Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pompa w lesie, odkryty wymiar i sekretny język

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Chemia:
Dawkowanie:
35mg 4-HO-MET pod język
później kilka luf dobrej trawy
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dobry humor, wypoczęty , wszystko w jak najlepszym porządeczku, ładny park, świetna pogoda.
Wiek:
24 lat
Doświadczenie:
Mj, Haszysz, Salvia Divinorum, 4-HO-MET, DXM, LSA, Bieluń, Benzydamina , Gałka muszkatołowa, Clonazepam , Amfetamina, Klip dagga, Efedryna, Kodeina, Sałata jadowita

pompa w lesie, odkryty wymiar i sekretny język

 

Oczekiwana przesyłka z RC przyszła... Pozostało tylko zaplanować dzień i dawkę...
Padło na sobotnie popołudnie . Pogoda dopisała , w pt. podzieliliśmy hometa  po 35 mg i każdy zabrał swoją część. Z uwagi na dopołudniowe zajęcia, postanowiliśmy zjeść osobno w podobnych odstępach czasu. 

(T=0)

Moje 35mg rozeszło się pod językiem ok pół godziny wcześniej niż kumpla.Zostało solidnie zapite sokiem porzeczkowym. Po kilku chwilach poczułem narastające napięcie i lekkie podenerwowanie.

(T+ 0:10)

Trochę ciężko mi było zbierać myśli, ale było przyjemnie, poczułem lekką euforię. Kostka na chodniku zaczynała już lekko falować. Kolory stały się ostrzejsze, było przyjemnie. Niedługo później dołączył kumpel, który na mój widok roześmiał się i sam zajął się swoimi 35mg. Udaliśmy się do parku, zahaczając jeszcze o dom kumpla. Droga minęła na śmiesznych rozmowach i podziwianiu coraz żywszego krajobrazu. 

(T+0:45)
 Kumpel poszedł szybko do domu coś zanieść, poczekałem na niego przed domem. Założyłem słuchawki i zapuściłem muzykę. Miałem ochotę na coś ciężkiego - Watain nadawał się idealnie. Gdy wyciągnąłem telefon, kolory na nim były dziwne. Nacisnąłem magiczny trójkącik play i rozejrzałem się po okolicy...  na kostce zaczęły pojawiać się wzory, które najpierw przypominały węże, później tworzące się ryciny bogów.  Chmury zaczęły nabierać fantastycznych kształtów, przedzielonych świetlistymi smugami. Po części dało się je formować w dowolne kształty,  zdawały się być na wyciągnięcie ręki. Domy w około zaczęły  się nachylać. Zacząłem się śmiać, poczułem się bardzo szczęśliwy. W tym momencie otwierają się drzwi i wychodzi kumpel z równie wielkim bananem na twarzy... Szybkim krokiem udajemy się do parku. 
 Po drodze podziwiamy niesamowicie wyostrzone kolory, zakrzywioną rzeczywistość i drogę, która falowała. 

(T+1:15)

Przeszliśmy linię drzew... Las jest magiczny, promienie słońca sączące się przez liście drzew są niesamowite, jakby pajęczyny utkane ze światła z lekka zmieniające swoje struktury w coraz drobniejsze symetryczne wzory. Na drzewach raz po raz pojawiały się zastygnięte postacie, jakby zapis obrazów, które działy się w tym lesie. 
Tu przestałem liczyć czas. Docieramy do naszej miesjcówki i rozsiadamy się wygodnie, zaczynamy się odnajdywać w nowej rzeczywistości. Komunikacja na początku sprawia trudności, później jest lepiej. Słuchamy muzyki i wymieniamy myśli. Podziwiając zmieniające się kolory i wzory. Wszystko nachodzi falami, jaramy pierwszą lufę. Pojawia się pompa, nie możemy się przestać śmiać.. po jakimś czasie wszystko się uspokaja. Rozmawiamy ze sobą, jednocześnie zauważając, że myśli które wypowiadamy w głowie brzmią jakimś dziwnym językiem, który pojawia się na chwilę jednak trudno go odczytać, a jedynie słychać go i rozumieć i tlumaczymy go na polski. Co ciekawe podobne doświadczenie przeżył mój kumpel.

Postanawiamy się przejść, chodzi się przyjemnie.Zapalamy po papierosie. Doświadczenie papierosa, inne określenie nie przychodzi Mi na myśl. Tak po homecie doświadczaliśmy.  Myśli wybiły się w kosmos, przy spojrzeniu do góry widzialem świetliste wzory pod powiekami przy prawie normalnym widzeniu ścieżki. Myśli ukladały się same... to było niesamowite przeżycie. Liście zmieniały kolory, czasami obraz smużył i kołysał. Świat pokazał nam swój inny wymiar. Odkryłem, że zawsze tu był i jestem jego częścią, tak jak on jest częścią mnie. Nagle napadła nas kolejna pompa w lesie, chcieliśmy przestać, ale nie mogliśmy, homet działał falowo,  cały czas nie słabnąc na sile. Dopaliliśmy kolejną lufę.Zjedliśmy owoce  banany i winogrona), miały śmieszny smak, były bardzo dobre, w życiu nie jadłem tak dobrych. Smak miał kolor i dzwięk, pozwalał poczuć się jak dziecko. Minęliśmy kilku ludzi, ich twarze były śmiesznie, zdeformowane. Prorok działał ponad 4 h i schodził conajmniej przez kolejne 2. Zejście było przyjemne, choć po wszystkim czułem się bardzo zmęczony.  Spało mi się cholernie przyjemnie i sny były barwne, łatwiej mi zapamiętywać szczegóły ze snów. Jestem ciekaw jak rozwinie się sprawa owego języka w ciągu dalszym, niebawem kolejne spotkanie z tryptaminą. ;) 
 Poruszyliśmy wiele tematów, które są  zbyt prywatne by je opisywać. Trip był świetny i zapewne go powtórzymy nie raz. Do teraz jak o nim pomyślę widzę wielką uśmiechniętą pompę w lesie.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media