Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dxm super trip

dxm super trip

Była to spora dawka DXM.

Zacząłem około 15.00. 

Straciłem rachubę caszu już na samym początku więc skupię się na samym tripie, który wywarł na mnie niesamowite wrażenie i pozostanie niezapomnianiym do końca życia.

Trip zaczyna się masakrycznymi zniekształceniami obrazu , który widzę. Nic nie da się odróżnić. Wszsystko jest powyciągane, jak w kalejdoskopie.o DZIWO, W CZASIE TRIPU MOGĘ DO SIEBIE W MYŚLAch mówić. Głos mam spokojny, opanowany, jakbym to oglądał z pozycji obserwatora. Po jazdach graficznych zaczęły się jazdy z wielkimi bąblami z wodą. Były napęczniałe do granic wytrzymałości , Pulsowały mi w głowie chcąc zaraz pęknąć. Wiedziałem, że jak taki bąbel pęknie to się trip skończy i przyjdzie zalew dopaminy. Tak się nie stało. Bąbel pękł, zalewu dopaminy nie było. Wisiałem w przestrzeni, a ktoś wyraźnie kroił nożem zębatkowym nasadą na moim pancerzru, aby mnie wydostać. Z każdym pociągnięciem tego noża żeźnickiego odczywałem ulgęale mnie nie wyswobodził do końca. Ocknnąłem się około 4 w nocy, niedziela. Cisza, spokój, lipcowa noc, wiaterek, ciepło, wilgotno. Poczułem swój ciężar, każdy mięsień mi dawał znaki swego zmęczenia. Pomyślałem sobie - to chyba raj? Powietrze było tropikalne, wilgotne. Pomyślałem, że umarłem i jestem w raju. Wszystko miało wspaniały wygląd, biurko, pkna, przedmioty. Czułem ich obecność. Długo się zastanawiałem co się stało i doszedłem do wniosku, że umarłem a teraz jestem w świecie równoległym - w raju. OdcZuwałem swoje zmęczenie, każdy mięsień, kolana mi drżały. Sprawdziłem w szufladzie - pieniądze są ale jakieś takie inne, wilgotne. Uświadowiłem sobie, że skoro jestem w raju, to, co mam musi mi wystarczyć na zaspokojenie swojej potreby ale tylko jednorazowo - wystarczy włożyć do żołądka jedzenie i ono tam już będzie. Zacząłem przeglądać Internet. Byłem zaskoczony, że działa. Allegro działało, Inteligo Działało. Przeszedłem się po domu - sprawdziłem - w łóżkach są domownicy.

Wszystko OK. Jak na raj to mi pasuje, zapaliłem papierosa. Był wilgotny. Dał mi po głowie jak nigdy. wyobrażałem sobie każdy mój kawałek ciała jako mięso, które dostaje ziązki chemiczne, pochałania je i wcoś z tym robi. Papieros wszedł mi wyjątkowo... lepko. Jakby każda cząsteczka czepiała się swojego receptora. l tak samo by lo z THC, którego za chwilę wypaliłem. Zacząłem sobie tłumaczyć, że jesteśmy dziełem czegoś od nas o wiele doskonalszego, że mamy swoje ogranizenia, choroby, smutki, jak hobbity. Pogodziłem się ze swoim losem próbując rozwikłac tajemnicę splątania kwantowego elektronów pomiędzy światem rzeczywistym a rajem. Pomyślałem, że to jest stan wieczny czy tylko czasowy? Do pogrzebu? Zacząłem się pocić. Pomyślałem - kremują mnie czyli za chwilę się spalę. Nie spaliłem się choć pot mi ciurkerm po skroni płynął. Sprawdziłem internet - działa, allegro - działa. Super. Fale serotoniny czy dopaminy zalewały mi mój mózg. Nie byłem w stanie normalnie myśleć.

6.00

Rodzina zaczęła wstawać. Byłem zaskoczony, że życie przebiega normalnie ale leniwie. Mój zachwyt do mądrości Boga stał się nieskończony, że stworzył taki mechanizm. 

7.00

Zacząłem się czuć źle.Zacząłem tracić świadomość. Momyślałem - coś nie tak. Ale w raju? Co się może stać nie tak? cAŁY CZAS TO OBSERwowałem z pozycji 3 osoby. Byłem spokojny, emocje moje mnie nie dotyczyły, Komentowałem sam do siebie. Obserwowałem i wyciągałem wnioski, mówiłem je do siebie w myślach. Złe samompoczucie minęło. Zrozumiałem, że to był DXM owy trip.

Poszedłem spać, wstałem o 23.30.

Zacząłem się zastanawić nad tym całym dzisiejszym dniem, nad sobą, nad swoim życiem. Wciągnąłem 2 jointy THC i napisałem ten TR. Nie oddaje w całości tego, co przeżyłem, że było to największe doświadczenie mistyczne w moim życiu.

 

Po wypaleniu THC doszły do mojej głowy wnioski, że  Cały czas jest to stan OOBE bo siedzę w czimś ciele , steruję jego palcami...

Mam jesZcze sporo do przemyślenia...

 

Trip nauczył mnie pokory do Boga, do życia po życiu, do duszy 

Ocena: 

Odpowiedzi

"Żeźnickiego"? Popraw błędy i literówki, bo raport jest strasznie niechlujny. Trochę pokory do języka ojczystego...

To tylko sen samoświadomości.

Ale Ty jesteś wkurwiający strasznie. Czytam te Twoje raporty, komentarze, przemądrzajki oraz inny bełkot i taki z Ciebie PanSzaman jak z bielunia psychodelik. Specjalnie się zalogowałem, żeby Ci to oznajmić. Przypominasz mi swoim ględzeniem i pozorną wiedzą, której tak na prawdę nie posiadasz, co pewnie każdy myślący użytkownik tego portalu już dawno odnotował, typa o nicku Żelazny_Aksamit. Też tak pierdolił i wymyślał historie na miare niszowych bajeczek dla średnio rozgarniętych dzieciaków. Połowa tych Twoich "syf raportów", to Twoje wielkie oświecenie i pierdolenie o ego, czy inne protekcjonalne zachowania są żałosne i gówno warte. Nie dotykaj proszę żadnych dragów, bo znam takich jak Ty. Coś wam się popierdoliło grubo pod czapą. Nie pozdrawiam i bez odbioru, bo uwierz, że gówno mnie obchodzi co masz zamiar pierdolić - znam już wszystkie Twoje pierdoły na pamięć. Uff, od razu lepiej. 

Wybacz mi Klakierku, że zwracam uwagę na poprawność polszczyzny. Gdyby błąd, czy literówka były pojedyńczym wykwitem, to nie odniósłbym się do nich, ale niestety w tym raporcie roi się od nich, dlatego uważam, że jest niechlujny. Nie zgadzasz się z tą opinią?

Pominę Twoje impertynencje względem mojej osoby, bo nie mają żadnej wartości merytorycznej. Już dawno ktoś mądry powiedział mi, że "jeśli nie chcesz być poddawany krytyce, to nie rób nic", a biorąc pod uwagę, że Twoja krytyka nie jest zbyt konstruktywna, to tym bardziej nie ma się do czego odnosić.

"Nie dotykaj proszę żadnych dragów, bo znam takich jak Ty." - hmmm. Przemyślałem i skoro znasz takich, jak ja, to rzeczywiście jest powód, by odłożyć dragi. Chociaż podejrzewam, że nie znasz nikogo takiego, jak ja. "Coś wam się popierdoliło grubo pod czapą" - napisał człowiek, który ze swoimi znajomymi nie ogarnęli nbomby i po zajrzeniu do własnej psychiki zrobili bardachę na działce u znajomego, a ich "przewodnik" rozebrał się do samych gaci w środku zimy i zasnął na dworze. I to podobno byli najlepsi z najlepszych. Heh. Nie mówiąc o wypłaceniu liścia dilowi, który uczciwie wam przyznał przed tripem, że to nie jest LSD... Nie znasz chłopcze nikogo takiego, jak ja. A że bywam butny, to tylko jedna z wielu moich wad.

Nie muszę wierzyć, że "gówno Cię obchodzi, co mam zamiar pierdolić", bo skoro zmarnowałeś swój czas na czytanie moich słów i napisanie tych inwektyw, to chyba jednak coś Cię to obchodzi i na dodatek uwiera.

Cieszę się, że jest Ci lżej, po wylaniu frustacji w internecie;-)  Pozdrawiam.

To tylko sen samoświadomości.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media