Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

o tym, jak zostałem geniuszem...

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Apteka:
Dawkowanie:
450mg DXM + 300mg po czterech godzinach
40mg 2C-E
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Sam w domu. Nastawienie na silne doświadczenie psychodeliczne.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Natura:
MJ, Gałka Muszkatołowa,

Chemia:
2C-E, 4-Aco-DMT, 4-HO-MET, 4-Aco-DiPT, GBL, MeOPP, pFPP, 2-AI, Metoksetamina, Bufedron, 2-DPMP, Alkohol,

Apteka:
DXM, Pseudoefedryna,

o tym, jak zostałem geniuszem...

 

Około 3 w nocy spożyłem 450mg DXM. Pół godziny wcześniej zjadłem także 3 ząbki czosnku i 7,2 gram lecytyny. Faza była lekka, brak OEV i lekkie CEVy. Prawdziwa faza zaczęła się dopiero później.

O 7 rano tego samego dnia wziąłem kolejne 300mg DXM, poprzedziłem to zjedzeniem 3 ząbków czosnku i 3,6 gram lecytyny. Odczekałem dwie godziny i spożyłem 40mg 2C-E. Była godzina 9 rano i to uznaje za początek tripa.

Po pół godziny pojawiły się pierwsze nudności. Bodyloadu praktycznie nie czuć. Tylko leżałem i oglądałem świat pod moimi powiekami. Już na samym początku straciłem kontrole nad czasem i podawanie dokładnego czasu nie ma sensu.

Zaczynałem coraz bardziej się zatracać w bajkowym świecie, który widziałem. Wszystko w nim było ustalone. Każdy człowiek działał według jakiegoś schematu. Wszystko było cudowne, niczego nie brakowało. Jednak ludzie byli zniewoleni. Widziałem każde pokolenie mieszkańców tej krainy i wszyscy zachowywali się identycznie. Nie wiem jak długo byłem zatracony w tym świecie, lecz dla mnie to było jak kilka lat. Zapomniałem już jak to jest być „trzeźwym”.

W pewnym momencie zaczynałem sobie przypominać gdzie naprawdę jestem, a przynajmniej mi się tak wydawało. Zacząłem się motać po pokoju, wyrzuciłem okulary i rozwaliłem komórkę. Oczywiście nie zdawałem sobie z tego sprawy i przez brak okularów cały mój pokój wydawał się zupełnie inny i obcy.

Nagle wszystko wokół mnie zaczęło wirować, jakby czas przyśpieszył. Ja czułem się zamknięty w pewnej kuli. Wtedy zacząłem rozmyślać o tym co widziałem. Zrozumiałem prawdziwy przekaz moich wizji. Zacząłem mówić coś mniej więcej takiego:

„Współczesny świat jest zbyt zniewolony i brakuje w nim wolności. Ja dostałem dar od Boga i musze to wszystko przekazać innym. Cały świat wokół mnie wiruje. Widzę moje życie! To nie świat wiruje tylko ja przechodzę swoje życie od początku. To jest niemożliwe, żebym tak się mocno naćpał! Może mam sigma plateau?! Nie, przecież to niemożliwe! Zaraz, przecież są przypadki ludzi, którzy na zawsze zostają w psychodelicznym doświadczeniu. Być może ja jestem jednym z nich! Na zawsze zostanę w tym świecie.

Tak! Przeżyłem moje życie od początku i zobaczyłem bajkową makietę naszego świata, teraz już wszystko rozumiem! Nie można się tak mocno naćpać! Zostałem geniuszem i musze o tym wszystkim opowiedzieć! Całe moje życie się zmieni, gdyż rozpocznę prawdziwą rewolucję! Może jednak to tylko iluzja? Pewnie dostałem zespołu serotoninowego! Tak, muszę się tylko uspokoić!

To jest niemożliwe, by to było tylko doświadczenie psychodeliczne. Ja przeszedłem cały proces i wchodzę na wyższy poziom świadomości. Teraz już jestem geniuszem i  całe moje dotychczasowe życie się nie liczy!

Chyba jednak mam zespół serotoninowy, muszę pić dużo wody!”

Później zacząłem krzyczeć o tym, że już nigdy nie będę brał narkotyków. Myślałem, że już jestem w szpitalu i mam po prostu dalej halucynacje. Krzyczałem, jak bardzo wszystkich kocham i czego dokonałem.  Po kilkunastu minutach zorientowałem się, że jestem w moim pokoju, wyszedłem na klatkę schodową i zacząłem prosić o wezwanie karetki. Nikt nie odpowiedział, więc wyszedłem przed mój blok i poprosiłem jednego gościa o wezwanie karetki.

Okazało się, że jest koło godziny 13, czyli 4 godziny od wzięcia 2C-E. Po chwili karetka przyjechała i mnie zabrała. W szpitalu przez cały czas krzyczałem o tym, jakim jestem geniuszem i dokonałem ogromnego odkrycia. Do tego mówiłem lekarzom, że mam zespół serotoninowy. Kolejne kilka dni spędziłem na oddziale toksykologicznym, gdzie wmawiano mi próbę samobójczą, uzależnienie i tym podobne pierdoły.

Ocena: 

Odpowiedzi

Co tu się wydarzyło?

Fan mocnych wrażeń, z życiem tragicznym.

Sigma z pojebaniem?

Chociaż dużo na to wskazuje, to nie była sigma. Raczej przesadzenie z 2C-E i ilością dxm.

Do autora - niepotrzebnie dorzuciłeś czosnek "w trakcie", zniszczyłeś tym magię dxm i przestawiło to myślenie na "popieprzone". Czosnek się tylko raz dorzuca - przy pierwszej dawce, lub przy docelowej, poza tym, w czasie miksu, ilość czosnku powinno się zmniejszyć o 50% :)

Jednak gratuluję doświadczenia.

Narkotyki to klucz do świata równoległego.

W rzeczy samej zobaczyłes to co widzi wielu, żyjemy życie po życiu w zniewolonym swiecie pełnym lęków, tez to kiedys zobaczyłem, niemniej jednak jak zeszła faza to pamiętałem chyba tylko że mam sie nauczyc kochac bezwarunkowo ale zupełnie nie pamiętam tego uczucia wolności.

każdy z nas przechodzi ten rozdział z toksykologią

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media