Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

[pfpp] pierwszy test tej piperazynki

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
40mg pFPP donosowo,
lufka czystego Taifuna oraz
lufka 50/50 Taifun/Damiana
Set&Setting:
pokój, ciemno, forum-dopalacze i mega dobry humor, muzyka,
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Doświadczenie</strong> - mieszanki ziołowe, pixy na piperazynach i ketonach, dekstrometorfan, salvia divinorum, azotyn amylu, dimenhydrynat, amanita muscaria, zioła etnobotaniczne, marihuana, bromo-DragonFLY, mefedron, haszysz, 2C-C, 2C-E, LSA, pFPP, metedron, kodeina

[pfpp] pierwszy test tej piperazynki

Info o mnie - 20 lat, 72 kg, 176 cm

Pierwszy raz z tą piperazyną, od razu 40mg, uznałem, że tyle dla doświadczonego kolekcjonera będzie odpowiednie. Zapodane o 21:20. Nos nieco poszarpało, śluzówka nie zdążyła się zregenerować po mefedronie. Weszło dość szybko, cieśnienie lekko podniesione, źrenice maksymalnie powiekszone. Zapomniałem dodać, do mniej więcej 22:00 faza była dośc spokojna, trochę falowo działa, chyba się tak dziwnie ładuje, ale jest mi miło i się cieszę.
Aha, może być chaotycznie, sam raport raczej będzie krótki bo nie mam tej lotności słów co zwykle. No i raport pisany na żywo.

22:49 – Świetnie się słucha muzyki, myślenie płynne ale i szybkie, nie mam jakiejś gonitwy myśli choć ciężko mi precyzyjnie wyrazić o co mi chodzi. Pisanie jest mega przyjemne. Nie zauważyłem jakiejś zwiększonej empatii, ale czuję potrzebę rozmowy z kimś. Mam delikatne OEVy, falowanie przedmiotów, jakby poświata wokół monitora, ale wszystko subtelne.

23:18 - OEVy są już normalne. Faza się chyba ustabilizowała, czuję się dobrze, jestem szcześliwy, kreatywnie myślę, trochę ciężko mi składnie pisać, ale chyba rozumiecie? Zastanawiam się nad dopaleniem, Bob (użytkownik forum) mi doradza że to pomoże i doda uroku fazie. Zauważyłem że się mimowolnie uśmiecham i lekko bujam, minimalne pobudzenie. Cholera, teraz widzę jak dziwnie piszę. Jednak zdecydowałem się na dopalenie, nabijam lufkę czystym Taifunem i zapalam z Bobem.

23:45 - Gdy się przeciągam przeszywa mnie pozytywny i przyjemny dreszcz. Pojawiła się teraz, po dopaleniu, konkretna euforia, zacieszam do monitora i wczuwam się w każdą nutę z muzyki jaką słucham. Myślenie jest mocno pokrzywione i abstrakcyjne, porównałbym do średniej dawki 2C-E (15mg). Zastanawiam się nad zmiksowaniem pozostałych 10mg 2C-E z jakąś dawką pFPP, wyczuwam i podejrzewam w tym miksie wielką moc. Dalej sympatycznie się bujam w rytm muzyki, rozmowa na gadu jest bardzo przyjemna, sprawia mnóstwo frajdy.

00:10 - Jest... co moge powiedzieć, po drugiej lufce faza się dopełniła. Jestem przeszczęśliwy, sposób myślenia nadal podpada pod psychodelię, myślę że pFPP powinno być nieco bardziej popularne. Sposób odbierania muzyki... osiągnął apogeum - brzmi chyba lepiej niż po mefie, poważnie, czuję ją na tyle mocno, że nawet jak się postaram myślę w rytm muzyki. Nie wydaje mi się aby faza uległa jakieś większej zmianie, chyba już tak zostanie aż do zjazdu. Aha, OEVy nadal są choć nie zajmują mojej uwagi, są ciekawsze rzeczy dookoła.

00:52 - Efekty powoli słabną, tak mi się wydaje. Choć euforia i kosmiczne rozkminy nadal są to wyczuwam też powolny brak tek mocy, która napędzała mnie na "samowkręcanie się". Muzyczka leci, ot, jest i tyle. OEVy coraz słabsze, pisanie także sprawia mniej kłopotów. Wydaje mi się, że nie ma sensu dalszego opisywania co się dzieje, bo będzie tylko słabiej, nic nowego się nie wydarzy. Obstawiam jeszcze maks dwie godziny tripowania.

02:37 - Tego się spodziewałem, problemy z zaśnięciem, lecz poza tym żadnych objawów zjazdu... może poza ledwo wyczuwlanym bólem głowy. Sama faza trzymała do mniej więcej 1:30, a więc cała łącznie ~5 godzin.

Podsumowanie i ocena substancji:
+ świetne rozkminy i sposób myslenia
+ delikatne choć wyraźne OEVy
+ sama faza ok 3 godzin solidnego tripowania, załadowało się nosem szybko, lecz pełnia efektów dopiero po ok 40 minutach od niuchania
+ chill out i euforia
+ zbytnie koncentrowanie się na pierdołach (np. klawiszach bo stukają)
+ muzyka doskonale brzmi
+ zajefajnie łaczy się z paleniem

- podwyższone ciśnienie na początku
- problem coś składnie napisać
- szarpie nos przy wciąganiu
- źrenice maksymalnie powiększone
- bezsenność!!!!

Substancja dała mi wszystko czego oczekiwałem, na początku byłem sceptycznie nastawiony, ale ostatecznie zasłuzone 4+, polecam jako miłe urozmaicenie.

Ocena: 

Odpowiedzi

"Sama faza trzymała do mniej więcej 1:30, a więc cała łącznie ~5 godzin."
Od 22-23 kiedy Ci się załadowało do 1:30 minęło około 5 godzin?

Ok dalej piszesz ze ~3, pewnie literówka zwykła :)

Faza (jako peak, czyli ten szczyt) faktycznie trwała ok 3 godz, jednak łączny czas odczuwania efektów to ok 5 godz. Niestety, ale w trakcie fazy zaburzenia czasu dały się we znaki, więc możliwe że coś się mi pokręciło, ale chyba nie aż tak mocno :D

Wiele tego...

Spoko, po prostu ja poprzez określenie fazy rozumiem coming up, plateau (peack) i coming down, a after effects już określam raczej zjazdem;p (nie wiem czemu po angielsku, tak zwykłem to nazywać)

Ja dzis w klamot sobie zapodałem dawke z 70mg to jeszcze nic tak mnie nie żarło. Jak sie bawic w taka fazke to lepiej 4-ho-met  ^^

,!.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media