Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

przyprawa ... do życia

raporty unknown

przyprawa ... do życia

podobne

substancja : 1 łyżka od herbaty startego orzecha palmy betelowej +1 łyżka od herbaty sody oczyszczanej + szklanka wody


doswiadczenie : coraz to większe ;)




Sa takie chwile w życiu , a także dni w tygodniu , które to nie wiedziec czemu nazywaja sie wtorek , środa , czwartek i tak naprawde nie wiadomo co z nimi zrobić . Wtedy to najczęściej tak po trochu i podprogowo wypełza i przesącza się , chyba już wiecie co , no...poczucie własnej egzystencji. Niektórzy to nawet lubią .:)))Tak, pogmerać sobie w papce własnego żywota, mocno już rozgotowanej , kleistej substancji bez smaku i zapachu (oby!). Niektórzy ,powiadam bo ja nie zawsze.I w takiej "chwili dla siebie" zwykle zaczynam toczyć nieco błędnym wzrokiem a to tu ...a to tam, a to w program , a to w komputer , a to w notes...no i w końcu do szafki , szafki-pocieszycielki. A tam nowe dylematy. A moze to , a może tamto, nie to za mocne, nie to wogóle nie robi , a nie po tym to jest zwała itd, itp. No to może cos nowego.


I w ten sposób uzyskałem spieniony napój , który następnie wypiłem szybko . Smak taki przyprawowy w duchu gałki , ale sto razy lepszy.


Zasiadłem przed telewizorem gdyż miłosierna TVP postanowiła przypomnieć sympatyczną komedię prod. francuskiej. Po 10 min usmiech sam wypełza na twarz i odczuwam lekkie zmącenie w głowie ale i w żołądku. Cos na kształt lekkiego ożywienia na poziomie słabego upalenia , choc zaraz zaznaczę ,ze ten stan niema nic wspólnego. Film jakoś głebiej nie wciąga ani też nie odpycha . Czuje rosnąca sympatię tak do postaci jak i aktorów , ale taka samoistną i wewnętrznie nieuzasadnioną . Zaczynam czuc może nie euforię, ale przyjemne podraznienie ośrodka przyjemności (podobne uczucie jak po kannie). Jakby , ktos dokrecił mocniej śróbkę do tabliczki z napisem "przyjemnie". Odczuwam nieco inaczej światło jest jakby nieco ciemniej , ale żadnych innych zmian wizualnych nie ma. Dżwięk jakby odrobinę ostrzejszy. Brzdęk-brzdęk o miskę widelcem. Tak. Spać sie nie chce , ale też nie ma efektu wyrażnego spida czy nerwówki. Takie zrelaksowane skupienie . Wraca moja dziewczyna . Uśmiecham sie do niej ale nie mam potrzeby rozmowy. Konstatuje mój stan jako dziwny(była niepoinformowana do tej chwili).
Stan "przyjemnie" to odpływa to przypływa .śmiejemy sie z moich dolegliwości . Bawią mnie moje niedoskonałości . Mam pozytywnny stosunek tak do siebie jak i do niej . No i jescze tak trzy godzinki. A potem bezproblemowo do łóżeczka. Na drugi dzień jeszcze coś czuję , ale przyjemnie bez zmącenia i mija po śniadaniu. I tak to miło na wieczór przyprawiłem sobię troche mdłą gleję życia :). Polecam, szczególnie znudzonym , zblazowanym lub w lekkim dołku.


Jest tylko jedna wada tego napitku , a mianowicie bezwzględny atak gazowy. Dlatego rób to w domu i wywietrz pokój ;)


p.s: nie zostawiajcie do wypicia , pijcie spieniony inaczej jest wstrętny!!!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media