Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

[1000µg 25c-nboh] dziwne przeżycia.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1000µg 25C-NBOH
*12 godzin przed doświadczeniem psychodeliczny zażyłem 2.5 mg flubromazepamu, który ze względu na bardzo długi okres półtrwania mógł mieć jakiś wpływ na działanie 25C-NBOH.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Kiepski Set i genialny Setting - szczegóły w raporcie.
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
Psychodeliki:
+ LSD ( 1 raz )
+ Grzybki Psilocybe Cubensis ( 1 raz )
+ Grzybki Łysiczka lancetowata (2 razy)
+ Marihuana ( 12 razy )
+ Haszysz ( 1 raz )
+ Kocimiętka ( 9 razy )
+ Tujon ( 1 raz )
+ 4-AcO-DMT ( 1 raz )
+ 4-HO-MET ( 1 raz )
+ 4-HO-DET (1 raz )
+ 2C-E ( 1 raz )
+ 2C-P (2 raz)
+ 25D-NBOME ( 3 raz )
+ 2C-D (1 raz )
+ 25B-NBOME ( 3 razy )
+ 2C-B ( 1 raz )
+ 25C-NBOME ( 2 razy )
+ 25C-NBOH ( 1 raz )
+ 2c-c ( 1 raz)
+ DOC ( 1 raz)
+ 25I-NBOME (1 raz )
+ 25N-NBOME (1 raz )
+ 5-MeO-MiPT ( 2 raz )
+ JWH-210 ( 25 razy )
+ Ur-144 ( 14 raz )
+ AKB-48 ( 2 razy )
+ 5F-PB-22 (1 raz )
+ AM-2233 (1 raz )
+ AM 2201 ( 1 raz )

Dysocjanty:
+ Podtlenek azotu ( 1 raz )
+ Dekstrometorfan ( 2 razy , w tym 1 raz próba uczuleniowa )
+ Meroksetamina ( 1 raz i o ten 1 za dużo )

Depresanty:
+ Alkohol ( czasami )
+ GBL ( 8 razy )
+ Oxazepam ( 1 raz )
+ Alprazolam ( 2 razy )
+ Etizolam ( 1 raz )
+ Fenazepam (1 raz )
+ Diklazepam (2 razy )
+ Flubromazepam ( 2 razy )
+ Belergot ( 7 razy )
+ L'Opium ( 1 raz )
+ Narkoza ( 1 raz - w szpitalu )

Stymulanty:
+ Kofeina - Kawa, Guarana, bezwodnik ( czasami )
+ Piracetam ( 6 razy )
+ Nikotyna ( papierosy : 1 raz , tabaka: 3 razy, shisha: 1 raz )
+ Pseudoefedryna ( 2 razy )
+ 3,4 DMMC ( 1 raz i o ten 1 za dużo )
+ Etylofenidat (2 razy )

Empatogeny/Euforianty:
+Bk-MDMA ( 1 raz )
+Metafedron (2 razy - nie polecam!)
+3-desoxy-MDA (1 raz)

Niesklasyfikowane:
+ 5-HTP ( 2 miesiące terapii )
+ Sulpiryd ( 1 raz )

[1000µg 25c-nboh] dziwne przeżycia.

T+00
Będąc u mnie w domu zażywam narkotyk. W przeciwieństwie do swojego NBOMOWE'go brata wydaje się on nie paraliżować języka. A może tylko nie zwróciłem na to uwagi?

Wraz z trzema osobami opuszczamy mój dom, każdy w innym stanie świadomości.
D. - pod wpływem marihuany i nieznacznej dawki alkoholu
W. - pod wpływem gamma-butyrolaktonu
B. - pod wpływem 6-APB

T+20
Raźnie kroczymy przez miasto na imprezę. Substancja już działa. Pojawiają się zmiany i różnice w mojej osobowości charakterystyczne dla psychodelików. Odpychają mnie pijani i głośni ludzie, nie śmieszą mnie prymitywne żarty.

Wywiązała się jakaś rozmowa o tańcach godowych i penisach, która była dla mnie strasznie nie na miejscu. W szczególności dlatego, że nie do końca panowałem już nad bardzo bujną w tamtym momencie swoją wyobraźnią. W wyniku czego dochodziło do wizualizacji niektórych ohydnych scen. Co z kolei przypominało mi o kosarze nocy poprzedniej.

Koszmar ten, zanim stał się koszmarem był pozytywnym przeżyciem koncertu muzyki średniowiecznej oraz renesansowej. Po, którym nastąpiła impreza w akademiku w pokaźnym gronie znajomych.
Sielanka trwała jednak, krótko gdyż o 24 musieliśmy opuścić dom studenta aby nie płacić za nocleg.
Wypiłem sobie piwo, spędziłem czas ze znajomymi i miałem iść spać do domu, aby być wypoczętym
na imprezę psychodeliczną, która szykowała się kolejnego dnia.
Wtedy ktoś rzucił pomysł: "Chodźmy do GreenBoy'a i tam kontynuujmy libację".
Zabrakło mi asertywności i się na to zgodziłem. W ten sposób nabawiłem się chordy ludzi, którzy okazali się być dużo bardziej nieznośni niż się tego spodziewałem. Gdy znaleźliśmy się u mnie na stancji część robiła zamęt krzycząc, piszcząc, śmiejąc się na cały głos. Inna część siała zamęt a to tłocząc szkło,
a to gotując przy okazji przypalając garnki i chlapiąc sosem po całej kuchence. Próbowałem jakoś zapanować nad tym chaosem dusząc osoby, które darły się najgłośniej i pilnując te, które mogły coś poważnego nabroić. Do godziny 4 prawie wszyscy sobie poszli a ja odetchnąłem z ulgą.
Nocowała u mnie tylko przyjaciółka i dwóch jakiś słabiej znajomych kolesi. Położyliśmy się wszyscy na "jednym bardzo dużym łóżku". Niestety nie było mi dane zasnąć gdyż przyjaciółka z kolegą zaczęli się lizać, macać a potem miziać wprawiając całe łóżko w rezonans, jęcząc i co chwila mnie trącając.
Zwróciłem im kilka razy dyskretnie uwagę żeby się nie wiercili ale oni jedynie zakryli się kołdrą w taki sposób żeby sobie zapewnić większą intymność i kontynuowali swoją zabawę. Byłem już tak zmęczony i zrezygnowany, że nawet nie miałem ochoty i siły na to żeby coś z nimi zrobić i poszedłem spać na fotel. Spać to złe słowo - koczować do rana aż sobie pójdą.

T+25
Wracając do wątku przewodniego tego raportu mam nadzieję, że potraficie sobie wyobrazić jak kiepski był mój stan psychiczny po tak źle spędzonej nocy. ( Którą swoją drogą odsypiałem przez cały dzień pod wpływem 2,5 mg flubromazepamu ). Szczególnie gdy byłem prowokowany nieprzyzwoitymi rozmowami.
Szybko więc zmieniłem temat mówiąc: Spójrzcie jakie piękne drzewa!

Chociaż nie miałem jakichś konkretnych wizualizacji to moje zmysły były już wyostrzone do granic możliwości. Otaczające rzeczy bombardowały mnie swoimi kolorami oraz kształtami.

T+35
Idąc W. zauważył, że w jakimś pabie odbywa się "jam session". Grał tam doktorant, który prowadzi zajęcia na mojej uczelni. Spotkanie jego tam zupełnie przypadkiem będąc pod wpływem psychodeliku,
a potem obserwowanie jego twórczości było kolejnym bardzo dziwnym doświadczeniem, które mnie spotkało w przeciągu ostatnich 24 ostatnich godzin. Nasuwało to pytanie: czy może stać się jeszcze tej nocy coś co mnie zaskoczy?

T+50
Tak, może. 25C-NBOH zadziałał na mnie zupełnie inaczej niż się tego spodziewałem. Na podstawie relacji innych osób wyobrażałem sobie jego jako: coś w rodzaju "okularów CEVowo-OVEwowych", które wzbogacą wizualną stronę wydarzenia lecz pozostawią oryginalną mentalność. Tymczasem mindfuck był przepotężny. Nie pamiętam przez to nawet za bardzo w jaki sposób przekroczyłem bramkę. Nie miałem drobnych oni nie mieli wydać, więc W. założył za mnie za bilet.

Następne wspomnienie jakie posiadam w umyśle to poszukiwanie Aired, która miała być na miejscu.
W celu jej odnalezienia przedziałem się przez powietrze jak gdybym przedzierał się przez dżunglę. Miałem wrażenie, że jest ono gęste. Wisiały w nim byty przypominające ośmiornice, lecz będące przezroczyste niczym duchy. Dostrzegłem mojego ex-przyjaciela, który wyglądał nieco przerażająco. Obok niego siedziała hipiska, w lekkim, zwiewnym ubraniu i lenonkach na czole. Dopiero po chwili rozpoznałem w niej Aired i pobiegłem aby się przywitać. Przytuliłem ją i uderzyło we mnie jej ciepło, sprawiając mi radość.
Takie schematy myślowo-czuciowe spotkałem tylko raz biorąc 5-APDB.
25C-NBOH podobnie jak 2c-c ma bardzo duży potencjał empatogenny oraz powoduje naprawdę wielką euforię.

T+70
Czuje się jak kosmita i nie jest to metafora. Mam wrażenie, że jestem zielony ufoludem i uczestniczę
w ludzkiej zabawie. Sprawia mi ona przyjemność, chociaż nie znam do końca jej reguł i nie wiem czy gram uczciwie. Owo zabawą jest taniec. Nigdy nie przepadałem za tą czynnością lecz teraz był czymś niesamowitym. Ruch był naturalną reakcją mojego organizmu na muzykę. Jeśli ktoś mnie obserwował to mogło pewnie wyglądać to głupio, ale nie liczyło się to w tamtej chwili dla mnie. Muzyka mnie porwała, trans mną zawładnął. (Podobnego efektu doświadczyłem kiedyś po 25C-NBOME lecz tym razem było to dużo, dużo silniejsze. )

T+90
Zadaje sobie bardzo ważne pytanie? Czy ja tańczę na naprawdę czy tylko w swojej wyobraźni. Bo jeśli zaszedł ten drugi scenariusz to znaczy najprawdopodobniej, że stałem przez kilkadziesiąt minut na parkiecie nieruchomo.

Po kilku dniach od tripu zapytałem się o to przyjaciół i okazało się, że tańczyłem wtedy. W tamtym momencie jednak nie byłem tego świadomym. Przeraziło mnie to, że mogłem z siebie zrobić w ten sposób błazna. Nagle poczułem się strasznie zagubiony. Zrobiło mi się też trochę słabo. Nie na tyle żeby realnie obawiać się o to, że zaraz stracę przytomność ale był to wyraźny znak, że dzieje się coś niepokojącego.

D. zaczął gadać mi coś o uwodzeniu. Nie docierało to do mnie w tym momencie ani też mnie specjalnie nie interesowało, więc jedynie przytaknąłem co miało być oznaką, że usłyszałem to co do mnie mówił
i poszedłem w kierunku baru.

T+120
Zamówiłem i piję wodę. Czuje jak mnie orzeźwia i dodaje mi witalnej energii. Po napiciu się i ochłonięciu po tańcu czuje się fizycznie stabilnie lecz wiem, że muszę usiąść bo nic nie ogarniam. Nie chcę stać niczym słup gdzieś na środku żeby ludzie mnie musieli omijać. Szukam miejsca gdzie mogę usiąść.
Podbiega do mnie jakaś dziewczyna, pyta się czy jestem zdrowy? Jako, że czuje się już dobrze trochę dziwi mnie to pytanie i odpowiadam, że "Tak".
Przytuliła mnie krzycząc radośnie: "no to przytulaski!". Ja ją również. Było to przyjemne ale nie wiedziałem dlaczego tak się dzieje. Moje myślenie przyczynowo skutkowe było całkowicie zaburzone.
Nie próbowałem nawet się doszukiwać sensu w tym spontanicznym i dziwnym wydarzeniu, lecz po przyjemnych "przytulaskach" poszedłem szukać miejsca do siedzenia.

Rzuciły mi się w oczy kanapy.
- Mogę się dosiąść? - zapytałem.
- A czy ja mogłem tutaj usiąść. - usłyszałem odpowiedź, której sensu nie rozumiałem ale wyniosłem wrażenie z tej rozmowy, że raczej mogę.

T+150
Siedziałem na kanapie i wegetowałem. Moja świadomość była rozbita na miliony drobnych cząstek.
Każda cząstka była szczęśliwa i pewnie pokładała by się ze śmiechu gdyby miała taką możliwość.
Niestety nie komunikowały się one ze sobą zbyt dobrze. Żyły własnym życiem. Generując w tym samym czasie asymetrycznie różne myśli i obrazy, które się na siebie nakładały.

+200
W międzyczasie się pomalowaliśmy farbkami świecącymi w ciemności. Znowu jesteśmy na parkiecie. W. mówi, że ma grubą GBL'ową fazę. Rzeczywiście widzę, że rozpiera go "Vodkowa euforia". Wydaje się uprawiać godowy taniec, robi jednak przy tym dobry rozpiernicz na parkiecie. Chociaż zupełnie nie pasuje mi to do klimatu imprez to wiem, że gdyby był w typowym klubie to szybko zdobyłby grono fanek.

Przypominają mi się moje przygody z tą substancją i robi mi się przykro. Uważałem ją za dobry katalizator własnej osoby, który spycha na drugi plan moją introwertyczność i pozwala zaprezentować się od lepszej strony. Tymczasem sprawiał, że stawałem się manipulatorem i dupkiem. Mam nadzieję, że to jednak była maska, a nie wyeksponowane moje ja. Bo z pewnością nie chce być takim człowiekiem.

T+230
Dalej bujam się w rytm muzyki jednak moje myśli są gdzieś indziej. Podążają one ku problemowi połączenia moralności z chęcią realizacji hedonistycznych pragnień. Tylko takie podejście wydaje mi się słuszne.

Osiągnięcie radości, kosztem sprawienia komuś cierpienia lub wykorzystania jego słabości daje tylko chwilowe poczucie szczęścia i powraca jaka niesmak. Gdy patrzę na to jakie miałem autorytety kilka lat temu i do bycia jakim typem człowieka dążyłem ogarnia mnie przerażenie.

Jestem zmienną osobą. Jako, że jestem w klubie postanawiam się jednak skupić na innych rzeczach niż przemyślenia i wracam do tańca. Tym razem z zamkniętymi oczami. Znów trans sprawia mi ogromną przyjemność.

T+360
Chcemy wyjść z klubu gdyż D. i W. chcą zjeść kebaba. W szatni Aired daje swój numerek i dostaje kurtkę. Ja nie daje numerka i również dostaję kurtkę i to do tego nieswoją. Substancja dalej mnie mocno trzyma. Nie wiem w ogóle co się dzieje.
Pytam się więc szatniarza:
- Dlaczego mam w rękach tę kurtkę?
On patrzy się na mnie zdezorientowany.
- To nie Pana? - pyta.
- Nie. - odpowiadam. I pokazuje swój numerek.
Szatniarz zabiera kurtkę i daje mi inną, tym razem moją. Nie ma limitu na dziwne sytuacje tego wieczoru.

Poszliśmy do budki z kebabem, ściany pływały. Sprzedawczyni coś od nas chciała - najprawdopodobniej pytała się czy ma przyjąć jakieś zamówienie.
D. i W. coś zamówili ja namówiłem Aired żeby wyszła ze mną przed budynek bo lokal gastronomiczny gdzie jedyne możliwe siedzenie jest przy barze był przeokropnym miejscem do tripowania.
Rozmawialiśmy ze sobą. Wymyślaliśmy różne dziwne rzeczy, które w tamtym momencie nas bardzo śmieszyły. Tak bardzo, że w pewnym momencie Aired miała łzy w oczach, a ja naprawę nie miałem siły już dłużej rechotać. Gdyż bolały mnie mięśnie brzucha, złapanie oddechu sprawiało mi trudność, a do tego miałem wrażenie, że na mojej twarzy już mogły powstać "dołeczki śmiechu", które na zawsze zmienią mój wizerunek.

EUFORIA, EMPATIA, SZCZĘŚCIE, RADOŚĆ to 4 uczucia, które były przeogromne. Istniały we mnie bezwzględnie i wypełniały mnie.

Gdy D. i W. skończyli jeść D. odszedł od nas gdyż nie do końca spodobała się jemu impreza.

My w trójkę natomiast ruszyliśmy do sklepu aby kupić wodę. Rozmowa była wyjątkowo przyjemna.
Na ulicach było dużo pijanych ludzi, do których czuliśmy niechęć.

T+400
Wróciliśmy do klubu. Wyjaśniła się sytuacja z kurtką. Okazało się, że Aired wchodziła do klubu z Astralem i dostali wspólny numerek. Wychodziła ze mną, więc ja dostałem jego kurtkę.

Znalazłem worek z metafedronem. (podpisany 3-mmc). Nie wiem czemu ale zapytałem Aired czy chcę go wziąć. Ona jednak zaprzeczyła. A ja jako, że rzewnie nienawidzę tej substancji to zostawiłem go tam gdzie leżał.

Potem jeszcze trochę tańczyliśmy, gadaliśmy ale byliśmy zmęczeni. Wyszedłem z W. z imprezy o 6 rano.
Na dworze było już widno co było początkowo takim dziwnym szokiem.

Gdy wróciłem do domu około 6.30 dalej miałem bardzo mocno rozszerzone źrenice (substancję zażyłem około 20-21 i czułem jeszcze jej lekkie działanie. (Wrzuciłem więc 2.5 mg flubromazepamu aby szybko zasnąć). Po jakichś 2 godzinach się obudziłem i miałem crash psychiczny.

Wróciły do mnie przemyślenia, które miałem na tripie. Wydawało mi się, że przyjaźń ze wszystkimi jest jednostronna. W sensie, że tylko ja mam ich za przyjaciół a oni mnie tak naprawę średni lubią itd.
Miałem też dużo innych złych myśli na swój temat. Płakałem przez jakieś 2 godziny!
Przeraziła mnie ta chwilowa niestabilność emocjonalna. Zachowywałem się jak jakaś nadwrażliwa gimnazjalistka. Na szczęście nie było to trwałe cofnięcie w rozwoju emocjonalnym i jakoś mój stan się potem ustabilizował. A po rozmowie z Aired już całkiem wrócił do normy.

Ogólnie po tripie przez 24 godziny nie wyszedłem z łóżka - poza wizytami w łazience. Spałem, miałem crash psychiczny, przysypiałem, pisałem z Aired, spałem, spałem, spałem.

Uwagi ogólne:
- Body load objawiał się głównie mdłościami, i uczuciem nieprzyjemnych dreszczy przeszywających moje ciało. Szybko jednak ustąpił całkowicie a gdy substancja już działała wydawała się być lekko dla ciała.
- Działanie substancji czułem szybko i to bardzo wyraźnie. Szczyt efektów nastąpił jednak dopiero po jakichś 40-50 minutach od zażycia.
- Po 25C-NBOH nie wystąpiło u mnie charakterystyczne dla DOC i 2-c błyszczenie otoczenia.

Podsumowanie:
Wizualizacje: 6/10 - nie zwróciłem uwagi na nie za bardzo ale nie były jakoś wyjątkowo mocne
Euforia: 10/10 - przeogromna.
Empatia: 8/10 - bardzo, bardzo duża.
Body Load: słaby
Efekty uboczne: niezauważalne.
Psychodelia:10/10 - największa z fenyloetyloamin z chlorem w strukturze, które próbowałem. (DOC, 2c-c, 25C-NBOME). Nie spodziewałem się aż tak silnego efektu pod tym względem.
Przemyślenia: W gruncie rzeczy było ich jednak mało, po prostu rozpisałem się nad nimi. Substancja ma raczej głównie rozrywkowy charakter.
Mindfuck: duży i nieprzyjemny.

Ogólna ocena: Substancja bardzo dobra na imprezy, chociaż w moim wypadku chyba dobrze by było troszkę zmniejszyć dawkę. Bardzo chciałbym do niej powrócić. Co mi się rzadko zdarza gdyż jestem nastawiony głownie na próbowanie nowych związków. Świadczy to o bardzo fajnym profilu działania tego psychodeliku.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media