Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

grzybomyśli... czyli każdy ma głowie cały wszechświat, boga i sens

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
* bliżej nieokreślona ilość suszonych grzybków – ot, taka kupka w dłoni :) nie było sensu ich liczyć, bo były to resztki, bardzo malutkie osobniki, dużo porozrywanych;

* godzinę wcześniej spożyte 225mg DXM - jedynie w celu wzmocnienia tripa, myślę, że nie miało to większego wpływu na trip poza intensyfikacją grzybowych wrażeń
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wieczór, wolna chata; przygotowane świeczki, kadzidła, muzyka; pierwszy samotny grzybowy trip, lekka obawa i duża ciekawość
Wiek:
21 lat
Doświadczenie:
łysiczki <3 ,bromo-dragonfly, DOC, DXM, salvia divinorum, marihuana

grzybomyśli... czyli każdy ma głowie cały wszechświat, boga i sens

22.30
Spożywam radośnie gorący kubek borowiko-psylocybinowy. Mniam, mniam. Z najwyższej jakości suszonych grzybów, jak twierdzi napis na opakowaniu :)
Jeszcze nie skończyłem posiłku, a ściany pokoju już przybierają cieplejszą barwę. Jaki on przytulny!

~23
Realny świat odchodzi szybko niczym ostatnie promienie zachodzącego słońca kryjące się za koronami drzew. Światło zaczyna błyszczeć, tekstury falować, pod powiekami wylewają się pierwsze barwy.
Z powodu dużej ilości spożytych grzybów wraz z ogonkami, jest ciężko na żołądku. Idę pod prysznic. Jest niemiło, trzeba przeczekać. Chaos, ciężko to ogarnąć. Woda szumi, szumi.

W końcu jednak mdłości przechodzą. Dopiero teraz mogę się skupić na radykalnych zmianach zachodzące wokół mnie. Wypełzam spod prysznica i widzę w lustrze inną osobę. Przeszedłem tam przemianę. Jestem demonem, szamanem. Źrenice większe od głowy. A wraz ze źrenicami rozszerza się świadomość.
Wzory z kafelków spływają po ścianach. Wszystko się błyszczy, skrzy, świeci i rusza. Nie wierzę własnym oczom. Zaczynam się śmiać, śmieje się, śmieję jak nigdy i już nie przestaję. Boże, jak dobrze!
Biegnę do swojego pokoju. Świeczki, zapach kadzideł – to jakaś świątynia. Padam na łóżko. Zamykam oczy i oślepiają mnie fajerwerki najbardziej kolorowych barw. Wyraźne, intensywne. Czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziałem!

Ale nie skupiam się na tym spektaklu. Zalała mnie fala niewyobrażalnej ekstazy, ekstremalnej euforii. Zwijam się na łóżku w spazmach wiecznego, mentalnego orgazmu. Wydaję z siebie jakieś nieartykułowane dźwięki. Nie do wiary, jak cudownie! A myślałem że takie rzeczy, to tylko po heroinie! Jak w Trainspoting : ‘take the best orgasm you’ve ever had and multiply it by 100…’ 

Przed tripem przygotowałem sobie muzykę. A gdzieżby tam, nawet nie przeszło mi przez myśl żeby nakładać mp3jkę na uszy. Zresztą sam produkuję sobie muzykę. Wystarczy że zamruczę, a z mojego gardła wydobywają się zwielokrotnione dźwięki przypominające buddyjskie mantry.

Po trwającej lata świetlne chwili (pewnie ok. pół h), ekstaza zaczyna przechodzić. Wstaję z łóżka, zapalam światło. Podłoga faluje jak tafla wody. Cień na podłodze rzucany przez kwiat przekształcił się we fraktalny wzór i najspokojniej w świecie wiruje. Włączam muzykę. Piękna i porywająca jak nigdy – to chyba jedyne możliwe słowa.

Idę się przejść się po innych pokojach. Dom zmienił się nie do poznania. Wszedłem do ciemnego pokoju, który emanował spokojem i mistycyzmem. Jakbym wchodził do świątyni. Mimo ciemności, cały błyszczy i drga. Z wzorami na firankach dzieją się niestworzone rzeczy.

Za oknem piękny śnieg, piękny świat. Ah, jakżebym się potarzał w trawie na zielnej łące!

Zwalająca z nóg euforia już minęła, ale cały czas jest bardzo przyjemnie i radośnie. Ale nie beztrosko. Bardziej mistycznie. Wszechświat emanuje dobrocią, miłością i wszystko przepełnione jest sensem.

Zaczynają się rozmyślania. Jestem sam, a mam pokusę ich przekazywania, więc odpalam dyktafon. I tak oto zachowało się coś takiego.

(mój dyktafon nazywa się doktor Timothy, więc tak się do niego zwracałem)

Doktorze Timothy… Pierwszy raz doświadczyłem czegoś tak pięknego… że mógłbym oddać całe swoje życie ziemskie tutaj, wszystko to co do tej pory robiłem, co takie ważne mi się wydawało…Żeby się znaleźć w tamtej krainie na zawsze. Byłem po drugiej stronie lustra… Jak żyć z taką świadomością? Że mi się wydarzyło coś tak pięknego. To jest chyba zbyt piękne… Nie można odwiedzać tej krainy zbyt często…bo czuje się pokusę, żeby w niej zostać na zawsze…A to niemożliwe…może…może po śmierci to będzie możliwe? Fajnie by było…. No ale na razie musimy żyć też codziennym życiem. Nie możemy zostawać w tej krainie na zawsze, mimo, że jest tak piękna absolutnie… Co ja ci tu będę gadać, doktorze Timothy. Słowa są puste. Ludzie jeszcze nie wymyślili czegoś takiego. Słowa są bardzo niedoskonałe… Nigdy nie oddam słowami tego jak się teraz czuję... To jest coś…niewyobrażalnego. Tak pięknie… Kto by przypuszczał, że świat może być taki piękny i kolorowy… Nie mamy o tym pojęcia na co dzień. Zamknięci w naszej świadomości… W takiej wąskiej. A można ją troszeczkę rozszerzyć i się okazuje, że wszędzie wokół jest tyle piękna… Dasz wiarę? W naszym codziennym świecie jest tyle piękna. Jak to możliwe? Jak możemy tego nie widzieć?... A jednocześnie wewnętrzna, wyobrażeniowa kraina też jest piękna. Która jest lepsza? Świat wewnątrz, w twojej głowie jest piękny, i na zewnątrz też jest pięknie. Takie rozdwojenie. Nie mogę się zdecydować, doktorze Timothy – który z tych światów jest piękniejszy? Czy świat w mojej głowie, czy ten na zewnątrz? Każdy z nas może odnaleźć w sobie cały wszechświat. To absolutnie genialne. Kto by przypuszczał że człowiek ma w sobie takie piękno. No ale na zewnątrz też jest pięknie. Zobacz jaki śnieżek. Nie wiadomo, co kurwa lepsze po prostu. To fantastyczne, jak to dobrze że mamy zmysły żeby się tym radować.
A dodatkowo, każdy z nas może pielęgnować w sobie swój wewnętrzny świat… I nikt mu go nie zabierze. Każdy ma go w sobie. Doktorze Timothy!! Każdy ma w swojej czaszce cały wszechświat. No ja pierdolę!

Jak by to opowiedzieć? Jak być reporterem z tak dalekich krain? Które odwiedzam przecież tutaj w swoim pokoju. Najdalsze horyzonty własnego umysłu, cały wszechświat tu mam.
Dlaczego tak rzadko zapuszczamy się w te rejony w sobie? Człowiek żyje, do pracy, z pracy, rutyna, przyzwyczajenie, a przecież można żyć na tyle sposobów, tyle jest do zobaczenia. Do zobaczenia na zewnątrz, w świecie, i wewnątrz, w nas. I o ile trudno jest odwiedzać te odległe geograficznie krainy, z powodów finansowych, barier fizycznych…To nie rozumiem, czemu ludzie tak rzadko zaglądają w odległe krainy swojego własnego umysłu. Tam też jest nie mniej do zaoferowania. Można to w sobie odnaleźć. Każdy z nas to swoje duchowe wnętrze ma, choćby starał się je ignorować i zagłuszyć konsumpcyjnym czy biernym stanem życia. Nie jesteśmy maszynami i mamy to wnętrze, w którym jest tyle do zobaczenia.
Nie dajmy się, kurwa, przytłoczyć rutynie, apatii, zobaczmy jak najwięcej ze świata, wyrwijmy go jak najwięcej, poszerzmy horyzonty!
I jedzmy grzyby! To zrozumiemy…

Jak to dobrze być człowiekiem… Przecież to jest niepojęte... Jakimi my jesteśmy istotami… Jesteśmy czymś więcej niż tylko fizycznością… To doskonałe… Jesteśmy ponad. Wyobrażasz sobie, doktorze Timothy? Tylko musimy się rozwijać. Być może możemy być bytami wyższymi. Tylko jeszcze tego nie odkryliśmy… Żyjemy tu sobie wśród naszych codziennych spraw, tymczasem kurwa, wszystkie słowa, wszystkie dnia codziennego frasunki, może nie są nam potrzebne, prawdziwe znaczenie ma dążenie do najwyższego piękna… Być może rasy ludzkiej przeznaczeniem jest osiągnięcie czegoś wielkiego, rozwijanie się duchowe. Możemy być wyższymi bytami, ale musimy to w sobie kultywować, pielęgnować… Tyle można odkryć w tych naszych wewnętrznych wszechświatach, a w ogóle z tego nie korzystamy. W naszych żyłach płynie dziedzictwo…urodziliśmy się z tym…geny…geniusz.
Jesteśmy pięknymi istotami. Tylko o tym nie pamiętamy. Naszym przeznaczeniem jest bycie wielkim. Nie jesteśmy podli i źli, nie, nie, nie. Obyśmy tylko się rozwijali… Dążyli do porzucenia niedoskonałych słów, symboli, do przekazywania całego sensu na wyższym, niematerialnym poziomie. Obyśmy do tego dążyli, jako gatunek.
Nie jesteśmy maszynami, do pracy i z pracy.

Każdy człowiek staje wobec pytania o sens…To jest dopiero, kurwa, pytanie! Każdy w nas takie pytanie w sobie nosi. Każdy zadaje to pytanie. Chciałby zobaczyć gdzieś na nie odpowiedź. Chciałby żeby powstało takie FAQ. Najczęściej zadawane pytanie przez użytkowników życia – jaki jest jego sens? Ale tego nie da się przeczytać w FAQ. Każdy z nas ten sens nosi w sobie, te pytanie żyje w nim, i odpowiedź też, jest w nim, w środku. Tylko trzeba się wsłuchać. Chociaż nie w słowa, nie da się tego wyrazić nimi…

Doświadczenie grzybowe jest czymś głęboko duchowym i transcendentalnym, ale nie poprzez spotkanie osobowego boga czy coś w tym rodzaju. Tylko przez zrozumienie tej prostej rzeczy : Każdy ma w sobie swój wszechświat, swój sens i swojego boga.

To jest takie oczyszczające. Jak nowe narodziny. Zajrzenie do wewnątrz siebie. To jest dopiero wycieczka! To jest dopiero trip, doktorze Timothy!

Na co dzień nie doceniamy, nie widzimy w najmniejszym procencie, jakim skomplikowanym procesem jest życie. Jakie jest kompleksowe. Wszystko co przeżyliśmy gdzieś w nas zostaje. Byliśmy kiedyś małymi dziećmi. Poznawaliśmy świat. To też gdzieś w nas zostało.
Nie widzimy na co dzień 1/1000 tego w jakim kompleksowym i pięknym świecie żyjemy. Wszystko co nas otacza, i nasze ciała też. Chcesz sensu? To patrz! Na drzewa, na chmury, na siebie. Przecież on unosi się w powietrzu! Unosi się w powietrzu!
Tylko na co dzień tego nie widzimy. Nasza świadomość jest zawężona. Jest nastawiona na zadania i zwykle to się sprawdza. Tylko kurwa, czasem trzeba spojrzeć szerzej, głębiej. Psychodeliki to ułatwiają. Ale trzeba tego też szukać bez psychodelików. Docenić piękno wszechświata. Nie być maszyną i żyć pełnią życia. Cieszyć się z tego że żyjesz! Poczuj to, jesteś jak kwitnący kwiat. Poczuj radość każdej komórki, elementarną radość z tego że żyje. Poczuj to, otwórz zmysły.
Nie zatracaj się w szarości codziennego dnia. Walcz, o to piękno, o tą głębie. Każdy z nas wybiera sam. Czy chcesz żyć jak maszyna, czy chcesz nadać swojemu życiu głębię. Każdy nas wybiera sam.
Każdego zadaniem na tej ziemi jest odnalezienie swojej metafizyczności.

Mamy niewyobrażalną moc kreowania rzeczywistości wokół nas. Możemy robić wszystko, możemy się przemieszczać, manipulować. Nie doceniamy tego, jak potężni jesteśmy. Każdy z nas jest bogiem w swoim wszechświecie.
Te kolory, kształty… To też nie bierze się gdzieś z zewnątrz. To nasze własne neuroprzekaźniki Tyle kolorów. Eksplodują. To jest przecież gdzieś w nas…

Podsumowując, doktorze Timothy. Oświeciło mnie tak, że mógłbym zasilić swoim światłem kilkumilionowe miasto. Absolutnie, kurwa, miażdżące przeżycie.


~1:30

Trip zaczyna przechodzić bardzo szybko. O tej porze wracam do mniej więcej ‘normalnego’ funkcjonowania. Tekstury trochę się jeszcze wyginają, ale nie jestem tym już zainteresowany, gdyż jestem skrajnie wyczerpany psychicznie. Wszystkie wrażenia oklapły, umysł musiał się od nich zdystansować, żeby zachować zdrowe zmysły. Najchętniej bym zasnął, ale sen nie przychodzi aż do godziny 6 rano…

Podsumowując, było to ogromne przeżycie, jedno z najbardziej fenomenalnych w życiu. Nie przypuszczałem, że grzybki mogą dać tyle przyjemności, taką ekstazę. I tyle sensu, głębi, duchowości. To jest właśnie to czego szukam w dragach. Grzyby przebojem zajęły w ich rankingu pierwsze miejsce.
Na pewno – jeśli jest się do tego odpowiednio przygotowanym wcześniejszymi doświadczeniami – warto próbować większych ilości grzybów.

Ocena: 

Odpowiedzi

Jesli chodzi o mix: DXM a grzyby to testowalem go jakies ~ 8 razy . Stwierdzam oficjalnie, ze DXM ma wielce znaczacy wplyw na grzybowa faze . Dla przykladu: moja zwykla dawka DXM to ok. 675 - 750mg a grzybow to jakies 35szt. . Jedzac 450dxm a po godzinie 20 grzybow przezylem jednego z piekniejszych " lesnych " tripow zycia :)Same grzyby w takiej ilosci nie daly by mi nawet 50% tego typu doznan . Polecam zjesc 25 grzybow na szczytowo dzialajacej ( duzej ) dawce DXM :) Wtedy nie pozostaje nic innego jak pobiec do lasu, pozdrawiam . Ciekawy TR

Tripping till death !

Ale uważasz, że DXM w takich małych ilościach, jako dodatek do większych ilości grzybów, zmienia tripa jakościowo, czy po prostu go wzmacnia?

Bo mi się wydaje, że tylko go wzmocnił, i generalnie o to mi chodzi, bo nie chce żadnej odmiany grzybowego tripu.

Ja osobiście wolałbym słabszą fazę, bez DXM, chociażby dlatego, że wogóle go nie wrzucam i nie wyobrażam sobie go w jakimkolwiek miksie. LSA do grzybów to już inna sprawa:)
Bardzo ciekawe przemyślenia, ja także wiele razy rozmyślałem w podobny sposób i uważam, że rzeczywiście jest w tym dużo prawdy. Miło, że są na tym świecie ludzie, którzy lubią grzyby nie tylko dlatego, że po nich jest beka i wszystko faluje.
Oczywiście w pełni popieram, że warto spróbowac dużą ilośc, zresztą Terence McKenna mówił "Psychodeliki tylko w kosmicznych dawkach" ;)

Po pierwsze - wzamcnia samo działąnie grzybów a po drugie, dodaje troszkę od siebie . Zmienia się to zależnie od wielkości dawek obu specyfików .

Tripping till death !

Mniejsza na to jak DXM dziala na grzyby, osobiscie bym go wyjebal w pizdu, a w zamian wrzucil iMAO godzine przed grzybami

Z iMAO też jest to jakaś alternatywa. Czytałem, że nawet szklanka soku z czarnej porzeczki zawiera w sobie iMAO na tyle, żeby jakoś tam wzmocnić fazę grzybową :D

Tez slyszalem, ze sok z czarnej porzeczki ma iMAO. Jednak wydaje mi sie, ze trzeba go wypic wiecej, chyba z litr jakos

No na pewno więcej też nie zaszkodzi, ale pisząc szklankę miałem na myśli taki 100% sok od babci, a nie kupny, bo tak na pewno nie masz takiego stężenia. W każdym razie warto spróbować :)

Albo jak ktos ma dzialke (rekreacyjna, nie narkotyczna) gdzie rosna czarne pozeczki, to mozna wpierdzielac swieze owoce

SUMUJAC SWIADOMIE WNIOSKI Z TWOJEGO ROZSZErZENIA SWIADOMOSCI WYCHODZI MI NA TO ZE CZLOWIEK OMIJAJACY RUTYNOWY SYSTEM MOZE ZOSTAC PAPIERZEM TAK CZY SIAK KAZDY MUSI UKIERUNKOWAC SWOJE ZYCIE CHYBA ZE CHCE SIE CZEKAC NA SMIERC POPRAWIAJAC SWOJE PRZEkONANIA DO IDEALNYCH ZGODNCYH ZE SWOJA SWIADOMOSCIA AZ PO STWIERDZENIE NADLUDZKOSCI PO ZAMNIECIE W PSYCHIATRYKU BADZ NIEZROZUMIENIE PO PRZEZ CZYSTA JAK KRYSZTAL SWIADOMOSC BEZPOSREDNIA UKIERUNKOWANA ZBYT NIE DOSTOSOWANA DO PANUJACYCH W TYCH CZASACH ODPOWIEDNIKOW NORMALNOSCI. W KAZDYM BADZ RAZIE ZGADZAM SIE ZBYT MALO UWAGI LUDZIE PRZYWIAZUJA A MOZE TRACA NA TO CO MOZNA MIEC NIE MAJAC NICZEGO. CZASEM MOZE WLASNIE DLATEGO WOLAL BYM Z JASKINIOWCAMI DOJEBAC KWASA ALBO GRZYBY Z KTORYMI MOGLBYM JAK MALPA COS PRZEKAZYWAC I NAPIERDALAC HIEROGLIFY NA SUFITACH JAK BY TO BYLO NORMALNE, I NIE MARTWIC SIE ZE TO CO PRZEZYLEM JEST NIE DO ZATRZYMANIA. OGOLNIE MIALEM COS W STYLU WODOSPAD NIAGARA ZAMIAST MOZGU I KILKA RAK JAK BYM SOBA STEROWAL TYLKO Z GLOWY Z OPOZNIENIEM I HALUCYNACJAMI. DLATEGO COS KOSZTEM CZEGOS CZYLI ODWAGA ZA WZMOCNIENIE KTORE MOZE BYC WZIETE ZA NORMALNE I MOZE DAC SPOKUJ DUCHA NA CALE ZYCIE.POZDRAWIAM.

RESETIMEK

Super TR i te twoje "...Źrenice większe od głowy..." Rozwaliłeś mnie tym ;D

Ekstra raport, zdanie 'każdy z nas może pielęgnować w sobie swój wewnętrzny świat' pozwoliłem sobie zapisać, bardzo przyjemnie się czytało. W ogóle patent z dyktafonem b. fajny, pewnie go sobie przytulę kiedyś, pzdr ; D

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media