Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

a hard dazed knight

detale

Natura:

raporty unknown

a hard dazed knight


to bylo moje pierwsze starcie z opiatami (wczesniej jedynie zdazalo mi sie

lechtac receptory opioidowe Tramalem). do wydobytego z glebi kuchennej szafy

garnka wsypalem 0,5 kg maku, ktory dzien wczesniej zakupilem w Biedronce

(Mak "Bakaliowy", kl. I, op. 250g, cena: jedynie 1,69 zl/szt.). zalalem go

wrzatkiem (ok. 500ml) i wycisnalem don jedna cytryne sredniej wielkosci

(teoretycznie powinno sie do tego celu uzywac 3-4 cytryn, ale niestety na

parapecie znalazlem tylko jedna). tak przygotowana miksture odstawilem na

pol godziny, po czym przelalem przez kawalek przescieradla do drugiego,

wiekszego garnka, wyduszajac resztki wywaru z napecznialych nasion.

otrzymalem ok. 400ml plynu o intrygujacej barwie, osobliwym zapachu i, jak

sie po chwili okazalo, niepowtarzalnym smaku (nigdy wiecej nie kupie

drozdzowki z makiem). bylo to ok. godz. 23.00. stan umyslu na wejsciu:

wyciszenie i spokoj (sieg heil benzo; 0,5mg alprazolamu ok. 17.30). miejsce

akcji: dom.



tyle tytulem wstepu technicznego. przebieg doswiadczenia:



00:00 - juz wypilem.

+00:30 - czuje sie lekko rozluzniony.

+00:35 - czuje sie rozluzniony.

+00:40 - czuje sie bardzo rozluzniony.

+00:45 - dosyc nagle zalewa mnie fala gwaltownego odprezenia: najpierw

tulow, pozniej ramiona, na koncu nogi. umysl w pelni trzezwy.

+00:50 - wychodze zapalic (papierosa). przyjemne odprezenie przechodzi

stopniowo w uczucie lekkiego fizycznego wyczerpania. podniesienie reki do

ust kosztuje nieco wysilku. wiem juz, dlaczego cpuny z dworca powlocza

nogami ;-). zauwazam jakas nieuchwytna w swej naturze zmiane w postrzeganiu

zmyslowym. nie, to nie placebo. tak, jakby odczucia zmyslowe ulegly

nieznacznemu poglebieniu. troche jak po benzo, ale inaczej, przyjemniej.

pojawia sie uczucie rozleniwienia, chce sie jak najszybciej znalezc w lozku.

kurcze, fajnie sie pali tego papierosa, zupelnie, jak po seksie :-).

+01:00 - jestem juz w swoim pokoju, gasze swiatlo. zostaje mi powidok po

blasku zarowki, w ktora sie uprzednio przez krotka, niewarta wzmianki

chwile wpatrywalem bez celu. tu dostrzegam subtelny, lecz ciekawy efekt: ow

powidok wydaje mi sie czyms materialnym, jakas zielona, gabczasta, spowita

lekka mgielka bryla zawieszona w przestrzeni ze dwa metry przede mna. robie

pare krokow w przod i mam wrazenie, ze przede mna ucieka :-).

+01:05 - oki, leze juz w lozku, zbyt rozleniwiony i wyczerpany, zeby

zmieniac pozycje. z zamknietymi oczami obserwuje z wolna zanikajace

powidoki. znowuz wydaja mi sie one brylami unoszacymi sie w ziejacej czernia

przestrzeni... w tym momencie doznaje oswiecenia i naciskam gwaltownie

palcami galki oczne (sprobujcie, a dowiecie sie dlaczego). to co widze

przed oczami naprawde trudno opisac, wiec nie podejmuje sie tego zadania...

+01:15 - totalnie nic mi sie niechce. wlaczylem na chwile radio, ale muzyka

rychlo stala sie nuzaca, tak wiec

dalem sobie spokoj. za zaskoczeniem odnotowuje fakt, ze jest mi przyjemnie i

odczuwam cos na ksztalt cichego zadowolenia, satysfakcji; tak, jakbym caly

dzien harowal fizycznie, albo plywal, albo chodzil po gorach, albo sie

seksil, a teraz nadszedl czas na w pelni zasluzony odpoczynek. uczucie to

wydaje mi sie czyms calkowicie naturalnym, nie czuje w sobie narkotyku.

umysl mam w pelni trzezwy, jednak nie chce mi sie formulowac zadnych mysli.

pragne jedynie pograzyc sie w blogosci, co tez czynie. lezenie w lozku

sprawia mi ogromna przyjemnosc, wtulam sie w koldre i mrucze z zadowolenia

;-). wszystkie moje problemy staja sie odlegle i nieistotne...

+02:00 - uczucie blogostanu zaczyna ustepowac. przewracam sie na bok i

probuje zasnac. jestem zdziwiony, ze dotad nie zasnalem. czuje sie

przemeczony, ale dotyczy to wylacznie ciala. psychicznie wszystko w

porzadku. przychodzi mi do glowy, ze faza po wywarze z maku jest idealnym

odwroceniem fazy po efedrynie...

+02:30 - leze i leze, a sen nie nadchodzi. po jakims czasie pojawiaja sie

zazwyczaj zwiastujace jego nadejscie wizje hipnagogiczne. mimo to nie

zasypiam, pograzam sie jedynie w tych wizjach, zatracajac poczucie

tozsamosci, ale nie swiadomosc (zazwyczaj mi sie to nie zdarza).

+07:00 - udaje mi sie zapasc w sen, niestety bardzo plytki.

+10:00 - wstaje z lozka. czuje sie senny i troche oslabiony, ale odprezony.

nastroj mam pozytywny, co mnie cieszy (ostatnio nasilaja mi sie stany

depresyjne).

+15:00 - koncze pisac sprawozdanie. nadal czuje sie zmeczony. zbyt zmeczony

by wyciagac wnioski...



podsumowanie napisze kiedy indziej.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media