Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

panna salvia divinorum

detale

raporty unknown

panna salvia divinorum

Panna Salvia Divinorum



"varium et mutabile semper femina"



Wergiliusz









     Mimo moich usilnych starań, przygotowań i frustracji topionej w kolejnych dawkach, panna SD nie zamierzała mnie odwiedzić. Dysponowałem wszelakiej maści fajami, fifkami, palnikami, zapalniczkami ale nadal nie była zainteresowana spotkaniem ze mną. Skondensowana forma zwana ekstraktem podesłana przez obytego znajomego niestety nadal nie rozwiązała mojego problemu. Panny Sd nie było widać ni słychać, za to wyśmienicie czułem mdły nijaki smak palonej sd. Wyczytawszy okropne informacje iż niektórzy są uodpornieni na salvivorin i upewniwszy się relacjami poniektórych nieszczęśliwców, zakiełkowała w mojej głowie myśl iż o zgrozo i z dużym prawdopodobieństwem mogę należeć do tejże grupy pechowców.
Jednakże ignorując wszelkie znaki na ziemi i niebie postanowiłem spotkać się z panną mimo jej już widocznej niechęci do mnie (te kobiety co robią z mężczyzn;)), wiedziony nadzieją i instynktem zakupiłem wspaniały standaryzowany ekstrakt x5, niemniej nie pozbyłem się narastającego lęku, co to będzie jak i on nie zadziała ? Dlatego odłożyłem go do skrytki znanej mi acz tajemnej dla nieproszonych gości w celu uleżakowania tudzież rozproszenia mojej niepewności. W międzyczasie opracowałem plan zakupienia ekstraktu x10 i więcej jeśli nie powiedzie się spotkanie. Gnany strachem postanowiłem się lekko przygotować, sporządziłem mieszankę calea+susz sd, w stosunku 1:1 wypalałem codziennie grama tej jakże gorzkiej mikstury, mineły 3 tygodnie, zachęcany przez podejrzanych osobników postanowiłem wysłać powtórne zaproszenie do panny SD. Tym razem przybyła natychmiast..



     Nabiłem standartową kioskową lufkę ekstraktem domowej roboty. Zaciągnełem żaluzje puściłem cichutko muzykę i rozsiadłem się wygodnie, zapaliłem. Wciągnełem dym, sd szybko się pali, oparłem się i wstrzymałem oddech, co jakiś czas łapiąc małe hausty powietrza. Niestety nic nie czułem oprócz mdłego smaku, postanowiłem nabić kolejną lufę w tym momencie przybyła. Zobaczyłem siebie jak z powrotem opadam na łóżko z pustą lufką, wyszedłem z ciała? po chwili wróciłem, zaczełem odczuwać bardzo silne parcie na lewy bok ale od środka ciała, na tyle silne iż ległem na łożu. Gdy tak leżałem czułem się przesunięty względem ciała troszkę w prawo i w górę, po prostu nie pasowałem do niego. Usłyszałem dziwne buczenie, ale na tyle słabe że prawie podprogowe. Zamknełem oczy, otworzyłem. Widzę moje dłonie otoczone tysiącem jaskrawych pomarańczowych niteczek, falują niczym rzęski u pantofelka, nie wiem już czy patrzę na to z otwartymi oczyma czy też nie. Bardzo drażni mnie muzyka, jest taka prostacka, w tym momencie ucicha. Migają mi jakieś twarze, niewyraźne przemykają wokół mnie a może to ja przemykam ? Widzę starszego jegomościa, jestem w nim, dokładnie w prawym policzku, stoję na drodze, suchy polny piasek, w oddali widzę dwójkę dzieci, co do jednego mam pewność że jest dziewczynką, przed sobą widzę nogi kobiety, wiem że stoi przede mną ale chyba mam spuszczoną głowę i widze tylko jej nogi. Mówi coś do mnie ale nie potrafię zrozumieć co. Całość przez chwilę bardzo ostra i wyraźna, odpływa zamglona. Mgła wychodzi ze mnie, wysuwa się stożkowato z mojego brzucha, jest bardzo delikatna, przezroczysta, nieustannie w ruchu, tańczy, podążam za nią wzrokiem. Mgła otoczyła mnie szczelnie, czuję się jak w jaju kokonie, jest mi bardzo miło, istnieję tylko ja i ona, nic więcej. Po chwili całość zaczyna się rozpływać, leże na łóżku. Wstaję, dziwnie się czuję, ciało nie reaguje normalnie, jakby spowolnione, zdaję relację znajomym na bieżąco, ale po chwili łapią mnie bardzo silne dreszcze, nie jestem w stanie trafić w klawiaturę, mam ochotę płakać, nie wiem czemu.



     Salvia uderzyła bez ostrzeżenia z ogromną siła, szacunek dla tej wspaniałej rośliny, Nieporównywalna z żadnym psychodelikiem, brak poczucia własnego ja, własnej osobowości, całość bardziej przypomina IMHO trans hipnotyczny z regresja, tylko po hipnozie doznawałem takich drgawek i dreszczy.



peyotl


Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media