Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dwa delfinki

detale

Chemia:

raporty unknown

dwa delfinki

Tydzien po pierwszy kontakcie z XTC postanowilem ze wezme drugi raz. Zreszta, nie oszukujmy sie, caly tydzien myslalem o tym ze juz jest piatek, a co za tym idzie - dyskoteka. Ulubione `Metro` - najwieksza cpalnia w miescie i takie tam... Mniejsza o to. Pomijajac fakt ze musialem czekac jakies dobre dwie godzinki, ktore umilalem sobie graniem w pasjansa, paleniem papierosow, ciaglym (prawie) patrzeniem w okno, ogolnym wyczekiwaniem no i stresem ;), na kolesia, ktory mial mi `podrzucic` kolko... pomijajac ten fakt bylo pozytywnie. W koncu sam zszedlem na moja ulice zeby srawdzic czemu koles sie spoznia (zeby sie upewnic ze wszystko OKay). POszedlem do znajomych i sie dowiedzialem ze poszedl i za pare min ma byc. Przytopilismy po fajeczce, czekamy, gadamy... W ogle to na gosci oprcz mnie czekala jeszcze spora grupka osob (ok 10-15), utworzyla sie tzw. kolejka :) Przyszedl, obsluzyl towarzystow, moja kolej. Juz bylismy umowieni na 4 tabzy (dwie dla mnie i dwie dla kolesi), krotka pilka, wymiana (dostalem delfinki - niezle sa) i poszedlem do domq. Starego nie bylo, poszedl akurat po cos do sasiadow. Przygotowalem sie do wyjscia i lyknalem koleczko. Byla godz 20:20, juz mam wychodzic, a tu wlada ojciec, troche pogadalismy jeszcze przed wyjsciem, takie tam duperele i wyszedlem. Z koleczkami jest o tyle dobrze, ze troszke sie laduja i bezposrednio po lyknieciu nie ma zadnych objawow zewnetrznych ze jest sie na `czyms`. Ide sobie na autobus, pale peta, wszystko jest dobrze, czuje sie zrelaksowany, ale jeszcze tabletka sie nie zainstalowala. Nie musialem dlugo czekac na autobus, wsiadlem, jade do centrum. Patrze na zegarek w autobusie, jest godz 20:42, wysiadam i ide do sklepu po pety (bardzo chce mi sie jarac jak jestem po pigule). Wchodze do sklepu, patrze w lusterko, oczka moje wydaja sie jakby troszke rozszerzone, ale jeszcze nic... Przy kupywaniu fajek jakos tak mnie pierdolnelo, mialem male problemy z dokonaniem wyboru, wyszlo w koncu ze wzialem dwie paczki i gumy orbit. Wyszedlem ze sklepu i wedzialem ze juz delfinek sie zainstalowal. Czuje sie bardzo pozytywnie. Ide do `Metra` bo tam maja byc znajomi, koles urzadza osiemnastke. Przejscie przez ulice... Hmmm... troche sie balem, mialem male problemy z koordynacja ruchowa, ale udalo mi sie. Jestem juz po drugiej stronie ulicy i patrze, ze idzie kumpel (Fabi), krotkie przywitanko i okazuje sie ze on tez sie na balety wybiera, ale wlasnie wraza z dyskoteki, bo jeszcze nikogo ze znajomkow nie ma... No to OKa, mowie mu ze sobie pochodzimy. Gadamy jesczze chwilke, okazuje sie ze dziewczyna go rzucila w ten sam dzien. Mysle sobie `Qrdwa, tak nie moze byc` i zaczynam kolesia pocieszac, widzi ze jestem troszke `inny`, to mowie mu jak jest, ale to niewazne... Chodzilismy sobie 60-70 min, pozwiedzlaismy okoliczne bary i takie inne spelunki, w koncu wyladowalismy w tym sklepie co kupywalem fajki (Filipinka), Fabi kupil sobie dwa browary (na wiecej nie narazie mial, a u mnie z kasa po wydatku na tabz bylo krucho) bo chcial sie najebac (to byl dopiero wstep, pozniej koles byl nieprzytomny). Zakupy zrobione, poszlismy nad Warte, nasza kochana rzeczke. Fabi pije, ja pale szluga jednego za drugim, gadamy gadamy i gadamy... Doslownie o wszystkim. Fabi nie nalezal do takich znajomych z ktorymi o wszystkim rozmawiam, ale to szczegol. Przeprowadzilismy naprawde bardzo bardzo szczera rozmowe, i ja cos mowilem `ciekwego` i on, bylo poprostu zajebiscie. Zapierdalalem jak pojebany, gubilem mysli, momentami nie wiedzialem co powiedziec, bo porostu zapominalem :)) Ale to da sie wyciac :) Mozna powiedziec ze po mojej z Fabim rozmowie doszedlem do wniosku ze kolka sluza nie tylko jako dopalacz w tanczeniu, ale rowniez jako cos, czego dokladniej nie da sie okreslic. Moze chodzi o jakis rozluzniacz moralny, bo bariery na serio znikaja :) Pifko sie skonczylo, idziemy sie bawic. Wpadamy do `Metra`, znajomi juz wszystcy sa. Oczywiscie zostalem entuzjastycznie przywitany, zlozylem zyczenia i akurat wznosili toast, wiec bylo wszystko OKa, zalapalem sie nawet na jakies zdjecie (?). Wolam gosci dla ktorych mialem ekstaze, idziemy za dyskoteke, daje im i biora. To bylo dla nich rozprawiczenie, zreszta ja sie rozprawiczylem zaledwie tydzien wczesniej :) Mowie ze ok. pol godziny i bedzie dobrze (bali sie wyjebki). Wracamy, siedzimy gadamy, jest pozytywnie. Chlopakow bierze, sa wyraznie pobudzeni, podekscytowani i rozweseleni, wszystko jest tak jak ma byc. Osiemnastka sie kreci w dyskotecem co chwile przychodza jacys nieznajomi ludzie i skladaja solenizantowi zyczenia. Jest naprawde zajebiscie. Idziemy tanczyc. Zupelnie inny swiat. Nie ma to jak czuc sie swobodnie (umiem tak jesczze robic bez tabletek, ale po co ???). Tanczymy, muzyka mnie rozpierdala od wewnatrz. OK, dosc, z godzinke przetanczylismy, muzyka sie zjebala (sorka ale nie lubie hip-hopu na dyskotece) wracamy do lozy. Jejq, jak zajebiscie sie gada, czlowiek czuje sie rozchwytywany, zero uczucia nudy, podziwiam ludzi, ktorzy czuja sie tak na codzien bez niczego, w ogole nie wiem czy tak mozna... Ale mniejsza o to, mysle sobie ze juz czas na drugiego dlefinka... Zamawiam soczek i opuszczam teran dyskoteki. Schowalem sie za jakis samochod i dyskretnie wyjmuje woreczek z koleczkiem, szybka akcja i juz jest w moim zaladku. Zadnego jebania, nabijania lufy, rozdrabniania i chowania sie, z tabletkami robota trwa tylko chwilke, miedzy innymi tez dlatego je polubialem. Wszystko w porzadku, faza jest. Ide sobie usiasc i poczekac az druga zacznie dzialac (bylo ok. 23:30). Siedze sobie, rozmawiam (hehe, non-stop rozmawialem i zajebiscie sie siedzialo), wchodzi do pokoju kolezanka... I wtedy stalo sie cos, czego nie zapomne przynajmniej przez najblizszy czas. Mialem halunke. Taka tyci-tyci ale byla. Zajebiscie mnie to podjaralo, czulem sie dumny z tego `osiagniecia` bo dotychczas mialem tylko halunke sluchowa i to tylko raz. A ta po tabletce wygladala tak: wchodzi kolezanka do pokoju, patrze sie na nia i widze jak sie potyka. Podczas tego potkniecia czas sie zatrzymuje i widze postac kolezanki jako plakat, ktory jak wachlarz rozdziela sie na dziewiec czesci... Za chwile wszystko wraca do normy, laduje na ziemi i sie smieje ze gosciowka sie potknela, aaaa towarzystwo z lozy mowi ze ona sie wcale nie potknela i wtedy do mnie doszlo ze widzialem cos innego... Narazie ciagle mam to w pamieci, chociaz kilka dni juz minelo (6). POszedlem sobie potanczyc, bo uslyszalem ze znoof graja tekkno. I tak na zmiane (hip-hop - siedze i gadam, techno - fazuje na parkiecie). To co mnie troszke zmartwilo to straszny bol dziasel i zebow spowodowany zuciem gumy, ale guma to bardzo dobra rzecz na jazde po XTC, polecam, chociaz pewnie juz o tym wiesz. Mniejsza w tym, drugo sprawa bylo jakies dziwne `latanie` moich miesni policzkowych... Czulem to jak jakies skurcze czy cos podobnego, moje poliki co chwila sie albo rozkurczaly, albo naprezaly. Nie wiem czy zakwalifikowac to do przyjemnych czy do negatywnych przezyc, ale nie bylo zle. Trzecia sprawa jest taka, ze prawie caly czas spedzony na parkiecie bylem usmiechniety, pojawil mi sie istny `banan` i nie wiedzialem, a w zasadzie nie mialem nawet ochoty na jego likwidacje. Bylo pozytywnie. To co najbardziej widac po zazyciu ekstazy, to (przynajmniej u mnie) nastepnego dnia prawie kompletny brak apetytu... Szkoda, bo to znaczy mniej wiecej tyle, ze mozna w szybkim czasie schudnac kilka kilogramow i rodzice moga zaczac cos podejrzewac... Aaa tak poza tym, to myslalem ostatnio troszeczke o pigulach i doszedlem do wniosku ze nie nalezy przesadzac. Faktem jest ze mozna sie zajebiscie bawic, ale prawda jest ze kolka maja tendencje uzalezniajace. Ciezko jest z tym walczyc, a poza tym troche kasy tez na to idzie. Radze sie zastanowic zanim sie sproboje kolek, bo dorga powrotu moze byc trudna, a nawet niemozliwa. Na dzien dzisiejszy spozylem piec tabletek (dwa tygodnie temu zaczalem sie w to `bawic`) i moge powiedziec ze w jakims stopniu odczuwam negatywne skutki dzialania. Narazie robie przerwe na dwa tygodnie (do nastepnej dyskoteki na ktorej bede), ten tydzien powinien pokazac na ile pochlonela mnie ekstaza... Mam nadizieje, ze jeszcze nie mocno...

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media