Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mini trip

detale

raporty unknown

mini trip


Nabilem sobie do fajeczki delikatna ilosc salvii.

Tak gdzies rownowartosc lufki. Spalilem. Dym nie byl tak ostry

jak sie czyta w opisach tripow na erowidzie czy lycaeum. Stwiedzilem zadnych

efektow.


Dawka za slaba. Trudno. Wychodze.

Ide po schodach i stopniowo czuje jak wchodza przyjemne efekty. jakbym szedl

boso.


Czuje kazda nierownosc, kant schodow. Coraz bardziej intryguje mnie swiatlo.

Reflektory wycelowane w plecy, ale niegrozne.

Wychodze na ulice. Pierwsze wrazenie - nic, normalnie. Tylko te bose

stopy i lekkie laskotanie na ciele. Kule swiatel samochodow i latarn.


W pewnym momencie pojawilo sie uczucie

ze jestem jakby wewnytrz szerokiego walca. Odglosy i swiatla samochodow

zaczynaly sie za mna, obiegaly mnie duzym lukiem i konczyly

sie z przodu. Nagie drzewa, patrzac na nie poczulem ze sa

bardzo twarde, skupione w sobie jak zacisnieniete piesci. Ale spoko.

Swiatelka swiateczne na oknach lekko falowaly. Porozkoszowalem

sie tymi efektami. Wszystko dosc subtelne. Wrocilem do domu.

Polozylem sie w ciemnosci. Wszystkie dzwieki slyszalem od zewnatrz,

nie na zewnatrz mojego ciala. Na zewnatrz mojego swiata.

Jakby w kinie albo TV.


Kiedy lezalem czulem ze w moim ciele plynie fala za fala, cos

jak morze i glowa jest plaza - fala wpada i cofa sie. Potem falowanie

stalo sie koliste fale wplywaly do glowy ze wszystkich stron lekko

skrecajac Odczulem to jakby zbieranie energii. Epicentrum gdzies w okolicy

tzreciego oka, w kazdym razie laskotanie w czole. Potem srednica wiru

zaczela sie powoli zawezac. W koncu byl juz wielkkosci mojej glowy i poniosl

mnie,

raczej nie cialo, moze umysl, w gore. Zanalzlem

sie w kosmosie, lecialem, dookola czarne tlo i mnostwo swiatelek, duzo

wiecej niz sie widzi na niebie.

Co jakis czas cos jasniejszego. Myslalem

ze daze do takiego punktu ale nie omijalem spokojnie wszystko- z bliska byl

to slimakowaty oblok,

cos jak mglawica - tyle ze biala, lekko zoltawa.


I tak lecialem, nic sie nie dzialo, po prostu lecialem sobie,

powolutku, mijalem jasniejsze punkty. A potem sie skonczylo.

Lezalem na tapczanie. To tyle. Calosc trwala moze pol godziny.

Lot w kosmosie dziesiec minut.


Ot i wstystko.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media