Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

w fabryce plasteliny

detale

Chemia:

raporty unknown

w fabryce plasteliny

Substancja: DOI ( 2,5-dimetoksy-4-jodoamfetamina )

Dawka: 3,5 mg

Doświadczenie w fenetylaminach: XTC, amfetamina, 2C-E, 2C-I, 2C-

T-2, San Pedro.


Było to moje najgłębsze chyba doświadczenie z fenetylaminami.

Dzieliło się wyraźnie na trzy fazy. Pierwsza - wejście, mdłosci,

nieprzyjemne efekty, druga - natłok halucynacji i pozytywnych i

negatywnych efektów, przerost nad naszymi możliwosciami, trzecia

- stabilizacja. Trwało w sumie 16 h.



Faza I



Postanowilismy pojechać na działkę A. pod miastem i tam się

pofazować. Jako że wiedziałem że będzi edługo wchodzić zjedliśmy

troche DOI przed wyjazdem. O 12.30 wypiłem 1,5mg a moja żona 1mg.

Po póltorej godzinie nie czulismy prawie nic. Dotarlismy na

miejsce i postanowilismy dorzucić. Ja 2 mg, zona 1,5 mg. Była 14.

00. Po godzinie około od tej dawki zrobiło nam się paskudnie

zimno. Było 21 stopni, siedzielismy zawinieci w kołdry, ubrani w

sfetry, na słońcu i trzęśliśmy się jak galarety z zimna. Pojawiły

się pierwsze zmiany zwrokowe. Cała wizja była przesycona żółcią i

zielenią. Niektóre elementy sie wyostrzyły. Dopadły nas mdłosci.

A. była na krawdzi bełtu. Ze mna troche lepiej. Śmiejemy się z

siebie "ale z nas dupki, przyjechaliśmy tu żeby się skrzywdzić.

DOI to taki narkotyk który sprawia ze wszystko robi się żółte,

jest ci zimno i masz mdłosci". Około 17-18 mdłosci zaczęły

przechodzić. Schowaliśmy sie do łóżka i się kochaliśmy. W pewnym

momencie A. powiedziała "to niesamowicie przyjemne, to jak jeden

ciagły orgazm, ale totalnie nie ograniam tego co sie dzieje i co

ja robię, a ty jak? -Totalnie nie wiem co się dzieje". Tu kończy

się pierwsza faza.



Faza II



Wogóle nie czułem kiedy miałem orgazm, ale ogólnie seks byl

przeniesamowicie przyjemny. Zaczęło się ściemniać. Usiedliśmy na

przeciwległych krańcach kanapy i patrzyliśmy sie sobie na twarze.

Nie wiem czy kiedykolwiek miałem tak silne, tak wyraźne i tak

rzeczywiste w sewej niesamowitosci OEVy. Jej twarz przy bierała

TAK niesamowite formy... Raz miała czworo oczu a nie miała ust,

potem podzieliła się na kanciaste powierzchnie, potem widziałem

miły i łagdny pyszczek, chwile później potworny ryj, nosferatu,

trzy usta, dwa nosy, zez... nie do opisania. Obrazy zmieniały sie

w zawrotnym tępie, mogłem się swobodnie im przygladać. Wyszliśmy

umyć zęby, do kranu który znajduje sie z drugiej strony domu. Po

przejściu trzech metrów stwierdziliśmy że się zgubilismy. Chwilę

później odnaleźlismy drogę. Zamiast drzew widziałem wielkie

rusztowania i choinki swiateczne z lampkami. A. szła przede mną.

Miała dziesieciocentymetrowe stópki. Wszędzie wokół widziałem

kubły z farbami i pędzlami. Widok ten nie poruszył mnei

specjalnie bo wizuali było tak dużo ze przestawałem na nie

zwracać uwagę. A. była w troche cięższym stanie niż ja. Nie

dlatego ze faza ja przerosła tylko miała więcej efektów

ubocznych. Nim skończyłe myć zęby A. zaczęła się zataczać i

odklejać od rzeczywistosci. Tak jak by delikatnie omdlewała.

Wróciliśmy do domu. A. położyła się z zamiarem zaśnięcia.

Powiedziałem jej "nie zaśniesz, DOI to pochodna amfetaminy".

Dziesięc sekund leżała, stęknęła, przeróciła sie na drugi bok,

pięć sekund, stęknęła, na drugi bok "ja już nie mogę!".



Otworzyłem piwo. Próbowałem ją zagadywać żeby sie dkupiła na

czymś i nie odklejała się tak. Była bardzo gorąca, miała dreszcze

i się trzesła cała. U mnie tych negatywów było znacznie mniej.

Cały czas słyszałem jakieś cholerne bzyczenie, co jakis czas

słyszałem kapanie, stukanie. Ciągle nawiedzały mnie halucynacje

słuchowe. "Czuję sie jak by mnie ktoś wrzucił do pudełka z

zabawkami". Wszystko wokół było plastikowe. Zjadłem kanapkę - nie

czułem głodu ale miałem pusty żołądek. Wygladała zupełnie jak by

była plastikowa. Wszystkie zmysły uległy wypaczeniu. Dotyk

równierz. Każda rzecz z którą miałem kontakt wydawała sie jak z

plasteliny opakowanej w ortalion. Czuliśmy się oboje lekko

przytruci, jak na 2C-I. Muzyczki grupy "Fantastic plastic

mashine" idealnie oddają to uczucie plastikowości. Niestety

brakowało euforii całemu doswiadczeniu. Może ciekawiej by było po

zmieszaniu mniejszej dawki DOI z MDMA. Ogół działania był

zbliżony do 2C-I ale z większą iloscią pozytywów i negatywów.

Żałuję ze tak dużo zjedliśmy bo w sumie to co przeżylismy

(zwłaszcza A.) było przedawkowaniem. Wypiłem w sumie w

międzyczasie dwa piwa ale zupełnie bez efektu.



Faza III



Około godziny 23-24 faza zaczęła się stabilizować. Nie było już

problemów z temperaturą, ani ogólnego obciazenia ciała, przeszło

uczucie przytrucia. Silne wizuale nadal się utrzymywały. Były

pogaszone swiatła. Tam gdzie było ciemno ukazywały sie mało

wyraźne realistyczne obrazy - rowerek treningowy, kosze z

pędzlami, pociąg, żyrafa, samolot. Za oknem, gdzie było jaśniej,

widziałem ogrom niesamowitych, nierealistycznych obrazów. Wielik

tunel, tytus ( ta małpa z komiksu ) z sztangą, wielkie grzyby.

Zobaczyłem matkę boską, stwierdziliśmy na ze napewno będa tu

pielgrzymki i na domku umieszczą tabliczkę "tu w którymśtam roku

koń się zbombił i ukazała mu się matka boska". O 5 nad ranem

zaczęliśmy podsypiać. Z początku przeszkadzały mi halucynacje

słuchowe. O 6 zasnąłem, żona równierz. o 12 wstalismy. Dalej

percepcja była lekko zszargana, mieliśmy zawroty głowy. Do

wieczora wszystko względnie przeszło, choć dziwnie się spało.



Cały czas dopisywał na humor i bolały nas twarze od uśmiechania

się. Kiedys powtórzę tą przyjemnosć ale z mniejszą dawką...

bliżej 2 mg. O dziwo mysli układały nam się w miarę trzeźwo i nie

mieliśmy kłopotów z dogadaniem się... Jak to bywa na grzybach.

Generalnie jestem miłośnikiem tryptamin i fenetylaminy nie

działają na mnie najlepiej, moze dlatego tak męczyły mnie efekty

uboczne. pozdrawiam - Koń

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media