Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

nie tego się spodziewałem

detale

Apteka:

raporty unknown

nie tego się spodziewałem

*Nazwa substancji:Fentany


*Doświadczenie: w opioidach skromne - tramadol i kodeina





A więc, kupiłem od pewnego kolesia co miał kogoś tam z rodziny chorego ciężko 3 plastry z fentanylem o mocy 50mcg/h, zdeczka przeterminowane. Jakoś niedawno myślałem sobie ze nie będę ruszał wogóle opioidów, bo to bez sensu, bo nic z tego nie wyniosę, bo to uzaleznia, bo to niezdrowe. No ale fentanyl..... to Pan wśród opioidów, więc się skusiłem. Moje dotychczasowe badania ;P obejmują dwie próby napierdolenia się tym wyjątkowo uzależniającym narkotykiem.





Próba pierwsza. Tak jak robił mój znajomy, który miał fenanyl w formie kryształków, wpakowałem trochę żelu który był w plastrze do probówki i dolałem zdeczka wody, aby się rozpuściło. potem podgrzewałęm zapalniczką. Smażyłem to z 10 minut, z miernymi efektami. Smażyłem dalej, dalej... aż zjebała mi się zapalniczka. No i się nieźle wkurwiłem. Ale w ramach walki z przeciwnościami losu postanowiłem trochę żelu wpakować sobie do mordy i potrzymać na języku, aż się wchłonie. No i teraz coś poczułem. Piekielne rozleniwienie... rozluźnienie mięśni... rozpływałem się w fotelu. Każdy najmniejszy ruch, był mega wysiłkiem. Pisanie na klawiaturze do kumpla na gg było TAK męczące i bezcelowe... Postanowiłem zapalić papierosa, fizycznie czułem się jak zaraz po obudzeniu po 12 godzinnym śnie. Paliłem a czas płynął. Wokół mnie stworzyła się bańka, która blokowała wszelkie dalekie i trudne myśli. Nagły wybuch euforii - smiech do monitora spowodowany zauważeniem zabawnie wyglądającego mikrofonu. "Zupełnie jak palma!". Po pół godziny - godzinie stwierdziłem że schodzi i spróbowałem zrobić tak jak pisali na erowidzie, zeby żelu wpakować na szluga i spalić, ale nie dało to specjalnych efektów. Wypiłem sobie kawałek browara, ale mi nie smakował i wylałem resztę. Potem zrobiło się sennie i jak po 10 godzinnej imprezie, paralitycznym ruchem podniosłem kołdrę i wśliznąłem się w nią, stwierdziłem że jest mi dobrze, a fentanyl to nic specjalnego.





Próba druga. Minęły 3 dni od pierwszej próby, pilnuję się bo na erowidzie napisane było i tak mówił mi kumpel że fentanyl uzależnia bardziej niż heroina. Postanowiłem zapalić z folii aluminiowej. Wylałem sporą dawkę żelu na folię i przypalałem od dołu zapalniczką ściągając buchy przez tubę ukręconą z również z folii aluminowej. Spaliłem pierwszą dawkę, stwierdziłem że słabo, a miało być mocno. Paralitycznymi już ruchami wycisnąłem drugą, większą dawkę na folię i ją spaliłem. Odłożyłem przyżądy do szuflady i stwierdziłem, że to jest pewnie większość tego co może dać fetanyl. Coś między kodeiną/hiperwentylacją a 5-MeO-DMT. Dziwna sprawa, ale generalnie byłem konkretnie wypierdolony. Podobne efekty co ostatnio ale znacznie intensywniej i bardziej euforycznie. Niby opioidy mają odsuwać problemy, odstresowywać itp. A fentanyl tak na mnie nie zadziałał. Wręcz przeciwnie, zacząłem myśleć o ciężkich rzeczach w ciężki sposób. Postanowiłem zapalić papierosa. Przy paleniu rozpatrzałem kwestwię uzależnienia. Wszystkie myśli były wredne i bolały, było nieprzyjemnie. Stwierdziłem ze sie uzależnie i zdechne, że to gówno, że trzeźwość jest najcenniejsza (zawsze o tym myślę jak się zajebię), że dlaczego dotykam opioidów, przecież to złe, najgorsze, okropne! Zachciało mi się bełtać. Było mi źle, myślałem sobie "Pierdolę to wszystko, co by sie nie działo, ja to pierdolę!". Ostatkami sił zebrałem się aby pogasić światła i połozyłem się do łózka. Leżałem i myślałem jeszcze z 15 minut, nawet nie było źle. Zasnąłem. Obudziłem się po 2h i zauważyłem że miałem sen pierwszy raz od pół roku. Teraz, po 5 godzinach od wszystkiego dalej mnie boli głowa i jestem zdeczka otępiały.





Generalnie miałem pewne obiekcje co do tego fentanylu, bo dwa dni przed pierwszą próbą zjadłem 300 mg moklobemidu, ale po kilkukrotnym upewnieniu się uspokoiłem się. Dziwna sprawa że MAOi nie wpływają na fentanyl, no ale tak już jest. Myślę że fentanyl może się podobać....... uzależnionym od heroiny? mimo że było paskudnie, mam ochotę na jeszcze raz, będę musiał się tego pozbyć. Myślę ze gdybym pisał to po 2-3 dniach od jazdy, widział bym sprawę znacznie bardziej pozytywnie. no. ogólnie opioidy są złe i ćpanie ich to głupota.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media