Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

[2c-e] powrót na łono fenyloetyloamin

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
25mg 2C-E, napar z 10 gramów Heimia salicifolia, 2 gramy Damiany palone z lufki
Set&Setting:
mój pokój, chat na forum dopalacze, muzyka, słuchawki i ogólnie pozytywne nastawienie, później własny świat
Doświadczenie:
mieszanki ziołowe, pixy na piperazynach i ketonach, dekstrometorfan, salvia divinorum, azotyn amylu, dimenhydrynat, amanita muscaria, zioła etnobotaniczne, marihuana, bromo-DragonFLY, mefedron, haszysz, 2C-C, 2C-E, LSA, pFPP, metedron, kodeina

[2c-e] powrót na łono fenyloetyloamin

Trip pisany od początku do końca na fazie, teraz jest godzina 12:40, zarzuciłem 25mg 2C-E doustnie, rozmawiam na chacie na forum oraz słucham muzyczki (trance i jakiś pop póki co). Raport będzie stale aktualizowany

13:12 – Pierwsze przyjemne efekty, mordka się cieszy i muzyczka tak pięknie gra, wyczuwalne słabe pobudzenie, ogólnie czuję że będzie konkretna faza. Jest fajnie i sympatycznie, czuję ciepło.

13:28 - Silniki odpaliły, rakieta ze mną na pokładzie startuje, muzyka i euforia opanowały mnie, pobudzenie dalej sie ładuje... jeszcze tylko cevy - oevy....

13:50 - Szukam czegoś po domu, ale nie wiem czego. Morda się cieszy, wszystko jest takie piękne, barwy, kolory. Słońce cudnie świeci i jego promienie powoli zaczynają się układać na ścianie we wzory.

14:07 - Znalazłem! Szukałem kredek. Problem, że jak je znalazłem zaczęły się nudności i okropny bodyload. Czuję, że przesadziłem. Mimo że wszystko w oczach pięknieje, to w brzuchu niespecjalnie tak jest.

14:34 - Jednak... dwa razy zwymiotowałem. Jak położyłem się żeby to przeleżeć... świat zawirował i naprowadził mnie chyba na dobre tory. Wszystko tak pięknie pulsuje, świeci, błyszczy. Tapeta na komputerze zdaje się żyć swoim życiem... cudnie, ze skrajności w skrajność.

14:42 - Po fatalnym bodyloadzie latam i kroczę po krainach szczęścia. Czuję się jak w Las Vegas Parano.

15:31 - Obsługa komputera i wszystkiego takiego wydaje się niemożliwa i ekscytująca. Pisanie tego zdania sprawia pewne problemy, ale o dziwo są to miłe problemy. Cały świat się obraca, wszystko świeci, błyszczy, wygina. Jestem w tej chwili twórcą i na nowo tworzę swój świat. Faza zaatakowała mocno. Chodzę po domu i wszystkim się fascynuję, wszystko mnie ciekawi. Oglądam Las Vegas Parano.

16:01 - Za radą Cichego Boba wypiłem napar z sinicuichi. Świat... ja jestem światem. Fazy nie umiem do czegoś porównać, tak jakby radość z wypalenia grama majeranku, wzięcia setki aco i dobrego kartonu, oczywiście to metafora. Mimo fatalnego wejścia, bodyloadu... faza jest tego warta

16:54 - Orbituję ponad światem i umysłem. Z jednej strony, czuję klarowność myśli, z drugiej zdaję sobie sprawę z ich metafizycznego i abstrakcyjnego pochodzenia. Nachodzi mnie wiele ciekawych refleksji, które spotęgował bohater Las Vegas Parano swoimi monologami. Zastanawiam się czy Shulgin zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele dobroci światu i wiecznym poszukiwaczom ezoterycznych doznań przyniesie jego dzieło Pihkal. Czy wiedział, że pewne substancje jakie sprowadził do naszego świata będą nieskończoną bramą do innych światów, jakie każdy z nas będzie mógł stworzyć? Zapanuje prawdziwa wolność. Każdy wolny w swoim wolnym świecie. Czas płynie, wiem to, ale czuję że wszystko w innym wymiarze i mnie nie dotyczy.

17:05 - A jak wyglądam... wyglądam tak jak bohater filmu Las Vegas Parano w moim avatarze. Siedzę zadowolony z lufką przed monitorem. Palę czystą damianę dla klimatu i podtrzymywania tej ezoterycznej i mistycznej drogi na jaką 2C-E mnie sprowadził.

17:11 - Cóż, na dłuższy moment nie będę nic pisał a oddam się tej pięknej ponadwymiarowej fazie. Sinicuichi doskonałe nadaje się do 2C-E! Słuch... muzyka.... nie ma, czysty dźwięk dociera do mózgu, niczym niezmącony. Wszelakie wizualizacje (CEVy i OEVy) są już dla mnie normalne, co nie oznacza, że mnie nie porywają, jednak teraz nie one mnie absorbują lecz mój umysł. Tak, teraz nastał czas na umysł. Te dwie melodie mnie prowadzą: Hiromitsu Agatsuma - Yuudachi oraz Shpongle - Divine moments of truth.

17:58 - Spalam ostatnią lufeczkę damiany. Wyczuwam jakby efekty schodzenia fazy, choć wątpię, nadal wszystko mnie potrafi zainteresować i pociągnąć za sobą w jakiś następny wymiar.

18:11 - Przez otwarte okno słyszę ptaki. Tak, ląduje na ziemi. Podsumowanie podróży napiszę jeszcze na fazie, wykorzystując maksymalnie wszystkie pozytywne atrybuty jakie za sobą to niesie, cokolwiek to znaczy. Faza zaczęła się tragicznie a kończy cudownie, to nie opera, koniec jest pozytywny. Umysł, mózg... chyba nigdy tyle myśli przez niego przeszło. Ani ważka, ani mef czy wcześniejsze próby na 2C-E nie wystrzeliły mnie tak mocno, jak dzisiejsza dawka. 25mg 2C-E. Nie wiem jak podsumować, bo dla mnie podróż trwa nadal. Ale jakbym miał się postarać... mam lotny umysł i niechaj ten cytat z Las Vegas Parano będzie tu finałem, dla mnie ważny:
„Oto i On, boski prototyp, mutant który nigdy nie wszedł do masowej produkcji. Zbyt pokręcony by żyć, zbyt rzadki by umrzeć.”

Ocena: 

Odpowiedzi

to ostatnie zdanie powoduje, że cały tr nabiera pięknych barw.
Chwała wielkiemu kreatorowi prototypów- Sazy aka "Dr. Ecstasy"

RDJ

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media