Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

witamy w pałacu królowej śniegu

detale

Chemia:

raporty unknown

witamy w pałacu królowej śniegu

Substancja: Kokaina

DOświadczenia: Alkohol, absynt, tytoń, guarana, kawa, red bull, marihuana, haszysz,

Psylocibe Mexicana, Extasy, Amfetamina, LSD, kokaina (dawno temu jeden raz)

Set&Setting - 0,2 litra wódki i 3 piwa


Wychodzę z toalety, zamykając za sobą drzwi. Królowa Śniegu jest już w prawej dziurce

nosa. Od razu czuję, jak dość całkiem upojenie alkoholowe spowodowane 0,2 l wódki i 3

piwami przechodzi w lżejszy i łagodniejszy stan zwiększający się z każdą chwilą.

Wchodzę na mini- parkiet. Leci przyjemna muzyka. Nie jestem z nią zjednoczony, nie

widzę jej, nic z tych rzeczy. Ona po prostu jest i to sprawia mi wielką przyjemność.



Zaczynam tańczyć – nie żeby wyładować energię, tak po prostu mam na to ochotę.



Skoki i wymachiwanie rękami nie sprawiaja mi najmniejszego wysiłku, czuję się jakbym

kiwał palcem.



Z każdą sekundą robi się coraz lepiej i lepiej. Widzę ludzi na parkiecie. To dobrze

że tu są i się świetnie bawią. Po chwili zapragnąłem jakiejś odmiany. Przestałem

tańczyć i podszedłem do lady zamówić sobie piwo. Przede mną stoi jakaś nieznajoma

dziewczyna. Zaczynam z nią rozmowę najnaturalniej w świecie, bez żadnego głebszego

celu, po prostu rozmawiam z nią. Po chwili dostaję piwo i idę do drugiej sali, gdzie

siedzą poznane przeze mnie na imprezie koleżanki (nie będę podawał who is who).

Siadam sobie wygodnie między nimi i...



I oto Królowa Śniegu pokazuje mi całą swoją moc. Nagle błyskawiczny wjazd i zdaję

sobie sprawę, że rozmowa z tymi koleżankami to była rzecz na którą czekałem 18 lat.

Urodziłem się po to, by rozmawiac z nimi tu i teraz. Mógłbym spędzić resztę życia

siedząc na tej kanapie i rozmawiając.



Częstują mnie papierosem. Normalnie nie palę, smak papierosa mnie odrzuca. Ale teraz

podpalam koleżance, potem sobie i nagle rozumiem wszystkich palaczy, którzy nie mogą

wytrzymać bez papierosa. Palę sobie tego szluga i myślę, że jest cudowny w smaku.



Po chwili biorę łyka piwa i mogę, z całą świadomością tego co mówię, stwierdzić że do

wczoraj nie wiedziałem jakie piwo jest dobre, mimo że wypiłem ich tysiąc. Po prostu

piję. Czuję jak przepływa przez usta i gardło. Pyszny, przecudowny płyn.

Po dokonaniu tych odkryć (co zajęło mi może 10 sekund) powracam do rozmowy z

koleżankami, znacznie faworyzując tą po prawej stronie. Ta druga chyba się

zorientowała, bo wyszła na parkiet i zostawiła nas samych.



Rozmowa. Rozmowa sama w sobie, bez żadnego celu, sztuka dla sztuki, układanie wyrazów

w logiczny ciąg. Wbrew temu, co ten opis może sugerować, moje wypowiedzi są niezwykle

błyskotliwe. Myślę dużo szybciej niż normalnie, odpowiednie frazy same układają się w

głowie. Dowcipy lecą jak z rękawa. Mimo, ze bardziej skupiam się na formie niż na

treści, czuję, że to, co mówię bardzo Ją interesuje.



Zresztą zainteresowanie jest wzajemne, Ona bardzo mi się podoba. Nie wiem, ile w tym

zasługi Królowej Śniegu, a na ile jest to zgodność charakterów, ale nie przypominam

sobie, żeby z kimkolwiek mi się tak wspaniale rozmawiało. Z sekundy na sekundę Ona

zaczyna coraz bardziej mnie hipnotyzować i poddaję się Jej urokowi.

Ale nie tracę zimnej krwi ani na sekundę. Wszystko, co mówię, mimo że spontaniczne,

jest jednocześnie starannie wyważone. Rozmowa klei się jak w filmie romantycznym. Nie

wiem, czy Królowa Śniegu fizjologicznie przestaje powoli działać, zresztą jest to

nieważne, bo psychicznie czuję się fenomenalnie, jak nigdy w życiu. Zaproponowałem

jej rolę w moim filmie, na co Ona wyraziła zgodę, Ona z kolei poprosiła mnie, żebym

zrobił jej czarno-biała sesję fotograficzną. No to jesteśmy umówieni. Kolejne lody

przełamane i choć wydawało się to niemożliwe, jest jeszcze lepiej niż było przed

chwilą.



Późna godzina. Znajomi zaczynają się zbierać. Powoli zostajemy sami na placu boju.

Jubilatka woła mnie do łazienki, bo właśnie wali ostatnią kreskę Królowej Śniegu.

Resztki w torbie zostawia dla mnie. Nie wiem, ile tego jest, raczej zerowe ilości.

Wciskam na siłę resztki osadzone na ściankach do nosa, okruszki wcieram w dziąsła.

Wracam do Niej i rozmowa, która cały czas była cudowna, robi się jeszcze lepsza.

Ciężko jest mi dziś odtworzyć sobie w pamięci to uczucie, więc tym trudniejsze będzie

to dla kogoś, kto nie ma o tym pojęcia. Ale jeśli tak wygląda Niebo, to rozumiem, że

nie warto grzeszyć. Rozumiem każdego narkomana, który wyrywa torebki na ulicy dla

tego stanu. Rozumiem dziewczyny, które zostają prostytutkami żeby to osiągnąć.

Rozumiem Inków. Rozumiem, czemu gwiazdy mają z tym problemy. Rozumiem, czemu

Kleopatra organizowała specjalny szlak handlowy z Ameryki Płd. W ogóle wszystko

rozumiem. Wszystko jest takie proste. Nie ma żadnych zagadek.

Zastanawiam się, co Ona zrobi jeśli ją obejmę. Zastanawiam się może przez pół

sekundy, potem przechodzę do działania, bo Królowa mówi mi, że to dobry pomysł.



Robię

to, a Ona uśmiecha się do mnie. Po raz kolejny (i nie ostatni!!!) stwierdzam, że jest

lepiej niż było, choć wydawało się to niemożliwością.

Dalej rozmawiamy. Ona mówi, że świetnie się ze mną rozmawia. Opowiadamy sobie swoje

życie. I znowu dochodzę do wniosku, że całe moje wcześniejsze życie służyło tylko do

tego, żebym mógł je teraz Jej opowiedzieć. Wszelkie przeżycia to tylko tło,

urozmaicenie aktualnej rozmowy. Liczy się tylko tu i teraz. Przeszłość, przyszłość

– to bez znaczenia.



Powoli wyrzucają nas z klubu. Wychodzimy trzymając się za ręce i chodzimy po

Warszawie. Miasto nocą jest piękne. Fajni ci ludzie, zbudowali mi miasto, żebym miał

gdzie chodzić z dziewczyną. I księżyc, pełnia. Wszystko dla mnie.

Cały czas mam dziwne pomysły, skaczę po kamieniach, śmieję się – jest

najcudowniej z cudownych chwil. Przechodzimy obok Parku Ujazdowskiego. Jest 4 w nocy,

oczywiście zamknięte. Nagle wpadam na pomysł, żeby tam wejść.

Mówię go głośno. Ona wybucha śmiechem, ale zgadza się. Przechodzimy jak świry przez

płot do Parku Ujazdowskiego i siadamy na ławeczce, jakby to było najnormalniejsze w

świecie. Obejmuję ją. Nagle spontaniczna akcja i całujemy się.



Nigdy, przenigdy, nawet za pierwszym razem w podstawówce, nie całowało mi się w 10%

tak cudownie jak teraz. 10-15 sekund, dla mnie trwa wieki. Szczyt szczytów, Mont

Everest razy tysiąc, Niebo, Raj, Kraina Wiecznych Łowów, Olimp. Najpiękniejsza chwila

w życiu. Coś, co może stanowić jego sens. Po chwili wychodzimy z parku przez płot i

dalej spacerujemy po Warszawie...



Powiem krótko: n=Nie uskarżam się bynajmniej na nudne i mało przyjemne życie. Wszyscy

znają mnie jako wiecznego optymistę, artystę i puszkiwacza przygód.

Nigdy jednak, powtarzam, nigdy, nie przeżyłem niczego takiego jak 6III 2004 przy

pełni księżyca. Warto żyć nadzieją na powtórzenie takiej chwili... niekoniecznie

oczywiście w tak niezdrowy sposób:)))




KRÓLOWA ŚNIEGU




Królowa Śniegu jedyna z dam wszystkich

Jak aniołów córka w bieli swojej błyszczy

Otwiera mi ucztę bogów olimpijskich

Lecz nie czuje o ciała kobiece zawiści


Delikatna jest bardziej niż szeptane słowa

Byle dmuchnięcie niszczy jej istotę

Nie z każdym się spotka ma Śniegu Królowa

Bo za jej usługi trzeba płacić złotem


Gdy siedzi u mnie - szkoła rozkoszy spazmem

Boginie Miłości moimi sługami

Zło jest wtedy dobrem, a dobro orgazmem

Świat wchodzi we mnie wszystkimi stronami


Kiedy odejdzie, jest zupełnie odwrotnie

Brakuje mi bardzo jej ciepłego słowa

A ona uśmiecha się do mnie zalotnie

Śmiertelnie zdradliwa jest Śniegu Królowa


Wymaga tak dużo, jak od bohatera

Po jej wizycie skarbiec leczy rany

Od randek kolejnych odstrasza mnie teraz

Lecz jeszcze kiedyś chyba się spotkamy...




PS Ta notka nie ma na celu nikogo namawiać do niczego, wręcz przeciwnie. Królowa

Śniegu bywa wredną, zdradliwą dziwką i jeśłi nie jesteście w 200% pewni swojej silnej

woli, to nawet się do niej nie zbliżajcie. Zastanówcie się, czy warto ryzykować życie

PS PS Gdybym jednak miał odpowiedzieć, czy warto zaryzykować, żeby przeżyć Tą Chwilę,

to powiem że warto...




Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media