Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

trip to trojmiasto

detale

Chemia:

raporty unknown

trip to trojmiasto

A to moja przgoda.. Poniedzialek rano, dwoni telefon. "Jedziesz do

Gdyni?"-slysze. Pytanie! Pewnie ze jade. Takie wyjazdy to lubie.

Spontan. Szkolke sie oposci, to pewne, ale co tam.. Biore ze soba

sztuczke zielonego, szklana tubke, prawo jazdy, plastykowy pieniadz I

w droge!

Jedzie nas w sumie trzech, ja jako "zapasowy" kierowca. Firmowy

Nissan wiezie nas przez ulice stolicy - kierunek polnoc. Wieziemy

jakies duperele do filli firmy w Gdansku, zreszta cel podrozy

niewazny, wazne ze jedziemy. Nastroje dopisuja, skloneczko, muzyka.

Jednym slowem MIODZIO. Pierwszy postoj zaraz za 100-lica, jakis

opustoszly parking. "Po co stajemy?" -pytam. Pytanie retoryczne, bo

zamiast odpowiedzi widze 3 snieznobiale kreski usypane rowniutko na

pudelku plyty CD. "Zapowiadali na dzis obfite opady sniegu" - slysze

od kumpla..i biore od niego pudelko. 3 min pozniej zielony Nissan

znow jest w trasie. Po okolo 10min stajemy znowy, tym razem po wode.

Czujemy sie (przynajmniej ja) znakomicie. Rozwiazuja sie jezyki,

zaczyna sie na prawde przyjemna podroz. Koka dziala rozluzniajaco,

poruszamy rozne dziwne tematy jak np. Jakie paszporty maja

palestynscy Zydzi, itp. Nosy zostaly przeczyszczone. Zreszta niedlugo

potem druga dawka, a zaraz po niej to mile uczucie znieczulenia

dziasel, czyli masz takie uczucie jakby ci mialy zeby wypasc, hihihi.

Cala droge smiechy, rozmowy, I tu nagle bum! Jestesmy w 3-Miescie!

Jak ten czas szybko zlecial... Teraz tylko trzeba znalezc odpowiednia

ulice wiec robimy blyskawiczny postoj na stacji (kreska sniegu) I

zakup mapy I w droge. Prosto, potem w prawo, potem rondo, znow w

prawo i...kurwa, zgublismy sie! Spoko, zamiana kierowcy - siadam za

kolkiem, szybki look na mape, lecimy. Oka, wszystko zalatwione, lecim

z powrotem. Niestety, niedlugo za 3-miastem kokosy sie koncza , ale

jest zielone! Dobre, poczciwe ziolo. Jako kierowca odmawiam jednak

rytualnego zapalenia, pozostaje tylko wdychanie THC gdyz po kilku

buchach w autku jest siwo ale zaden z nas nie chce otworzyc okan,

hihihihi..

Poznym wieczorem docieramy do stolicy, zdajemy autko, potem

przesiadka w MZK I plyne do domu. Co to byl za dzien..

A za 4 tygodnie jedziemy do Amsterdamu na weekend, wiec wrazenia

niewatpliwie opisze!

Niech Moc bedzie z wami!



Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media