Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dzień noc dzień

detale

Chemia:

raporty unknown

dzień noc dzień

Doswiadczenie, ktore opisze jest moim najmocnieszym przezyciem zwiazanym z Amph. Wczesniej wciagalem pare razy, ale fazka byla lajtowa i nie zarywalem nocy. Kilka dni temu poczulem prawdziwa moc tego bialego proszku, ktorym teraz ze wszech miar gardze.





Zdarzenie mialo miejsce na poczatku tygodnia. Poniedzialek jest dniem w ktory zwykle przyjezdza do Lodzi kumpel, nazwijmy go L. Razem z innym kumplem, ktorego nazwijmy B. postanowilismy kupic palenie i przyjemnie we trojke spedzic czas na lawce w parku czerpiac przyjemnosc z relaksacyjnego stanu odmiennej percepcji. Niestety L. zostawil nas na lodzie i odmowil wspoludzialu konsumpcji ziola tlumaczac sie przeziebieniem i brakiem czasu.


Coz, zostalismy sami i zadecydowalismy, ze tego dnia bedziemy czerpac zadowolenie z substacji wytworzonej przez czlowieka, a nie przez nature.

Zakupilismy poloweczke bialego, niedokladnie rozdrobnionego proszku, poszlismy do kumpla mieszkajacego w akademiku i zaczelismy wciagac. Uporarlismy sie z cala zawartoscia bardzo szybko, w pol godziny.


Nie pieklo w nos, ale gdy zaczelo splywac gardlem poczulem bardzo nieprzyjemny chemiczno-gorzki posmak.


Apetyt rosnie w miare jedzenia, im dluzej siedzielismy i bardziej zaczelo wchodzic tym nabieralismy wiekszej ochoty na wiecej. Poszlismy po jeszcze jedna poloweczke. I zabawa z wciaganiem zaczelo sie od nowa. Usypalismy tym razem po 4, a nie po 6 kresek na glowe zeby miec cos na pozniej.


W pewnym momencie nieprzyjemne uczucie gesiej skorki i jezenia sie wlosow na glowie zastapilo lekkie znieczulenie, pobudzenie i jednoczesne uspokojenie. Cokolwiek robilem bylo to przyjemne i interesujace. Euforia raczej stonowana i subtelna, a nie wszechogarniajaca jak po dropsie.


Opuscilismy lokal, zeby przeniesc sie w inne miejsce, bo juz troche nas zaczelo nosic. Dobrze sie chodzilo i rozmawialo. Usiedlismy i zaczelismy gadac... to bylo to, rozmowa tak nas pochlonela ze siedzielismy ponad dwie godziny nie mogac jej zakonczyc. Gadalismy zarowno o pierdolach jak i o powaznych sprawach, bylo super. Pozniej pojechalem do kumpla zeby spozyc kolejna dawke proszku. Po drodze spotkalismy znajomych. Swietnie wkrecilem sie w gadke, wydawalo mi sie, ze potrafie niezwykle inteligentnie i dowcipnie konwersowac, mysli i odpowiednie slowa przeplywawy przeze mnie lekko i przyjemnie.

Kupilem na droge browara, a na pozniej 3, kumpel tez kupil 3. Dojechalismy i wciagnelismy sobie jeszcze po kresce.


W domu byly dokladnie 4 osoby razem ze mna. Do godziny 4 rano pilem browary i rozmawialem z nimi, nawet nie pamietam o czym, wiem tylko, ze mielismy mnostwo bardzo zajmujacych tematow i poczulem sie zawiedzony, kiedy nienafetowane osoby poczuly sie w pewnym momencie zmeczone i poszly spac. Wyjebalem w sumie 7 browkow, jak na mnie bardzo duzo i sadzilem ze nie jestem po tym ani troche pijany choc ledwo co dochodzilem do kibla sie odlac. Piwo wchodzilo jak woda ze wzgledu na okropna suchosc w ryju.


Polozylem sie spac na materacu, a B. na lozku. Probowalem zasnac, bo o 7 pobudka, ale B. caly czas gadal. Przez 3 godziny nie mogl przestac mowic. Nie spalem ani minuty.


Rano wystraszylem sie ze moje serce bije zbyt szybko i ten lek pozostal mi do ostatnich minut fazy, przez caly czas o tym myslalem. Poszedlem do szkoly, nadal dobrze mi sie rozmawialo i czulem sie calkiem dobrze, ale doswiadczalem pierwszych objawow zejscia. Znajdowaly sie na pewnej amplitudzie, przez sekunde mialem pustke w glowie, a pozniej gonitwe mysli, tak na przemian. Widzialem swiat co druga klatke. Po 5 godzinach siedzenia w szkole moje samopoczucie znacznie sie pogorszylo, wystapily okropne schizy. Szedlem przez pusty korytarz i slyszalem szepty, odwracalem sie, ale nikogo za mna nie bylo. Dzwieki tramwaju przypominaly slowa w dziwnym jezyku, ta maszyna cos do mnie mowila.

Wszedlem do domu, zrenice jak 5 zlotowki. Probowalem pierwszy raz od kilkunastu godzin cos zjesc... jezeli chcesz jesc po wciagnieciu amph, lepiej o tym zapomnij. Nie chodzi nawet o to, ze na widok jedzenia masz odruch wymiotny. Nawet jesli sie zmusisz, zeby wsadzic cos do ust ma to paskudny chemiczny posmak.


Trzymalo mnie do wieczora i zapewne jeszcze dluzej, ale polknalem 0,5mg alprazolamu i usnalem. Spalem 11 godzin i czuje sie teraz normalnie, nie mam zwaly. Moze dlatego, ze przed wciagnieciem bylem wypoczety i najedzony.





Zapewne bedzie to moje ostatnie doswiadczenie z Feta, w ktorej absolutnie nic mnie nie pociaga. Faza sklada sie dla mnie z wielu roznej dlugosci epizodow, w ktorych na przemian martwie sie o swoje zdrowie fizyczne badz psychiczne. Nie wyobrazam sobie jak mozna to wciagac przez caly czas. W amfetaminie nie widze zadnych wlasciwosci rekreacyjnych!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media