Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

clubbing po 750mg

detale

Apteka:

raporty unknown

clubbing po 750mg

Zaczelo sie od tego ze mielismy isc z

kolegami na balety ale ze u nich w domu

byly ich dziewczyny to musielismy

poczekac do 11 az sie splawia bo one o

11 mialy wracac do domu. Wiec do tego

czasu i tak w doskonalym nastroju

urzadzilismy sobie regularna domowke.

Ja i moj kumpel planowalismy na te

balety wrzucic ja 20 on 30 tussali

czyli 300 i 450mg dekstometorfanu.


Ale podczas tej domowej imprezy on

wciagnal dosyc duzo spida wiec juz

tussalow mial nie zarzucac tej nocy.

Stalem sie wiec sczesliwym posiadaczem

750mg Troche przed 22 zarzucilem 20 tussali

zapijajac i zagryzajac kangusami. Kiedy

dziewczyny wyszly my chwile po nich.

Idac do klubu NA (Nogi Automatyczne)

poczulem ze weszlo ale cos tak dziwnie –

zupelnie jakby dobra pigula z bardzo

bardzo niewielka domieszka kwasiku.

Zupelnie nie jak dxm – slabiej niz

zwykle i jakos inaczej. Wiec przed

klubem dorzucilem 5. No i w pierwszym

klubie bylo tak sobie wiec wyszlismy po

chwili mimo ze ja bawilem sie niezle.

Ale perspektywa zmiany klubu wydawala

mi sie bardzo pozytywna jak zreszta

wszystko wtedy(tak jak na pigule). J

Zmieniajac klub znowu poruszajac sie NA

stwierdzilem ze podtrzymam sobie ta

bombe wiec kolo 2230 postanowilem

dorzucic na ruszt jeszcze 15. Z

wczesniejszych doswiadczen wiem ze

dorzucanie dxm po jakims czasie od

wejscia pierwszej dawki daje malego

kopa.


Drugi klub okazal sie tak pelny ze nie

dalo sie praktycznie wejsc. A ja dalej

nie czulem tych 15 ani nawet tych 5 co

wrzucilem. Poszlismy do jeszcze

kolejnego klubu tez NA ale juz troche

dalej – z 25 min drogi. Pod koniec

drogi nie czulem zeby mi cos weszlo.

Ciagle mialem taka jazde jak po dobrej

pigulce. Pomyslalem ze to pewnie jest

tak ze jak dorzucam sobie w takich

odstepach to tylko podtrzymuje ta korbe

ktora mam. Zle myslalem, ale wtedy

jeszcze tego nie wiedzialem.


W trzecim ostatnim klubie w ktorym

bylismy tez bylo pelno na maxa ale dalo

sie wytrzymac. Wkurzony ze nic mi nie

wchodzi (no moze te piguly 21-25 mi

wtedy weszly ale nie czulem nic za

bardzo) a bylo juz chyba po polnocy.

Dorzucilem nie przejmujac sie niczym

ostatnie 10 tussali. Dopiero jak

polknelem to kumpel z rogalem na gebie

oswiadczyl mi ze wlasnie polknelem

piecdziesiatego tussala. Ze mam w sobie

750mg – cwierc gramaJ. Troszke sie

przestraszylem ale tylko na mala

chwilke bo pomyslalem ze moze bedzie

cos wiecej niz tylko taki lajt.


W klubie wjechalismy na parkiet kurtki

rzucilismy na podloge w rog parkietu bo

w szatni nie bylo miejsca i balujemy a

ze jest to wroclawski najbardziej

pigularsko-kwasiarski klub to dj

wiedzial co robi – nie poszczal

jakiegos housowego parampampam tylko

dobre klimatyczne mocne techniczne

granie. No i do tego dobre strobo

jakies laserki i ponad sto osob na

parkiecie – robi swojeJ Nie wiem ile

spedzilem na parkiecie ale po jakiejs

pol godzinie-godzinie poczulem ze

WESZLO! I to chyba wszystko na raz! Az

nogi sie pode mna ugiely. Tanczylem ale

z biegiem czasu czulem ze chyba tu nie

wytrzymam. Po kolejnej...hmmm nie

wiem.... moze pol godzinie czulem ze to

za duzo jak na mnie. Poczulem ze z tej

muzyki plynie jakas szatanska zla moc.

Ze ona jest zrodlem calego zla. A

ludzie gwizdzacy na gwizdkach dookola i

machajacy bialymi rekawiczkami

swiecacymi od UV to jacys wyslannicy

szatana majacy na celu psychiczne

wykonczenie mnie. Szybko usunelem z

umyslu ta mysl bo nauczylem sie nigdy

nie dolowac i usuwac w zalazku bad

tripy to jednak....


Muzyka nie przestala mnie przerazac

wiec poprosilem kumpla zebysmy wyszli z

klubu. Naprawde ledwo, ledwo co udalo

mi sie przejsc przez migajacy parkiet i

wyjsc po schodach z klubu. Kumpel

dobrze wiedzial co sie ze mna dzieje

wiec zaproponowal zebysmy poszli do

pubu przeczekali najwieksza bombe i

wrocili do klubu(bo zostawilismy tam

znajomych). Skonczylo sie na tym ze

pochodzilismy po parku po rynku(o dziwo

chodzenie nie sprawialo problemu) i

posiedzielismy na lawce. Przed trzecia

odwazylem sie wejsc do klubu ale tylko

jak uslyszalem ta muzyke to stanelem

wryty, sparalizowany ze strachu przed

nia. Moze nawet nie ze strachu bo sie

nie balem tak do konca tylko po prostu

ta muzyka dziala tak jakby ktos na mnie

zly czar rzucil. Unieruchamiala mnie

czy tego chcialem czy nie – po prostu

wplywala na moj umysl jak jakis

unieruchamiajacy narkotyk i wywolywalo

to nie tyle sam strach tylko taki

dyskomfort i zazenowanie:/


Powiedzialem kumplowi ze musze wracac

zeby sobie nie psul zabawy itd.

Poszedlem na przystanek, dobrze ze

znajomi odstawili mnie na dobry

przystanekJ. Pojechalem do domu.

Dopiero teraz skojarzylem ze to w ze

tak mi sie bomba nakrecila po 2

godzinach od lykania tussali moglo byc

i chyba na pewno bylo zwiazane z piciem

coli w duzych ilosciach w ostatnim z

klubow. No wiec jadac tramwajem

przypomnialem sobie ze na ewentualnosc

powrotu do domu w takim stanie na

wszelki wzielem ze soba troche roznych

benzodiazepinekJ Zjaldlem jedna i po

wyjsciu z tramwaju czulem ze odzyskalem

pelna wladze nad jezykiem i wzgledny

spokoj umyslu. To tak na wypadek ew.

rozmowy z rodzicami jak bylo na

imprezie itd. Jak weszla benzodiazepa

zauwazylem ze mam lekkie OEV tzn

widzialem duzo takich malutkich

meteorytow na niebie i mimo

przecierania oczu itd nie znikaly. Tak

samo swiatla migotaly a niektore

zmienialy jasnosc swiecenia itp.

Po powrocie do domu na szczescie

wszyscy spali wiec polozylem sie spac i

zasnelem jak zabity.


Wnioski na przyszlosc:


1. Nigdy nie przesadzac z dxm na

wyjsciach bo sie mozna zawiesc na tym

fajniutkim srodku.


2. Wrzucone tabletki wejda na

pewno – raz po 15 minutach raz po 2

godzinach. Nie wkurzac sie ze nie

wchodzi – wejdzie.


3. NIE PIC COLI !!!





Nauczylo mnie to respektu do

psychodelikow. Do tej pory czulem sie

niepokonany heh...Teraz poczulem ze

mozna z nimi naprawde przesadzic i nie

dac sobie z tym rady mimo szczerych

checi i doswiadczenia.





pozdro!





Exec

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media