Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

czy mnie pomieszało, czy to jednak klasyk?

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
Dwa buchy z lufki, z czego drugi taki raczej niepełny.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wieczór. Wracam ze znajomymi z piwka. Przyjemna atmosfera.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
4-ACO-DMT
4-HO-MET
25B-NBOME
25C-NBOME
2C-P
DXM
Marihuana rzecz jasna
Mirystycyna

czy mnie pomieszało, czy to jednak klasyk?

Wracając ostatnio z kolegami z miasta przypadkiem spotkaliśmy znajomych. Dawno się nie widzieliśmy to pogadaliśmy i okazało się, że jeden z nich ma zioło. Kolega już dawno miał ochotę zapalić, więc zaczęli nabijać. Ja jakoś nie byłem chętny, no ale wstyd odmówić, wziąłem jednego bucha, potem jeszcze złapałem małego, ale to już sam popiół był. Posiedzieliśmy trochę, pogadaliśmy.

Odzwyczajony od tej drogi administracji, zapomniałem jak szybko wchodzi. Zdziwiłem się, że tak mocno na mnie wpłynęło, bo zacząłem czyć objawy towarzyszące raczej większym ilości niż 2 niewielkie buchy, dodam, że nie paliłem ponad rok. W końcu zaczęło mnie to męczyć, w głowie zaczęły przebrzmiewać końcówki wyrazów, zmieniona percepcja zachowań innych ludzi. Byłem zażenowany głupimi zachowaniami ludzi którzy jarają, zazwyczaj spoglądam na to jak na dzieci odkrywające nową rzecz, teraz jednak mnie irytowali. Atmosfera robiła się coraz gęstsza i już od dłuższego czasu czułem przyspieszone bicie serca. Z racji, że do mieszkania miałem kilkaset metrów powiedziałrm, że chcę iść spać i opuściłem towarzystwo. W drodze do domu i już wcześniej zauważyłem taki typowo psychodeliczne nastrój, gdzieś na granicy percepcji pojawiały się obrazy. Ciężko to opisać. Takie milisekundowe przebłyski, wyobrażenia psychodelicznych gnomów, uśmiechniętych trójokich twarzy z wywalonym multikolorowym językiem. Jak ktoś nie wie o co chodzi to coś w tym stylu. Wszedłem do domu, rozebrałem się i wskoczyłem do wanny.

Tu spędziłem trochę czasu rozmyślając nad tym, czy to możliwe, że tak mała ilość może dać takie efekty. No i to bijące serce. Nie byłem przerażony, zmęczony i sobie tego nie wkręcałem, to jednak biło dosyć szybko. Zamknąłem oczy i doznałem dosyć ciekawych CEVów. Właściwie to nawet bardziej niż ciekawych. Geometryczne figury zmieniały kształty jednocześnie zmieniając kolory, po otworzeniu oczy wszystko znkało, jednak jeśli bardziej zagłębiłeś się w to co masz pod powiekami, CEVy zmieniały się. Niczym opowieść, wraz z fabułą wielkie koła wypełnione kurczącymi się kwadratami przybliżały się, byś wśród kwadratów ujrzeć mógł linie, które z kolei przybliżając się morfowały się w inne kształty. Wszystko zmieniało się powoli fioletowy kolor przechodził w niebieski, ten z kolei w prozaiczny biały, by zaraz rozjaśnić się świetlistą żółcią. W końcu czas było zmienić miejsce na wygodne łóżko i założyć słychawki na uszy. Muzyka brzmiała tak, jak zawsze mi brzmiała po marihuanie. Słychać było każdy pojedyńczy dźwięk, ścieżka dźwiękowa zdawała się zwolnić nieco. Mimo to słuchanie muzyki nie było wyjątkowo ciekawe. Miałem wrażenie, że jest za głośna, lekko mnie przytłaczała. Poza tym dało się odczuć tą granicę. Nie wiem jak inni to odczuwają, ja jednak kiedy palę mj odczuwam jakby granicę tego na co ją stać. Słuchając dłużej muzyki zauważasz że, aha fajnie słychać każdy instrument, wizualizacje są dosyć ciekawe, ale po jakimś czasie to wszystko wywołuje to we mnie uczucie zawiedzenia i dalsze słuchanie nie przynosi takiej frajdy. Do tego doszło stałe szybkie bicie serca. Nie ustało nawet gdy położyłem się bez ruchu, co prawda nieco zwolniło, ale nadal nie była to norma.

I tutaj mam do państwa pytanie. Ma ktoś może doświadczenie z popularnymi ostatnio maczankami? Podejrzewam, że mogła to być jakaś maczanka, bo chociaż z samego opisu tip możę wydawać się przyjemny, to jednak nie do końca taki był. Paliłem kiedyś dużo zioła i muszę przyznać, że to wydawało się trochę nie w porządku. Nie było za bardzo miłe w dodatku zrobiłem się raczej aspołeczny. W każdym razie nie było tak przyjemnie jak zawsze po mj, a z drugiej strony zaskoczony byłem stroną wizualną i lekko mistyczną. Może doświadczenia z innymi psychodelikami zmieniły mój trip po mj na bardziej głębszy? Sam peak trwał możę z 1,5h potem został już tylko przyjemny afterglow. Co powiecie?

Ocena: 

Odpowiedzi

Kiedy ostatnim razem brales psychodelik? Ja jestem z tych, ktorzy za mj raczej nie przepadaja, choc czasami pale. Jednak jedynie sama, bo robie sie aspoleczna... albo zbiera mi sie na zale. Calkiem prawdopodobne, ze wczesniejsze doswiadczenia z tryptaminami np. zmienily odbior tripa po mj. Mialam tak samo, kiedy palilam tydzien po DOMie. Identyczne wizualizacje. Jestem nadwrazliwa na trawe. Mogla to byc maczanka, ale ja po zwyklym paleniu mam przyspieszone bicie serca, wolne krazenie. 

Nie pamiętam dokładnie, ale pewnie około miesiąca brałem jakiś Nbome. Ja z reguły nie robiłem się aspołeczny, ale raczej zachowywałem spokój i nie zachowywałem się jak małp wypuszczona z klatki, po kilki buchach. Przez co nieraz zarzucano mi że jestem trzeźwy. A wtedy jakoś mnie denerwowali.

To mnie jakos zazwyczaj ludzie denerwuja, choc wygladam na trzezwa. Przynajmniej tak mi sie zdaje... aspolecznosc nie oznacza zachowania malpy. Jedynie pragnienie spokoju. 

Zdecydowanie "poprawione" jakimś kannaboidem. Nie przetłumaczysz sprzedawcom, że to nic fajnego...

Wawoj z tymi malpami chodziło mi o to że znajomi zazwyczaj śmieją się z byle czego i ogólnie jak to po mi zachowują się jak dzieci. Ja natomiast po prostu ze spokojem poddaje się tripowi,  nie czując urazy ani żadnego zażenowania wobec reszty. A wtedy czułem taki jakby wstręt do reszty irytowali mnie swoimi typowymi zachowaniami

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media