Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

salvia divinorum 2 poziom

detale

raporty unknown

salvia divinorum 2 poziom

Nazwa substancji: Salvia Divinorum


Doświadczenie: Ziele (bardzo często), Hasz (kilka razy), Gałka (2 razy i nigdy więcej), kiedyś alkohol (nie za często)


Dawka i sposób uzycia: 2 duże liście, metoda "kulki"


Set & setting: Łąka, letnie popołudnie (15 - 18 godz), dwie osoby. Oczekiwaliśmy mocnych doznań, ale przynajmniej ja byłem jakoś szczególnie nieprzekonany.





Roślinę hoduję już (albo dopiero 2 miesiące). Pojawiły się większe liście więc razem z bratem postanowiliśmy zapodać sobie po dwa duże liście. Oczekiwaliśmy mocnego dudnienia ale co wyszło to wyszło :). Brat postanowił spalić te dwa liście w fajce wodnej, ja natomiast zacząłem je żuć "metodą kulki" (chociaż z kulką to nic wspólnego nie miało :). W domu była moją mama oraz tata więc pod pretekstem wycieczki rowerowej udaliśmy sie na łąkę aby w spokoju skosztować SD. Jeszcze wcześniej ususzyliśmy liście (te do palenia) żelazkiem tzn. liść między kartki i prasowanie pomiętego przez "przypadek" obrazka :). Gdy wszystko mieliśmy przgotowane wsiedliśmy na rowery i udaliśmy się na wspomnianą łąkę. Podczas drogi zacząłem już żuć liście. Smak okropny ale do zniesienia. Najgorsza była ślina która cały czas się produkowała. Podczas drogi zacząłem już zauważąć skutko SD - duża przyjemność z jechania rowerem. Puściłem kierownicę i zamknąłem oczy (idiota ze mnie :)), słoneczko miło ogrzewało mi ciało. Dojechaliśmy na miejsce. Brat powoli nabijał fajkę, a ja usiadłem sobie obok niego i wpatrywałem się na trawę. Minęło może 20 min od czasu gdy zacząłem żuć. W ym momencoe trawa zaczęła falować, bardzo powoli. Skierowałe wzrok na drzewa. Efekt falowania ustał. Patrzę na trawę, minuta i znowu faluje. Fajne. Brat zapala pierwszego macha. Nie wiedać efektów i nie moge sie go spytać co się dzieje bo mam przecież moje liście w paszczy :). Mija 30 min. Czekam jescze 5 min i wypluwam to okropieństwo. Popijam wodą i wchodzę na ambonę (taka wysoka wieża dla myśliwych). Strasznie fajnie się czuję. Kocham cały świat. Spoglądam na mojego brata na dole. Pytam się go czy coś poczuł. Mówi, że jak zapalił pierwszego macha to poczuł się jakby siedział troszkę dale niż jest rzeczywiście, a czas niesamowićie mu się wydłużył. Myślał, że pali to już ponad godzinę :). Potem wszedł do mnie na górę. Ja popatrzyłem sie w dół. Nie kołowało mi się w głowie i nie czułem strachu, że spadnę - dziwne bo mam lęk wysokość. Obojętne mi było czy spadnę czy nie (troszkę to chore ale zdawałem sobie sprawę że nie chcę spaść). Postanowiłem usiąść. Popatrzyłem sie na deski z których zbudowana była ambona. Śmieszne tekstury, dziwne kolory ale nie jakoś specjalnie pozmieniane. Po prostu jaśniejsze alebo bardziej lub mniej intensywne. Ogólnie smak szałwi w ustach już nie był odczuwalny szczegółnie że zjedliśmy surową mięciutką kukurydzę. Ogólnie miałem miłe nastawienie do świata. Nie było mi za gorąco, ani za zimno. Nic mnie nie bolało. Byłem niesamowićie spokojny. Nastawiony do wszystkiego pozytywnie. Dostałem pozytywnego kopa, jakąś siłę do życia. Chciało mi się każdemu pomagać i czynić dobro. Do tego wszystkiego nie chciało mi się spać, a raczej odwrotnie byłem pobudzony, mimo wszystko każdą czynność chciałem wykonać powoli i najlepiej jak potrafię. Postanowiliśmy wracać. Jazda rowerem znowu sprawiała mi przyjemność.Miły wiaterek i ciepłe powietrze. Do tej pory mam robi mi się miło jak sobie wspominam. Patrzyłem na las i drzewa, na ludzi w przejeżdżających samochodach. Wszystko to sprawiało mi przyjemność i każdą rzecz czy osobę bardzo mocno kochałem (hmm myślę, że to odpowiednie słowo). Gdy wróciłem do domu faza utrzywmuwała się jescze jakieś 30 min (całość 1,5 godz.). Potem stopniowo ustawała.


Cała faza nie była mocna, nawet powiedziałbym, że słaba (prawdopodobnie dlatego, że za mało miałem tych liści) ale niezwykle piękna. Ogólnie bardzo pozytyne przeżycie. Nie męczące i nie powodujące jakichkolwiek efektów ubocznych. Polecam każdemu!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media