC, które na mnie akurat dość źle działa. Efekt utrzymywał się intensywnie przez niecałe 2h, a po nieco ponad 3h działanie całkowicie ustało. Przed zaśnięciem ściągnąłem jeszcze jednego bucha i spało mi się naprawdę błogo. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, po 7h snu byłem całkowicie wypoczęty i wstałem bez budzika. 

Mówiąc szczerze, to nadal nie wiem czy ja sobie to wszystko wkręciłem, ale zdaje się to działać za każdym razem. Olej z CBD miał na mnie nieporównywalnie słabsze działanie, mimo że zawartość CBD była w nim podobna. Kolega też próbował i jest równie zadowolony. Moim zdaniem nie warto tego kupować jak ktoś liczy na to że się tym naćpa, ale zdecydowanie warto to kupić jeśli ktoś chodzi np znerwicowany, ma bezsenność albo zaburzenia lękowe. Na mnie działa to po prostu idealnie.

Na koniec chciałbym jeszcze zaapelować do tych, którzy wkrótce zamierzają to kupić, żeby nie palić tego broń boże na ulicy i nie szpanować że to przecież legalne. Tak samo trzeba uważać, ponieważ wyniki testu moczu wychodzą pozytywne na obecność THC. Pachnie to identycznie jak zwykłe zioło i można się spodziewać identycznych konsekwencji. Nawet jak pokażecie policji certyfikat, to i tak możecie trafić na dołek, policja pewnie zleci badania, wyjdzie po tygodniu że faktycznie legalne i będzie po sprawie, ale po co robić sobie takie problemy? Jeśli takich osób będzie sporo, to pewnie zaraz będzie projekt nowej ustawy...

EDIT:

Po prawie 2 tygodniach wypaliłem już 3/4 zawartości. Mogę teraz z ręką na sercu powiedzieć że nie wkręciłem sobie tego i roślina ewidentnie działa silnie uspokajająco oraz pomaga w skupieniu i zasypianiu. Jestem w stanie po tym normalnie funkcjonować, pracować intelektualnie i uczyć się. Stałem się mniej nerwowy i weselszy. Zmniejszyły mi się w znacznym stopniu objawy nerwicy (drętwienie twarzy, hipochondria). Podzieliłem się tym także z kolegami i każdy twierdzi że działanie jest całkowicie wyczuwalne i po paru głębszych buchach mówią że jest jak po dobrym piwku :) Jeśli tylko tego nie zdelegalizują i nie znajdzie się masa palantów, którzy będą to palić pod komisariatami, to będę to regularnie zażywał. Naprawdę bardzo pomaga.

Ocena: 

Odpowiedzi

Rzeczowy opis. O ile mi wiadomo to takie jaranie, żeby miało dużo CBD, a znikomą zawartość THC, musi być zrywane w odpowiednim, idealnym pod to momencie ( godziny wchodzą w grę, bo to zależy od rozwoju trichomów). Wiesz może jaki to gatunek zakupiłeś? Sądząc po kolorze raczej jakaś Sativka. Zaskoczyło mnie, że piszesz, iż olejek słabo działał (czy olejek też był nastawiony na CBD, a nie THC?) - jak miałem przyjemność palić olejek konopny (kropla rozciągnięta wzdłuż papierosa), to na dwóch nie szło tego wypalić, tak dobrze robił. No ale to było wieki temu i cóż, że ze Szwecji;-) Zegar, który posiadasz jest bardzo niedokładny, ale jak tylko do gandzi, to wystarczy;-)

To tylko sen samoświadomości.

Nie jestem w stanie powiedzieć co to za gatunek. Wiem tylko że pochodzi z Hiszpanii. Olejek który wspomniałem to olejek CBD firmy Cannapol. Zawierał 420mg CBD i śladowe ilości THC (inaczej byłby w Polsce nielegalny). Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego tak słabo działał, ale moim zdaniem może mieć to związek z przyswajalnością, która przez płuca zdaje się być znacznie większa, niż przez śluzówkę żołądka lub jamy ustnej (przy długim trzymaniu pod językiem, które też na niewiele się zdało...)

Warto zwrócić uwagę, że w suszu przeważa CBDA, a nie CBD (jak np w olejku), tak więc trzeba to podgrzać do co najmniej 120*C żeby doszło do dekarboksylacji w CBD. Waporyzacja może być mniej efektywna niż palenie ze względu na znacznie mniejsze tempo reakcji (nie wszystko może przereagować w trakcie waporyzacji, nawet przy 200*C).

Uwaga, ekspert nad eksperty się wypowiada znowu. 

Heh, doedukowałem się w temacie i najpewniej to w ogóle nie są konopie indyjskie, a konopie włókniste. Herbatki są z tego robione, ale w postaci naparu CBDa tylko w 0,5% przechodzi w CBD, a około 50% CBDa ulega rozkładowi (przy 5 minutach parzenia - im dłuższy czas parzenia, tym większy rozkład CBDa), czyli efektywność spada o połowę względem palenia (jeśli chodzi o CBDa, a nie o przejście w CBD). Przypomniało mi się, że kiedyś nawet piłem taką herbatkę, ale poza aromatem nie odczułem żadnych efektów. Takie herbatki są dostępne w Polsce i są dużo tańsze. Wydaje mi się, że słono przepłaciłeś.

To tylko sen samoświadomości.

Paliłem też tę herbatkę i efekt taki sam, jak przy piciu, czyli dla mnie w zasadzie niewyczuwalny.

To tylko sen samoświadomości.

Nie wiem czy to odpowiednie miejsce na zadawanie takich pytań, ale możesz dać namiary z kąd to kupiłeś? Jeśli faktycznie tak bardzo to pomaga w zasypianiu jak to opisujesz to jak najbardziej jestem zainteresowany, ponieważ miewam problemy ze snem.

A testowaleś to może w połączeniu z normalnym ziółkiem? Bo palilem mocną indicę, która dziala na mnie trochę przytłaczająco i paranoizująco i zastanawiam się, czy mieszając ją z tym specyfikiem udaloby się zmienić profil dzialania na bardziej przyjemny i chilloutowy. 

Pytanie nie do mnie, ale raczej taki mix niewiele zmieni w temacie - możesz zapalić indicę z miętą równie dobrze (jeśli chodzi o "rozcieńczenie" tematu). Lepiej zmotaj sobie sativkę, to faza będzie bardziej energetyczna i łatwiejsza do ogarnięcia (a przy tym powinna być bardziej śmieszkowa). Indica - psychedeliczna do przemyśleń, sativia - śmieszniejsza i do działania.

To tylko sen samoświadomości.

Dlaczego piszesz, że taki mix nie zmieniłby profilu działania substancji? Przecież to wiedza dość powszechna, że CBD potrafi modyfikować działanie THC, tak więc taka mieszanka powinna działać mniej paranoicznie i powodować większe rozleniwienie.

Oh, to bardzo proste. Jest zwykłym głąbem. Nie dość, że nie umie czytać ze zrozumieniem to wymyśla swoje magiczne teorie (chociażby to, że alkohol ledwo czuć na sajko ale za to fajki potrafią zabić tripa xDDD). Nikt z tutaj obecnych nie powinien brać go na poważnie. Poważnie.

Nie pisałem, że "ledwo czuć", a jedynie, że alkohol się tak nie przebija i nie pisałem tego w odniesieniu do morza wódki, a do browarów. Podobnie na stimach - ciężko się upić, będąc pod wpływem amfetaminy, co nie znaczy, że się nie da. Niektórzy uważają sajko za superstymulatory, więc sam rozumiesz (chyba). Wyrwałeś jedno zdanie z kontekstu i pokazałeś, co chciałeś. Heh. No ale niech będzie, że to ja nie umiem czytać ze zrozumieniem.

Co do fajek na tripach, to tak właśnie jest. Poczytaj sobie w jakim celu stosuje się tytoń w ceremoniach. Kiedy jesteś na kwasie i wszystko elegancko pływa, ale zapalisz fajkę, to owo pływanie ustanie (a przynajmniej zmniejszy się jego natężenie). Podobnie na Grybkach, gdy widzisz wzorki. Wynika to zapewne z przeciwstawnego działania. Oczywiście to nie jest tak, że zapalisz fajkę i wszystkie efekty działania kwasa ustąpią i będziesz trzeźwy. 

Jeśli nikt nie powinien mnie brać na poważnie, to dlaczego tak często ze mną dyskutujesz, nierzadko się ze mną zgadzając? Dla beki? Heh.

To tylko sen samoświadomości.

No dla beki też. Ale głównie to, że jak ktoś wejdzie i zacznie czytać (jakiś noob, jak kiedyś Aksamit) to nie łyknie tych twoich farmazonów bezkrytycznie tylko dlatego, że piszesz o czymś o czym inni nie. 

Co do tyksu - nigdy nie zauważyłem zmniejszenia fazy po fajkach, na tabletach wręcz wracał mi zawsze trip ale to przez brak tlenu pewnie.

I alkohol - może się nie przebija jak łoisz codziennie. Mi i wszystkim znajomym wystarczą dwa piwka żeby trip zmienił się całkowicie. Wybujałe ego, taki typowy alkoholowy janusz-mode z patchem acid 2.0.

I nie umiesz czytać ze zrozumieniem, serio serio. Przeczytaj kilka razy komentarz do którego się odnisłeś (ten z marihunaen) i może coś załapiesz.

Farmazonów powiadasz... Możliwe, że te imponderabilia, które nazywasz farmazonami to tylko katatymia i fantasmagorie rozprostarte na mirażu rzeczywistości, w której realność zdajesz się nie wątpić. Ich realność jest taka sama. Po prostu często poruszam tematy metafizyczne, które są naturalne i obecne tak samo, jak te fizyczne. Nikt nie powinien zarówno moich, jak i nikogo słów przyjmować bezkrytycznie, ale dobrze byłoby zachować otwarty umysł. Nie ma pewności, są możliwości. 

 

Tytoń przydusza i sam kiedyś po lufce ziółka lubiłem zajarać fajkę "na dobitkę", więc ok z tymi cukierkami. Mnie tam tytoń nigdy nie podbił cukierków, ani emki, ani niczego wzwyż (no chyba, że tytoń arabski, ale to co innego). Kwasy, jak mówię tłumił, co pokrywa się z jego "rolą ochronną", ale to już inny temat. Z resztą papieros na kwasie smakuje ochydnie. W ogóle jest ochydny. 

 

Alkohol piłem w tamtym okresie codziennie, fakt. W tygodniu po 2/3 browary, a w weekend więcej. Mocniejsze trunki od kilku lat w wyjątkowych okolicznościach (2/4 razy w roku). Obecnie nie piję w ogóle. Możliwe, że przebiłby się teraz na jakimś tripie, ale już tego nie sprawdzę. W każdym razie nie neguję, ale wtedy się nie przebijał, nie dopuszczałem do tego, a pytanie było konkretnie o moją i brata osobę. Z resztą to Ty sam mówiłeś, że na tripach możesz jeść "gówno i jeszcze się oblizać". To jak to jest? Mogłeś sobie wyłączyć smak, a ja nie mogłem zneutralizować działania alkoholu? Napiszesz, że to co innego? 

 

"Typowy alkoholowy janusz" xD Przeróżnie mnie ludzie nazywali, ale tego to nikt nie wymyślił:-) Jeszcze mógłbyś pododawać tych łatek i dodatków, hehe.

 

Co do czytania ze zrozumieniem, to ja często patrzę na zagadnienie od strony przyczyny, a nie skutku, ale może być, że nie umiem czytać ze zrozumieniem. Twoja racja, mój spokój;-)

 

Nadal lubie z Tobą rozmawiać mimo, iż często uderzasz ad personum (co uważam za Twoją słabość).

To tylko sen samoświadomości.

Kurde no jaki troll. Nie strzymia. Początek wypowiedzi typowy, nawet się nie zdziwiłem ale brak zczajenia wątku o Januszu alkoholiku to już 100% troll hehe

Piszesz że masz problem ze zrozumieniem i celowo nie zrozumujesz wątku o Januszu  zeby było więcej atencji ;D. Troll level 9000. Niestety początek tak jak pisałem typowo trollowy ale nie zaskoczył za co minus u mnie ;D

Oj tam. Miałem nie zrozumieć, to nie zrozumiałem hehe. Jego racja, mój spokój;-)

To tylko sen samoświadomości.

Dopiero pisałem, że gościa nie brać na poważnie, a prawie łyknąłem bait. Ale zgadzam sie z chackenem - troll.

Dostajesz to, o co prosisz. Chciałeś głąba, który nie umie czytać ze zrozumieniem, to takiego dostałeś;-) Będziesz chciał pogadać merytorycznie, to pogadamy merytorycznie, zwłaszcza, że umiesz takie dyskusje prowadzić. No ale nie licz na taką, jeśli usiłujesz na starcie obrazić rozmówcę. 

To tylko sen samoświadomości.

Nic nie chciałem xD Po prostu stwierdziłem fakt. Bo jak ja mówię, że mam pieprz cayenne ale jest trochę za ostry i czy jak dodam do niego trochę mleka to będzie znośniejszy to ty odpowiadasz, że równie dobrze mogę sobie dodać wody, a najlepiej to żebym sobie ogarnął pieprz czarny, bo jest łagodniejszy i łatwiejszy do ogarnięcia. Cayenne - ostry i wyraźny, czarny - lekko pikantny i w tle. 

Dokładnie. Jeśli ktoś mi mówi, że kupił kebaba, ale sos jest za ostry i pyta, czy jak będzie przepijał colą, to nie będzie paliło, to odpowiadam, żeby nie spodziewał się totalnej zmiany i równie dobrze może przepijać wodą (podobny efekt - a nie musi się motać za colą, bo wodę ma pod ręką), ale lepiej (następnym razem) niech zamawia sos łagodny. Tip na przyszłość. Co w tym dziwnego i niezrozumiałego? 

To tylko sen samoświadomości.

Całkowicie inny przykład. CBD ogarnia THC tak jak mleko ogarnia pikantne rzeczy. Poza tym jeżeli ktoś pisze o tym, że ma indicę i ma po niej zbyt ciężką i paranoiczną fazę, którą chciałby mieć trochę ogarniętą (CBD) to wydaje mi się logiczne, że wie co to indica i sativa i chce palić swoją indicę (może ma jej dużo?) i jest ciekaw czy da się coś z nią zrobić przy pomocy CBD. Dlatego lekceważenie go i pisanie mu podstaw, o których ma pojęcie to albo celowa próba ośmieszenia albo brak czytania ze zrozumieniem. 

Wiem, że się powtarzam ale - też tam byłem i też "patrzyłem od strony problemu" (czytaj: wiedziałem!!!) tylko, że zazwyczaj to była moja projekcja i pisałem nie na temat albo właśnie ośmieszałem rozmówcę (nie celowo).

Nie miałem zamiaru, w żadnym wypadku, nikogo ośmieszać, ale przyjmuję Twoją argumentację (może z wyjątkiem tego, że coś na kogoś źle działa, ale i tak chce to stosować, bo to dość pokrętna logika - nawet jak ma tego dużo - zawsze można wymienić się z kimś, sprzedać, albo odłożyć). Z tym, że ja jestem zwolennikiem najprostszych rozwiązań i jeżeli ktoś lubi cytrusy, ale cytryna jest dla niego zbyt kwaśna, to polecam mu pomarańczę, a nie dosładzanie cytryny. Taki już jestem. Po co robić jakieś zabiegi, które mają zrobić z cytryny pomarańczę, skoro sama natura ma gotowe rozwiązanie?

CBD nie ogarnia THC tak, jak mleko pikantnych rzeczy. To nie jest taka prosta zależność, bo CBD występuje naturalnie w konopiach - razem z >60 kannaboidów. Mleka w pieprzu nie masz. Cała moda na CBD wzięła się z tego, że politycy sobie wymyślili, że możnaby stosować marihuanę (bo jest wspaniałym lekiem/świętą rośliną), ale tak, by roślina nie była psychoaktywna (bo wtedy to już nie lek, ale zły narkotyk xD). CBD jest ponoć niepsychoaktywne (poniżej pisałem, że działa na pograniczu placebo). Technicznie zapewne blokuje w jakimś stopniu receptory, na które działa THC, ale stosowanie roślin to nie stosowanie wyekstrahowanych substancji. Z resztą paląc mniej tej indiki (mieszając z miętą) dostarczysz mniej THC, więc efekt podobny, z tym że nie zatruwasz organizmu metabolitami substancji, z których i tak w zasadzie nie korzystasz. No bo po co przyjmować 100 jednostek THC i 50 jednostek CBD, żeby to zneutralizowało 50j. THC, skoro można po prostu przyjąć 50j. THC? - chociaż zależność nie jest taka prosta i indica, to indica. Działa bardziej na myślenie od sativii, która działa bardziej na śmiech. I będzie działać. Ale i tu i tu jest THC, więc może to właśnie konkretna mieszanka wszystkich kannaboidów odpowiada za stan, a nie samo THC i CBD? Po prostu THC i CBD jest najwięcej w roślince, ale może inne alkaloidy działają w mniejszych dawkach i do tego w konkretnym połączeniu? Będą to badać jeszcze 15 lat i wnioski wyciągać tak różne, że aż śmiech. To jak z błonnikiem - raz badania mówią, że błonnika powinniśmy przyjmować malutko, bo w zasadzie szkodzi, innym razem, że jak najwięcej, bo jest bardzo zdrowy. Heh. 

Jak jest ładna dziewczyna, która fizycznie mi się podoba, ale charakter ma zjebany, to nie staram się zmienić jej charakteru, tylko rozglądam się za inną ładną dziewczyną z charakterem, który mi odpowiada. Nie wiem, ze starej szkoły jestem i jak się decyduję na doświadczenie, to na całe spektrum (a nie na wybiórcze, bo to nie przejdzie). Jak mi coś nie leży, to szukam czegoś, co leży. Natura ma gotowe rozwiązanie, ale ludzie i tak wolą wszystko komplikować. Nie ma problemu, to trzeba stworzyć problem, żeby go rozwiązać i być dumnym z rozwiązania problemu, którego w ogóle nie było. Po co komplikować proste sprawy? Dla mnie to strata energii. No ale ja jestem głąbem...

 

To tylko sen samoświadomości.

Z tym cayenne chodziło mi o pokazanie tego samego problemu inaczej. I nie chodziło mi o to, że komplikowanie jest fajne - sam tego nie lubię i wolę doświadczyć czegoś w całej okazałości (tak, to ja jestem tym dziwnym gościem, który wpierdala kiwi ze skórką) ale.. hej, hej, hej!... to nie ja pytałem o ten mix. 

Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś chce sobie coś przyjebać (czy to marihunaen czy to metkę) to niech sobie przyjebie w taki sposób jaki chce i ja nie będę mu mówił: "eee ty wal vapo bo bardziej wydajne mordo" albo "wiadra wariacie, wiadra, wiadra i jeszcze raz wiadra". Jasne, mogę powiedzieć, że to be i fe ale jeśli widzę, że on chce to zrobić to pomagam - pokazuję mu gdzie może kupić crack pipe czy jak zmontować wiadro. 

I w komentarzu może skróciłem za bardzo, bo nie chodziło mi stricte o CBD, a o tę ganję, którą autor TR palił - która zapewne (ale nie wiem, nie moje poletko te krzoki) zawiera całą gamę kanabinoidów.

 

Wybaczysz? :((

https://goo.gl/images/kSYhJ8

Tu się właśnie różnimy, bo jak mi ktoś mówi, że chce walić wiadra, ale są one za mocne, to ja mu napomknę, że może odwrócić szkło i nabijać dupkę, ale dam mu do spróbowania blanta. Co nie znaczy, że każdemu będę powtarzał, że "lolki bracie, lolki i tylko lolki". To tylko informacja i każdy zrobi z nią co chce. Jak widzisz, że ktoś zbiera mokre drzewo na rozpałkę, to też pomagasz mu zbierać takie i później rozpalać? Ja wolę dać garść suchych patyków. 

Oczywiście, jak zawsze, nie żywię urazy;-)

To tylko sen samoświadomości.

Nie, powiem mu, że suche lepsze. Ale jak mi powie, że on woli mokre to pokażę mu gdzie leży więcej, może jakąś metodę transportu podpowiem xD

Heh. Ja odwrotnie - jak chce robić po swojemu, to mu powiem gdzie są bliżej takie mokre, co by się nie nalatał i niech sam się męczy, jak chce. Ale jak chce rozpalić ten ogień dobrze, to poszukam z nim suchego. Szkoda mi energii na gorsze rozwiązania. 

To tylko sen samoświadomości.

Kurczę nie zapisało mi komentarza i muszę się powtarzać.

Jak tak czytam Twoją rozmowę z użytkownikiem Gryby, to żałuję, że poprzednim razem nie poruszyłem pewnej kwestii o której miałem pisać, a teraz widzę jak bardzo była ona istotna.

Ogólnie to masz racje. Ludzie powinni sobie od razu kupować to co im pasuje, a nie kupić towar a potem bawić się w modyfikacje bo za mocne. Jest jedno małe ale. Polska to nie Holandia. Tu nie mamy Coffeeshop'ów, tutaj mamy dilerów. Mogę sobie pójść do dila i powiedzieć mu, że chcę taki a taki stuff, a on i tak sprzeda mi to co ma aktualnie na stanie. Większość palaczy gandy w Polsce nie ma wpływu na to co kupuje (albo ten wpływ jest bardzo ograniczony). Nawet jak się ma w danym momencie lepszy dostęp, dojście do kilku źródełek, to sytuacja może z dnia na dzień się zmienić. Kogoś zamkną, ktoś zwinie interes.... powody są różne. Tak więc czasami mamy tak, że albo kupujemy to co jest albo nie kupujemy nic. A możliwość modyfikacji towaru wiele w takiej sytuacji zmienia.

W sumie to też masz rację, ale dil żyje z Ciebie i to nie może być tak, że on Ci dyktuje warunki. To musi być obopólna relacja. Dostajesz to, na co się godzisz. Kto szuka, ten znajdzie. Zwłaszcza, że ganja to nie DMT i dila masz w co drugim bloku. Ja jak się motam, to chcę znać gatunek i waga musi się zgadzać, bo płacę za to moje własne, zarobione pieniądze. I nie jest mi wszystko jedno co w siebie wrzucam, bo to moje zdrowie, które jest jedną z najcenniejszych rzeczy, obok czasu (szerokopojętego). Dlatego też nie oszczędzam na dragach - wolę zapłacić więcej za dobre, czyste rzeczy, niż mniej za gówno. Bo gówna nie tykam. Ale do tego się dorasta. Nie kupisz od dila raz, drugi trzeci, to sam będzie chciał mieć dobre rzeczy, żeby nie tracić klientów, bo jak nie on, to inny się znajdzie. Prawo rynku. W Polsce możesz dostać wszystko, co chcesz (musisz wiedzieć czego chcesz), a dostaniesz to, na co się godzisz. 

To tylko sen samoświadomości.

Nie napisałem, że nie zmieniłby, tylko że niewiele zmieniłby. W miksach coś zawsze musi wieść prym, a tu niewątpliwie wiodłaby go indica. Dlatego w takim wypadku lepiej zapalić sativię.

To tylko sen samoświadomości.

Napisałeś, że równie dobrze można wymieszać stuf z miętą, a to jak dla mnie bzdura. Zanim zacznę dalej pisać muszę na jedną rzecz zwrucić uwagę. Indica/Sativa to nieprawdziwy podział. Czytałem to u Wolnych Konopi, oraz słyszałem z ust osoby która kilka lat hodowała krzaki, że to czy ganda jest bardziej schizująca, czy też bardziej zmulająca, zależy tak naprawdę od momentu zbierania topów. I to tłumaczenie jak dla mnie jest prawdziwsze, bo sam miałem do czynienia z narkotykami roślinnym i mogę potwierdzić, że czas zbiorów ma wpływ na fazę. Przy czym nie mówię, że nie ma wcale różnic pomiędzy poszczególnymi odmianami gandy.

No dobra to teraz wróćmy do oryginalnego tematu naszej rozmowy. Główną substancją czynną w konopiach jest THC. To właśnie ona odpowiada za haj, różnice w doznaniach podczas palenia różnych odmian marychy wynikają z różnic zawartości THC, oraz są spowodowane zawartością innych kanabinoidów które modulują działanie THC. CBD jest właśnie takim kanabinoidem który moduluje działanie THC.

No i teraz mieszmy gram takiego leczniczego stafu z takim normalnym stufem. W tym leczniczym mamy 12,5% CBD, a w takim ulicznym... Hmmm...? Ciężko stwierdzić, ale załóżmy, że tak między 15 a 20% THC. Mielimy i mieszamy 1 gram na 1 gram. Patrząc na stosunek THC do CBD moim zdaniem taki mix powinien mieć inne dziłanie od oryginalnego stafu.

Zgadza się wszystko. Spójrz na mój pierwszy komentarz pod tym raportem. Czas jest ważny nie tylko przy zbiorach. Czas wysiewu, podlewania itd. Przecież jest cały kalendarz księżycowy do gandzi. A teraz pytanie: paliłeś kiedyś gandzie z miętą?

To tylko sen samoświadomości.

Strony

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media