Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

[2800 µg] 25d-nbome psychodeliczny raj.

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
Każdy przyjął po 1 kartoniku 2800µg 25D-NBOMe
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
miasto -> mój dom -> miasto
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Psychodeliki:
+ LSD ( 1 raz )
+ Grzybki - Psilocybe Cubensis ( 1 raz )
+ Marihuana ( kilkanaście razy )
+ Haszysz ( 1 raz )
+ Kocimiętka ( kilkanaście razy )
+ Tujon ( 1 raz )
+ Podtlenek azotu ( 1 raz )
+ Dekstrometorfan ( 2 razy , w tym 1 raz próba uczuleniowa )
+ 4-AcO-DMT ( 1 raz )
+ 4-HO-MET ( 1 raz )
+ JWH-210 ( kilkanaście razy )
+ AM-2233 (1 raz )
+ AM 2201 ( 1 raz )
+ 2C-E ( 1 raz )
+ 2C-B ( 1 raz )
+ 2C-D (1 raz )
+ 25D-NBOME ( 2 raz )

Depresanty:
+ Alkohol ( często )
+ GBL ( kilkanaście razy )
+ Oxazepam ( 1 raz )
+ Alprazolam ( 2 razy )
+ Belergot ( kilka razy )
+ L'Opium ( 1 raz )
+ Narkoza ( 1 raz - w szpitalu )

Stymulanty:
+ Kofeina - Kawa, Guarana, bezwodnik ( czasami )
+ Piracetam ( kilka razy )
+ Nikotyna ( papierosy : 1 raz , tabaka: 3 razy, shisha: 1 raz )
+ Pseudoefedryna ( 1 raz )
+ 3,4 DMMC ( 1 raz i o ten 1 za dużo )

Niesklasyfikowane:
+ 5-HTP ( 2 miesiące terapii )
+ Bk-MDMA ( 1 raz )

[2800 µg] 25d-nbome psychodeliczny raj.

Zanim przejdę do trip raportu chcę odpowiedzieć na kilka pytań zadanych mi przez różne osoby.

1. Czym jest 25D-NBOME?
Jest to psychodelik, z grupy fenyloetyloamin.
( Psychodelik oznacza - uwrażliwiający zmysły, sprawiający, że czujesz i widzisz więcej )
Ludzki mózg składa się z ponad 10 miliardów neuronów, które komunikują się ze sobą
za pomocą sygnałów elektrycznych. 25D-NBOME powoduje nadmierne wydzielanie się
serotoniny ( okrzykniętego niegdyś hormonem szczęścia ) i zmianę w sposobie komunikacji się pomiędzy poszczególnymi neuronami. W ten sposób doznajemy wizualizacji i innego stanu myślenia.

2. Przecież to narkotyk, nie lepiej napić się alkoholu?
Narkotyk to substancja, która powoduje odurzenie i może uzależnić. Tak, więc alkohol
również jest narkotykiem. ( Działa depresyjnie na układ nerwowy - odurza, spożywany regularnie powoduje uzależnienie - zarówno psychiczne jak i fizyczne.

3. Ale alkohol jest legalny.
W Iranie osobie, która po raz czwarty zostanie złapana na spożywaniu alkoholu grozi kara śmierci. Po za tym 25D-NBOME też jest w Polsce legalne.
Nie zmienia to jednak faktu, że obie te substancje są legalne.

4. Czy należy się bać uzależnienia od 25D-NBOME ?
Jeśli zadajesz takie pytanie to jestem przekonany, że raczej nie próbowałeś silnych psychodelików. W innym przypadku wiedziałabyś, że trip jest zazwyczaj bardzo głębokim
i dosyć męczącym przeżyciem, do którego człowieka zbyt szybko nie ciągnie.
A nawet jeśli by się tak stało - co jest bardzo wątpliwe to 25D-NBOME powoduje bardzo dużą tolerancję. Zażycie kolejnej dawki w przeciągu 3-4 dni spowoduje naprawdę mizerne
efekty.

5. Jakie są złe strony psychodelików?
Trip może być przerażający i może wywołać traumę tak jak np: śmierć bliskiej osoby.
Nie wolno ich łączyć z niektórymi lekami np: 25D-NBOME nie wolno łączyć z antydepresantami. Przedawkowane mogą spowodować uszczerbek na zdrowiu lub nawet śmierć. ( Tak samo jak paracetamol czy aspiryna ).

6. Jakie są dobre strony psychodelików?
Powiadają, że psychodeliki inspirują geniusz.
Steve Jobs powiedział, że spróbowanie LSD było jedną z najważniejszych rzeczy
w jego życiu. Douglas Engelbart - wynalazł myszkę będą pod wpływem psychodelika.
( Nie wiem jak on to zrobił - nasza skwaszona trójka informatyków nie była w stanie połączyć się z internetem. ) Francis Crick twierdził, że LSD pomogło jemu w odkryciu struktury DNA.
Aldous_Huxley eksperymentował z meskaliną i napisał na ich temat pracę pod tytułem
"drzwi percepcji", od których wzięła się nazwa grupy muzycznej "the doors".
Bill Gates również eksperymentował z LSD.
Alexander Shulgin odkrył ponad 200 nowych psychodelików i wszystkie przetestował na sobie
( większość próbował po kilkanaście razy zanim doszedł do dawki aktywnej - dającej zamierzony efekt). Obecnie Alexander Shulgin ma 87 lat. Albert Hoffman - twórca LSD dożył 102 lat.

Ludzie gdy dowidzą się, że eksperymentujesz z tego typu substancjami i tak powiedzą,
że jesteś idiotą nie szanującym swojego życia i zdrowia.
To efekt demonizowania narkotyków - inne grupy narkotyków są w większości dużo
bardziej szkodliwe - stymulanty ( amfetamina, mefedron itd. ), depresanty ( heroina, morfina itd.) - społeczeństwo więc stara się chronić poszczególne jednostki przed tym złem przedstawiając narkotyki bardzo w negatywnym świetle.

7. Nie wierze, że psychodeliki są bezpieczne?
Ja nic takiego nie powiedziałem. Psychodeliki mogą Cię zabić, mogą wywołać u Ciebie szok, mogą spowodować trwałe zmiany w postrzeganiu rzeczywistości. Szczególnie jeśli są używane nieodpowiedzialnie. W porównaniu z owocami są one śmiertelnie niebezpieczne.
W porównaniu z innymi narkotykami ( w tym alkoholem i nikotyną - ta druga ma ogromny potencjał uzależniający) są relatywnie bezpieczne.
Nie musisz mi wierzyć poczytaj w różnych źródłach. ( Unikaj jednak typowo propagandowych, które za wszelką cenę zachęcają lub zniechęcają do zażywania psychodelików ). Myślę, że szybko wyrobisz sobie na ten temat odpowiednio opinię.

8. Jak się ma 25D-NBOME to LSD?
Bardzo podobnie. Według mnie 25D-NBOME jest jednak ciekawsze.

Bohaterowie:
KA - bardzo fajna dziewczyna, z którą jednak do tej pory nie miałem czasu jakoś mocniej się poznać.
MA - przyjaciółka, z która imprezowałem nie raz, też w każdym razie bardzo fajna
i pozytywna osóbka.
GreenBoy - ja.

Nie planowałem tej podróży w taki sposób jaki się odbyła. Miała to być rodzinna kolacja
w zaciszu mojego pokoju. Gdzie jako danie główne podawane byłby kartony
z 25D-NBOME, serwowane na srebrnej tacy. Wcześniej jednak spożyłem "trochę alkoholu" - ( 1/2 wina ) i będąc na rauszu rzuciłem propozycję zjedzenia kartoników - "już w tej chwili".
Tak, więc EM ,KA i ja wsiedliśmy do windy i tam zapodajemy sobie po
kartoniku. Następnie spokojnie udaliśmy się porozmawiać jeszcze trochę,
ze znajomymi z roku, którzy robili sobie niedaleko biwak.

W pewnym momencie poczułem, że TO już się dzieje.
GreenBoy: "Dziewczyny, biegniemy do mnie na stancję dopóki jesteśmy
w stanie"
EM: "Lecimy! Lecimy!".

Nasza trójka pożegnała się ze wszystkimi i odeszliśmy. Daleko jednak
nie uszliśmy bo kilkadziesiąt metrów dalej wpadliśmy na idącą na
przeciw nas procesję.

EM: "Nie, nie możemy iść obok procesji, w takim stanie to nie
wypada.
GreenBoy: "No spoko ogarniam, wracamy na murek. Zaraz oni sobie pójdą
a my polecimy do mnie. "

Wróciliśmy na murek do znajomych. Dziewczynom rozmawiało się z ludźmi
bardzo dobrze. Ja jednak widziałem, że to dopiero początek działania
substancji i już wkrótce jej siła będzie dużo mocniej odczuwalna.
Krzykam, więc do nich: "Idziemy do mnie na stancję! Już, idziemy!
Kartony zaraz wejdą!"

Wtedy jakiś baran rzucił do mnie tekst:
"bardzo sprytnie sćpać dwie laski a potem zaciągnąć je na chatę".

Osobiście miałem jego zdanie daleko gdzieś, ale KA, która mnie
trochę za słabo znało - wystraszyła się. Stwierdziła, że odłącza od
nas i idzie do akademika.

GreenBoy: "Czekaj, chodź z nami - musisz."

Przecież nie zostawię takiej kochanej istotki, która rozpoczęła z
nami trip samej sobie - aby błąkała się po akademiku na kartonowej
fazie. Tym bardziej, że był to chyba jej pierwszy eksperyment zakimkolwiek silniejszym psychodelikiem.

Byłem wtedy naprawę mocno wypełniony fenyloetyloaminową miłością do tych dwóch towarzyszących mi w podróży kobiet. Od nich również empatia biła pełną parą. Czerpaliśmy szczęście z tej samej psychodelicznej fontanny.

Przez pewien czas namawiamy z EM KA aby iść do mnie. W końcu się udało. Było jednak już za późno. Byliśmy na kwaśnym tripie w środku miasta.
KA powtarza ciągle jedno zdanie: GreenBoy zabiję Cię za to, że mi to dałeś. Za to, że mi to dałeś zabiję Cię. Jutro GrenBoy, zabije Cię za to że mi to dałeś....

W uszach słyszałem szum miasta i odgłosy rozmawiających ludzi.
"wirwew elewa oerna" - dźwięki łączyły się w nie zrozumiały bełkot.
Do tego otaczały mnie tysiące świateł, które skakały w górę i w dół.

EM i KA uparły się, że muszą wejść do akademika do łazienki. Idziemy razem.
Przy wejściu dałem dowód odwracam się a ich nie mam. Fuck - zgubiłem je teraz się nie znajdziemy. Wszedłem na drugie piętro, tam też ich nie było.
Musiałem zadzwonić, ustawiliśmy się pod akademikiem. Wszystko pływało i falowało.
Ochroniarz wyglądał bardzo dziwnie. Podszedłem do niego i poprosiłem o dowód.
On bardzo bardzo powoli zaczął go szukać. Wyciągał ręce i przebierał pomiędzy kolejnymi plastykowymi dokumentami. Wydawało mi się, że trwa to strasznie długo.
Gdy wychodziłem drzwi za mną zamykały się ze skrzypieniem przez kilkadziesiąt sekund
zanim oparły się o futrynę. Taki straszliwy slow mode mi się włączył.

Dziewczyny zostały wyrzucone z akademika przez ochroniarza, bo nie wylegitymowały się przy wejściu.

Idziemy do mnie na stancję
KA łapie się mnie i co chwilę pyta czy aby na pewno wiem dokąd idę?
GreenBoy: "Nie, nie wiem. "
Nagle coś mnie zatrzymało - paczę się co - a to KA przyczepiona
do mojego ramienia mnie hamuje.
Ktoś tu chyba nie zrozumiał ironii, a być może mój głos w momencie
mówienia jej dobrze nie oddawał?

Oczywiście podczas wycieczki do mojego domu rozmowa schodziła na
różne ciekawe tematy typu: "Nie możemy się dać spisać policji, ani
złapać!". Nie możemy też zabić się wskakując pod samochód.

GreenBoy rzecze, więc: "Uważajcie światła! Światła!
Niebezpieczeństwo!"
Ludzi dziwnie się spoglądają. EM przebiega na zielonym, a za nią
podążają tysiące jej fraktalowych kopii. My z KA przechodzimy normalnie.

Udało się - znaleźliśmy się u mnie na stancji.
Czułem ogromną sympatię do tych dwóch wspaniałe istotek, które były wtedy ze mną i ciesze się, że byliśmy cali i bezpieczni.
KA: GreenBoy, zabiję Cię za to, że mi to dałeś. Idę spać.
KA- otwierając oczy co kilkadziesiąt sekund aby zobaczyć co się dzieje powtarza:
Zabiję Cię GreenBoy.
GreenBoy: Tak wiemy jutro mnie zabijesz.
KA: "ale mam fazę ale juto Cię zbiję."

Ka jawiła mi się w tym momencie jako taki zadziorny koteczek z pazurkami na wierzchu.
Jej zachowanie sprawiło, że ja i EM spotykaliśmy się wzrokami i
wybuchliśmy śmiechem. Nie jest to jednak z naszej strony szyderstwo,
śmiejemy się po prostu z tej całej sytuacji. Nikt z nas nie ma negatywnych
intencji.
Ogarnia nas ogromna euforia. Od tego momentu śmiejemy się z 15 minut.
Byłem tak zmęczony śmiechem, że nie miałem siły wstać z podłogi
i ledwo łapałem oddechy pomiędzy kolejnymi salwami.
GreenBoy: "Uduszę się ze śmiechu. Na akcie zgonu napiszą mi - umarł gdyż nie miał siły żyć,
tak był zmęczony śmiechem. "

KA miała pretensje, że nie chciałem podłączyć jej internetu, ale ja
chciałem. Ona myślała, że ja ją wkręcam, że nie jestem w stanie tego zrobić. A
może ona mi wkręca, że ja jej wkręcam? Albo może ona myślała, że ja
jej wkręcam , że ona mi wkręca i dlatego ona mi wkręca żebym
myślał, że ja ją wkręcam?
( Miałem bardzo dziwne rozkminy. )

Obraz był tak przesączony wizualizacjami, że ciężko było mi
odróżnić od siebie poszczególne przedmioty.W powietrzu pojawiają się
skomplikowane bryły geometryczne.

Dziewczyny coś zapisywały sobie
na karatach charkaterystyki substancji chemicznych porozrzucanych
po moim domu. Jestem starostą roku, na moim toku studiów, więc w
moim pokoju były indeksy. Miały one pecha wpaść w ręce kobiet.

Widziałem jak zapisują magiczne formuły na pustych stronach indeksów.
Na szczęście widziałem to tylko oczami wyobraźni - więc zawczasu
ostrzegłem aby po tym nie pisały. Dziewczyny przytaknęły mi.
Teraz widziałem, że one wiedzą a dzięki temu indeksy są bezpieczne.

GreenBoy: "Trzech informatyków zamkniętych w jednym pokoju i nie umiejących połączyć się z internetem"
Byliśmy tak skwaszeni, że przez 3 godziny nie udawało nam się nawiązać połączenia.
Chociaż wszystko było podłączone i wystarczyło uruchomić odpowiednią aplikację.
Dla mnie jednak wszystko wyglądało całkowicie inaczej i nie wiedziałem, który to program.

EM: "Może napiszemy jakiś kod".
Wyobraziłem sobie jak piszę program, z którego aż wydzielają się takie wielkie, puszyste chmurki zajebistości tej chwili. Byliśmy zchiloutowani na maksa.

Kobiety zgłodniały, chciały coś zjeść i się napić herbaty. Ja jednak bałem się kuchenki
i odkręcania gazu. Miałem wrażenie, że zapomnimy go podpalić i wylecimy w powietrze.
KA dalej było kotkowatka i zadziorna. Ubrana w spódniczkę i z papryczką w buzi wyglądała kosmicznie.

Przez cały czas ktoś dzwonił do EM, nie odbierała ona telefonów gdyż była to jej mama albo siostra. W końcu jednak się przełamała i poszła z nią porozmawiać.
Przy okazji robiła sobie herbatę.

Nagle słyszę muzykę z "mission impossible" i w moim pokoju pojawia się żołnierz. Jego barki są wielkie i wystające na 20 cm do przodu. Zastanawiam się co się dzieje?
Wojsko mi zrobiło nalot na dom? Z jakiej paki? Uf, to tylko mój współlokator - PE ubrany
w koszulkę moro i coś nucący sobie pod nosem.

PE nie wie, że eksperymentuje, że eksperymentuj z substancjami psychoaktywnymi
i czułem się przy nim odrobinę skrępowany. Jego opowieści jednak wciągały mnie ogromnie
i słuchałem go z ogromnym zainteresowaniem. Dziewczyny wypisywały sobie w tym czasie
różne rzeczy na facebook;u bo udało im się połączyć z internetem.

Nie wiem jak one to robiły bo jak ja jeszcze godzinę później próbowałem cokolwiek pisać
na tym portalu to strona powiewała jak flaga na wietrze. Na monitorze był dosłownie sztorm
i było mi bardzo trudno czytać.

Bardzo chciałem przenocować EM i KA i spędzić jeszcze z nimi więcej czasu. Tym bardziej,
że byliśmy dalecy do trzeźwości one jednak uprały się aby wracać do akademika i iść spać.
Tak więc ich odprowadziłem. Była ok 12.00 w nocy i zostałem sam. Nie miałem co robić.

Zgadałem się jednak z kolegą, który miał ochotę na trip a nie miał z kim. Po 15 minutach byliśmy już ustawieni. Załadował sobie kartonik pod dziąsło i wyruszyliśmy rozmawiając w miasto. Wyglądało on cudownie. Bardzo podobnie do świata wymodelowanego w GTA.
Każde drzewo przypominało mi palmy. Na chodnikach kręciły się różne kolorowe wzory.

Tej nocy nie spałem do 6 rano ( jeszcze przed pójściem spać miałem delikatne wizualizację ).
Tak, więc również i w tym przypadku działanie 25D-NBOME wyniosło ok. 12 godzin.

Był to mój drugi raz z tą substancją - pierwszy można znaleźć wpisując w google:
25D-NBOME ( 2 wynik ).

Ten raport został napisany pod wpływem 25D-NBOME.
Inne zapiski, które znalazłem w moim domu to plan zdarzeń sporządzony przez EM.
1. Bierzemy kartony.
2. Idziemy z murka.
3. Wyjebali nas z akademika.
4. Jesteśmy u GreenBoy'a na stancji.
---------------------------------------------------
GreenBoy:
Nie mam siły odpowiedzieć na pytanie. ( Nie wiem o co chodzi )

Porównanie dawki 1200 do 2800 ( opisanej w tym raporcie ):
- dużo większa empatia i miłość do świata i ludzi. ( Chociaż miałem też mega fajne
i sympatyczne towarzystwo co z pewnością pozytywnie wpłynęło na ten aspekt. )

- efekty wizualne: 10/10 - mega.

- stymulacja - duża.

- bodyload: u mnie nie wystąpił, dziewczyny po tripie bolała głowa
( możliwe, że od alkoholu ), miały delikatne mdłości.
Substancja jest bardzo delikatna dla ciała.

- 25D-NBOME w większej dawce jest naprawdę kwaśne i głębokie. Nie prowadzi już jednak za rączkę a wkręca w wir swojej zawiłości.

- chęć na powtórzenie doświadczenia: na razie mam serdecznie dosyć. Myślę, że kobiety też.

- Potencjał rozwijający; jak zawsze po doświadczeniu z psychodelikami jestem bardzo mocno zmotywowany do działania. Pełen energii, czuje duchowe oczyszczenie i wstręt do używek
zarówno psychodelików jak i alkoholu, który zazwyczaj utrzymuje się do dwóch tygodni
w przypadku alkoholu i 1-2 miesięcy w przypadku psychodelików.
W ogóle 25D-NBOME z pewnością podobnie jak LSD odegrałoby dobrą rolę w leczeniu alkoholizmu i innych nałogów. :->

- Euforia: przeogromna. Nasz trójka była kłębuszkiem szczęścia. Śmieliśmy się jak szaleni.

Ocena: 100/100

Raport jaki i cześć teoretyczną dedykuje EM i KA.
Dziękuje Wam za wspaniale spędzony czas!

Ocena: 

Odpowiedzi

Bardzo dobry trip raport, fajnie się czytało.

Sry, że jeden pod drugim, ale zauważyłem mały błąd. Jest Aleksander Hoffman, zamiat Albert. pozdro

Dziękuje za uwagę, poprawiłem. 

Musi być absolutnie przepotężnie skoro stawiasz go ponad jednym z moich faworytów - kwasem. Zgrabnie to opisałeś. Pozdrawiam serdecznie.

Have you ever considered any real freedoms? Freedom from the opinions of others...even the opinions of yourself?

Walter Kurtz

Jak odróżnić te 2 kartony?

Po zawartości...

LSD reaguje na światło UV. Innymi słowy "lśni" w nim. NBOM nie. Mozna zaopatrzyć sie w latareczkę UV i śmigać promieniem po kartonach (poszukaj sobie w google LSD UV glow abyś wiedział oco dokładnie chodzi), ale jesli lśni to nie trzymać zbyt długo promienia na kartonach, bo UV rozkłada LSD.

Po NBOM drętwieje język, jest także specyficzny smak (LSD jest generalnie bezsmakowe, ale łatwo pomylić ze smakiem kartona).

Wystarczy nieco poznać dane na ten temat. Istnieje wysokie ryzyko, zwłaszcza przy dużych dawkach, uszkodzenia mózgu (LSD takiego ryzyka nie niesie).

No ale każdy robi "jak uważa".

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media