Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

moja pierwsza przygoda z ecstasy

detale

Chemia:

raporty unknown

moja pierwsza przygoda z ecstasy

Było to latem roku 2oo2. Poszedłem ze znajomymi na imprezkę. Kumpel zameldował, że ma dla mnie pigułkę, a ja na to że pewnie znowu jakieś gówno (tydzień temu wzieliśmy po połówce i nic nie poczułem) i, że nie chcę. On jednak mówił, że ta jest super i że nie ma bata, na pewno mnie pokręci. Paru kolesi też miało wziąść, i oczywiście dałem się namówić. Wyszliśmy na plażę, każdy dostał po pixsie. Obejrzałem ją dokładnie – mała biała, z wyrytym motylkiem, warta 20zł. Odgryzłem połówkę, pogryzłem, połknąłem i zapiłem browarem. Oczywiście zostałem zjebany przez pozostałych, że trzeba całą wziąć. A co tam, łyknąłem całą. Wróciliśmy, usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy kolejny browar. Jako, że była to sezonowa dyskoteka, pod namiotem, na plaży, a akurat dzień był deszczowy, troszkę mi zimno było, w sumie aż się trząsłem :-) Siedzimy, pijemy, gadamy, czas leci, 20 minut, 30 minut, i nic. Ryszard - mówię, znów dałeś mi jakiś szajs, nie działa. A on: spoko, spoko jeszcze chwila. Tak, jasne – mówię - pierdolisz… I siedzimy dalej. Minęło 40 minut i nagle BOOM! Zrobiło mi się ciepło, muzyka wydawała się niesamowicie przyjemna, zresztą jak wszystko pozostałe. Czułem się jakbym miał surround w głowie. KURWA ! Rysiek ! Co się ze mną dzieje ! On się tylko uśmiechnął. Serce napierdalało mi jak szalone i było naprawdę gorąco. Przestraszył mnie ten stan, chciałem, aby to minęło, bo jeszcze coś mi się stanie, byłem w szoku. Jednak po minucie dwóch przyzwyczaiłem się do nowego uczucia, i czułem się naprawdę zajebiście, nie mogłem uwierzyć, że może być aż tak przyjemnie… Nogi zaczęły mi wystukiwać rytm muzyki, ręce tak samo… Chciałem tańczyć, jednak pozostali nie mieli jeszcze ochoty, a i na parkiecie nikogo prawie nie było. Ja jednak nie mogłem wytrzymać, po prostu rozpierdalała mnie chęć tańczenia i poszedłem. Jaka to była jazda ! Tańczyło się niesamowicie, czułem się leciutki, mogłem zrobić wszystko, nie czułem zahamowań, ani strachu. Co bym nie zrobił było by OK. Uśmiechałem się jak debil do wszystkich. Byłem szczęśliwy, że na mnie patrzą, czułem się wyróżniony, najlepszy… Gdy obok mnie zaczęła tańczyć jakaś dziewczyna, ja czułem się jakbym z nią się kochał. Tak pięknie wyglądała i wywijała tyłeczkiem! O w mordę, wszystko było takie milutkie, mięciutkie, cukierkowe, baśniowe! Dla takiej chwili warto umrzeć. Najmocniejsza faza i przyjemność trzymała jakieś 30 minut. Później zeszło na lżejsze, ale nadal bardzo przyjemne uczucie. Tańczyłem jakieś 4 godzinki jak szalony, co chwila popijając zimny browarek, który smakował jak nigdy. Gdy zeszło miałem ogromną ochotę łyknąć kolejną pigułę, jednak już nie było (w sumie to i dobrze) Około 4:30 wróciłem taryfą do domu. Jednak nie byłem zmęczony. Wchodząc do łazienki spojrzałem w lustro… o kurwa ! Ale źrenice ! Nie widać koloru oczu, jak na tych reklamówkach w TV „sprawdź czy twoje dziecko nie bierze narkotyków.” Hehe. No nic położyłem się i myślałem o tym jak super się bawiłem. O zaśnięciu nie było jednak mowy. Wstałem więc o 8.00 rano i grzecznie poszedłem do kościoła. Wszystko wydawało mi się jakieś inne przyjemniejsze, świat stał się taki kolorowy i miły… W kościele bardzo spodobały mi się pieśni i … zacząłem śpiewać !!! Nigdy mi się to nie zdarza. Mało tego chciałem tańczyć ! Czegoś takiego się nie spodziewałem, drag nadal trzymał, znacznie słabiej, ale jednak.





Ogólnie piguła bardzo mile mnie zaskoczyła. Nie miałem żadnego zjazdu. Żadnego bólu mięśni od tańczenia (ale to pewnie dlatego, że uprawiam systematycznie sport…) Nie byłem zbyt optymistycznie nastawiony przed jej połknięciem, a jednak ona zmieniła mój humor i bawiłem się super. Przestrzegam osoby o słabej psychice, lubiące wpadać w nałogi. Taka osoba bardzo łatwo może się uzależnić od xtc, nie fizycznie, bo to podobno nie możliwe, ale psychicznie. Ja na szczęście do takich osób nie należę, i choć miałem ochotę zarzucić kolejne pigułki nie zrobiłem tego. Jakby nie patrzeć to jest narkotyk i nie powinno się go za często brać, przynajmniej ja zbyt bardzo cenię swoje życie i zdrowie. Od tamtego czasu minęło już pół roku, a ja nadal nie brałem innej piksy. Za kilka dni sylwester, więc tak jak już od dawna planowałem zarzucę znów pigułkę, którą już nabyłem (nie jedną :-) Już się nie mogę doczekać. Na pewno opiszę jak było.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media