Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

podwodna podróż

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
45lekko suchych łysiczek lancetowatych, waga około 65kg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
na tą podróż przygotowywałem się od długiego czasu, wstałem o godzinie 7.00 nic nie jadłem, umyłem się, założyłem czyste ubranie i poszedłem do piwnicy po "kapelusze wolności"
, byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tego dnia, wypoczęty, czyściutki za oknem super pogoda, mieszkanie posprzątane, czyli wszystko cud miód tylko kolega który przyszedł musiał szybko iść do domu :( grzyby już leżą na małym talerzyku, obok nich paczka laysów, kolega siedzi na fotelu i ogląda jakieś japońskie kreskówki :P wydawało mi się że tych grzybów jest bardzo mało, na początku miałem zjeść około 30 ale chuj zjadłem wszystko, bo myślałem że to mało, no to zaczynamy grzyby zjadłem na 2 podejścia zagryzając czipsami i zapijając wodą, spodziewałem się że będą niedobre ale w smaku nawet nawet tylko ziemia i trawa zgrzytająca w zębach (czytałem gdzieś że psylocybina dobrze rozpuszcza się w wodzie, więc wolałem nie ryzykować) trochę odrzucał ale gorsze rzeczy się jadło, no cóż teraz relaks i czekać na efekty :)
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
benzydamina, thc, deksometrofan, mirystycyna, alkohol. czyli doświadczenie jako takie jest

raporty karolex37

podwodna podróż

Już po około 15 min. wszystko wydawało się ciekawsze i obraz lekko falował było to bardzo przyjemne, z kolegą nadal oglądaliśmy japońskie kreskówki i śmialiśmy się jacy japońcy są pojebani żeby takie coś wymyślić :) 

po około 30 min. faza zaczęła się już porządnie rozkręcać, spanikowałem, kolega powiedział że niedługo musi spadać.

po około 50 min. dźwięki są inne jakbym był pod wodą obraz już porządnie faluje i zmienia kolory, kolega coś do mnie mówi ja słyszę tylko "gul gul gul" jakbyśmy byli pod wodą, dźwięki z telewizora to samo tylko że na dodatek raz zwalniają i przyśpieszają, wtedy byłem już bardzo wystraszony bo nic nie rozumiałem, wystraszony pobiegłem do toalety zwymiotować, bardzo mało wyrzygałem chyba tylko same chipsy, wodę i tęcze:P , myślałem że wymiotowanie pomoże ale wręcz przeciwnie wtedy miałem wrażenie że zaraz umrę, wstając od toalety wydawało mi się że patrze na nią jakbym był co najmniej 20m nad ziemią, toaleta była malutka i zmieniała kolory, wychodzę z toalety widzę kolegę mówi że musi już spadać pyta się mnie czy wszystko jest w porządku ja mówię że tak (chociaż czuje że zaraz coś mnie zabije wszędzie słyszę głosy) mówi że jakby się coś działo to żebym do niego zadzwonił to mi pomoże, kolega wychodzi ja wywracam się na podłogę miałem wrażenie że coś mnie popchnęło i leżę na dywanie w przedpokoju zrobiło mi się strasznie gorąco rozebrałem się do naga i położyłem się na łóżko u mnie w pokoju.

 po około 1,30.  robi się coraz gorzej i wiem że z minuty na minute będzie coraz gorzej i nic mi już nie pomoże, nie wyobrażam sobie tego zaczynają mi lecieć łzy i skamlam jak małe dziecko błagam tą obcą silę żeby dała mi spokój krzyczałem żeby spierdalała ale nie jest coraz gorzej odwracam się i patrze w ścianę i myślę "kurwa co ja zrobiłem, zaraz umrę" na ścianie są słoneczka które się uśmiechają mowie nigdy więcej żadnych narkotyków nigdy !!! .

po około 1,50 od spożycia. zamykam oczy myślę że może zasnę ale nie jak tylko zamknąłem oczy czuje że odlatuje nie czułem ciężaru, zupełnie nic, obraz był kolorowy i zmieniał się jak w kalejdoskopie, otwieram oczy bo gdybym został w tym świecie jeszcze trochę zwariował bym.

2.00 od spożycia. przez 5 min patrzyłem się w swoje odbicie w szafce i widziałem tam wszystko tylko nie siebie była tam zupełnie inna postać, wszystko nadal zmienia kolory a na dodatek dochodzą halucynacje dźwiękowe i wzrokowe widzę obok mnie jakąś postać mówi do mnie coś typu "sam tego chciałeś" "zabiję cię" "nic ci nie pomoże" i śmiech i tak na okrągło przez 15 min.

około 2.15 od spożycia. nie wytrzymuje tych głosów biegnę znów zwymiotować wstaje jeb boże co się stało jestem w zupełnie innym miejscu, to nie jest moje mieszkanie, to nie jest moje miasto, to nie moja planeta ale chuj otwieram drzwi widzę że jestem w jakimś zamku ( mam takie ściany pokryte tapetą co wygląda jak cegła :P) biegnę przez  stwory z pomarańczami zamiast głów do toalety próbuje zwymiotować ale nie udaje mi się to wsadzam rękę do gardła (mam wrażenie że wsadziłem całą rękę do garda !!) ale nic nie wymiotuje znów wstaję od toalety teraz tylko się zmniejsza, zwiększa i zmienia kolory, myślę chuj faza z chodzi.

około 2.30 min od spożycia. zadowolony że faza z chodzi nadal się potykam o wszystko ale nie ma tych strasznych głosów i postaci, wchodzę do swojego pokoju zamykam drzwi i otwieram okno bo nadal mi strasznie gorąco kładę się na łóżku jest mi lepiej, duszności ustały, temperatura w pokoju się zmniejszyła  ubieram się wychodzi mi to chujowo:P

około 3h od spożycia. ubrany jak debil wszystko na lewą stronę ale jest mi wygodnie, kładę się na łóżku uff jest mi dobrze ze strachem podchodzę do okna zamykam je ponieważ jest mi zimno, kładę się na łóżku nadal wszystko zmniejsza się, zwiększ i zmienia kolory, włączam telewizor, dźwięk z niego jest strasznie irytujący, dochodzi z za moich pleców, myśle sobie kurwa a myślałem że mi przechodzi:)

 

około 3,20 min od spożycia. dobra czas zobaczyć która godzina włączam laptopa na zegarku 11,35 może puszcze sobie jakąś spokojną muzyka podobno jest bardzo przyjemnie puszczam " kaliber 44- film" już po pierwszych słowach joki czuje się bardzo zrelaksowany czuje że muzyka otacza mnie całego, wszystko buja się w jej rytm jestem wypełniony miłością przyjaźnią i wszystkim co pozytywne:) myślę o moich dawnych miłościach, kolegach, rodzinie, jest mi bardzo dobrze, muzyka się skończyła więc puszczam nową przyszedł mi do głowy pomysł żeby puścić sobie zespół "ego" dawno go nie słuchałem pierwszym utworem jaki puściłem były "trute nuty" jest identycznie jak przy muzyce kalibra czyli zajebiście później jeszcze kilka utworów tego zespołu

około 4h od spożycia. czuje się zajebiście mam chęci wyjścia na dwór, w głowie mam tylko miłość i przyjaźń żadnych złych zamiar, ubieram się dość długo

około 4,15 od spożycia. dobra ubrany przeglądam się w lustrze patrze się w lusto kurwa gdzie moje odbicie ????? po około 5sek. pojawiam się myślę sobie "kurwa to było dziwne" ale chuj wyglądam normalnie wychodzę na dwór gdy patrze się na ludzi widzę jak ich głowy się zmniejszają się i zwiększają, bardzo mnie to śmieszy nie wytrzymuje wybucham śmiechem ludzie patrzą się na mnie jak na debila i śmieję się przez całą podróż, po drodze spotykam kolegów dziwią się co mi jest nie mogę się z nimi dogadać  ale z jednym z nich umówiłem się na grzyby na juto :P

około 5h od spożycia. pochodziłem trochę po piasku nad morzem i wróciłem do domu uśmiechnięty i uspokojony byłem do końca dnia

ogółem oceniam tą podróż na pozytyw chociaż na początku zapowiadało się że będzie to koszmar, owszem na początku był ale opłacało się ponieważ przeżyłem najciekawszy trip w życiu  :)

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Czemu taki koszmar na początku? Chyba nie podłapałeś zbytnio "fazy początkowej" xd Ja bym była uhahana gdybym zobaczyła to co ty i na pewno bym się powstrzymywałaod rzygania, to najgorsze co może Cię spotkac podczas ćpania :c

"Choruję na śmierć. W żyłach lęk krąży zamiast krwi."

wiem, wiem, teraz bym bardzo się cieszył z takiej jazdy:P ale w tedy to było dla mnie coś nowego i bardzo się wystraszyłem że mi tak zostanie:P a teraz wiem że wymiotowanie to najgorsza rzecz jaką mogłem zrobić ale wtedy myślałem że to pomoże, nigdy więcej wymiotowania na fazie :)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media