Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

psychozy po amfie

detale

Chemia:

raporty unknown

psychozy po amfie

Czas jakiś temu byłam uzależniona od fety. Od pierwszego razu jechałam na tym ze trzy lata i to niemal codziennie. Po jakimś

czasie dopadły mnie porządne doły, zaczęłam pisać

dziwne "wiersze" i odcinać się od ludzi. W końcu udało mi się

przestać brać. Ale to nie był koniec. Po kilku miesiącach się

dopiero zaczęło. Najpierw bałam się ludzi. Unikałam wychodzenia

z domu. Potem chodziłam jak w transie, nie byłam w stanie

normalnie myśleć. Byłam przekonana, że ludzie słyszą moje myśli.





Bałam się coraz bardziej. Nie mogłam normalnie z nikim rozmawiać

ponieważ po prostu bredziłam, nie kontrolowałam tego, co mówię

bo myśli mi uciekały. Jak próbowałam np. pisać jakieś notatki na

wykładach to łapałam się na tym, że piszę jakieś dziwne słowa,

przekręcam wyrazy, literki. Nie panowałam nad tym.



Ogarniało mnie coraż większe przerażenie. W końcu wylądowałam u

psychiatry. Diagnoza: stany psychotyczne po zażwywaniu tego

świństwa.





Rozpoczęła się kuracja psychotropami. Długo nic nie

dawała. Do tego dołączyła depresja, kilkakrotna zmiana leków aż

wreszcie po roku doszło do poprawy. Już nigdy nie tknę amfy. Nie

mam zamiaru znów się doprowadzić do tego stanu. Nadal się muszę

leczyć.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media