Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

niebezpieczne zwiazki

detale

raporty unknown

niebezpieczne zwiazki

Substancja: Salvia Divinorum - suszone liscie


Doswiadczenie: mj, hasz, dxm, pseudoefedryna, aviomarin, etanol


Sprzet: mosiezna fajka wodna (mala)





Wybila pólnoc. Postanowilem po raz trzeci spróbowac z SD. Upewnilem sie ze wszyscy domownicy juz spia, rozpoczalem przygotowania. Napelnilem woda ulubiona fajeczke. W moim pokoju, na srodku podlogi, polozylem metalowa blache od piekarnika. Uzywam jej, aby bylo gdzie strzepywac popiól, minimalizujac ryzyko pozaru. Na blasze tej ustawilem lampke oliwna, fajke wodna, zapalniczke i woreczek z Salvia. Na podlodze polozylem tez miekka poduszke, abym mógl wygodnie siedziec. Zapalilem lampke, zgasilem swiatlo. Zasiadlem wygodnie (po turecku), napelnilem cybuch listkami, podpalilem zawartosc i sie poteznie zaciagnalem. Dym byl przyjemnie schlodzony, staralem sie go jak najdluzej zatrzymac. Po wypuszczeniu z pluc juz bylo czuc lekkie otepienie, jednak postanowilem powtórzyc zabieg. Strzepnalem popiól na blache i ponownie napelnilem cybuch listkami. Tym razem do pelna. Caly czas podtrzymujac plomien na zapalniczce, zaciagnalem sie jeszcze mocniej niz poprzednio. Tym razem jednak gardlo zostalo lekko podraznione i z oczu wyciekly lzy. Twardo nie wypuszczalem dymu z pluc, za to delikatnie odlozylem fajke na blache. Te lzy w oczach mi nieco przeszkadzaly wiec postanowilem je szybko wytrzec za pomoca koszulki. Przylozylem ja do twarzy... i wtedy sie zaczelo. Stracilem kontakt z rzeczywistoscia i przestalem panowac nad tym co robie. Zobaczylem niebieski ksztalt który przypominal brame. Zaczal sie oddalac, lecz na jego miejscu zaraz pojawial sie nowy - taki sam. W ten sposób widzialem cos w rodzaju tunelu, podobnego do tego jaki mozna osiagnac przez optyczne sprzezenie zwrotne (kamera podlaczona do telewizora, skierowana na ten telewizor). Równoczesnie slyszalem glosy, jednak mówily w jakims obcym jezyku. Nie bylem w stanie nic zrozumiec. Ich barwa przypominala mi glosy kumpli z klasy. Mialem jeszcze troche swiadomosci i czulem ze sie poruszam, ze sie kulam po czyms. Nastepnie "cos" kazalo mi powtarzac pewna krótka fraze, której tez nie rozumialem. Powtarzalem ja w kólko, nie krzyczac, jednak wymawiajac ja normalnym, stanowczym glosem. Kiedy sie ocknalem, ku mojemu zdziwieniu, lezalem na lózku wciaz powtarzajac te slowa. Na LÓZKU, a nie na podlodze gdzie palilem!!! Nie mam pojecia jak sie tam znalazlem. Majac te dziwna fraze caly czas w glowie, postanowilem szybko zapisac ja na kartce. Teraz kiedy widze te kartke, sa na niej dwa slowa - "INDIWADO PIEC". Pamietam ze przy ich wymawianiu, stanowczy akcent byl na "A" w pierwszym slowie.





Wnioski:


Bylo to moje najmocniejsze przezycie z Salvia. Przy wczesniejszym paleniu nigdy nie udalo mi sie az tak odplynac i zawsze konczylem w tym samym miejscu. Teraz rozumiem jak wazny jest opiekun. Przeciez moglem równie dobrze, nie bedac tego swiadomym, potracic lampke oliwna lub fajke i sie poparzyc lub nawet spowodowac pozar. Zostal mi jeszcze ponad gram SD, jednak postaram sie poczekac, az bedzie okazja palenia z kims innym. Mysle tez, ze byloby ciekawie spalic Salvie bedac pod wplywem thc. Moze napisze o tym w nastepnym trip-reporcie.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media