Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dxm - inaczej niż zwykle, czyli 30 to dawka optymalna....

dxm - inaczej niż zwykle, czyli 30 to dawka optymalna....

Dawka: 450mg
Jest wieczór, 30 wziąłem rano, minęło wiele czasu, który odmienił moje pojmowanie na temat DXM i jego mocy. Pewnie w efekcie końcowym ten trip raport będzie przerabiany i edytowany jeszcze kilka razy, bo nie do końca pamiętam wszystkie przeżycia. Podczas fazy nie pamiętałem, co było 5 sekund do tyłu, tym bardziej teraz... Efekty, które przeżyłem nie idzie opisać, DXM widocznie działa na mnie bardzo silnie. Ważę 59kg na 180cm, więc jestem chudziutki, może dlatego... A więc zaczynam opisywać dzisiejszą historię, która się dziwnie skończyła i dziwnie zaczęła. Dodam, że zabrać miałem dużo wcześniej, niestety z braku prądu, co za tym idzie - muzyki, trochę się to przedłużyło i tak wyszło... 11:45 PM
Biorę 30 tabletek (dzień wcześniej zabrałem 25 i faza była w miarę ogarnięta). Przed zabraniem zjadłem tylko płatki, przez co myślałem, że szybciej wejdzie. Nic bardziej mylnego. Po wzięciu (bez przerw, od razu 30), zaczynam pisać TR z dnia poprzedniego (opisuje każde przeżycie, będę miał kiedyś rozeznanie, co i jak). Nudzę się, piszę ze znajomymi, czuję lekki ból brzucha, lecz nie jest to spowodowane DXM. Nic ciekawego.
12:30 PM
Nadal zero efektów, wychodzę na dwór, siadam, pewien czas siedzę na bujaku i patrze na pieska, drzewa sąsiadów i ogólnie. Przychodzę do domu, chodzę po domu próbując już na siłę zobaczyć efekty, jednak nie.
Dostaję dużą szklankę mięty, wypijam połowę, dowiaduje się, że mięta polepsza działanie DXM, lecz chyba nie w takiej ilości, chociaż nie wiem... 
1:30 PM
W oczekiwaniu na jakiekolwiek efekty, zjadam kilka skibek chleba, dopijam mięte, chodzę po domu.. Idę do babci niżej, że się niby źle czuję (żeby nie było zdziwienia, jak z fazą będę leżał w łóżku). Wchodzę wyżej, i już odczuwam lekkie upojenie alkoholowe, dziwnie i lekko się wchodzi. Kładę się na łóżku, próbuję chodzić, by poczuć lekkość. Co prawda jest lepiej, ale nie aż tak. Siadam przy komputerze i zaczynam pisać list do pewnej osoby. Przez cały czas gra Pink Floyd i Led Zeppelin z gramofonu. Zawsze mi się lepiej pisze po jakiejś używce (wyłączając alko, po tym to chce mi się spać tylko). Piszę, piszę, piszę... Już coraz lepiej mi zaczynają wchodzić efekty, literki zaczynają ostro wirować w monitorze, więc nawet nie patrzę, bo i tak się z nich nic nie doczytam. Kończę list i jak najszybciej zmieniam płytę w gramofonie. Kładę się na łóżku. Muszę przyznać, że nie jestem typem spokojnym i nie uleżałbym na łóżku nawet 5 minut, więc ciągle wstaje i kładę, chodzę, patrzę, podziwiam...
2:30 PM
Tutaj zaczyna się już ciekawa faza. (O dziwo, dla mnie było to miliardy lat, a o 4 już był koniec...). Zaczyna mi naprawdę ostro wariować w głowie. Wszystko się kręci. Patrząc na dany obiekt zaczyna on uciekać w najróżniejsze strony, choćbym nie wiem jak się skupiał. Typowo bardzo alkoholowe jak dla mnie złudzenie. Obraz spowolniony, (PS. zawsze lubię machać głową obraz wtedy tak spowolniony dociera, zaje*** uczucie). Chodzenie jest bardzo przyjemne, lekkość, niezwykła radość. Jestem przesiąknięty szczęściem. Przez to, że często wstaje, chodzę i robię dużo rzeczy, wiele mi się zapomina, a dokładając do tego zaburzenia pamięci krótkotrwałej, chronologiczność danych rzeczy jest praktycznie niemożliwa do opisania. Leżę, rozmyślam na różne tematy. Nachodzi mnie sentencja, czy ja wgl. istnieje, czy nie jestem po prostu zaprogramowanym stworzeniem, byle jaka substancja potrafi wpłynąć i całkowicie odwracać mój proces myślowy, zaburzać i kreować wizje. Więc w takim razie gdzie ja jestem? Gdzie moja osobowość? Muzyka jest absurdalnie piękna, lecz chyba się przyzwyczaiłem do swojego pokoju i ciągle tej samej muzyki... Wychodząc ze swojego pokoju czuje, że efekty się nasilają. Być może przystosowanie psychiki do ciągłego tripowania we własnym pokoju. Chodzenie jest przyjemne, lecz bardzo "powiewne". Postrzeganie rzeczywistości jest strasznie zaburzone. Kompletnie nie wiem jak to opisać... Nie pamiętam niekiedy rzeczy, które robiłem 5 sekund temu. Czas się ogromnie dłuży... Minuta w rzeczywistości to spokojnie jak godzina na DXM. Wchodzi moja siostra i podaje mi jogurt, lecz ja nawet nie zapamiętuje jej twarzy, nie spostrzegam tego, interesują i fascynują mnie zupełnie inne rzeczy. Żyję tak jakby w sobie, to co dzieje się w okół mnie jest strasznie zniekształcone. Ten stan jest ciężko opisać. Bardzo ciężko. Leżąc na łóżku i zamykając oczy, zaczynam się z łóżkiem kręcić i wirować, niesamowicie wirować, mogę obracać łóżko własnymi myślami i percepcją. Czuć to bardzo intensywnie. W zamkniętych oczach tworzą się lekkie halucynacje. Zazwyczaj są to kształty. Próbuję najróżniejszych rzeczy przy zamkniętych oczach, po czym doświadczam czegoś niesamowitego. Patrze na pokój, zamykam oczy i widzę pokój przez powieki! Dosłownie... Gdybym miał powieki z mikroskopijnie cieniutkiej skóry. Kolory przedmiotów są przybliżone do koloru skóry. Wszystko wydaje się niesamowicie realne. Robię tak kilka razy, w co nie mogę uwierzyć. Całość jest mega psychodeliczna. (Ktoś kiedyś zauważył, że w języku polskim brakuje słów opisujących psychodeliczność i tak właśnie jest, to jest nie do opisania słowami). Świat wydaję się całkiem inny, niekoniecznie przez wzrok czy słuch. Po prostu, taka zapadnia, ktoś kto tego nie przeżył, nie zrozumie. Zdarza mi się co jakiś czas zupełnie odpłynąć z zamkniętymi oczami w swoją własną krainę fantazji. Co warto wspomnieć przy mniejszych dawkach odczuwałem swędzenie, pieczenie, teraz tego absolutnie nie ma. Czysta, piękna faza. Wszystko w okół mnie wydaje się inne niż zwykle, piękne, żywe. Oddałbym dużo by mieć tak na co dzień. Świat wydaje się fantastyczny. Znów przy zamkniętych oczach doświadczam różnych wizji, cieszę się. Staram sobie wyobrazić jakieś sytuację życiowe, lecz niestety nie da się. Słuch jest bardzo wyostrzony, mimo ,że mam głośno muzykę, słyszę jak ktoś zmywa w kuchni 2 pomieszczenia dalej. Bardzo dokładnie, lecz i psychodelicznie. Każdy dźwięk jest jak z filmu. Idealnie wyostrzony, czuły, przepiękny. Dźwięk stukających się naczyń jest jak z horroru, wycentrowany, czuje i widzę ten dźwięk idealnie. Ciągle leżę, już teraz kompletnie nie chce mi się wstać. Czuje wiele emocji, rozmyślam nad sytuacjami życiowymi, czuje się wielu rzeczą winny, dostrzegam swoją winę, stwierdzam, że wszystkich kocham, pomógłbym nawet wrogowi. Chciałbym by każdy był szczęśliwy. Boskie uczucie. Leżę na łóżku z godzinę, a wydaje mi się jakbym tam żył kilka lat. Tyle rzeczy się dzieje, każde obrócenie jest jak miliardy lat, każde spostrzeżenie, ciągle mnie fascynuje, że jedna strona płyty winylowej ma ok. 30 minut nagrania, a ja jej słucham od co najmniej kilkunastu godzin. Chcę iść do komputera przy biurku, który jest oddalony o 1 metr od łóżka, lecz przygotowanie się do tej "podróży" długo trwa i zazwyczaj robię to metodą na susa, czyli od razu hop na krzesło, boje się iść, bo są z tym straszliwe problemy. Robię tak kilka razy. Raz zdołałem podejść do okna 2 metry od łóżka. Wizualizacje przy zamkniętych oczach niekiedy układają się w rytm muzyki. Leżąc i odpływając przy zamkniętych oczach czuje jakbym się odrealniał. Myślę sobie, że chciałbym doświadczyć OOBE, ale nie ma co, nie zasnę tak od razu, czy wejdę w OOBE, więc niestety nie umiem. Rozglądając się, widzę obraz jakby z gry komputerowej z lekką psychodelą jak z horroru, lecz nie jest to straszne, a raczej fascynujące. Ciągłe wirowanie obrazu i zniekształcenia.
Wstaję z łóżka i robię bardzo długi monolog, dywagację czy iść do toalety, czy nie. Moja babcia siedzi w kuchni, skąd bardzo dobrze widać korytarz, nie chcę iść zataczając się. Wstaje i wielki szok! Chodze jak.. robot. Identycznie. Czuje rozluźnienie, lecz chodzę jak jakiś upośledzony cyborg. Nogi mam troszkę wyprostowane, leciutko zgięte w kolanach, a chodzenie odbywa się na zasadzie podnoszę jedną nogę w takiej pozycji cały czas jak jest, daje krok kilka cm do przodu i tak na zmianę. Myślę sobie, no to teraz dojdę do ubikacji nie ma co. Ale nic... Stając przed drzwiami bardzo długo i nie mogąc się zdecydować, czy nacisnąć klamkę czy nie... Daję rade, naciskam i wychodzę. Staram się iść szybko, lecz wychodzi to jak wychodzi i oczywiste jest, że w normalnym stanie to nie jestem. Będąc w wc słyszę jak babcia mówi coś do mojej siostry, czy wymiotuję (wcześniej jak wspomniałem, powiedziałem jej, że źle się czuję). Ale cóż... Chce wychodzić z ubikacji, podchodzę do drzwi, które w rzeczywistości są całe białe, lecz widzę na nich czarne wzorki, jak się przypatrzę. Mega boskie! Lecz chwila, chwila. Słyszę jak moja siostra chodzi na szpilkach. Mój mózg odbiera to całkiem inaczej. Słyszę ogromne pomieszczenie, bardzo ogromne i każdy dźwięk kroku rozlega się ogromnie mocno, za chwilę słyszę i wizualizuje sobie cały wybieg dla modelek z tłumem, gdzie wszyscy się patrzą i słuchają piękna tych dźwięków. Wychodzę i szybko do pokoju, w którym na nieszczęście jest moja babcia, widząc ją, daje szybko nura do łóżka. (Pewnie głupio to musiało strasznie wyglądać), leżę, mówię, że "źle się czuję" i chce mi się spać. Tylko jak wyszła, znów mogę odpływać do swojej krainy fantazji. To, co czuje jest niesamowite, to wszystko jak zniekształcone do mnie dociera. Myślę, że chciałbym tak mieć codziennie, zawsze, żeby wszyscy się odwalili co mają przeciwko, że to biorę, żeby sami zrozumieli to piękno. Mimo, że pokój mam 5 na 3 metry czuję jakby był ogromny... Doszukuje się jakiś halucynacji, lecz jednak już nie ma. Cały czas to "otępienie", które paradoksalnie jest uwolnieniem mnie w stronę wolności. 
3:40 PM
Słyszę, że rodzice przyjeżdżają. Ja nadal na ostrej fazie, lecz już schodzi, co jakiś czas odczuwam że wracam i czuję się trzeźwy, lecz tylko lekki ruch, i już odpływam. Strasznie dziwne uczucie. Daje radę podejść do okna i upewnić się, że jednak rodzice przyjechali. No nic, wchodzę do łóżka i nabieram strasznej gorączki. Nie mam pojęcia dlaczego tak nagle dostałem ogromnej gorączki, to, że rodzice przyjechali nie wywarło na mnie nic, bo są spoko, więc naćpany poleżałbym sobie do wieczora. Lecz przychodzi mama i się pyta czemu taka wysoka gorączka, daje mi termometr. Ledwo go wkładam, lecz wkładam, mama wychodzi (20 sekund) i wyciągam od razu, by nie zdążył się nagrzać. Patrze - 37, w rzeczywistości myślę, że miałem spokojnie 39, może nawet 40. Lecz nie chciałem, żeby dzwonili na pogotowie, bo taki mieli durny pomysł. W zasadzie zostaje mi tylko otępienie i duże problemy z chodzeniem i mówieniem niczym po ostrym upojeniu alkoholowym. Jednak myśli zostają trzeźwe. Utrzymuje się ten stan do ok. 5, więc bardzo długo...
Zdecydowanie było to III Plateau. Bardzo wciągające i piękne! 

Ocena: 

Odpowiedzi

Skoro Twoi rodzice sa tacy ´spoko´ to powiedz im, ze narkotyzujesz sie Akodinem, zamiast oklamywac ich i pociskac kity o chorobie. Kiedys sie przejedziesz, jesli dalej bedziesz taki niefrasobliwy. Zadbaj o s&s, nikt nie chce ogladac Cie w ´Interwencji´.

Są spoko, ale rónież i dla nich narkotyki w jakiejkolwiek postaci to temat Tabu. Niech zostanie przy tym, że po prostu pije alkohol. Nie chce, żeby się przejmowali i tyle... Ale fakt faktem, s&s w kolejnych razach będzie bardziej przygotowany :)

Czytając ten trip report miałem wrażenie że czytam samego siebie. Uwierz mi że to nadal było II platenau, przy III ja osobiście mam moment oderwania się mojego umysłu od ciała- Dosłownie słyszę dźwięk zrywających się rzep i takie ekstremalnie dziwne uczucie z tyłu głowy- O ruchu kończynami wtedy nie ma mowy, a nawet nie ma czasu by się tym zajmować ;). Oczy kameleona, a powieki ciężkie jak ze stali.

 

Nie brałem dużo DXM, a to była moja najwyższa jak dotychczas dawka. Dobrze wiedzieć, sugerowałem się mg/kg, myślałem, że wbiłem już niskie 3 Plateau. Następnym razem spróbóje więcej, zobaczymy... :)

Fajny trip ale Wawoj dobrze gada, zadbaj o pustą chate albo wprost powiedz rodzicom że ćpasz, ja nie umiem tripowac przy rodzinie bo mi poprostu ich szkoda, pomyśl o starszych ;)

I nie przesadzaj z akodinem ("dzień wcześniej zabrałem 25") to nie koda :P

Z kodeina tez lepiej nie przesadzac :P

Ale ja w to nie umiem uwierzyc, bo nic nie wspomniałes o wymiotowaniu, a zawsze się rzyga ;/ Nie wiem jak można np. tez dojśc do 3 plateu ponieważ im więcej wezmiesz tego, tym więcej wymiotujesz ;D Sam posmak tego przyprawia o dreszcze, hmmm ja najwięcej to wziełam około 8mg na 1kg, no i nie było tak, że świrowałam, ino se lezałam i widziałąm w głowie jakieś wirtualizacje, muzyka fajna. Może w złych odstępach czasowych to biorę, chciałabym większego odlotu ;/

Aby nie wymiotować należy zmienić Ph w żołądku (po Acodinie jest Zasadowy). Dobrze działa zjedzenie cytrusa bądź zapalenie marihuany albo zaaplikowanie PRZED leku przeciwwymiotnego.

Drogi użytkowników, naprawde sądzisz, że taki głupek co bierze acodin(tak...uważam się za debila) ma takie wtyki aby se marihuane załatwić? ja się boję tego w aptece kupować, a co dopiero gdzieś jakichs dilerów szukac. Ale z tymi cytrusami pomyśle, thx ;) czyli se mogę wypić herbatke i se dużo cytryny wcisnąć, albo zjeść pomarańcze, ino nie wiem czy taka jedna pomarańcza starczy na 60 tabletek acodinu ;D

Jak herbatka to zielona, lub gorzka czarna. Pomarańcza jest średnio dobrym pomysłem, bardziej cytryna, grejpfrut. Proponuję też ciepłą (byle nie gorącą ani nie zimną) zieloną herbatę tuż po wymiotowaniu by usupełnić płyny a przy okazji się wyluzować- Nie pić wtedy czarnej parzochy bo w niej jest dużo kofeiny co może zniszczyć upojenie DXMem.

Wiele zależy od organizmu, nie wdaje się w szczegóły, ale np. mój kumpel zabrał 20 tabletek i nie miał kompletnie ŻADNEGO efektu, nic...  Na mnie działa bardzo fajniei czuje już po 10 bardzo przyjemne efekty. Nie - nigdy nie wymiotowałem, i jakoś nawet nie czuje takiej potrzeby po zabraniu, i nie muszę nic robić, niekiedy nawet zapijam zwykłą kranówą. 

PS. Żeby załątwić marihuane wystarczy wyjść wieczorem do jakiegoś znajomego parku i mając znajomych, począstują Cię za darmo, więc wtyków wielkich nie trzeba mieć... (Czystość takiej maryśki to inna kwestia, ale nie zawsze... ). Niekiedy wręcz narkotyki "aptekowe" mają podobny poziom co te "prawdziwe", czyli nielegalne. I nie każdy co bierze Acodin, to głupek, który nie ma skąd załątwić tych "prawdziwych".

Witam, jako nowa. :) chciałam sie poradzić w miarę doświadczonych ludzi jaka dawka jest najlepsza na 'pierwszy raz'? wiem że wszystko zależy od organizmu ale czy mam sie sugerować np. wagą, która w moim przypadku jest dość niska? Nie chcę przegiąć już za pierwszym razem :p

Co prawda nie jestem doświadczony, ale jednak polecałbym "próbę uczuleniową", która standardowo wynosi bodajże 90mg. Jednak ja za pierwszym razem zabrałem 10 tab., czyli 150mg. I myślę, że po prostu jest to świetne 1 Plateau, i tym powinnaś zacząć. Później osobiście kolejno brałem: 300mg i 450mg i pare mniejszaych, ale to już nie ważne :) Po 10 powinnaś poczuć już lekkie, ale wyraźne efekty. 

Poczytaj DXM HOWTO, znadziejsz na forum Talk.hyperral :) Miłego tripowania :D

W przyszłości, mam nadzieję niedalekiej, chciałabym spróbować LSD ale chyba zaczne od czegoś 'lżejszego'. A jak ma wygłąda sprawa w połączeniu dxm z alkoholem? : D

LSD jest lekkie, wiele osób zalicza je wręcz do miękkich narkotyków. Da radę normalnie ogarniać, ale w parę osób można nie ogarnąć śmiechu;) a przy tym poziomie szczęścia ciężko mi wyobrazić sobie konkretnego bad tripa. Już dużo cięższy jest acodin, zwłaszcza że jest nieprzewidywalny i potrafi "kopnąć" raz normalnie, raz po paru godzinach, a raz z podwójną mocą. Z alko nie polecam w zasadzie najczęściej osłabia, bierze na żygi lub kończy się kompletnym nieogarem; takie rzeczy jak już łączyć to z trawką i to tez nie za dużo.

http://neurogroove.info/tagi/apteka/dekstrometorfan

Tutaj masz opisane dawkowanie. Startuj z proba uczuleniowa. Poza tym lepszym miejscem do takich pytan jest forum hyperreal i FAQ o DXM. To naprawde nie jest trudne. 

Co do AkodinowejPani, to rzeczywiscie sprawiasz wrazenie niezbyt ogarnietej, ale prosze Cie, nie mierz wszystkich swoja miara. Przez takie byty jak Ty, opinia o uzytkownikach DXM nie jest najlepsza. Tak, wszyscy rzygaja, bo Ty rzygasz, jak rany. Moge Ci jedynie poradzic na wymioty pol tabletki aviomarinu + imbir. Nie z herbata, bo ta jest moczopedna, a po DXM moga wystapic problemy z oddawaniem moczu. 

Najlepiej zacznij od dawki5-7 tabl.jeśli nic nie da, mozesz stopniowo zwiekszac, ale kazdy musi sie sam wuczuć. Ja za pierwszym razem wziełam15 jak wszyscy imyslałam że zdechne;)

jeśli na początek weźmiesz jakieś30  i po jakimś czasie stopnowo dorzucasz załóżmy po10 w odpowiednich odstępach, to organizm powinien wytrzymać i nie pozbyć się tego co NAJCENNIEJSZE:)))

Achiko, jesli masz dawac takie rady, to lepiej zamilknij prosze. I naucz sie pisac. Jesli musicie spamowac, to zapraszam na kontakt mejlowy (ze soba, nie ze mna), lub idzcie na forum dostac bana. Kolejne nic nie wnoszace komentarze beda kasowane. Dobranoc.

Po pierwsze kazdy robi wszystko na własną odpowiedzialność więc proszę o nie deprecjonowanie wypowiedzi innych;)poza tym, ktoś tu chyba zgrywa lepszego od innych:)każda z podanych przeze mnie rad ma poparcie we własnym doświadczeniu,wiec nie wiem w czym problem...

Chodzi mi o to, ze wrzucanie mniejszej dawki po wiekszej nie ma sensu. Robi sie odwrotnie, najpierw wrzuca sie mniejsza, zeby wieksza byla przez nia podbita. W ten sposob tez minimalizuje sie mdlosci. Nikogo nie zgrywam, zwyczajnie ciezko Ciebie czytac. Ten temat na forum byl walkowany milion razy i mozna sie wyrzygac pytaniem ´ile na pierwszy raz´. Wszytko jest opisane, nawet tu, na neuro, wrzucilam link...

przeszukiwałam babci pudełka z lekami i znalazłam całe op. Tussidexu i acodinu, to się nazywa fart ;D

Dosyć ciekawy raport.

Ja zawsze jak jem DXM, to nie podjadam kanapek, ani nic, żeby lepsze wchłanianie było. Zawsze jak biore to sobie robie taką rozpiske, czy to w kompie czy na kartce:

start - godzina np. 13:00

wejście - 13:-14:10 (trwa około godzine)

peak - 14:10-15:10 (też trwa około godzine

zejście - 15:10 - 18:30 (około 3 godziny)

 

potem patrzre na zegarek i już wiem mniej więcej w jakiej części fazy jestem, czy peak dopiero bedzie, czy już był. Po prostu przydaje się, żeby ogarniać nawet faze po DXM.

 

Zawsze staraj się też mieć wolną chatę. Jednak jak cię ktoś zobaczy, to wpadniesz i po co mają cię na pogotowie zabierac, a tam to może nawet płukanie rzołądka, jak się przypadkowo wygadasz, że Acidin zjadłeś ;D

Oby tak dalerj i oby Dekstrometorfan pokazał ci co naprawdę potrafi, bo mnie nie raz już zaskoczył w pozytywny sposób. Nie myślałem, że jest aż taki głęboki. Że aż tyle można z nige wyciąnąć.

Plateau masz 4 poziomy:

I 1,5 - 2,5 mg/kg

II 2,5-7,5 mg/kg

III 7,5-15 mg\kg

IV 15+ mg\kg

Ja właśnie to piszę i mam 11.57mg/kg

Muszę przyznać, ze ten poziom różni się od 10mg /kg. Ciekawe jak jest 13-14, może niedługo sprawdze.

 

@ciekawska mogę ci napisać jak wszystko krok po kroku z dxm robić jakby co napisz n  mail rexelder@gmail.com 

pzdr

Wawoj graty, w końcu wróciłeś na pierwsze miejsce na liście aktywnych

trochę tam byłem, ale się opuściłem, prawda

 

;D

To kiedys bylam na pierwszym? Nie pamietam. Nie jestem nadgorliwcem, nie wrzucam zbyt wielu swoich TR, z reszta ostatnio nie mam nic do opisywania, jestem trzezwa jak skowronek. Poza tym jestem plci zenskiej, ale nick moze mylic. Pozdrawiam, nadrabiaj :P

Siema!

byłaś, byłaś, z przyjemością nadrobie

do ciebiw też piszą maile?

 

Czasami ktos mnie pyta o to, jak skolowac LSD, albo czy spotkamy sie w Wawce (nigdy nie bylam). Zdarzaly sie tez pytania, o najwygodniejszy sposob popelnienia samobojstwa przy pomocy farmaceutykow. Raczej nie odpisuje, hehe. 

mam nadzieję,że jeśli chodzi o to ,że "wrzucanie mniejszej dawki po wiekszej nie ma sensu"odnosi sie do kolejnych prób w okreslonych odstepach czasu...bo jakos nie wyobrażam sobie,żeby załóżmy najpierw wziąć15 a póżniej tego samego dnia zrobić "dobór"z np.20

Dlaczego? Tzn. ja zazwyczaj najpierw wrzucam 225 mg, a pozniej wlasciwa dawke, np. 450 mg - zalezy czego oczekuje. Pierwsza dawka DXM podbija dzialanie drugiej i niweluje mdlosci.

tak, ale Tobie chodzi o uzyskanie jednorazowego efektu podczas gdy ja mówię o ponowieniu efektu, gdy pierwszy juz dawno zszedł;)

Strony

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media