Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mefedron + piwo + dxm

mefedron + piwo + dxm

19.00

Zaczęło się niewinnie. Poszedłem do sąsiada, który mieszka pode mną, aby mi załatwił trochę zielska. Oczywiście był z tym problem bo jakieś łapanki policja uskuteczniła w moim mieście (70 tys mieszczkańców). Sącząc piwo wpadłem na pomysł mefedronu (będę go dalej nazywać M). Dawno nie zażywałem. Pomyślałem, że warto sobie odświeżyć wspomnienia.

20.00

Sąsiad zadzwonił do dilera, za godzinę pojawił się z  2 gramami M. Cena powaliła - 60 zł za gram. No, ale skoro taka cena to znaczy, że musi być dobry towar. Rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania. Grube, jasne kryształy M cieszyły oko. Wzięliśmy po kresce. Nie będę opisywać męk związanych z przyjęciem M donosowo bo to już zapewne znacie. I stała się jasność! Sąsiad i diler wniebowzięci, ja lekko zamulony ale bez specjalnego entuzjazmu.

21.00

Po godzinie klepania bez sensu o jakichś głupotach ustaliliśmy z sąsiadem, że weźmiemy jeszcze 3 gramy skoro towar taki dobry. Cena już nie grała roli. Diler wyszedł, przyszedł, jest, leży na stole zawinięty w folię M o jakości doskonałej. Podsumowując - mieliśmy na stole 5 gramów M, papierosy i piwo. Diler zostawił nam bonusa - jakąś tabletkę (dropsa), krórego działanie zachwalał, że wystarczy wziąć pół i jest dobrze. OK, położyliśmy na stole - niech czeka na swoją kolej. Diler, nieco męczący człowiek wreszcie sobie poszedł. Zostałem z sąsiadem sam.

22.00

Przeplataliśmy niekończące się opowieści sąsiada o życiu i jego przygodach wciąganiem M. Nosy nas piekły jak cholera ale samopoczucie bylo coraz bardziej klarowne.

Pierwsze co zauważyłem, to brak ochoty na picie piwa i palenie papierosów. U sąsiada tak samo. Kolejne kreski wciągaliśmy w dużych odstępach czasu - około godziny.

23.00

Zauważyłem u siebie brak rozumienia słów, które mówi do mnie sąsiad. Mówił coś do mnie ale nie mogłem go zrozumieć. Jakby mówił w obcym języku, choć troszkę prostych zwrotów rozumiałem. Taka sytuacja nieco mnie irytowała. Niby siedzę w jednym pokoju z sąsiadem a tak naprawdę jestem nieobecny z powodu braku rozumienia co sąsiad do mnie mówi. To już był stan po kilku kreskach, gdy M na dobre się zadomowił w naszych głowach. Piwo już nie smakowało, papierosy też nie. Czas spędzaliśmy na rozmowie o wszystkim i niczym i tak nam upłynęła nocka. 

 

4.00

Z obolałymi nosami postanowiliśmy zjeść dropsa, którego przyniósł diler. Łatwo dał się podzielić na dwie części. Połknęliśmy.

Po około 40 minutach odczułem lekki zawrót głowy i to by było wszystko w temacie dropsa. Zawrót głowy i lekko podniesiony nastrój utrzymywały się około godziny. Wróciliśmy do M.

 

4.30

Wpadłem na pomysł, żeby zarzucić 150 mg DXM. Sąsiad nie chciał. Połknąłem i czekam 2,5h ( tyle u mnie wchodzi DXM). W międzyczasie raczyliśmy się M rozmawiając o dupie maryny.

7.00

DXM powinien dać o sobie znać. A tu niespodzianka - zero efektu! Za mało wziąłem - pomyślałem.

8.00

W mojej głowie powstał plan - apteki otwierają o 8. Trzeba będzie wziąć sąsiada i przejść się po pobliskich i kupić DXM. Skończyło się na tym, że sam zrobiłem rundkę po aptekach a mój sąsiad pojechał gdzieś ze swoim kumplem.

9.00

Wróciłem do domu. Zmęczony nieprzespaną nocą oraz upałem na dworze naszykowałem sobie wszystko na biurku. Czas na DXM. Zaaplikowałem sobie 320 mg (ważę 105kg), do nosa kreska M, do gardła łyk zimnego piwa.

11.30

No, zaczyna się to, o co mi chodziło od dłuższego czasu. Przedmioty zdają się falować, olbrzymia lekkość ciała to druga rzecz, którą zauważyłem. Jest fajnie :) Połączenie M i DXM daje bardzo miły efekt rozpływania się w przestrzeni. Właśnie włączyłem muzę, wszystko faluje. Trochę mam niezborne ruchy ale wszystko jest OK. Pomyślałem, że wciągnę kreskę M choć to już graniczy z cudem. Jestem tak rozleniwiony, że nie chce mi się nawet ruszać oczami. Jestem połączony ze światem niewidzialnymi siłami i wiem, że podążam tam, gdzie on i nie mam na to żadnego wpływu. DXM wspaniale działa w połączeniu z M. Po zamknięciu oczu widzę figury geometryczne w 3D, które się przekręcają, przekształcają itd. Fajny spektakl...

 

12.00

Chillllll, totalny luz....... przypomina nieznacznie stan po blancie. Ale wnosi więcej energii,  życia. Czuję, że każdy kawałek mnie komunikuje się ze światem. To uczucie jest wspaniałe!

 

12.15

Wcale nie przeszkadza zawalony nos od M. Świat jest taki..... pluszowy, oddychający. Pozostaję w bezruchu dobre 10 minut ruszając tylko oczami.

Prawie zasnąłem w tej błogości... Napiłem się piwa. Czas na kreskę M.

 

12.30

Kreska M sprowadza na ziemię sensacjami z nosem. Łza leci po policzku... Nie chce mi się nigdzie wychodzić więc odpalam swojego mentolowego e-papierosa. Normalnie poszedłbym na papierosa ale teraz najzwyczajniej w świecie nie chce mi się wstawać :)

Obserwuję charakterystyczne dla DXM zakłócenia w obrazie i lekką niezborność ruchów. Ale jest spoko - można normalnie chodzić. Właśnie zrobiłem spacerek po mieszkaniu zatrzymując się przy lustrze. Uśmiechnąłem się sam do siebie - TY ĆPUNIE!

 

12.45

Jedno jest pewne - nie jest zachwiane logiczne myślenie. Mieszanka M + DXM + Piwo daje przyjemne oderwanie od rzeczywistości i luz. Ten stan utrzymuje się już dość długo - około 1 h i w/g moich informacji utrzyma się około 2-3 h ze spadkiem do 6h :)

 

Polecam wszystkim :)

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media