Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

haluny po thc?

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
makumba z ponad kilograma męski krzaków marihuany na 3+ osoby.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
nastawiałem sie do tego kilka dni, sam dzień podróży nie był jeden z najlepszych, od samego rana chodziem zdenerwowany, kumple tylko czekali żeby wypić makumbe i czekać.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
czaj, marihuana, alkohol, dopalacze

raporty mr.g.

haluny po thc?

Do dnia spożycia magicznego płynu "kakało" przygotowywalismy się kilka dni, musielismy zorganizować kilka namiotów żeby móc później iść spać spokojnie, nie ze strachem przypału. Wszystko działo się w poniedziałek, ale opiszę tagże dzień wcześniej.

Niedziela:
13:30 - Spotykam się z kumplem (nazwę go "X" <-- zawsze podobało mi się to w innych raportach). Pojechałem do X ugotować nasz magiczny wywar, ledwo ten kilogram krzaków miescił się w garnku, dobrze że mielismy indukcję, bo szybciej się gotowało. Tak więc wygotowaliśmy ziółko 4 razy w wodzie żeby pozbyć się posmaku trawy, następnie wygotowalismy to razem z mlekiem i masłem, na krótkim ogniu z jakies 45minut. Wszystko zajeło nam okolo 2 i 1/2h.

Poniedziałek:
Wielki dzień już dziś. W sumie wyszło nam 1,3l makumby, przygotowaliśmy biwak który składał się z 3 namiotów 4 osobowych, razem miejsca na 12 osób. Miejsce położone daleko za lasem, może jakiś kilometr, między sosnami udało nam się znaleść polanę. Około godziny 21 spotkaliśmy się wszyscy, oczywiscie weszliśmy do jak najmniejszego namiotu X rozpalił fajkę wodną własnej produkcji (kochamy palić z wynalazków) i na 4 osoby spaliliśmy może 3-4 lufki, dobrego swojeskiego ziółka. W namiocie było bardzo gorąco, w koncu weszliśmy tam w 8 osób a namiot był zamknięty. Po okolo 20 minutach od wypalenia każdy z 4 osób wypił duszkiem szklankę makumby, zostały no może jakieś dwie szklanki. Postanowiliśmy więc iść na stadion sportowy, posiedzieć. Z racji tego ze był otwarty bez problemu mogliśmy tam wejść. Było już ciemno, musieliśmy pokonać drogę około kilometra polami uprawnymi aż dojedziemy do lasu, następnie okolo 500m ciemnym lasem, a najgorsze było to że nikt nie miał latarki. Po drodze każdy z nas pił napoje energetyzujące, nie pamiętam ile było osób, ale te 4 osoby które piły makumbe, na 100% piły tajgery. po około 15 minutach faza zaczęła rosnąć, coraz bardziej, ledwo stawialiśmy następne kroki, droga która normalnie miała 2km na boisko i tyle samo z powrotem była bardzo wielkim wyzwaniem. Nie moglem opanować się ze śmiechu. Czułem jak coś ciągnie moje nogi ku dołu. Drogę na boisko pokonaliśmy w 40 minut.

Kiedy już doszliśmy do celu, wszyscy pozostali postanowili napić się wódki (łeee), nie piło nas tylko 4, tak tych 4 którzy pili makumbe, już wiedziałem ze wypilismy za dużo, bo coraz bardziej robiłem się senny, nie wiedziałem jak się chodzi. Dobrze że X oddał komuś resztę makumby. Kiedy z drugim kolegą "Y" wypilismy browara, postanowiliśmy iść do namiotu, bo wiedzielismy że to co zrobilismy jest przejebane kurwa mać. Droga do namiotu wydużała nam się, latarnie tak mocno świeciły w oczy że nie mogliśmy patrzeć na drogę. Kiedy we dwoje wstaliśmy reszta prawdopodobnie poszła za nami. Kiedy zaczął się lask skończyły się żarty, nie widzielismy drogi, szlismy przez gęsty las, aż doszliśmy do betonowych płyt, które leżą tam od lat, juz wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. Został jeszcze kilometr szczerym polem. Kiedy już doszliśmy do namiotu dołączył do nas kumpel "Z", byliśmy w trójke Y,Z i ja. Próbowalismy zasnąć, ale przecież każdy  nas był po litrze tajgera. Kiedy zamykałem oczy było mi błogo, ale dalej widziałem swoje dłonie, jakie gałązki, a obok nich zielony, jasno zielony las. i moje ręce były gałązkami, byłem lasem, patrzyłem z zamkniętymi oczami jak obok mnie płynie rzeczka, aż du nagle słyszę od "Z" tekst: -"Otwieraj szybko namiot, żygać mi się chce!" a ja się z niego napierdalam, no myślałem że sobie jaja robi a tu znowu Z mówi: -"Otwieraj kurwa mać!, to nie jest śmieszne" (on cały czas leżał i krzyczał, każdy z nas leżał) No to chuj wstałem i otworzyłem namiot, kolega wybiegł i słyszę z Y jak Z wymiotuje, mi się zrobiło nieodobrze, wyszedłem z namiotu jakieś 20m, i położyłem się na polu. I znów, jestem lasem, płynie rzeczka, moje ręce gałązki ale ktoś wyrzuca śmieci do lasu, bo mi też się zaczyna robić niedobrze, otwieram oczy, i minęło już chyba z 20 minut, i słyszę jak jakies 10 osób w środku sosenek pije wódkę i opowiadają kawały, jeszcze z 5 minut posłuchałem, wstałem i wracam do namiotu, patrzę a tu "Z" dopiero kończy wymiotować  i wchodzi do namiotu, myślę sobie że spokój, to ja też wchodzę. A Tu Y: -"Otwieraj namiot, rzygać mi się chce" a ja no znów, polew bo pewnie ma polew z "Z" że żygał po makumbie, a tu Y mówi: -"Nie żartuje kurwa" Otworzyłem, ten wybiega i żyga. Wyszedłem z namiotu, i poszedłęm szukać miejsca w którym wcześniej leżałem, bo padał deszcz a nie chciałem być bardziej mokry. Posiedziałem z 10 minut i wracam, Y i Z już w namiocie, X pije wóde w sosenkach. Więc położyłem się do innego namiotu i próbowałem zasnąć, ale nie dało się po tajgerach. I dalej widziałem gałązki które zmieniają się w mroczny las przy zamkniętych oczach. Miałem sucho w ustach, a do jedzenia mieliśmy tylko chipsy. Nie chciałem sobie wybaczyć że znalazłem się w takim stanie. Kiedy po chwili obudziłem się, obok mnie leżałą już koleżanka czyli wszystko było dobrze i była druga godzina, dalej miałem mega faze ziołową, ale już nie byłem lasem, jak zamykałem oczy. Wstałem dopiero o 10 rano, kiedy w namiotach był już X,Y,Z. Każdy mówił że było przejebane, makumby już nie pijemy od wczoraj, i jesteśmy szczęśliwi.

Podsumowanie: Nigdy nie myślałem żę po THC mogą być halucynacje. Czytam o tym codziennie, codziennie dowiaduje się czegoś nowego, ale że po THC halucynacje? Możliwe że kumpel coś dodał jeszcze, no ale naprawde nie wiem. Tej sytuacji nie zapomnę do konca życia, teraz czuje się jak bym umiarał chociaz jest okolo 24h po spozyciu makumby. Narazie mam dość.

Ocena: 

Odpowiedzi

"Możliwe że kumpel coś dodał jeszcze, no ale naprawde nie wiem"

dobrych masz kumpli nie powiem. chujowo sie przygotowales na trip i tyle.

nawet butelki wody ze soba nie wziales  

Gratuluję pomysłu. Trzeba było najpierw poczytać to:

http://neurogroove.info/trip/levantate-la-alma-por-el-cielo

no kur.. butelka wody to podstawa..! :-)

 

<(")

no kur.. butelka wody to podstawa..! :-)

 

<(")

tez tak mialem,tzn.halucynacje,chociaz raczej nazwalbym to wizjami bo raczej to sobie wyobrazalem w srodku glowy a nie np.jak na kwasie widzialem.Czytalem kiedys,ze niektorzy ludzie zygaja po marihuanie,ja bym sie juz z takimi ludzmi nie zadawal,wg mnie to czyste niedojeby.A co do wizji moich to byl 100%z uprawy mojego kumpla a nasiona holandzkie,bez chemii i powtarzam:to raczej wizje,postawa wobec swiata,niz halucynacje.

Na yt jest filmik o 5 stanach doświadczenia psychedelicznego i z dużą dawką dymu MJ mozna dość do dwujki i wtedy faktycznie zaczyna się widzieć. Miałam to po Amnesia Haze, ale to trwało sekundy, nie mniej, było prawdziwe. Wyższe poziomy to już grzybki i inne takie dają...

"I właśnie to co najlotniejsze, to, rdzeniem jest wszechświata, to rzeczywistość, to Atman. TO JESTEŚ TY..."

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media