Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

groza i euforia czyli oxo i candyflip.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
100mcg LSD-25
100mg MDMA
Kilka piw
1mg Alprazolamu
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nastawienie negatywne, otoczenie niezbyt sprzyjające
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Etanol
Marihuana
Makumba
Grzybki
1p-LSD
Kokaina
Kodeina
LSD-25
MDMA
DXM
Alprazolam
Speed

groza i euforia czyli oxo i candyflip.

G przywiozła dla mnie rzeczy na candyflipa, dla siebie miała chińską myśl czyli 2-oxo-pcm, gdyż kocha Ona dysocjanty, więc co może pójść nie tak skoro każdy ma to co lubi, oczywiście nie zaczęliśmy od razu brać tych paskudnych uzależniających narkotyków, wpierw piliśmy bardzo zdrowy, nieszkodliwy alkohol, którym to się sponiewierałem odrobinę i zdążyłem zrobić kilka głupich oraz bardzo głupich rzeczy które zepsuły mi nastawienie na kwasa i eMke, starałem się tego nie okazać G i gdy tylko wytrzeźwiałem to miałem już karton w gębie mimo braku nastawienia.

Umówiłem się z G że w razie krzywej fazki to mi pomoże ponieważ ma Ona spore doświadczenie w temacie, dodatkowo miała alprazolam dlatego bardzo na nią liczyłem w sumie to jakość fazki zależała w dużej mierze od G.

Czekałem na nią dłuższą chwilę ale mimo problemu z dawkowaniem udało się jej, szliśmy już do sklepu po picie a ja czułem niepokój, dość duży, G po drodze zaczeła narzekać.. -mocne dyso.. Ojojoj mooocne! Dziwnie się chodzi.

Zdziwiło mnie to że mówi to 10 minut od podania, ale jakby nie przejąłem się tym bo wiedziałem co Ona robi, a ja sam powoli się wyluzowałem wiedząc że nie będzie tak źle, może nawet zabawnie!

G nie było do śmiechu, podkreślała mocne odklejenie, uznałem że wie Ona co robi i nie ma co panikować. Jest dobrze i będzie tylko musimy znaleźć ławkę bo już G chodzi kwadratami.

Dobrze! Jest ławka! Jest kurwa zajebiście! Wszystko mamy przy sobie - okej, teraz jedyne co nam pozostało to rozkoszować się odmiennym stanem świadomości! Patrzę przed siebie i doszukuję się zmian percepcji, nastawienie mi się zmieniło o 180° nie mogłem się doczekać aż poznam duszę lat 60 i mnie wychędoży a potem grzecznie odstawi do nudnego świata, ogólnie czuje się już jak trzeba, tylko tych kurde ludzi za dużo, nie G?

G?

W tym momencie Edward Munch przyklasnąłby z entuzjazmem, możliwe że potem z rękoma zrobiłby coś jeszcze na widok mojej reakcji.

G??

G nie było już ze mną, wpierw zwróciłem uwagę czemu się tak trzęsie, mamy lipiec? do cholery!

Patrzyła się w pustkę, a raczej w pustkę po lewej i po prawej ponieważ oczy się biednej G zdesynchronizowały, źrenice były puste i się trzęsły z równym tempem jak usta które były wisienką na zaćpanym torcie, spływał z ust G wodospad śliny jak u psa który ma dostać dużą kość i sukę w pakiecie.

Zamarłem przez chwilę, wystraszyłem się, G upuściła e-fajka zostawiając gest trzymania go, trzęsła się.

Pierwszy raz widzicie chorą na serce dziewczynę??

G. Marnie wyglądasz, marnie, kurwa, po co ja do Ciebie mówie.. G? Musimy stąd ssssssspierdalać, prędko, bo bo bo... nie wyglądasz wyjściowo. G? Nagrodziła mnie długim: eeeeeeeeemmmm! Emeemmem!! Dysssso..

Wziąłem G pod pachę, John Cleese byłby dumny z jej kroków, 10 metrów dalej chciała się przekonać jak twardo da się przywitać z ławką.

G, ehm wcale kurwa nie wyglądasz zby.. Spojrzała na mnie rybim i pustym wzrokiem, przeraziłem się. Wiedziałem że jak nie znajdę tych chędożonych benzo to zamienie się w nią i nam tak zastanie a do końca życia będziemy głównymi atrakcjami w cyrku.

Przechodzący ludzie byli zgorszeni jak na tajskiej randce, ale G to mądra duszyczka i miała okulary dysocjacji! 

 W tym momencie kwas pokazał mi się ze wszystkich stron, świńsko igrał ze mną ponieważ o nim zapomniałem bo sytuacją się zbyt przejąłem, że skończę jako najciekawszy eksponat wraz z G.

G.. Pamiętaj o okularach dysocjacji to bardzo ważne! -eeeemmmmmmmmm!

Przestań je zdejmować zrób to dla mnie! -G karała mnie swoim spojrzeniem, za każdym razem gdy to robiła i podążała słuchem bo kurcze jednak nie oczami (?) za źródłem moich słów byłem coraz bardziej pewny że psychoza będzie pewna jak wybory w Rosji, no właśnie, zacząłem się dziwacznie czuć.

G! To, hm to jest teraz baardzo istotne, posłuchaj mnie, uważnie czy.. Czy.. 

-eeeeemmmmm??

Czy?

- mmmm?!

Trzymałaś kwasa w chińskim łajnie, to możliwe że te dwie rzeczy, zrobiły dowcip. I się kurcze wymieszały?-emmmmmmmmmm mmmjee!

Nie? Dziiiwnie się czuję, jesteś.. Załóż te okulary na miłość boską!? Ha! Odrazu lepiej! Jesteś pewna?

Ha! Jaki śmieszny pies!!! Co to, co, co to w ogóle?..

Załóż proszę okulary, ludzi straszysz.

Pies wcale nie pomógł, prawdę mówiąc byłem w szoku, G nie wyglądała lepiej, trząsła się a okulary dysocjacji jak na złość co chwilę zdejmowała, wiedziałem że alpra to konieczność.

G powiedz proszę gdzie masz alprę?? Powtarzałem to pytanie jak mantrę do G, przez co się zapętliła i biedna G ciągle sprawdzała swoje kieszenie, niewiedziała czego szukała, znalazła swój portfel i znalazły się narkotyki. Możliwe że G zwróciła za dużą uwagę no shit, przejeżdżający wolno patrol policji pewien dystans dalej zabanglał lepiej niż najdroższa wazektomia, G patrzyła wówczas z ogromnym szokiem na pixe, eeeeeeeemmmm eeeeemmmm emmmmka! Chińszczyznę również wyciągneła, chciała się całemu światu pokazać dzięki czemu siedzimy tak o to na ławce, schowałem zabawki do kieszeni, Policja wolnym kołem pojechała dalej szukać tych zaplutych ćpunów.

Zabranie dragów G podziałało jak zabranie smoczka dziecku, bo nadal się zapętliła, wróciłem do szukania aplry, robiąc jej przesłuchanie gdzie może ona być, okazało się że jestem na kwasie i wcale nie mam zamiaru kryć skwaszenia, zapomniałem o kwasie, alpra była świętym graalem.

Z dziwaczną manierą wyciągałem kolejne rzeczy z plecaka.

Chędoże, jak nie znajde tej alpry to jak kwas wejdzie to mnie zmiecie, będę do końca życia scronenbergowanyn półmózgiem, czemu ten jebany potwór tak ze mną walczy, przyznaj się gdzie trzymasz tą aplrę bluzo. W bluzie G jednak jego nie było, mimo tego pozwoliłem sobie kolejny raz zbadać każde zakamarki, bluzy G z którą to zaprzyjaźniłem się na kilka minut. 

G, nie zapominaj o okularach dyso! -dddddsssssyyooo

Muszę mieć tą alprę, bo... Bo muszę, jebany plecak bez dna, G czy hmmm.. Oxok i kwas mogli sie polubić w tej samarce?? -mjhe

Postępy robisz G! ..Okhularki!

jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy wyciągałem kolejne dziwne formy materii z tego ogromnego otworu i aplra schowała się na samym dnie -mam Cię, jednak zaraz to na pewno alpra? G trzymała oxo w kwasie, no nic! Jedna dla oślinionego bobaska, druga dla tatusia! Amm! 

-CCCCOOOOOOOOOOOOOOOO!!?!?!?!?

smacznego, G! To alrpa!

-Coooo??? Co, co?????????????

G patrzyła się z szokiem i niedowierzaniem na biały punkt na jej dłoni swoim rybim wzrokiem, byłem ciekaw czy widzi czarną granicę między polami widzenia oczu od desynchronizacji.

Połknęła bez trudu tak samo jak kolejną tabletkę którą rozdzieliłem nożem, hm którą w sumie sam jej wcisnąłem do ust.

G coraz lepiej układała słowa a ja nie wiedziałem czemu ten kwas tak cholernie długo wchodzi, uznałem że skoro G potrafi już prawie całkiem sprawnie komunikować zaproponował marsz w dużooo bezpieczniejsze miejsce, G wstała i muszę przyznać że wyglądała bardzo pewnie, a mnie duma rozpierała, tak więc uznałem że czas iść, jednak G przewróciła się na ziemię tak samo jak moje nadzieję na brak wizyty w areszcie. 

Jakiś czas potem, G wróciła i udaliśmy się w stronę milszej ławki na której to opowiadałem G ostatnie wydarzenia ale coś nie grało czemu ta ziemia jest taka wypukła? Jakby słoń się tam dostał i chciał wyjść na zewnątrz, czemu? Czemu wszystko tak jakoś.. -czujesz już kwasa? Weź emke! Co? Weź emkę! 

Nie prostestowałem za bardzo a i tak niewiedziałem ile czasu minęło, ogólnie. Nagle mnie olśniło, odkryłem że jestem w bardzo ale to bardzo interesującym stanie -co czujesz? czuje się cukierkowo! Całe zło które istnieje umarło w tym momencie, czułem ogromną bezinteresowną miłość i ogromną empatię, wszystko było takie piękne, chociaż myślę że słowo piękne, cudne, niesamowite, nie wyraża choć w ułamku tego co czułem, rozwaliłem się na ławce, każdy wdech był niezwykle przyjemny, oglądałem jak wszystko oddycha miłością, jak wszystko zmienia kolory, zrozumiałem cały ruch hippisowski, czułem że jestem ich częścią, chcę aby każdy poznał to uczucie i się nim dzielił eh może wkońcu nie byłoby tyle bezsensownego zła wzruszyłem się z napływu emocji. G miała wyjątkowo gładką twarz i jakże piękną tak samo jak cała natura dookoła, nie mogłem uwierzyć że jakiś czas temu wyglądała jak podróbka człowieka a'la cronenberg G umilała mi ciągle czas a ja po prostu delektowałem się chwilą, czułem smutek że to przejdzie kiedyś, powtarzałem że chcę już na zawsze to czuć, cały czas, G mnie rozumiała i przytuliła, zamknąłem wówczas oczy i ukazały mi się przepiękne wzory, uznałem że jeśli czystą miłość da się zwizualizować to wygląda właśnie jak te wzory, efekty wzrokowe jak i same euforyczne uczucia były niezapomniane, sprawy osobiste mi nie przeszkodziły podczas tripu za bardzo, po prostu nie potrafiłem się nimi w ogóle przejąć co doprowadziło do momentu kulminacyjnego, sam kwas nie spowodował u mnie tychże problemów osobistych jednak sama chęć poznania jego, zapewne. Co doprowadziło iż jestem w stanie więcej różnych rzeczy dojrzeć o samym sobie, o tym kim jestem i jakie w zasadzie dezycje podejmuje, następnego dnia po tripie, czułem lekkie odrealnienie oraz wypranie z pozytywnych emocji co zakończyło się wraz z dniem, jednak to na pewno nie jest mój ostatni raz z Candyflipem

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media