Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

śnieżki

detale

Apteka:

raporty unknown

śnieżki

Nazwa substancji : Aviomarin

Poziom doswiadczenia : MJ i Hash notorycznie . . . pierwszy raz avio

Dawka: 15 tabletek, doustnie.

Set & setting : Wypoczety, oczekiwania haluny :)





EFEKTY:



Wszystko zaczelo sie od przeczytania avio-raportow na hyperrealu i pomyslalem ze czas odkryc nowe

doznania(czyt. haluny). Okazja sie nadarzyla, mianowicie organizowalismy male picie i pomyslalem ze

wlasnie wtedy moglbym zarzucic to avio. Koledzy oczywiscie nie byli zachwyceni tym pomyslem i od razu mi

zarzucali ze chyba oszalalem ale nie zwazajac na ich docinki postanowilem jednak sprobowac. Tabletki

zakupilem juz pare dni wczesniej aby byc przygotowanym. Wszystko sie zaczelo ok godziny 11:00 rano.

Kumpel(G.) do mnie wpadl spalilismy po fajce zadzwonilismy do typa i wyszlismy z domu. Celem naszym bylo

pojscie po jeszcze trzech kolesi. W bramie u pierwszego(K.) zarzucilem 10 tabsow, a pod brama

drugiego(W.) ostatnie pudelko. Teraz juz razniej cala ekipa podazalismy do trzeciego typa(Q.) , niestety

nie bylo go (inna sprawa ze zbiorka byla o pierwszej a mysmy do niego wbili ok 11:30), postanowilismy

olac go i pojsc do najblizszego sklepu po alkohole.



W drodze juz czulem ze nogi

same

mnie niosa a glowe mam jak z kamienia(taka ciezka), narazie czulem sie dobrze i ogolnie bylo zarabiscie

lekka fazka jak po paru piwach. G. bez przerwy pytal sie mnie jak tam bamba a ja mu na to ze spoko,

trzeba poczekac. Z kazda minuta zawroty glowy narastaly i utrzymanie tempa kroku stawalo sie coraz

bardziej trudne. Ponoc wloklem sie jak slimak :). W sklepie poniewaz ja nic nie kupowalem to z W.

postanowilismy nie stac w kolejce i poczekac na regalach w sklepie, i tu pierwsze zdziwko widze moich

kumpli w kolejce do alkoholi a za nimi moja stara! Nie podchodzilem tylko pomachalem jej reka, pamietam

ze sie smiala bo widziala moich kumpli z winami. Poprosilem W. zeby wyszedl ze mna na dwor bo czulem ze w

sklepie zaraz oszaleje. Oczywiscie mojej starej juz potem nie widzialem koledzy mowili ze tez ja widzieli

ale pewnie wkrecali. Po zakupieniu alkoholu poszlismy do jakiejs bramy to wszytsko obalic, mialem juz

faze jak po kilku ladnych kolejkach wodki wiec nie wziolem nawet lyka

.



Wyszlismy z bramy i na ulicy widzialem co jakis czas porozrzucane guziki, po zobaczeniu z 5 takich

guzikow odwrocilem sie zeby zobaczyc czy naprawde tam sa, odwracam sie i widze 5 zlotych lezace na ziemi,

wiec podchodze aby je podniesc, niestety moneta znika gdy podchodze. Czuje sie dobrze i nie moge sie

doczekac kolejnych haluxow. Szlismy tak powoli i nagle chyba urwal mi sie film bo nagle skojarzylem ze

doszedl do nas kolejny kolega T.| G. ciagle sie mnie pytal czy mam juz cos ja mu ciagle ze tylko

rownowage trace. Nie pamietam dalszej drogi ale jakos znalezlismy sie w parku, bez przerwy balem sie ze

zaraz faza sie nasili i nie bede mogl chodzic a na dodatek non stop wszedzie widzialem paly, raz przy

jakims wozie sprawdzaly kolesiowi kola w samochodzie a potem dwa patrole w parku. Kolega W. jak zawsze w

zime zaczal sie rzucac sniezkami, nie zwazajac na to ze co chwile go opieprzalem za to i mowilem zeby we

mnie nie rzucal.



W ogole bylem jakis malo wygadany, na wszelkie pyta

nia

odpowiadalem zazwyczaj jednym slowem, najczesciej "noooo", bo wymowienie innych slow sprawialo mi wielkie

trudnosci, wkurzalo mnie to ze bez przerwy mialem otworzone usta, ale nie tak malo tylko maksymalnie

otwarte do granic mozliwosci. Czulem ze rece mi waza po 10 kilo kazda i bez przerwy mialem cos takiego,

ze nie moglem zlokalizowac pewnych parti ciala, np majac reke w kieszeni nie wiedzialem w jakiej pozycji

mialem ulozone palce, wlasciwie nie czulem kompletnie dloni przez caly czas, tzn moglem nimi ruszac ale

mialem dziwne opory. Kolejne zdziwienie mnie hapnelo jak zauwazylem ze mam cale mokre kieszenie, zaczolem

wyciagac snieg z kieszeni. Z kieszeni od kurtki od spodni spod bluzy. W bluzie snieg mialem prawo miec

ale nie z przodu! zaczolem sprawdzac czy mam mokry brzuch od roztopionego sniegu i czy bluza z przodu

jest mokra. Oczywiscie brzuch i bluza byly suche bez zadnego sladu po sniegu... W ogole co chwile

obrywalem sniezka, ale gdy sie obracalem albo nikogo z tylu n

ie bylo

albo ktos byl ale wlasnie zbieral snieg.



Wlasciwie oberwalem sniezka chyba z 50 razy, tylko ze ponad

polowa z tego byla zludzeniem. Chlopaki patrzyli sie na mnie dziwnym wzrokiem, musialem wygladac

masakrycznie. W drodze do domu spotkalismy kolezanke z dawnej budy, ktora co 5 sekund mi przypominala

abym nie wytrzeszczal tak oczu. W koncu sie pozegnalem i zaczelem isc w kierunku mojej bramy, a tu nagle

przelatuje kolo mnie parenascie sniezek, zadna we mnie nie trafia tylko przelatuje kolo mnie z

niesamowita predkoscia, odwracam sie a tam kumple gadaja sobie dalej. Nie chcialem wnikac czy to bylo

halo czy nie ale raczej 4 kolesi nie bylo by w stanie w jednym momencie wyrzucic parenascie sniezek

naraz. A byly naprawde niesamowicie realistyczne. Wszedlem do domu i zasiadlem do kompa, patrzylem sie w

pulpit, byla godzina 17:10 bylem troche senny i pomyslalem ze sie poloze ale nie moglem bo by sie od razu

starzy zczaili ze cos jest nie tak. Nagle patrze na zegarek i jest 18:30!!!



Nie

wiem co sie stalo ale w ulamku sekundy przelecialo mi ok poltorej godziny! Potem co chwile mialem

urojenia ze ktos szpera w moim pokoju. Zaczolem przegladac strony a tu nagle z lewej strony pojawia sie

lapa mojego starego(!!!) bioraca plyty z mojego biorka, odwracam sie i nikogo nie ma. Wychodze z pokoju

przechodze przez przedpokoj do drugiego pokoju a tam stary siedzi i oglada telewizor. Wrocilem do mojego

pokoju, usiadlem na krzesle i nagle sciana po prawej zaczela sie blyszczec jakby byla ze srebra, patrze

po paru sekundach jest normalna. I to byla wlasciwie ostatnia halucynacja, myslalem ze wiecej zobacze.

Ale ogolnie bylo nawet fajnie, lecz doszedlem do wniosku, ze chyba niska temperatura obnizyla mi faze bo

w domu halucynacje byly o wiele bardziej nierealne, nastepnym razem napewno nie bede lykal avio na

powietrzu, tylko w domu gdzie bede mogl sobie spokojnie pofazowac na siedzaco :), teraz pisze to na

nastepny dzien i nie mam zadnego zjazdu tylko w glowie mi sie troche

kreci,

w ogole czuje sie dobrze, tylko na koniec fazy po wieczor mialem lekka goraczke. Moja rada, nie lykaj

avio na powietrzu gdy jestes z kolegami ktorzy bez przerwy chca chodzic. Nastepnym razem sproboje 20

tabletek. Jezeli faza jest taka jaka przezylem w domu gdzie halucynajcje byly co minute to naprawde

polecam. A podejrzewam ze najbardziej aktywny okres bylem wlasnie na podworzu. No, ciekawe co by sie

dzialo gdybym byl caly czas w domu. Gdy sproboje nastepnym razem zdam raport... :D Pozdro!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media