Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

lot nad kukułczym gniazdem

detale

Apteka:

raporty unknown

lot nad kukułczym gniazdem

HELlo !!! Zapraszam do przeczytania mojego trip-reportu!!! :)))




To już moje czwarte spotkanie z DXM. Dlaczego go biorę? Czemu

nie ćpam narkotyków (np. amfy) lub czemu nie palę trawy? Bo

bezpośrednio nie znam osób, które ćpają czy palą. Dopiero

poznaję takie osoby. A do apteki jest zawsze bliżej i łatwiej

skoczyć niż do jakiegoś dilera. Bo to jest tak, że niby

narkotyki są wszędzie: w domu, szkole, na ulicy :) ale żeby ćpać

trzeba znać pewnych ludzi.




W trakcie działania DXM na mój organizm robiłam notatki. Lubię

robić zapiski w czasie tripu, bo potem mogę sobie lepiej

odtworzyć co się ze mną działo. No i jak mam już na kartce

napisane ile tabletek Tussalu Antitussicum połknęłam to na pewno

się nie pomylę i nie wezmę za dużo. Oczywiście pisałam wpierw na

kartce, bo długopisem jeszcze jakoś sobie daję radę pisać :-)

ale z klawiaturą jest problem...nie mogę trafić w

klawisze... . :-)) Dopiero na drugi dzień siadam przed kompem i

piszę korzystając z moich notatek. Sprytne, prawda? :-)




W dniu 24 kwietnia 2003 roku poszłam po południu do apteki i

kupiłam 2 opakowania Tussalu Antitussicum, leku

przeciwkaszlowego. Kupiłam oczywiście ten w tabletkach. Zarzucam

DXM w domu (wcale nie na imprezie i nie wśród znajomych) w

obecności mojej rodziny :))). Jak na razie nie wykryli, że coś

biorę. to dobrze :)




19.35 - łykam 4 tabletki (60 mg DXM) popijając jakąś herbata

owocową (bo jest w miarę kwaśna). A tak właściwie to dlaczego

należy pić kwaśne napoje typu sok pomarańczowy? Może mi to ktoś

wyjaśni? :)




19.45 - łykam kolejne 4 tabletki (60 mg DXM)




20.00 - czuję lekką ociężałość w głowie, biorę 2 tabletki DXM

(30 mg DXM)




20.15 - 3 tabletki (45 mg DXM). Jak zwykle przed upływem godziny

nie czuję nic specjalnego, więc biorę jeszcze. poza tym jak na

razie wzięłam za mało.




20.50 - czuję senność, która mnie ogarnia coraz bardziej...

dziwne, bo nigdy przy zażywaniu DXM nie czułam się ospała. Może

to dlatego, ż dziś jestem zmęczona po całym tygodniu chodzenia

do szkoły?




21.05 - 4 tabletki (60 mg DXM)



21.10 - 3 tabletki (45 mg DXM). Połknęłam już ogólnie 20

tabletek, czyli 300 mg DXM. Sądzę, że połknęłam już dużą,

wystarczającą ilość pilsów. nie zauważam jeszcze żadnych

efektów. Jest mi tylko gorąco w głowę, a dokładniej mam lekko

obrzmiałą i czerwoną skórę twarzy, piecze mnie skóra głowy.

Ojej, niedługo znowu zacznie się swędzawka. :/ heh,

śmieszne jest to, że odrabiam lekcje. Jakoś mi to nawet

wychodzi. :-)




21.20 - odczuwam juz lekkie zamotanie, delikatne zawirowania w

głowie. Ale nigdy po zażyciu DXM nie chciało mi się tak spać.

Mam nadzieję, że nie zasnę, bo wtedy bym całą fazę

przespała...




21.35 - a nie mówiłam! Rozpoczęła się swedzawka! :/ Swędzi mnie

okrrrropnie skóra na głowie (ciekawe czemu tylko na głowie

zawsze??). Jest mi bardzo gorąco, nic dziwnego, mam taka

nagrzaną skórę... . Nie muszę patrzeć w lustro, gdyż wiem, że

mam czerwona skórę twarzy. heh, mama mnie zapytała czemu jestem

taka czerwona. Potem przez chwilę przyglądała mi się

podejrzliwie. Zapytała czy nie jest mi gorąco. Heh,

odpowiedziałam, że jest i to bardzo. Cóż mama na to?

Powiedziała, że rzeczywiście dzisiaj jest ciepło i... otworzyła

okno! Hehe, ona nigdy nie odkryje prawdy. :-))) Mimo, że wzięłam

sporo jak dla mnie (300 mg a ważę 55 kg, czyli wychodzi 4,6

mg/kg
, co daje 2. plateau), to odczucia są lajtowe. Mogę jeszcze

dorzucić 45 mg. Tyle DXM mam jeszcze dziś. Ach, poczekam, bo

może zażyłam już dosyć. U mnie dosyć długo wchodzi. :-) Bardzo

chce mi się pić (tak jest za każdym razem.). Może ktoś wie

dlaczego chce mi się tak bardzo pić? Niemiłe jest to, że pijąc

herbatę czy sok odczuwam nieprzyjemny smak, taki metaliczny czy

hmm... w ogóle bez smaku jest jakikolwiek napój. Słucham

spokojnej muzy z radia i... oglądam Eurowizję. :-)))




21.45 - rozścielam piżamę i przebieram się w łóżko. :-))) Heh,

oczywiście na odwrót. :) Będzie mi się zaraz chciało leżeć, to

pewne. Odczuwam lekkie ciążenie w głowie, samopoczucie bardzo

dobre, tylko ta cholerna senność... ;/ Jak łyknęłam kiedyś

mniejszą dawkę (około 180 mg DXM), to odczuwałam tylko dobre

samopoczucie i troche taka lekkość, hmm, trudno to opisać).

natomiast kiedy przekraczam granicę 300 mg DXM, to zaczyna się

ze mną dziać się coś co mi się nie podoba. Mianowicie muszę

chodzić po mieszkaniu. Czuję się jakby DXM mną rzucało. Muszę co

chwile zmieniać pozycję: siedzę na kanapie, wstaję, idę do

drugiego pokoju, potem wracam do swojego, znowu siadam, znów

wstaję, chodzę po mieszkaniu, wracam do pokoju i się kładę,

chwile leżę, potem rzucam sie na łóżku, muszę wstać....

itd. ...itd...itd. Dlaczego tak się dzieje? Wiesz? Czy ciebie

też tak rzuca? Hmm? Oczywiście przez cały czas musi brzmieć

muzyka. mam wrażenie, że dźwięki są głębokie i że muzyka po

prostu mnie otacza w jakiś przedziwny sposób.




22.10 - 2 tabletki (30 mg DXM) teraz wychodzi 330 mg, czyli

6mg/kg, heh, może kiedyś osiągnę 3 plateau? Niewiele mi już

brakuje. :-D




22.38 - cały czas mam włączonego kompa i usilnie staram się z

kimś nawiązać kontakt i pogadać. chociaż o wiele bardziej bym

wolała, żeby ze mną była moja koleżanka, z którą mogłabym na

luzie pogadać. Bo przed rodzicami muszę ukrywać swój stan. A na

DXM tak bardzo chce się rozmawiać...Pomimo tego, że mam

trudności z wymawianiem poszczególnych wyrazów i ze składaniem

zdań. Jestem ogromnie ciekawa jak naprawdę mówię i jak wyglądam.

Bo mi się wydaje, że mówię powoli i niewyraźnie. Czy mam inna

barwę głosu? Hmm, jednak przydała by się ta koleżanka... I

dobrze by było gdyby ona była czysta i mogła mi mówić jak

wyglądam i jak się zachowuję. Ale jakby wzięła też, to byłoby

ciekawie, bo obie byłybyśmy sfazowane. :-)))




22.45 - rzuca mną, nie mogę pisać. Żałuję bardzo, że nie ma ze

mną mojej koleżanki :-( [niewyraźne pismo jest dalej na kartce,

takie bazgroły, że teraz na drugi dzień z trudem odczytuje to,

co napisałam]. Wszystko wydaje się takie oczywiste. przez moją

głowę przepływają najróżniejsze myśli. Muzyka mnie kręci. Czuję,

że odpływam. Przez cały czas gadam sobie na czacie. Naprawdę

brakuje mi kogoś do rozmowy. Mam tylko muzykę i siebie...




Dalej już nie mogłam pisać ale pamiętam co robiłam i co się ze

mną działo, więc uda mi się to odtworzyć. Heh, takich rzeczy,

takich tripów się nie zapomina. :-) one zostają już na zawsze w

pamięci i psychice. Tak, niestety wryją się tak w psyche, że

może być niewesoło. :/. W każdym razie co działo się ze mną

dalej. Otóż zgasiłam światło, ponieważ w ciemności czułam się o

wiele lepiej
. Komputer też wyłączyłam, bo nie mogłam znaleźć

żadnych ciekawych osób do rozmowy i ledwo widziałam,

niewyraźnie, oczy...heh, jedno uciekało w lewo, drugie w

prawo. :) Nie mogłam skupić wzroku na jednym punkcie. Nadal

miałam ogromna ochotę poruszania i ciągłego zmieniania pozycji.

Przyjemność sprawiało mi podejście do szeroko otwartego okna i

spoglądanie na drzewa i domy spowite ciemnością. tworzyły taki

niesamowity widok. Czułam się nierealnie. Spoglądałam w dół

(mieszkam dość wysoko) i zamykałam oczy myśląc...że mogłabym

wyskoczyć. Potem przychodziła refleksja, ze przecież mogę się

zabić. Ale naprawdę czułam się tak nierzeczywiście, że nie

mogłam uwierzyć, że to co się dzieje wokół mnie jest prawdziwe.

Trudno opisać jak się czułam. Tak jak we śnie. najlepiej przeżyć

to samemu, wtedy mnie dobrze zrozumiesz. Jeśli o tym coś wiesz,

to rozumiesz mnie doskonale, prawda? :-) Cóż jeszcze mogę

powiedzieć. Hmm... Czy miałam jakieś halunki? Takie delikatne to

były zapewne przy zamkniętych oczach. Połączone z wyobraźnią

tworzyły obraz, w którym wydawało mi się, że jadę pociągiem lub

poruszam się szybko lecąc nad drogą. Po obu stronach drogi

widziałam kolorowe i bardzo wyraźne łąki, drzewa. To było ładne

i przyjemne. W porównaniu do poprzednich tripów po DXM miałam o

wiele więcej różnorodnych myśli. Najbardziej pamiętam taką myśl:

rozmyślałam nad sensem istnienia i wydało mi się, że to wszystko

jest nierealne
. Czułam się jakbym nie do końca należała do tego

świata. Zastanawiałam się bardzo nad tym, co czuje człowiek po

śmierci, ale przede wszystkim gdzie jest. Bo wydawało mi się, że

człowiek po śmierci przestaje istnieć. Miałam wrażenie, że wiem

jak to może być: po prostu człowieka nie ma. Wszystko nagle

wydało mi się nieważne: szkoła i nauka, moje zainteresowania,

wszystkie wysiłki ludzi, po prostu wydało mi się, że życie nie

ma sensu. I co najgorsze bałam się. Pamiętam ten strach...

Bałam się, że mogę umrzeć i że mnie po prostu nie będzie, że

przestanę istnieć. To wydawało mi się takie przerażające.

mówiono mi, żebym nie wkręcała sobie jakichś złych myśli. Ale

nie mogłam się im, oprzeć. One napływały same, czy tego chciałam

czy nie. Nie mogłam nic na to poradzić.




Odczuwałam ogromna potrzebę rozmowy. Moi starsi okazali się mało

rozmowni w ten wieczór (może się pokłócili?) i... poszli spać.

To było okropne. Zaczęłam się znowu lękać, że nie mam do kogo

mówić. Nagle wpadłam na pewien pomysł. komórka i smsy!!! To była

dobra myśl. Mimo późnej pory (północ) wysłałam sms\'a do

koleżanki. Całe szczęście nie spała jeszcze i miała chęć

pogadać. Rozmawiałyśmy poprzez sms\'y przez prawie godzinę. Było

mi już lepiej, mogłam się komuś wygadać. Kiedy już się nieco

uspokoiłam, to położyłam się. Chciałam zasnąć przy dźwiękach

spokojnej muzyki, bo było już późno (około 2 w nocy). położyłam

się. przez jakiś czas leżałam lecz... no właśnie. Znowu

rzucawka. Po prostu musiałam chodzić po domu. oczywiście

sprawiało mi to pewna przyjemność. Miałam wrażenie, że moje nogi

i ręce jakby nie należą do mnie. Największą satysfakcję

sprawiało mi jednak chodzenie, bo wtedy odczuwałam "zmieniona

grawitację". To naprawdę wspaniałe uczucie... ;-D




Ciekawą sprawą jest to, że kiedy szłam to nie mogłam się

zatrzymać. Moje nogi prowadziły mnie tam dokąd chciały. Miałam

wrażenie, że rządzi mną DXM i ono kontroluje moje poczynania.

Nie miałam zbytnio wpływu na to co robię. Szczególnie na

położenie rąk i nóg. Tzn. np. poruszałam gwałtownie rękoma,

przebierałam nogami i nie mogłam przestać. Moje ruchy były takie

automatyczne. Jak u robota? :-)))




W końcu położyłam się i udało mi się już nie wstawać. Zrobiło mi

się zimno i miałam lekką trzęsawkę. Okryłam się szczelnie

kołdrą. Trochę pomogło. kiedy już mi się wydawało, że już się

uspokoiłam, to nagle zaczęło mną dosłownie mówiąc, rzucać po

łóżku. Zupełnie nie wiem dlaczego tak się dzieje. Po prostu

muszę przerzucać się z boku na bok, siadać na łóżku, klękać

obok, kłaść głowę na poduszkę, znów wstawać musiałam i chodzić

po mieszkaniu. To nie jest przyjemne, bo to męczy.




Cóż mogłabym jeszcze długo pisać o tym jaką miałam podróż...

Ale resztę zostawię dla siebie :-) i tak już dużo napiłam,

prawda? No cóż, DXM pomimo swojej szkodliwości na organizm (nie

będę opisywać więcej nieprzyjemnych objawów (oprócz bólów

brzucha, napadów swędzawki i rzucawki, uczucia ucisku i trzasków

w głowie
...). Niestety DXM pozostawia bardzo wyraźne ślady

zarówno w organizmie jak i w psychice. Jak na razie objawów ze

strony psychicznej nie zauważam. Mam nadzieję, że nie ujawnią

się później. :) A ze strony fizycznej to zauważam, że boli mnie

głowa i potem przez kilka dni lekko odchorowuje moją wycieczkę.

Wycieczkę w nieznane...










Na drugi dzień po zarzuceniu DXM czuje się jeszcze lekko

sfazowana. tak lekko mi się chodziło. Poszłam sobie na spacer.

Kiedy szłam to wydawało mi się, ze jestem taka lekka, trochę

nieobecna jeszcze. Wszystko wokół było piękne - drzewa jeszcze

bardziej zielone niż zwykle, kontury wszelkich przedmiotów i

ludzi - niezwykle wyraźne. Miałam bardzo dobre samopoczucie.

Czułam się nawet lepiej niż wczoraj kiedy zarzuciłam DXM. Bo

miałam jeszcze takie bardzo delikatne pozostałości fazy i... to

mi się bardzo podobało. heh, no to Anett - do następnego

razu!!! :-)))




W każdym razie podoba się ci to w jaki sposób wszystko opisałam?

powiedz. napisz także jeśli wiesz, odpowiedzi na pytania, które

zawarłam w tekście.




dzię_kłuję za uwagę :)))))

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media