Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

prochy i halucynacje

detale

Chemia:

raporty unknown

prochy i halucynacje

Zaczęło się jak zwykle , ugadaliśmy się z kumplami na

pizganie białego . Było ok. 17, koniec czerwca, początek lipca

tamtego roku. Zadzwoniłem do kogo trzeba i za jakieś pół godziny

mieliśmy dostawę do domu. Było nas pięciu, walneliśmy po jakieś

3 sety, zaczęła się zajebista jazda z różnymi gadkami, poczynając od takich normalnych tylko, że oczywiście wypowiadanych szybciej niż się pomyślało, tematy leciały zajebiście, potem zaczęły się jazdy z gadkami typu dlaczego

świat jest stworzony tak a nie inaczej, jak powstał kosmos, o

energii kosmicznej, wróżbitach, zdolnościach nadprzyrodzonych, śmierci klinicznej itp. Póżniej czyli za jakieś trzy - cztery godziny poszliśmy do innych kumpli trochę ich pomęczyć co nieco i wypić jakąś wódkę. Tylko trochę dziwnie się gada z kimś kto nie pizgał i jest "nie w temacie". Koło

jakiejś 10 - 11 kolesie się porozchodzili.


Ja też poszedłem do chaty ale jakoś nie mogłem długo wysiedzieć.



Poczekałem, aż starzy pójdą spać i wymknąłem się z domu żeby pójść na dwór

zajarać przed snem(ha niezły gryps ten sen) szluga. Wyszedłem

na dwór, wszystko ok., niby, jak dochodziłem do szkoły która się znajduje jakieś 100 metrów od mojego bloku zacząłem słyszeć głosy, gwar dobiegający z okna gdzie znajduje się pokój nauczycielski pomyślałem w pierwszej chwili nic w tym dziwnego pewnie maja zebranie albo jest przerwa dopiero w tym momencie

sobie uświadomiłem, że jest 2 w nocy. Następnie chciałem pójść do

sklepu po coś do picia, bo znowu miałem wrażenie, że to że chodze

o tej porze jest zupełnie normalne i że tak samo jak ja, pan sklepikarz nie śpi tylko czeka aż przyjde do niego do sklepu.



Jak tak szedłem zobaczyłem, że jakieś 200 - 300 metrów dalej

poszedł mój kumpel od prochu, myślę a też nie śpi i sobie

chodzi, dogonie go i pogadam, biegne do niego, wołam nie ogląda się aż w końcu zniknął, ale miałem haluny, po prostu wypierdol, jeszcze póżniej zobaczyłem moich kumpli na przystanku ale tez się okazali halunami. W końcu wróciłem do

domu koło 2 - 3. Dopiero zaczęła się ostra jazda zacząłem pisać do kumpli sms o tych halunach i znowu się zaczęło, z anteny telefonu który był podświetlony na zielono wyszedł zielony promień coś jakby laser pomyślałem, że to miecz je - daj i zacząłem nim wywijać po pokoju. Potem znowu kilkakrotnie nabrałem się na to, że stara coś do mnie mówi albo woła tylko czemu nie śpi wyszedłem z pokoju zobaczyć - wszyscy chrapią.


Leże sobie niby wszystko spoko aż tu nagle ściany zaczynają się ruszać przybliżają się i oddalają i to samo z dzwiami, postacie na plakatach ruszają się. Potem sobie przypomniałem o tzw. wędrówce duszy w czasie snu, tylko ze ja swoją wędrowałem na jawie, wyszedłem sobie na między galaktyczno - czaso

przestrzenny spacer. to naprawde było zajebiste i niesamowicie realne, czułem jak unoszę się nad łóżkiem albo tak jakby nie było grawitacji. Naprawdę zajebiste doświadczenie, nie wiem z czym była mieszana ta amfa, z kwasem czy jakimiś psychotropami, ale była najlepsza jaką do tej pory brałem, niestety jak do tej pory taka druga się nie powtórzyła.


Pozdrowienia dla wszystkich narkołyków

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media