Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pająk niesie w czarnej walizce łóżko dla kraba.

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
2,5 kartona
Set&Setting:
Kiti, dziewczyna lat 23 i Henryk, chłopak lat 27, w ciągu ostatnich dwóch lat wielokrotnie razem i osobno brali zarówno LSD, MDMA jak i ich rozmaite kombinacje. Kiti jest studentką i kuglarką, henryk ćwiczy hatha jogę. Ich ciała są zdrowe, a umysły spokojne i zadowolone. Kartony z Hoffmanem na rowerze, sprawdzone i dobre, Kiti póltora, Tomi dwa i pół. Czwartek, piękna pogoda, częsciowo opuszczony kamieniołom.
Wiek:
27 lat
Doświadczenie:
psychodeliki od pięciu lat, grzyby mniej niż 10 razy, LSD ok. 15 w tym kilka razy candyflipp, MDMA tez jakoś tyle, kolejne 15 to tripy na Homecie, 4Aco i 2CE, też tyle razy DXM, Szałwia kilka razy, MXE raz, muchomor raz.

pająk niesie w czarnej walizce łóżko dla kraba.

Ok 11 schodziliśmy po skalnych półkach w dół, do wielkiej dziury w ziemi z małym skrawkiem zieleni, kilkoma kamiennymi platformami i dużym, ślicznym "jeziorkiem". Pojawił się lekki fizyczny dyskomfort, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Zaczęliśmy oczyszczać przybrzeżną wodę - cała masa plastikowych i szklanych butelek, opakowań od czipsów i "robaków czerwonych No. 2". Apel: kto zostawił śmieci w jakimś zielonym miejscu niech je stamtąd zabierze, żaby będą wdzięczne.

Kiti, wodne stworzenie, przepłynęła paręnaście metrów, mimo, że woda była bardzo zimna, Ja byłem pływakiem przybrzeżnym.

Przebywałem wyżej i niżej, wchodziłem i schodziłem po platformach. Zachwycało mnie to jakie moje ciało jest silne i zwinne. Chodzenie po kamieniach, trawie, zanurzanie się w wodzie, słońce i wiatr na nagim ciele. 3D w HD, wszystkie zmysły wyostrzone.

Od pierwotnego niczego, które eksplodowało wytwarzając przestrzeń i wypełniające ją pierwiastki, przez tworzące się z nich chmury gazu, powstawanie gwiazd do wiewiórki z rudym ogonem zbierającej orzechy. Świat jest żywy i wypełniony inteligencją. Stałem na kamieniu i chichotałem jak dziecko.

Pojawiła się seria Niezwykłych Myśli. Przez chwilę nie tylko postrzegałem poprzez intuicyjne objawienia, ale też przekładałem swoje intuicje na język polski. Logika się zatarła, a cała złożoność tego co postrzegałem wypływała ze mnie w kilku prostych paradoksach. Zrozumiałem ukryte elementy swojej osobowości,  to co nazywam sobą jest tylko nawykiem postrzegania przetłumaczonym na zachowanie. Śmiałem się, oszukiwałem się swoim umysłem. Wrażenie, że moja zwyczajna osobowość jest tylko sumą pragnień i lęków przedstawioną w formie wewnętrznej narracji. Po LSD te narracje znikają. Podążanie za strumieniem myśli i emocji wymaga mnóstwa energi, kiedy rezygnuje z tego wysiłku cała ta energia trafia dalej - rozumowanie staje się klarowne, ciało odprężone, zmysły wyostrzone. Świadomość osadza się na przeżywaniu chwili bez projektowania przyszłości czy przeszłości, wolna od emocjonalnej huśtawki. Pojawia się głębokie zadowolenie. Przez chwilę perspektywa się zmienia, widzisz świąt, siebie i życie na nowo, ukryte rzeczy zaczynają się objawiać.

Kiti protestowała sugerując że oszalałem i to co mówie nie ma sensu. Wtedy zdałem sobie sprawę, że posłużyłem się zbyt wieloma skrótami myślowymi, żeby to co mówiłem poddawało się interpretacji. Nagle całe moje zrozumienie zniknęło i zostało zapomniane.

Ściany kamieniołomu były pionowe i miały ok. 6 metrów wysokości. Na drobnych półkach rosła paproć, było też kilka sprayowych obrazków. Stanąłem na rękach. Wokół mnie otworzyła się nieskończona przestrzeń, góra i dół gwałtownie zmieniły się miejscami, odczuwanie grawitacji było odwrotne. Opuściłem głowę. Powiększona do przeolbrzymich wielkości ściana stała się teraz Ostateczną Skałą z której pochodzą i w której istnieją wszystkie inne skały. Była Ostatecznym Lądem, całością Ziem we Wszechświecie. Była zawieszona w nieruchomym, błękitno bladym niebie, identycznym z niebem odbitym w wodach jeziorka - Skała otoczona zewsząd była Nieograniczoną Przestrzenią w przyjemnym kolorze niebieskim. Miałem wrażenie że jestem Jedynym Człowiekiem, wszystkie ludzkie życią są przeżywane przeze mnie. oto nastąpiła przełomowa chwila rozciągnięta do nieskończoności, świadomość przełomu nie mająca początku ani końca. Wszystko co istnieje mimo że wciąż zmienia kształty i kolory, pozostaje nieruchome, wszystko istnieje jednocześnie, więc jakakolwiek zmiana nie jest możliwa.

Po dwóch godzinach od wejścia palimy marihuanę w myśl zasady że bez trawy kwas nie wejdzie. Nie jesteśmy pewni czy człowiek może w całości zrozumieć naturę świni, ale wiemy na pewno, że człowiek emulować świnię może, a świnia człowieka nie. Jemy banany, pomarańcze i suszone morele, pijemy wodę i sok pomarańczowy. Oboje uważamy jedzenie golonki na kwasowym tripie za barbarzyństwo. Podejrzewamy że jak nie ma co zrobić z kończynami, to najlepiej zawiązać je na supeł, nogi z przodu, ręce z tyłu i gapić się koniec swojego nosa.

Po wyjściu na górę z jednej strony widzimy zalany kamieniołom, z drugiej obserwujemy pracę koparek i wielkich ciężarówek. bardzo się staramy nie zagnieść zielonej maleńkiej dżdżownicy. Jesteśmy straszne nieboraki, inni bez zmrużenia oka zasypaliby te żyjątka bombami termojądrowymi. Nie wiedząc, że Życie jest jedno zabijają wszystko dookoła siebie. Ludzkie dążenie do stworzenia Nieśmiertelnego Dzieła przyniosło mam tony plastiku.

W drodze powrotnej dopadła nas zamówiona przeze mnie ulewa i zupełnie nas przemoczyła. Badamy dom w budowie, chcemy nabroić tam trochę. Kiti używa swoich mocy i zaczyną krążyć wokół niej ogniste pociski, chyba UFO przyjechało! W domu, po ok. dwunastu godzinach od wejścia bierzemy po ~100mg MDMA. Czuje się dobrze, ale raczej biernie. Z założonych za głowę nóg robię sobie poduszkę i wypoczywam. Siedzę ze skrzyżowanymi nogami. Kręgosłup znajduje oparcie, ciało rozluźnia się a oddech staje się bardzo łagodny. Umysł znajduje się w stanie równowagi. Czuję pulsowanie u podstawy ciała, mam wrażenie że zaraz uniosę się w powietrze. kiti skacze i robi fikołki, całe tuziny, nie może przestać, energia ją rozpiera, wydaje się chodzić po ścianach i suficie. Wkrótce potem idziemy spać.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media