Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

[dxm] [dokument archiwalny ] deksowe oświecenie.

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
300mg
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Stymulanty:
+ Kofeina - Kawa, Guarana, bezwodnik ( czasami )
+ Piracetam ( kilka razy )
+ Nikotyna ( papierosy : 1 raz , tabaka: 3 razy, shisha: 1 raz )
+ Pseudoefedryna ( 1 raz )
+ 3,4 DMMC ( 1 raz i o ten 1 za dużo )
Depresanty:
+ Alkohol ( często )
+ GBL ( kilkanaście razy )
+ Oxazepam ( 1 raz )
+ Alprazolam ( 2 razy )
+ Belergot ( kilka razy )
+ L'Opium ( 1 raz )
Psychodeliki:
+ Marihuana ( kilkanaście razy )
+ Haszysz ( 1 raz )
+ LSD ( 1 raz )
+ Kocimiętka ( kilkanaście razy )
+ Tujon ( 1 raz )
+ Podtlenek azotu ( 1 raz )
+ Dekstrometorfan ( 2 razy , w tym 1 raz próba uczuleniowa )
+ 4-AcO-DMT ( 1 raz )
+ 4-HO-MET ( 1 raz )
+ JWH-210 ( kilkanaście razy )
+ 2C-E ( 1 raz )
+ 25D-NBOME ( 1 raz )
Niesklasyfikowane:
+ 5-HTP ( 2 miesiące terapii )
+ Bk-MDMA ( 1 raz )

[dxm] [dokument archiwalny ] deksowe oświecenie.

Komenataz:
Dokument archiwalny z 2008r.  Było to moje pierwsze przeżycie z psychodelikami. Wcześniej próbowałem tylko marihuany i haszyszu. Zgodnie ze swoim postanowieniem do tej pory, pomimo upływu 3 lat, nie spróbowałem DXM po raz drugi. Skupiłem sie raczej a poznawaniu nowych substancji. Obecnie inaczej napisałbym ten trip raport, jednak zachowuje go w 100% orginalnym aby przedstawić moje młodzieńcze postrzeganie świata i rzeczywistości, które mi w tamtym okrsie towarzyszyło.

Kilka słów wstępu.

Po tym jak spróbowałem DXM pojawiła się u mnie ogromna chęć podzielenia się swoim doświadczeniem z kilkoma osobami.
Z drugiej strony naprawdę długo zastanawiałem się czy napisać ten tekst. Miałem wątpliwości ponieważ to co ma do zaoferowania DXM ciężko jest wyrazić jakimikolwiek słowami. Wynika to, z tego, że uczucia, wizje i przeżycia, których wtedy doświadczamy nie są materialne.
Nie mają one nic schematycznego a większość ludzi najprawdopodobniej nigdy ich nie doświadczyła.
To jest tak jak gdyby człowiekowi, który jest niewidomy od urodzenia ktoś próbował opisać kolor czerwony. Osoba, która widzi powie: "to jest taki ciemniejszy
i bardziej intensywny pomarańcz". Jednak takie wyjaśnienie dla osoby ślepej jest bezwartościowe.
Ten raport jest obrazem mojego przeżycia. Dlatego też od razu zaznaczam, że może on być trudny dla zrozumienia przez Ciebie.
Możesz się starać wyobrazić to wszystko najstaranniej jak tylko możesz ale nie uzyskasz prawdziwego obrazu.
Marzenie o tym, że płynie się statkiem tak naprawdę ma mało wspólnego z prawdziwym rejsem. To prawdziwe przeżycie jest bardziej intensywne, wartościowe
i milsze.

Start

DXM po zażyciu zaczyna działać na początku dość łagodnie. Właściwie nie byłem pewny czy to "już" czy mi się wydaje.
Pierwszym takim wyraźnym sygnałem, że coś się zaczyna zmieniać w otaczającym mnie świecie były przeszywające, opanowujące moje ciało na kilka sekund fale zimna.
Następnie doszły problem z poruszaniem się, logicznym myśleniem , mową, ociężałość.
Nie jest jednak tak, że to wszystko pojawia się nagle. BUM! i już...
Cały trip raczej się rozkręca.
Najpierw zrodziło się we mnie uczucie, że coś jest inaczej. Z każdą minutą się ono powiększało aż do momentu gdy nastąpiła mentalna eksplozja.
Wszystko zaczęło wyglądać całkowicie inaczej. Całe pomieszczenie, w którym się znajdowałem pływało, powietrze falowało , muzyka brzmiała w niecodzienny sposób.
Odczuwałem ją całym sobą. Zamknąłem oczy i zobaczyłem postać Indianina, tańczącego w rytm uderzeń basów.
Miał na głowie pióropusz a w ręku dzidę. Pomimo tego, że był uzbrojony jego maleńki wzrost powodował to, że był troszeczkę śmieszny i wydawał się bardzo sympatyczny.
Obserwowałem tą postać ze zdumieniem. Wpatrywałem się w nią gdy nagle się rozpłynęła.
Jej miejsce zastąpiły barwne kreski, które skakały w rytm muzyki. Było to w tym momencie coś podobnego do wizualizacji z winampa.
Z taką jednak różnicą, że skaczące w mojej wizji słupki robiły to naprawdę w ryt muzyki.
Z czasem pojedyncze skaczące linie zmieniły się w barwne, skomplikowane, wzorkowate obrazy.
W tym samym momencie uświadomiłem sobie, że jestem w dolinie muzyki.
Widziałem dźwięki , które pojedynczo wyglądały rozmaicie, jednak łączyły się one wszystkie razem tworząc jednolity obraz - muzykę.
Falował on, bujał się, kręcił, wypływała z niego cała gama najróżniejszych kolorów.
To było coś wspaniałego. Otworzyłem oczy. Chciałem powiedzieć wszytskim co znajdowali się przy mnie co czuje, widzę, gdzie jestem.
Nie mogłem się jednak sprawnie komunikować. Moja świadomość była gdzieś daleko mnie.
Obszar, w którym się znajdowałem leży daleko po za granicami ludzkiej wyobraźni. Zrezygnowałem z rozmowy, zamknąłem oczy.
Łup. Wszystko się kręci. Moje ciało wiruje w pionie i poziomie. Lecę bardzo szybko. Nic nie widzę. Tylko kręcąca się czerń.
Takie doświadczenie z pewnością może wywołać chorobę lokomocyjną. Teraz już wiem jak się czują moje ubrania potczas prania.
Szybko jednak przestało mnie obracać i dostrzegłem przed sobą tylko pustkę.
Nagle czarny obraz przecięła biała linia dzieląc go na dwie części. Lewą i prawą.
Po obu stronach zostały wyświetlone takie same filmiki.
Wstaje rano, jem śniadanie, myję się wychodzę do szkoły. Czekam na autobus, Jadę
Tutaj stało się coś czego sie całkowicie nie spodziewałem.
Na obu ekranach dalej wyświetlał się filmy , które leciały równolegle jednak oba przedstawiały inną historię.
W pierwszym idę do szkoły siedzę na wszystkich lekcjach, uczę się.
W drugiej zobaczyłem to co zrobiłem - idę na wagary, biorę DXM , tripuje.
Czułem, że mój dzień powinien wyglądać inaczej niż postanowiłem rano ale nie żałowałem tego co zrobiłem.

Historia, którą obejrzałem miała mi pokazać, że zawsze mam wybór. Jednak nigdy do końca nie można powiedzieć co było słusznym czynem.
Nie wiemy jak by nasze losy wyglądały gdybyśmy postąpili inaczej, możemy to jedynie podejrzewać.
Moja wizja przenosi sie w inne miejsce.
Jest to kraina do, której przychodzą szamani w transie. Widzę wszystko przez 3 oko. Mam możliwość skontaktowania się ze swoim przewodnikiem , duchami i innymi bytami. Nie ważne czy one naprawdę istnieją. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że przekroczyłem granicę, o której wcześniej nawet nie wiedziałem, że istnieje.
Jestem przekonany, że to właśnie ten stan buddyści nazywają oświeceniem. Do tego dąży medytacja, joga, trans szamana, modlitwa.
Każdy ten rytuał ma doprowadzić człowieka do miejsca, w którym ja sie znalazłem.

Biorąc DXM obawiałem się tego, że mi się ono strasznie spodoba. Więc obiecałem sobie, że nie będę go brał częściej niż raz na 2 tygodnie / miesiąc.
Moje oczekiwania się sprawdziły. Substancja spodobała mi się strasznie.
Z drugiej strony nie spróbuje jej ponownie. To jedno doświadczenie z nią w zupełności mi wystarczy. Powtarzać ich nie trzeba i nie ma sensu.
Podróż ta obdarowała mnie wieloma nowymi doświadczeniami.

Ocena: 

Odpowiedzi

I to jest to...

 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media