Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwszy raz z mirystycyną

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
6 świeżo zmielonych orzechów gałki muszkatołowej
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
Alkohol, Marihuana, Grzyby halucynogenne

pierwszy raz z mirystycyną

Pewnego dość nudnego, grudniowego popołudnia, po niedawnym zasłyszeniu pierwszych informacji o nadużywaniu gałki muszkatołowej, postanowiłem własnoręcznie poznać tę drugą stronę popularnej przyprawy.

O 16:07 zjadłem 6 świeżo zmielonych orzechów z jogurtem naturalnym i dżemem. Prawdopodobnie istnieją lepsze metody konsumpcji w tym przypadku, moja nie sprawdziła się. Nawet pół słoika dżemu malinowego nie zamaskowało intensywnie pachnącej gałki. Pomogło zapijanie colą. Ogólnie rzecz biorąc sama konsumpcja była najgorszą rzeczą w całym tym doświadczeniu.

Nie zapisywałem dokładnie czasu i szczegółowego opisu zdarzeń, ale pierwsze efekty poczułem między godziną 20 a 21. Zaczęło się delikatnie, pierwsze stany dziwnej euforii, ciekawości i entuzjazmu. Nie mogąc odnaleźć odpowiedzi na źródło tej euforii postanowiłem posłuchać trochę muzyki. Stan był całkiem przyjemny, po dłuższej chwili zacząłem odbierać dźwięki trochę inaczej. Muzyka robiła się bardziej przestrzenna, zwracałem uwagę na każdy dźwięk. Pojawiły się też rozmyślania nad wspaniałością dźwięków w świecie i wyobrażaniu smutnego życia pozbawionego zmysłu słuchu. Porwany przez filozoficzny nastrój postanowiłem położyć się na łóżku przy dalej cicho grającej muzyce Jeana-Michela Jarre'a i przygaszonym świetle. Byłem zmęczony, wybór dnia też nie był najlepszy. Byłem po nocce w pracy i jedynie dwóch godzinach snu po niej. Jednak ciekawość wygrała.

Obudziłem się wraz z końcem albumu. Łóżko nigdy nie wydawało mi się być tak wspaniałym meblem jak teraz. Czułem się jakby było mi wszystko jedno, liczyła się tylko ta chwila i ten spał. Zrobiłem się ospały, zmęczony, ale czułem że rzeczywistość zmienia się coraz bardziej.

Pojawiły się zawroty głowy, pulsacja w głowie, świat często pokazywał swe zamazane oblicze. Zauważyłem, że mam problemy z zachowaniem pionu, dlatego postanowiłem się znowu położyć. Momentalnie wszystko zrobiło się o wiele lepsze. Leżąc, zniknął problem nudności i uczucia ciężkości w głowie. Zapadłem ponownie w głęboki stan rozmyślań, który w dłuższej perspektywie przerodził się w sen. Budziłem się czasem z uczuciem niewiedzy o czasie i miejscu tych wydarzeń.

Kolejnego dnia odczuwałem jeszcze skutki spożycia gałki. Świat nadal był dla mnie szybszy, wzor nie potrafił zatrzymać się na jednej rzeczy, wydawało mi się że mam o wiele szybsze ruchy niż zwykle. Jednak do wieczora wszystko wróciło do normy.

Podsumowując, było to dość ciekawe przeżycie porównywalne do stanu po marihuanie (może bardziej z dodatkiem alkoholu). Suchość w ustach, nudności, problem z widzeniem, zamazywanie się obrazu, ciężkość w chodzeniu/trzymaniu się w pionie to główne zjawiska które zaobserwowałem. Jak już wspomniałem najgorsza w doświadczeniu z gałką muszkatołową jest jej konsumpcja oraz towarzyszące tripowi nudności. Nie było źle, ale również nie porwało mnie jakoś. Na pewno spróbuję jeszcze ponownie, jednak będzie to bardziej zaplanowane - bycie wypoczętym, pora dzienna i następny dzień wolny. Jeśli wtedy też nie będzie to niczym innym jak stanem upalenia połączonym ze spożyciem alkoholu to już do tego nie wrócę.

Ocena: 

Odpowiedzi

Jeśli już tłumić smak gałki to polecam metode z jogurtem, ale do picia morelowym lub brzoskwiniowym. smak staje sie bardziej cynamonowy.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media