Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

magiczny duet - dxm i zolpidem

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
DXM - 525 mg, Zolpidem - 10 mg
Rodzaj przeżycia:
Doświadczenie:
MJ, Bieluń, Salvia Divinorum (liście), DXM, Difenidyna, Methoxphenidine, Kodeina, Methoxetamine, LSD-25, 1P-LSD, Psylocybine, 4-Aco-DMT, Foxy Methoxy, 2C-C, 2C-E, 2C-P, 25D-NBOMe, 25E-NBOMe, Ampetamine, Extasy, 3,4 DMMC, Hexedrone, 3-MMC, Flufedron, Mefedron, Bufedron, Brefedron, MeOPP, JWH-210, JWH-018, Clonozepamum, Estazolam, Fenazepam, Zolpidem, Nitrazepam, Klonazolam, Etizolam, Syntetyczne kannabinoidy (większość, które były na rynku).

magiczny duet - dxm i zolpidem

Wiek: 21

Waga: 65

Set and Setting: własny pokój

Doświadczenie: MJ, Bieluń, Salvia Divinorum (liście), DXM, Kodeina, Methoxetamine, LSD, Psylocybine, 4-Aco-DMT, Foxy Methoxy, 2C-C, 2C-E, 2C-P, 25D-NBOMe, Ampetamine, Extasy, 3,4 DMMC, Flufedron, Mefedron, Bufedron, Brefedron, MeOPP, JWH-210, JWH-018, Clonozepanum, Estazolam, Fenazepam, Zolpidem

Dawkowanie: DXM - 525 mg, Zolpidem - 10 mg

Wszystko zaczęło się wczoraj o 21:00. Wszamałem jednego dużego grejpfruta, aby nieco po 23:00 dorzucić do niego 35 tabletek Aco. Położyłem się na łóżku. Kiedy zrobiło się już ciepło i przyjemnie, założyłem na głowę słuchawki. Do ręki wziąłem odtwarzacz i odpaliłem afirmację Michała Jankowiaka - Relaksujący Trans. W całości oddałem się słuchaniu. Już na początku odtwarzania, poczułem przyjemny spokój, który po jakimś czasie przerodził się w błogi stan relaksu ciała i umysłu. Czułem się świetnie. Umysłem byłem naprawdę daleko. Nagle odczułem dość silne mdłości, które co prawda rzadko mam po DXM. Słuchawki zaczęły mi nieco przeszkadzać. Postanowiłem je zdjąć. Jak się później okazało, nie założyłem ich już do końca podróży. Po pewnym czasie, mdłości zniknęły, a w moim umyśle zapanował spokój. Postanowiłem, że tym razem nie dam się wciągnąć w kolejną krzywą fazę. Już po samej afirmacji Jankowiaka, wiedziałem, że bad trip nie nadejdzie. Nie przystałem na tym i postanowiłem jeszcze bardziej się zrelaksować. Zamknąłem oczy i powiedziałem sobie - "mój umysł jest niesamowity, wspaniały i potężny". Po tych słowach poczułem, dziwne uczucie w głowie. Nagle po prostu odleciałem. Dosłownie widziałem siebie, swoje zachowanie z perspektywy własnego umysłu. Coś niesamowitego. Słyszałem głos, mówiący co mam zrobić. Na przykład, chwilę przed tym jak poruszyłem ręką, słyszałem głos płynący z wnętrza mojej głowy - "porusz teraz ręką". Najciekawsze były głębsze rozmyślenia. Kiedy zacząłem o czymś myśleć, widziałem cały proces przetwarzania tej myśli przez mój mózg. "Ja" stałem obok, a mój umysł był gdzieś indziej. Widziałem procesory myślowe, nie czułem ich. Byłem biernym obserwatorem. Czułem potęgę własnego umysłu. Tak ciężko jest mi to ubrać w słowa, ale myślę, że większość osób wie o co chodzi.
W pewnej chwili, przed zamkniętymi oczyma, zobaczyłem biały punkt, który mnie zainteresował. Właśnie, zainteresował mnie! Jak tylko "dostrzegłem" to zainteresowanie, mój mózg przeszedł od razu do działania. Znalazłem się w tunelu o biało-czarnych ścianach i wyglądzie przypominającym zjeżdżalnie na basenie, z tym że w moim umyśle miała ona również momenty, w których "płynąłem" w górę. Odkryłem potęgę wyobraźni. Dlaczego więc jej nie wykorzystać. Postanowiłem wyobrazić sobie jezioro. Tak też się stało. Moim oczom ukazało się nie jedno, a kilka pięknych jezior. W tle znajdował się las i góry.
Z racji tego, że tabsy popiłem sporą ilością soku, zachciało mi się psi psi. Oczywiście wstanie z łóżka, było ważnym etapem mojej podróży. Nogi odmówiły posłuszeństwa. Po dłuższym czasie, znalazłem się przy drzwiach swojego pokoju. Kiedy chwyciłem za klamkę, usłyszałem - "nie, lepiej tam nie idź". Tak też zrobiłem i zrezygnowałem z dalszej podróży. O dziwo, po powrocie do łóżka, moja fizjologiczna potrzeba, odeszła w niepamięć.
Tego wieczoru, miałem jeszcze sporo fajnych akcji, których niestety dobrze nie pamiętam i nie będę ich opisywał. Po pewnym czasie, działanie DXM zaczęło słabnąć. Postanowiłem poleżeć jeszcze trochę, aby w momencie, kiedy będę czuł się już naprawdę śpiący, dorzucić jedną tabletkę Polsenu. Po niedługim czasie, jedna mała, biała tabletka zolpidemu winian, wylądowała w moim brzuchu. W bardzo krótkim odstępie czasu (przynajmniej tak mi się wydaje) od aplikacji - usnąłem. Od tego momentu, zaczęła się najpiękniejsza i najgłębsza podróż w moim życiu. Nie wiem po jakim czasie, ale chyba się obudziłem. To co ujrzałem przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Zobaczyłem postać, siedzącą na moim krześle. Nie widziałem jej twarzy, ponieważ była ciemna. Dostrzegłem tylko białe oczy. Miała ona bardzo dziwne kształty. Była jakby płaska. Niesamowicie mnie to zdziwiło, ponieważ, działanie Acodinu było już słabe, a ja czułem się trzeźwo. Postanowiłem wstać i przejść się po pokoju. Kiedy to zrobiłem, ku mojemu zaskoczeniu, postać nie zniknęła. Mogłem ją obserwować z każdej strony. Położyłem się ponownie do łóżka. Trochę się przestraszyłem, tym bardziej, że na podłodze bawiły się jakieś dzieci. Były one równie tajemnicze, co postać z krzesła. Postanowiłem nawiązać z nią kontakt. Cichym głosem zapytałem - "kim jesteś? kim jesteście?". Niestety nie dostałem odpowiedzi. Postać nadal siedziała na moim krześle. Zdecydowałem spróbować jeszcze raz, jednak również bez skutku. Pomyślałem, że to pytanie było głupie, ponieważ co mogła mi ona odpowiedzieć. Spytałem więc - "czy istnieje życie po śmierci?" i tu był najcudowniejszy moment w całym moim życiu. Postać kiwnęła głową w górę i w dół, sugerując, że tak, istnieje. Po tym geście, odczułem wewnątrz umysłu niesamowity spokój i bezpieczeństwo. W Boga nie wierzę, ale w życie po śmierci tak. Po jakimś czasie znów zasnąłem. Obudziłem się kolejny raz. Tym razem, zaraz po otworzeniu oczu, zobaczyłem ponownie tą samą postać, która wyciągała do mnie coś, co powinno przypominać rękę. Kiedy spróbowałem jej dotknąć, dłoń przez nią przechodziła. Chciałem jeszcze raz pobawić się umysłem i pomyślałem - "fotel, zakręć się!". Jak się można było spodziewać, tak też właśnie się stało. Fotel lekko się zakręcił. Piszę to w takiej formie, bo wszystko wydawało mi się prawdziwe. Dla mnie to był realizm. Gdy tylko spojrzałem później na fotel, był on w takiej pozycji, do jakiej się obróciłem. Następna pobudka miała już miejsce rano.

Ocena: 

Odpowiedzi

Powiedz czy bierzesz dużo DXM? Osobiście nigdy nie miałem takich halucynacji nie mówiąc o porozumiewaniu się z nimi a brałem podobne dawki. ;) Może to przez afirmacje albo zolpidem doznałeś takiej wkrętki. Zazdroszczę Ci tripa i obcowania z innymi istotami. Twój tr natchną mnie do dobrze przygotowanej podróży. Gdy tylko znajdę czas odbede ją i niomieszkam zdać relacji.
Ps. U mnie CEV'y również przyjmują zawsze czarno-białe barwy. Praktycznie zawsze składają się z poskręcanych prawie równoległych linij na przemian czarnych i białych.Czy to charakterystyczne dla DXM?

Do autora: gratuluję, udało Ci się po przebudzeniu aktywować plateu sigma. Ja się staram od jakiegoś czasu i mi to średnio wychodzi. Nie pomyślałem by wykorzystać oniryczną potęgę snu i usypiające/halucynogenne właściwości zolpidemu by to osiągnąć. Dzięki za wskazówkę :)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media