Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

przecież to tylko kolejny psychodelik... (i kolejny badtrip)

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
20mg oralnie
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Klub, podczas rejwu, nad ranem, trochę zmęczony, nieznacznie głodny, chillout room z czwórką znajomych, dwoje z nich również zarzyli tę substancję, jednak w ilości o połowę mniejszą. Przecież to tylko kolejny, ciekawy trip, forma spędzenia czasu, sposób zabawy na imprezie. Ciekawy działania i różnic nieznanej substancji.
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Jak w pierwszym tr.

przecież to tylko kolejny psychodelik... (i kolejny badtrip)

Od razu przejdę do rzeczy, bo i potencjał substancji niewiele wart. 

Pierwsze pół godziny wypełnione było iskrą mdma. Na horyzoncie fala przyjemnego ciepła i rozleniwienia. Następne wydarzenia i zmiany potoczyły się bardzo szybko i nie byłem w stanie zarejestrować przedziału czasowego.

Z sekundy na sekundę rosła już znana, wewnętrzna, badtripowa pustka. Lekka panika, bezsilność, szok i wyczerpanie. Mogłem tylko biernie obserwować (mając wrażenie, że nie ze swojej perspektywy) jak kolejno tracę kontrolę nad swoim ciałem, oblewa mnie fala zimnego potu, która natychmiast zaczęła upłynniać zarówno moje ciało, jak i świadomość. Dwukrotna utrata przytomności. W przebłyskach kontroli siłowałem się ze szklanką z napojem i starałem się nie nadpalić swoich ubrań, popiołem spadającym z palonego papierosa. To tylko utwierdzało mnie w mojej bezradności i nauczony doświadczeniem, nawet nie zaczynałem walki skazanej na przegraną, byleby tylko jak najszybciej przecierpieć peak. Kiedy tylko moje mięśnie odzyskały jakąkolwiek możliwość ruchu, przewaliłem swoje ciało z krzesła na kanapę, by chociaż w taki sposób ułatwić mu doświadczenie.

Pierwsza zarejestrowana oznaka końca piekła, była natychmiastową i znaczącą ulgą, która w idealnym kontraście odmieniła przymus obserwacji przykrego zombie show, na satysfakcjonującą absorpcje w pełni rozwiniętych przeżyć psychodelicznych. Były one na tyle silne, że potrafiły bez problemu zagłuszyć, wciąż dające o sobie znać, bodźce pustoszącego badtripa. Stopnio, falami zaczęły zanikać, przywracając wyczerpaną jednostkę na mapie jednej z rzeczywistości. Powrót do podstawowej motoryki ciała, a głównie ponowne zsynchronizowanie z nim przeszatkowanej świadomości zajęły dużo czasu, a samo to nie było nawet najmniejszym krokiem do podjęcia powrotu do stanu przed pierwszymi oznakami badtripa. Wciąż zszokowany i zagubiony pomiędzy natłokiem ostatnich doświadczeń, musiałem zderzyć się z wepchnięciem mnie "tu i teraz" z jednej strony, a z drugiej z poniżeniem i obdarciem z godności i "pierwszym dobrym wrażeniem" ze strony rzeczywistości, gdzie nie miałem nawet pełnego poczucia siebie, a zostałem postawiony twarzą w twarz z przyjęciem przez centrum miasta w pogodny poranek. Na szczęście poczucie odrealnienia i zagubienia ma równie istotną drugą stronę medalu, co było wystarczającym znieczuleniem podczas powrotnej drogi do domu, gdzie mogłem traktować ostatnie kilka godzin jako wspomnienia z odległego snu, z odległej nocy, które przecież nie mają nic wspólnego z rzeczywistością dnia codziennego. 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media