Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

pierwszy raz z thc

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
1.5G na 4 osoby
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dobre nastawienie, brak jakiegokolwiek stresu przed próbą. Spotkanie przebiegało u kolegi w mieszkaniu niedaleko szkoły, gdzie bywaliśmy po lekcjach. Spotkaliśmy się naszą paczką z gimnazjum, żeby zajarać.
Wiek:
16 lat
Doświadczenie:
Brak

raporty weedenjoyer

pierwszy raz z thc

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem informatykiem i nie mam duszy pisarza, ale podzielę się z wami przeżyciami z mojego pierwszego spotkania z Marry Jane. Całe zajście miało miejsce w gimnazjum, alę było to na tyle przełomowe, że pamiętam wszystko, jakby to było wczoraj. Jako introwertyk z paroma kolegami na krzyż nigdy nie ciągnęło mnie na imprezy i większość czasu spędzałem w domu. Zanim zapaliłem pierwszego skręta, raz w życiu miałem alkohol ustach. Od zawsze do wszystkiego w moim życiu podchodziłem od naukowej strony. Wiedziałem jakie działanie ma THC i jakie są konsekwencje korzystania z tej używki, dlatego nie czułem większego stresu przed spróbowaniem trawy.

 

Pewnego dnia w szkole mój kolega S. zapytał mnie o to, jakie mam plany na weekend i czy nie mam ochoty zajarać z nim i kolegami C. i R.. Nie zastanawiając się długo, odpowiedziałem mu "No kurwa" i tak wszystko się zaczęło. Tego samego dnia zrzuciliśmy się po 20zł i czekaliśmy na ten dzień. Przez cały tydzień nie myślałem o niczym, tylko o tym jak to może wyglądać. Oglądałem przeróżne filmy na youtube na temat jarania, kręcenia jointów i oczywiście jak zamaskować ewentualne efekty na wypadek wcześniejszego powrotu do domu. Po upłynięciu tych kilku dni doczekałem się soboty. O godzinie 12 spotkaliśmy się w centrum miasta, żeby kupić bletki i papierosy, a następnie powędrowaliśmy do mieszkania S.. Kiedy zasiedliśmy w kuchni, żeby jakoś to zacząć, jako osoba dosyć uzdolniona manualnie podjąłem się skręcenia 2 jointów. Zaczęliśmy od pokrojenia nożem kuchennym, bo nie mieliśmy młynka, a potem zmieszaliśmy z połową niebieskiego LM. W trakcie wykonywania papieroska przyglądałem się poradnikowi na yt i o dziwo nie wyszły bardzo pokraczne. Kiedy mieliśmy już gotowy ekwipunek, poszliśmy na do salonu, gdzie odpaliliśmy pierwszego skręta.

 

T+0h

 

Usiedliśmy na dywanie w kręgu, a na środku postawiliśmy popielniczkę z magicznym liściem. Podczas palenia czułem żywy ogień w drogach oddechowych i ledwo mogłem złapać oddech. Koledzy jako palacze ruskich papierosów nie mieli takich problemów, jak ja i im poszło lepiej.

 

T+10m

 

Po spaleniu czekaliśmy na pierwsze efekty. Puściliśmy wtedy jakąś muzyczkę z głośnika S. i zaczęliśmy grać w Herosy na jego laptopie. Wszystko powoli staje się jaśniejsze i zaczynam czuć się błogo.

 

T+30m

 

Cała rozgrywka wyglądała dosyć śmiesznie, bo musieliśmy wędrować po przekątnej pokoju z kanapy do kompa, kiedy były nasze tury. Zadanie okazało się całkiem trudne, ale jednocześnie śmieszne. Zaczęła się gastrofaza i zaczęliśmy jeść zimną pizzę, nie mam pojęcia, skąd ją mieliśmy, ale była tam i była zajebista.

 

T+1h

 

Wszyscy mocno porobieni siedzimy na kanapie, słuchamy muzyki i śmiejemy się z niczego. S. najbardziej zmuliło, siedział obok mnie na kanapie i gadaliśmy, a C. i R. zaczęli bić się na dywanie. Całość wyglądała dosyć dziwnie, bo nie mieli siły na cokolwiek poza śmiechem. Nagle do S. zadzwoniła matka, a on bez zawahania odebrał i zaczął z nią gadać. Trochę się obsrałem, bo myślałem, że może zaraz się tutaj pojawić. S. gada z matulą kompletnie zamulony a C. i R. wpadli w swego rodzaju atak śmiechu i patrzyli się na S. z telefonem przy czole.

 

T+2-2.5h

 

Postanowiliśmy odpalić drugiego skręta, ale tym razem już odpuściliśmy sobie magiczny krąg i puściliśmy jointa w obieg na kanapie. Tym razem za każdym zaciągnięciem myślałem, że żar wpadał mi do płuc. Ledwo oddychałem, ale czułem się wprost wyśmienicie. Wcześniej zjedliśmy tę pizzę i zostaliśmy z niczym. Po zjedzeniu postanowiłem pójść do toalety, żeby załatwić swoje potrzeby. Po wykonaniu misji podszedłem do zlewu, nad którym wisiało lustro i było najlepszą atrakcją tego dnia. Patrzyłem się w swoje odbicie przez następne kilkadziesiąt minut. Towarzyszyło mi wtedy mnóstwo myśli odnośnie tego, kim jestem, a kim jest osoba, którą widzę w lustrze.

 

T+3h

 

R. zadzwonił po kilku kolegów, żeby wpadli, a ja z S. i C. byliśmy w transie na kanapie, z którego wyrwał nas głód. Postanowiliśmy, że pójdziemy coś zjeść. Zebranie się z kanapy i zejście z 3 piętra w bloku zajęło nam około pół godziny. Kiedy byliśmy na dole byli tam już koledzy R., do których zadzwonił wcześniej.

 

T+3.5

 

Dalej napaleni poszliśmy do pobliskiego fast-fooda ze złotymi łukami, żeby zaspokoić towarzyszący nam głód. Najtrudniejsza w tym wszystkim była decyzja, co chcemy zamówić, ale po kilkunastu minutach bezmyślnego patrzenia w menu na ścianie udało nam się złożyć zamówienie i przystąpiliśmy do konsumpcji. Nie wiadomo kiedy jedzenie zniknęło. Nie czuliśmy już głodu, także wyprawa została zakończona sukcesem. Zanim wróciliśmy do mieszkania, siedzieliśmy przy stoliku i praktycznie zasypialiśmy. Koledzy R., którzy byli z nami po bacznej obserwacji naszego zachowania, postanowili, że musimy opuścić lokal.

 

T+5-6h

 

Po powrocie do mieszkania faza zaczęła schodzić i czułem się bardzo zmęczony mimo tego, że większość dnia spędziłem na kanapie. C., R. i S. dalej trochę porobieni postanowili, że rozejdziemy się i zakończymy spotkanie. I tak też zrobiliśmy.

 

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
16 lat
Set and setting: 
Dobre nastawienie, brak jakiegokolwiek stresu przed próbą. Spotkanie przebiegało u kolegi w mieszkaniu niedaleko szkoły, gdzie bywaliśmy po lekcjach. Spotkaliśmy się naszą paczką z gimnazjum, żeby zajarać.
Ocena: 
Doświadczenie: 
Brak
natura: 
Dawkowanie: 
1.5G na 4 osoby

Odpowiedzi

Było to tyle lat temu ale nigdy nie zapomnę tego dnia.

Dla takich dni się żyje! Dawać więcej takich!!

Nie wierz w cuda – POLEGAJ na nich!

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2022
design: Metta Media